konwalka 19.07.07, 08:52 Ja rozwód, chociaz byłego pana młodego nie było na nim osobiście. Była za to aktualna oblubienica eksa, ktora raczyła mnie poinformować głosem dość energicznym, jaka to ze mnie kurew :/ Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
shangri.la Re: co bardziej przeżywaliście - ślub czy rozwód? 19.07.07, 09:52 "Ślubu" udzielała mi potężna murzynka i przypominał scenę z amerykańskiego filmu klasy B. Trzyminutowa farsa z "sakramentalnym " "Yes, I do". Odpowiedz Link Zgłoś
ja_adam Re: co bardziej przeżywaliście - ślub czy rozwód? 19.07.07, 15:27 ślubów nie pamiętam..to z emocji rozwody dokładnie pamiętam...to z emocji Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: co bardziej przeżywaliście - ślub czy rozwód? 19.07.07, 16:17 pamiętam slub, bo był niecodzienny. Żywcem z taniej sensacji. Po kryjomu, dwoje gó..arzy w tajemnicy przed teściowa, postanowilo sie zakontraktowac.Emocji bylo pod dostatkiem, bo matka oblubieńca, szelmowskim sprytem, wyniuchała spisek. po czym, rzesko i bojowo wkroczyła do akcji. Bylismy sprytniejsi i przełożylismy date, na za dwa dni w innym miescie. :) Rozwód, był prawdziwym bojem i chwytami poniżej pasa. Zarówno jedno, jak i drugie było niezapomnianym przeżyciem. Fajnie było ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ksiezycowa9 Re: co bardziej przeżywaliście - ślub czy rozwód? 21.07.07, 00:16 Rozwod oczywiscie....bo jakby nie bylo to porazka....Choc nie zaluje.I od tamtego czasu mowie:nigdy wiecej.! Napis na murze: Malzenstwo to najczestsza przyczyna rozwodow" swieta prawda :))) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: co bardziej przeżywaliście - ślub czy rozwód? 21.07.07, 08:12 Każdy rozwód, rozstanie jest osobistą porażką dwojga ludzi i straty ponoszą zawsze obie strony, chociaż bywa, że niesymetrycznie. Moim zdaniem, kobieta traci o wiele więcej niż jej partner. Natomiast spustoszenie psychiczne i dramat dzieci, nieświadomie wplątanych w nieodpowiedzialne postawy swoich rodziców to zupełnie inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka moje dziecko przeżyłoby dramat... 21.07.07, 18:45 Ale odeszłam, chwalić Pana:/ Jest emocjonalnie zdrowy. Jest fajnym, niebojącym się dzieciakiem. Na szczęscie. Odpowiedz Link Zgłoś