wplyw osobowosci na zycie

07.07.07, 18:25
patrze na ludzi wokol i ... troche im zazdroszcze tego przystosowania do
zycia, bycia skomponowanym w sam raz na miare rzeczywistosci, zdrowego egoizmu
i twardego trzymania sie ziemi. zazdroszcze, ze wszystko czego chca znajduje
sie w supermarkecie. zazdroszcze, ze nie chca rzeczy niemozliwych, zbyt
wielkich. nie zawracaja sobie glow zbedna filozofia i obce sa im romantyczne
porywy serca. w kontaktach z ludzmi szukaja prostej przyjemnosci i sa tak
doskonale samowysarczalni ze ani im w glowie glebsze relacje. skoncentrowani
na zysku i karierze nie maja czasu na rozpamietywanie porazek. sa - jednym
slowem - doskonali, ci ludzie wokol mnie. a ja nie moge sie dostosowac ,nie
dorastam im do piet a jednoczesnie czuje sie jakby wszystko to bylo zbyt
mialkie i plytkie dla mnie - tragicznej romantyczki po przejsciach. czy ktos
tu jeszce wie o co mi idzie? na posty odpowiem jak wroce z mojej beznadziejnej
pracy :) ehhhhhhhhh
    • shangri.la Re: Zazdrościsz naprawdę?:) 07.07.07, 19:01
      Możesz im spokojnie współczuć....:)
      • synvilla Re: Zazdrościsz naprawdę?:) 07.07.07, 19:04
        shangri.la napisała:

        > Możesz im spokojnie współczuć....:)
        .....................

        Doslownie to samo pomyslalam, czego tu zazdrosic, ze ktos zyje jak wół, czy
        ciele?
    • east_virginia Re: wplyw osobowosci na zycie 07.07.07, 19:43
      Ano właśnie słodkiej nieświadomości, życia bez przemyśleń.
    • nina9999999 Re: wplyw osobowosci na zycie 07.07.07, 19:49
      wydaję się mi, że nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz........mała część
      z 'nich' jest zbyt płytka by zauważyć cokolwiek......ale większość opanowała do
      perfekcji tworzenie wizerunku-formy obrony. tak naprawdę są bardziej zakręceni
      niż faworki.....
      • szarylemur Re: wplyw osobowosci na zycie 08.07.07, 01:29
        nina9999999 napisała:

        > wydaję się mi, że nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz........mała część
        > z 'nich' jest zbyt płytka by zauważyć cokolwiek......ale większość opanowała do
        >
        > perfekcji tworzenie wizerunku-formy obrony. tak naprawdę są bardziej zakręceni
        > niż faworki.....
        ok, dlaczego zatem ci " zakreceni lecz swiadomi" odkrecic sie nie
        staraja?staraja sie? a wiec , uwierz, nino, ze w moim bliskim otoczeniu jest
        przynajmniej kilka osob jakby zywcem wyjetych z katalogu kerfura, swiat
        postrzegajacych jako pole do popisu, zwiazki z innymi traktujacych jako stopnie
        drabiny spolecznej, plytkich karierowiczow o bardzo malym rozumku i bardzo
        zadowolonych z siebie. uwierz, ze nie chce mi sie z nimi gadac, uwierz ze chcac
        nie chcac upodabniam sie do tych "zakreconych' po to aby przezyc. po pewnym
        czasie przebywania z takimi ludzmi czuje sie kompletnie wypalona a caly moj
        naiwny entuzjazm zamienia sie w swoje przeciwienstwo tj; ironie,cynizm i
        nieudolnie skrywany bol. nie ma sensu, jak dla mnie, pomagac ludziom, ktorzy z
        zalozenia nie zamierzaja sobie glowy zawracac twoimi problemami, nie ma sensu
        liczyc na glebsza relacje z kims, dla kogo jestes jedna z miliona tanich
        rozrywek. nie ma sensu byc szczera wobec kogos kto przy pierwszej lepszej okazji
        wykorzysta wiedze o tobie dla wlasnego interesu. wsrod wilkow trzeba byc
        wilkiem, a wsrod oslow oslem, prawda? pewnie prawda , pewnie dlatego z wiekiem
        nabieramy wprawy we wszelkich grach spolecznych, stajac sie zakreceni jak
        faworki. tylko wlasciwie nie wiem po co to wszystko, mam wrazenie istnienia
        jakiejs samonapedzajacej sie machiny manipulacji, wynaturzenia. po co opowiadamy
        dzieciom o wznioslosci ludzkiej natury, czy tylko po to aby i one mialy co
        opowiadac dzieciom? czy milosc, szczerosc, solidarnosc, wspolczucie, wrazliwosc,
        oryginalnosc... to jedynie byty idealne? byc moze. ale czy warto pogodzic sie z
        ich postepujaca alienacja? czy to jest okej, ze te idealy pelnia funkcje
        makijazu; sa pustymi sloganami, piekna, przewidywalna, uniwersalna fasada za
        ktora - uniwersalnie juz mozemy spodziwac sie-nie kryje sie nic?
        zawsze zazdroscilam ludziom latwosci zycia, zawsze potykalam sie o tych ktorym
        los zaoszczedzil tzw: ksztalcacych doswiadczen, tym ktorzy nie zostali tak
        szczodrze uszlachetnieni przez cierpienie. a teraz znalazlam sie wsrod takich
        wlasnie ludzi i jedyne co mi pozostaje jesli chce tu byc to robic dobra mine do
        sprzecznych odczuc i pisac o tym na forum.
        • nina9999999 Re: wplyw osobowosci na zycie 08.07.07, 09:41
          masz pełną rację! :) i sama odpowiedziałaś sobie na wszystko! nie ma sensu
          zawracać sobię głowy takimi ludźmi. ja wychodzę z założenia, że mamy za mało
          czasu i energii. lepiej selekcjonować ludzi i wyławiać jednostki najbardziej
          wartościowe i głębokie i ku nim skierować swój czas i energię. nie wolno
          rozdrabniać się , tym bardziej, że jak napisałaś mnóstwo tracimy przy osobach
          płytkich. kiedy to zrozumiałam zaczęłam eliminować pewnych ludzi z otoczenia,
          odcinać się od nich gdy zauważyłam , że więcej szkody niż pożytku przynosi mi
          kontakt z nimi. otaczam się ludźmi wartościowymi i dla nich chcę być
          wartościowa. dbam po prostu o higienę psychiczną i nie chcę marnować życia
          swojego i najbliższych. jeśli ktoś , dla kogo nie jesteś nikim ważny wysysa
          Twoją energię to tracisz Ty i osoby, dla których właśnie Ty jesteś ważna. a
          czas ucieka i zostaje potem żal, że nie dla wszystkich go wystarczyło.
          wiem , że są ludzie żywcem wyjęci z katalogu , ale są tak daleko ode mnie, że
          czasem zapominam o ich istnieniu. zauważam natomiast coraz więcej ludzi
          skierowanych na wnętrze i inne osoby, zmęczone już wyścigiem szczurów i
          plastikową egzystencją.
    • krystyyna Re: wplyw osobowosci na zycie 08.07.07, 10:53
      Nastawieni na korzysci pieniadze i przyjemnosci. Pozniej bez naiwnych bo ci sie
      odsuwaja, strzezacy peniedzy przed zakusami bliskich, w koncu samotni, bo
      trudno tak dzielic, zeby kazdemu dogodzic...
Pełna wersja