czlowiek_powazny
12.07.07, 17:06
Nie bierz dziada!
Tak zawsze tlumaczylismy mojej siostrze, ja i nasza rodzina... ale nie, nie
sluchalo sie, a pozniej tragedia. Malzenstwo, ktore od samego poczatku nie
mialo racji bytu, po roku sprawa rozwodowa i przeszlo pol roku szarpaniny z
dziadem, bo byl zameldowany i nie chcial sie wyniesc. To tak w skrocie.
Po przejsciach rozwodowych sami zachecalismy siostre, zeby w koncu ruszyla
sie z domu, poszla na kawe, czy na randke. No i stalo sie, siostra umowila
sie na kawe, ja zostalem z siostrzencem.
Coz sie okazalo, dziad zamowil sobie obiad z dwoch dan, do tego kilka piwek,
przekaski, siostrze zamawial duzo rzeczy, ktorych nie chciala.
Nadszedl krytyczny moment opuszczenia lokalu... i dziad informuje moja
siostre, ze zapomnial wyjac pieniedzy z bankomatu i pyta czy moglaby
zaplacic. Naiwna zaplacila, zeby nie robic sobie wstydu (tak mi powiedziala).
Przychodzi do mnie po dziecko i dostaje smsa z wiadomoscia "za tydzien
zrewanzuje sie, bedzie garaco, juz nie moge sie doczekac". Z nerwow myslalem,
ze dom mi rozniesie.
Wkurzylem sie, wzialem siostry telefon i zadzwonilem do dziada. Zdziwil sie
jak uslyszal moj glos. Grzecznie ptrzedstawilem sie i poinformowalem, ze za
pol godziny zjawiam sie tu i tam (niedaleko od niego) i ze ma oddac kase,
jaka moja siostra zostawila w knajpie. Dziad zaczal tlumaczyc sie, ze nie ma,
bo nie wyciagnal z bankomatu. Odpowiedzialem, ze zawioze go pod bankomat, a
jak nie to narobie mu wstydu w pracy egzekwujac te kase, a pozniej dostanie
wpie..
Oddal, ale to nie zmienia faktu.
Powiedzcie, kim trzeba byc, zeby w ten sposob postapic.