Dodaj do ulubionych

Do psychologów, pedagogów - ważne!

22.07.07, 22:41
Proszę o wupowiedzenie się - czy to dobrze - czy to źle, i dlaczego tak czy
tak.
www.edu.info.pl/strona.php?3822Dziękuję.
Obserwuj wątek
          • ja_adam Re: Przepraszam - link: 22.07.07, 23:13
            OWW, moim zdaniem
            Wszystko pięknie, ale obawiam się że pomysł spali w 3 miejscach.
            1- specjaliści, skąd? Przecież trudnej młodzieży nie da sie wychować w grupach
            wieloosobowych, w większości przypadków to indywidualna praca.
            2- pieniądze, kilka instytucji? OWW,MOS, MOW...
            3- czas, nie wierzę by 12 miesięcy zmieniło trudnego człowieka.

            inaczej...
            przyjaciel jest w Irlandii, ma bardzo trudna córeczkę...Gdy skończyła 1 etap
            nauki, miał problem jak pokierować to dziecko. Obawial się, że w lepszej szkole
            tak trudna dziewczynka sobie nie poradzi. Tymi wątpliwosciami podzielił sie z
            wychowawcą.
            Wychowawca w szoku, że w ogóle o tym pomyślał.
            Jesli Pan od nas wymaga by przygotować ją do wyższej uczelni, to My jako szkoła
            musimy sprostać temu. Specjalnie utworzono salkę dla niej, zatrudniono TRZECH!!!
            dodatkowych nauczycieli...

            Inaczej
            mój syn był zagrożony z 10 przedmiotów, godzin nieobecności miał więcej jak
            uczniow w szkole i zdał....nie tylko semestr ale i maturę.

            Moim skromnym zdaniem, wystarczy podnieść poziom nauczania a reszta samo
            przyjdzie...
            • wlodekbar Re: Przepraszam - link: 22.07.07, 23:46
              "Jesli Pan od nas wymaga by przygotować ją do wyższej uczelni, to My jako szkoła
              musimy sprostać temu. Specjalnie utworzono salkę dla niej, zatrudniono TRZECH!!!
              dodatkowych nauczycieli..."

              No, tak. Inny świat. Ale tak właśnie powinno być!:)
    • iwucha Re: Do psychologów, pedagogów - ważne! 22.07.07, 23:10
      no dobra, wypowiadam się.

      Jak dla mnie - pomysł "od doopy strony"; "leczenie" skutków a nie - przyczyn.
      Karność, sankcje, i ładowanie wszystkich agresywnych do jednego wora (ośrodka) =
      eskalacja agresji, przyklejanie łaty "agresywny" = "trudny" czyli wtłaczanie w
      narzuconą mu rolę agresywnego. Wszystko to utrudnia przystosowanie się
      nieprzystosowanych.
      Apropos narkomanii, alkoholu itd. to uważam, że za przysłowiową mordę trzeba
      trzymać sprzedawców - to raz ale idealistami nie bądźmy, Polak potrafi, młody
      Polak też. A dwa, że nie wszystkie dzieci biorą, piją, ćpają, czyli nie
      wszystkie są jednakowo narażone na złe wpływy. Dlaczego? Bo jedne mają
      akceptujący, bezwarunkowo kochający dom rodzinny (czytaj: zdrowe poczucie
      własnej wartości) i to powoduje się opierają się złym wpływom tego świata (a
      świat jest pełen złych wpływów i raczej się nie zmieni). A ponieważ większość
      rodziców nie chce zrozumieć zależności pt. miłość i akceptacja dziecka, system
      wychowania - narkomania (czy alkohol, szybki sex) i woli zrzucić
      odpowiedzialność z siebie na dealerów w szkołach, handlujące alkoholem sklepy,
      "podejrzanych typów" kręcących sie koło córek, niekompetencję szkoły w kwestii
      edukacji sexualnej, to mamy taki problem picia i narkotyków, szybkiej inicjacji
      sexualnej, niechcianych ciąż - jaki mamy.

      Myślę, że walka z rozpowszechnianiem gier komputerowych to jest jakiś pomysł.
      ale to znowu jest działanie "zewnętrzne" a nie wewnętrzne na dzieci.

      Zmiany muszą się dokonywać WENąTRZ dzieci i ich rodzin. To wszystko to próby
      zmiany świata od zewnątrz - czyli nie likwidujemy przyczyny a nawet
      sankcyjnością i karami, groźbami je wzmagamy udając, że "leczymy" skutki.

