Paniczny strach przed smiercią

09.07.07, 11:25
Paniczny strach przed śmiercią zatruwa mi życie. Przychodzi z nienacka i
sprawia że się duszę, nie umiem sobie z tym poradzić. Zaczęło się w
dzieciństwie, później na kilka lat się od niego uwolniłam, a teraz znów
przychodzi.
Przeraża mnie, że tam jest nicość.
Nie mogę zrozumieć gdzie byłam zanim się urodziłam i dlaczego jestem sobą a
nie kimś innym. Mogło mnie przecież wcale niebyć.
Nie wiem gdzie szukać pomocy, muszę coś z tym zrobić bo robi się coraz gorzej.
    • synvilla Re:Hipnoza 09.07.07, 12:21
      o ktorej czasami sama mysle, poddac sie. Daje ogromnie ciekawe rezultaty.
      Moze to cos dla ciebie.
      Ja z kolei mam stracha nie przed smiercia, a samym zyciem:=)))
      I co z tym zrobic.
      Smierc jest dla mnie ....odpoczynkiem.
      • konwalka rozumiem swietnie 09.07.07, 12:56
        poraza mnie pojecie nieskonczonosci.
        Słowa NIGDY WIECEJ.
        staram sie zyc pelnią tu i teraz, nie myslec o tym, co kiedys. ale nie zawsze
        sie udaje.
        kuzyn kiedys mi pomogl, mowiac: pomyssl o tym, jak bylo przed poczeciem.
        nic. zero.
        wiec tak samo bedzie po smierci.
        ale nie zawsze ta prawda mi wystarcza :(
        • kamcia_79 Re: rozumiem swietnie 09.07.07, 13:10
          mnie ta prawda przeraża :( i dręczy mnie pytanie, czy gdyby moim rodzice się nie
          spotkali to by mnie nie było? Byłby ktoś inny zamiast mnie?
          Skąd się wzięłam?
          • aroden Re: rozumiem swietnie 09.07.07, 13:56
            kamcia_79 napisała:

            > mnie ta prawda przeraża :( i dręczy mnie pytanie, czy gdyby moim rodzice się
            nie spotkali to by mnie nie było? Byłby ktoś inny zamiast mnie?

            - nie. Twoi rodzice musieli sie spotkac . Tworca mial Cie bowiem w swoim Planie.
            Przypadek - to nieznana przez nas regula...


            > Skąd się wzięłam?

            - z Planow najwyzszego.

            A po co? No coz, tego to i ja nie wiem.
            Wiara w przeznaczenie nie zalatwia wprawdzie wszystkiego, nie usuwa takze
            strachu przed odejsciem z tej Planety, lecz wiele ulatwia.

            A jak zyc bez tej wiary?
            Polecam forum religia.
            99 % tego forum to niewierzacy.
            moze Ci jakos dopomoga?
            • kamcia_79 Re: rozumiem swietnie 09.07.07, 14:10
              Gdzie jest to forum? Nie mogę znaleźć.
              • aroden Re: rozumiem swietnie 09.07.07, 14:47
                prosze:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21155
                • mlody-xxl Re: rozumiem swietnie 11.07.07, 22:33
                  Nie daj się skusić do wmawiania sobie bzdur dla ułatwienia życia, z prawdą
                  trzeba się pogodzić a nie odrzucać ją i maskować.
                  • oliwe Re: rozumiem swietnie 11.07.07, 23:58
                    otóż to. Zawsze jednak zazdrościłam ludziom, którzy mogą pozwolić sobie na
                    komfort wytłumaczenia sobie wszystkiego "Panem Bogiem".
                    • kamcia_79 Re: rozumiem swietnie 12.07.07, 12:11
                      dokładnie, myślę, że jeśli ktoś uwierzył w dzieciństwie teraz jest mu łatwiej.
                      Ja czuję się ograniczoną, nauką, logiką. Staram się wszystko pojąć moim umysłem,
                      ale to mnie przerasta.
                      Bardzo chcę wierzyć że nie jestem tylko przypadkowym zlepkiem komórek, skłaniam
                      się ku jakiejś wyższej energii, ale nie umiem tak po prostu uwierzyć.
                      Ostatnio te myśli mną zawładnęły, nie umiem normalnie funkcjonować. Gdy na
                      chwilę zapomnę, przychodzi ścisk w żołądku i ta męcząca świadomość, że to życie
                      się skończy, i nie wiem co będzie potem.
                      Często też wyobrażam sobie śmierć ukochanego, nie wiem po co, ale to jest
                      silniejsze ode mnie, niemal fizycznie czuje ten ból i pogrążam się w rozpaczy.
                      Nie umiem sobie wyobrazić, że wytrzymam to gdy to się zdarzy naprawdę. I te
                      myśli zatruwają mi radość życia bo przychodzą z nienacka. Staram się z tym
                      walczyć, cieszyć się chwilą, ale nie umiem tak do końca.
                      Czy to się kwalifikuje do jakiegoś leczenia, czy po prostu muszę nauczyć się z
                      tym żyć?
                      • oliwe Re: rozumiem swietnie 12.07.07, 22:30
                        Myślę, że w życiu są takie fazy gdy bardziej doskwiera nam ból instnienia i lęk
                        przed nieistnieniem.

                        Ja miewam je regularnie, zwłaszcza wtedy gdy ocieram sie o śmierć. Dokładnie
                        pamiętam moment z dzieciństwa gdy uświadomiłam sobie tę straszną prawdę. Odtąd
                        strach mi towaryszy mniej lub bardziej dokuczliwe.

                        Jednak odkąd mam dziecko trochę mniej bo kwestionując sens wszystkiego
                        kwestionowałabym jej życie. A dla jej istnienia i emocji z nim związanych
                        warto "być" te kilkadzisiąt lat zanim pogrąży się w niebycie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja