kolega z pracy - nie pierwsza taka historia...

12.07.07, 13:15
Bardzo mi się podoba niestety. Niestety bo mam męża. Nigdy nie sądziałam, że
właśnie mi się coś takiego przytrafi!Co ja mam robić, żeby nie myśleć o nim
jak o mężczyźnie tylko jak o zwykłym koledze?Mąż jest dla mnie najważniejszy
i bardzo go kocham. Tylko, że kolega ...za dużo o nim myślę i za dużo z nim
flirtuje i to mnie przeraża, że mi się to podoba i że lubię jak jest przy
mnie...Może ktoś miał podobny "problem"?
    • synvilla Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 13:19
      Mąż jest dla mnie najważniejszy
      i bardzo go kocham. Tylko, że kolega ...za dużo o nim myślę i za dużo z nim
      flirtuje i to mnie przeraża, że mi się to podoba i że lubię jak jest przy
      ....
      Nie wyflirtowals sie za mlodu, dlatego teraz masz problem.
      Pomysl o koledze z perspektywy jego slabych, ale zawsze ludzkich cech.Nie
      idealizuj ludzi, bo sie rozczarujesz.
    • asidoo Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 13:37
      Stare jak świat i nudne jak świat.
      Drażni mnie podejście pod hasłem: "To silniejsze ode mnie!"
      Wyobraź sobie, że masz na to wpływ, tylko wolisz udawać, że nie masz.
      Niejeden facet jest przystojny a ja jakoś za żadnym nie "sikam". Ciekawe dlaczego?
      Dlatego, że nie chcę. Jakbym chciała, to dalej bym miała 4 adoratorów w ciągu
      miesiąca, w tym jeden "stały" związek i codzinnie bywała na randkach (tak było
      między moim 20 a 23 r.ż.) I jakoś nagle zdecydowałam, że dość tego. Od tej pory
      minęło ponad 5 lat i nie ciągnie wilka do lasu, bo wilk nie chce! Dziwne?
      • caroll5 Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 13:47
        asidoo! może stare i nudne jak świat....ale dla mnie nowe i jeszcze pół roku
        temu myślałam jak Ty. Wcale nie twierdzę, że nie mam wpływu na to co się dzieje
        i że "to silniejsze ode mnie". Mam wpływ. Bo gdybym nie miała to pisałabym
        teraz na forum "mój żonaty chłopak" opisując swój romans. Cały czas walczę, ze
        sobą zeby było jak dawniej. Czyli wtedy gdy z czystym sumieniem mogłam
        powwiedzieć to tylko dobry kolega, nic wiecej...
        • altinka Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 13:53
          doceń to co masz, nie wchodź na grząską drogę, nic dobrego z tego nie będzie
          oprócz kilku miłych chwil uniesień, jakichś słów. Kiedy zajdziesz za daleko to
          przestanie być takie ekscytujące, a zaczną się kłamstwa i niedopowiedzenia w
          twoim małżeństwie. Możesz zrujnować swój związek. Miłe złego początki ... wlej
          sobie kubeł zimnej wody na głowę i zastanów się na czym tak naprawdę ci zależy,
          i tego się trzymaj
        • asidoo Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 13:55
          To dam ci radę. Na mnie skutkowało 100%, ale do tego trzeba mieć wyobraźnię :)
          Jak będzie w pracy skoncentrowany, to wyobrażaj sobie, że on próbuje nie puścić
          bąka. A jak jest niezadowolony, że ma rozwolnienie...
          Osoby, o których pomyślałam w taki sposób nie mają szans stać się dla mnie
          współuczestnikami romantycznych uniesień ;)
          • synvilla Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 12.07.07, 14:01
            asidoo napisała:

            > To dam ci radę. Na mnie skutkowało 100%, ale do tego trzeba mieć wyobraźnię :)
            > Jak będzie w pracy skoncentrowany, to wyobrażaj sobie, że on próbuje nie
            puścić
            > bąka. A jak jest niezadowolony, że ma rozwolnienie...
            > Osoby, o których pomyślałam w taki sposób nie mają szans stać się dla mnie
            > współuczestnikami romantycznych uniesień ;)
            ...............................
            hehehhehehe))))))
            Co skutkuje dla jednego moze byc nieskuteczne dla innego.Nawet smrody i gazy
            moga nie skutkowac.
            Moze rozwinmy te idealna mysl))))Moze wyobraz sobie jego jak chrapie w
            nocy...tak glosno, ze sasiedzi wala w sciany. Powinno ci to pomoc.>)))))
    • promyk.rosy Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 13.07.07, 11:51
      Podobny "problem" ma/miało wiele z nas;)
      Naprawdę szczerze współczuję, bo sama dopiero niedawno wygrzebałam się z takiej
      sytuacji i nie było łatwo.
      Oczywiście wszystko zaczyna się od niewinnego flirtu. Jest tak miło i
      ekscytująco kiedy mówisz mu komplementy, a on wygłodniałym wzrokiem pożera twoje
      ciało. Kiedy mówi, że jeszcze nigdy nie spotkał takiej idealnej kobiety jak ty.
      Kiedy Wodzi za tobą cielęcym wzrokiem, a ty czujesz się jak bogini seksu, gry
      miłosnej i uwodzenia. Sama nawet nie wiesz kiedy to wszystko wymyka się spod
      kontroli i twoja wyobraźnia zaczyna pracować, podsuwając namiętne wizje z nim w
      roli głównej. Łapiesz się na tym, że coraz częściej o nim myślisz, coraz
      częściej on ci się śni, podświadomie szukasz jego towarzystwa, jego wzroku.
      Później trafia się jakaś firmowa imprezka. Wiadomo alkohol ośmiela, luźna
      atmosfera zbliża. "Przyklejacie się" do siebie na cały wieczór, lecz nie
      przekraczacie pewnej granicy - bez ekscesów, bo może ktoś z firmy was zobaczyć.
      Myślisz, marzysz i śnisz o tym, jak mogłoby być dalej... aż pewnego dnia
      przychodzi do głowy myśl - ja się chyba zakochałam! Więc ochoczo przystępujesz
      do bardziej zdecydowanych działań. Dajesz mu do zrozumienia, że jest dla ciebie
      kimś więcej niż tylko kolegą z pracy. On miło połechtany, a za razem lekko
      zdziwiony robi jednak pół kroku do tyłu. Zaślepiona nie zauważasz tego. On
      ucieka dalej. Wtedy ty lekko zdziwiona, pytasz co się dzieje? A twój królewicz
      odpowiada: "sorry, ale właściwie to nie wiem o co chodzi. Nigdy nic nie mówiłem
      o uczuciach, nic nie sugerowałem". I tak się przeważnie kończy ta historia...
      Zostajesz sama, z domysłami, z pytaniami co to właściwie było??? Ze złamanym
      sercem, które leczysz wtulona w ciepłe i bezpieczne ramiona twego nic nie
      podejrzewającego męża... Warto? Na to pytanie odpowiedz sobie sama. Wiem, że nic
      nie pomogą dobre rady forumowiczek, bo mnie też nie pomogły. Sama pewnie musisz
      się sparzyć żeby zrozumieć swój błąd i docenić to co masz.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej rozsądku :)
    • netka0511 Re: kolega z pracy - nie pierwsza taka historia.. 13.07.07, 13:31
      Wydaje mi się że jest to zwykla fascynacja czymś co jest nam z jakiegoś powodu
      zakazane.Bo czy napewno zainteresowałabyś się nim tak bardzo gdyby był wolny?
      Wydaje mi się,że ta nieosiągalność dodaje mu polotu.
Pełna wersja