      Te wielkie pieniądze, które na te wszystkie "zmiany" idą, przeznaczyłabym na
      pedagogizację rodziców, kierowanie całych rodzin "agresorów" na przymusowe
      terapie i wyciąganie konsekwencji wobec rodziców - celem uzmysłowienia im, że to
      od nich zależy to czy tamto i oni są odpowiedzialni za relacje ze swoimi dziećmi
      jako ci dorośli. Bo to w systemie rodzinnym tkwią przyczyny tych wszystkich
      nieszczęść dzieciaków. Dopóki nie będzie zmian w mentalności, dopóki problemy
      społeczne będą istniały na taka a nie inną skalę.
      Wielu jest trudnych dzieciaków w różnego rodzaju ośrodkach, poprawczakach,
      których rodzice nie chcą współpracować z psychologami bo "syn jest potworem,
      zawiódł nas, przecież mąż go lał więc go wychowywał i nie mamy sobie nic do
      zarzucenia, syn jest gnój a my jesteśmy idealni więc niepotrzebne nam żadne
      terapie. z niego to już nic nie będzie". nikomu nie chciałoby się pracować nad
      sobą gdyby miał taka "motywację" i "bezwarunkową miłość rodzicielską".

      Jeśli idzie o autorytet nauczycielski, to nawet w dzisiejszych czasach "trudnej
      młodzieży" istnieją nauczyciele, którzy maja posłuch i szacunek. Jak się chce to
      można - jak pokazuje praktyka. Autorytet sie buduje a to ciężka praca i
      większości się nie chce - tym bardziej, że korzyści finansowych brak.

      Ja jestem dobrej myśli - jak Romek odejdzie, to szybko nie wróci. Mam nadzieję,
      że nie za mojego życia bo tego "szczęścia" i romkowego "nowatorstwa" jak na
      razie mi wystarczy :-)
      Ja mam zero tolerancji dla romkowych pomysłów.
    • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 07:35
      Sam pomysł nie jest nowatorski, ponieważ wzoruje się na sprawdzonych wzorach
      ustrojów totalitarnych. Izolacja, jako sposób rozwiązania problemu ludzi
      niewygodnych była stosowana zarówno przez komunizm , jak i faszyzm.
      Udowadnianie, że nie ma nic wspólnego z pedagogiką i podmiotowym stosunkiem do
      osoby ludzkiej było by truizmem.

      W dobie komunizmu centrami rozwoju wszelkich patologii i wylęgarnią przestępców
      były duże ośrodki przemysłowe z Nowa Hutą i Tychami na czele.
      Dziś podobną rolę będą pełnić w/w "ośrodki demoralizacji".
      "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
      Ks. S. Staszic
        • wlodekbar Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 21:06
          Dziękuję:)
          Ale ja nie jestem leniuch, tylko niedouk (:D), strona została zrobiona w jakimś
          skomplikowanym języku, a informatyk zwiał, pozostawiając ją w takim kształcie,
          w jakim jest:(.
          Gdy będę miał trochę czasu, zrobię nową.
          • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 21:51
            Ogromnym i podstawowym błędem było wyodrębnienie Gimnazjów w nowym systemie
            szkolnym.
            Doświadczony pedagog wie doskonale, że wiek 12-15 jest najtrudniejszym z punktu
            widzenia psychologii rozwojowej, ponieważ kształtowanie prawidłowych postaw
            prospołecznych przyćmiewa burza hormonów i rozpaczliwe poszukiwanie autorytetów.
            Stary system szkolny skutecznie przeciwdziałał zjawiskom patologicznym, gdyż
            zmiana szkoły działała samodyscyplinująco.
                • sylwiamich Re:Ośrodki demoralizacji 24.07.07, 14:44
                  Pracowałam w MOW, pracowałam w MOS.
                  Przyczyn takiego stanu rzeczy jaki obserwujemy jest wiele.Stworzenie następnych
                  osrodków nic nie zmieni.Lepiej naprawić to co jest.A dzieje się bardzo żle.
                  • sylwiamich Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 07:14
                    To prawda że dzieciaki wychowuje rodzina...która jest dysfunkcyjna.Że niewiele
                    Polska ma im do zaproponowania.Ale dzieciaki są w chwili obecnej tak
                    rozpuszczone i bezkarne że produkujemy sami bandziorów, nie dając im szansy na
                    zmianę.Jeśli ktoś zrobił coś złego, powinien ponieść tego konsekwencje.I
                    łatwiej jest tego uczyć w dzieciństwie niż potem zapełniać więzienia.Placówki,
                    szkoły powinny mieć większą możliwośc oddziaływania na dzieciaki.A wszyscy maja
                    związane ręce...bo to nieletni.


