szarylemur
07.07.07, 18:25
patrze na ludzi wokol i ... troche im zazdroszcze tego przystosowania do
zycia, bycia skomponowanym w sam raz na miare rzeczywistosci, zdrowego egoizmu
i twardego trzymania sie ziemi. zazdroszcze, ze wszystko czego chca znajduje
sie w supermarkecie. zazdroszcze, ze nie chca rzeczy niemozliwych, zbyt
wielkich. nie zawracaja sobie glow zbedna filozofia i obce sa im romantyczne
porywy serca. w kontaktach z ludzmi szukaja prostej przyjemnosci i sa tak
doskonale samowysarczalni ze ani im w glowie glebsze relacje. skoncentrowani
na zysku i karierze nie maja czasu na rozpamietywanie porazek. sa - jednym
slowem - doskonali, ci ludzie wokol mnie. a ja nie moge sie dostosowac ,nie
dorastam im do piet a jednoczesnie czuje sie jakby wszystko to bylo zbyt
mialkie i plytkie dla mnie - tragicznej romantyczki po przejsciach. czy ktos
tu jeszce wie o co mi idzie? na posty odpowiem jak wroce z mojej beznadziejnej
pracy :) ehhhhhhhhh