ja_adam
20.07.07, 17:09
Człowiek widzi się z nia zaledwie ułamek swojego życia i postanawia złożyć
deklarację...aż do śmierci.
Czy nie jest to przesadą, histerią tchórzliwej podświadomości która bojąc się
odpowiedzialności deklaruje na zapas, WSZYSTKO do końca? Podświadomości
wmawiającej sobie, że w swej niezdolności musi kochać?
To tak jakby aktor MUSIAŁ zagrać główną, jedyną, życiową rolę za pierwszym
razem, bez próby. Inaczej zginie...
...jako aktor
Chciałbyś oglądać taką sztukę?