mala815
26.06.07, 19:25
Witam!Jestem 26 letnią kobietą, która chwilami czuje się jak małe
dziecko...ale może zacznę od początku.....kompletnie nie moge się dogadać z
moja matką, która właśnie podchodzi do mnie jak do dziecka....mieszkamy razem
(ja, moja mama, oraz jej mama, moja bacia).Moja matka jest juz na emeryturze
i opiekuje sie swoja matką, co odbija sie na jej psychice.Nie raz słyszałam ,
że ma życie zmarnowane, bo dodatkowo mój ojciec wyjechał 17 lat temu za
granicę i tak od 17 lat co rok powtarza ze juz nastepnego roku wróci, a cała
rodzina jakby nie widzi w tym wogóle problemu. Ja notorycznie sie z nia kłócę
ponieważ ciągle dyktuje mi co mam robić, wypytuje mnie o wszystko (co
doprowadza mnie do białej gorączki), gdy siedze w domu pyta dlaczego siedze w
domu a gdy chce wyjsc ze znajomymi wieczorem stwierdza ze moze lepiej bym
została bo sie o mnie martwi!!!na razie poszukuje pracy wiec jestem czesciowo
na jej utrzymaniu więc tym gorsza sytuacja.Ona pracowała 25 lat na stanowisku
kierowniczym i mam wrazenie ze tak juz jest zostało.Gdy niedawno stwierdziłam
ze jak znajde prace to chciałabym sie wyprowadzic na swoje to oczywiscie
usłyszałam "i co, zostawisz mnie samą?"doskonale potrafi wywołac poczucie
winy a gdy sie mówie jej co mi nie odpowiada nazywa mnie "cierpiętnicą".
Pomału mam tego dośc i naprawdę nie wiem jak się z nia dogadać, gdy zostanę w
domu to nie wytrzymam psychicznie, gdy sie wyprowadzę zje mie poczucie winy.
Zapewne jest to jakies uzależnienie psychiczne miedzy mna a nia i
odwrotnie.Co mam zrobić abyśmy obie jakoś w miarę się dogadywały i nie
zjadały na tym nerwów.Pomóżcie, na psychologa mnie niestety na razie nie
stać, a wiem że jest tu potrzebny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!