                    kabarety.tworzymyhistorie.pl/411_paranienormalni_blondynka.phpa
                    • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 07:34
                      Dysfunkcyjna rodzina to podstawa problemu. Jest ich zbyt wiele ostatnio i jej
                      uzdrowienie wydaje się być najważniejsze, ale to długi proces.
                      Kolejny problem to przyzwolenie społeczne na chuligańskie wybryki, tutaj wszyscy
                      mają pole do popisu i gdybyśmy działali konsekwentnie skala zagrożenia była by
                      zredukowana.
                      Inna sprawa to chore prawo i przepisy ograniczające system kar do minimum.
                      Szkoła ma realne możliwości wyciągania konsekwencji z nagannych zachowań, ale
                      rzadko z nich korzysta, ponieważ są nieskuteczne.

                      Żyjemy w czasach kryzysu autorytetów, kultu pieniądza i hedonistycznych postaw
                      życiowych.
                      Takie wartości jak szacunek dla życia i drugiego człowieka, prawość i
                      szlachetność, uczciwość i prawdomówność nie przemawiają do młodzieży.
                      Wszyscy jesteśmy wychowawcami. Postępując nagannie pokazujemy złą drogę.
                      Akceptując zło, dajemy przyzwolenie.
                      Zamykając "trudnych" w Zoo wykluczamy ich ze społeczeństwa bezpowrotnie.
                      • sylwiamich Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 07:45
                        Zamykając "trudnych" w Zoo wykluczamy ich ze społeczeństwa bezpowrotnie.
                        Absolutnie sie nie zgodze z Tobą.Czasami te Zoo jest pierwszym miejscem dla
                        dzicka gdzie:
                        1.Wyznaczane ma jakiekolwiek granice.
                        2.Czuje się bezpiecznie.
                        3.Kogokolwiek interesuje
                        4.Po raz pierwszy styka się z dorosłymi którzy chcą pomóc, nie wykorzystać.
                        I tak mogłabym do rana.Pracowałam w takim miejscu.I wiem co mówię
                        • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 07:51
                          "PO RAZ PIERWSZY STYKAJA SIE DOROSłYMI , KTóRZY CHCą IM POMóC?"
                          A do tej pory z kim sie stykali? Nie było nauczycieli w szkole, pedagoga?
                          I jak można "czuć się bezpiecznie" w więzieniu, wśród jeszcze bardziej
                          zdemoralizowanych niż on sam?!
                          Gdzie pracowałaś? W ośrodku wielkiego wzrostem ministra?
                          • sylwiamich Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 07:57
                            Pracowałam w MOW. I wiesz co? Kiedyś nasze dziecko zaczepił policjant który je
                            odwoził do nas.Spytał: no i jak tam odbywanie kary?
                            Wiesz co usłyszał? To nie kara...to była nagroda.
                            Po raz pierwszy zauważają dorosłych i to że chcą im pomóc.
                            • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 08:13
                              Uważasz , że tak samo będą myślały dzieci umieszczone w proponowanych przez
                              ministra ośrodkach?
                              Sądzisz , że ich organizacja będzie podobna?
                              Czy dałabyś taką "nagrodę" swojemu dziecku , bądż dziecku z najbliższej rodziny?

                              Wierze, że przypadek o którym piszesz dotyczył wyjątkowo skrzywdzonego przez
                              życie młodego człowieka. Bywają dzieci tak bardzo zaniedbane przez rodziców , że
                              miejsce , w którym mają miskę zupy i czyste łóżko będą uważać za raj.
                              Ale ich psychika jest już złamana.
                              Są jak ludzie przeniesieni z karceru do więzienia.Tracą perspektywę.
                              • sylwiamich Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 08:35
                                Ja nie mówię o pomysłach Giertycha.Nie uważam żeby przydały się jeszcze jakieś
                                inne ośrodki.I tak zmieni się tylko napis na budynku.
                                Nie ma takich dzieci które miskę zupy i czyste łóżko za kratami traktowałyby za
                                raj.I tak wolałyby byc w rodzinie lub "na wolności"
                                I mówię tu o dzieciach z różnych rodzin...biednych, bogatych, pełnych,
                                rozbitych.Nie generalizuj...to niezdrowe.Zdradż mi swoje pomysły na uzdrowienie
                                sytuacji bez "karcerów" i "więzień".
                                • shangri.la Re:Ośrodki demoralizacji 25.07.07, 08:47
                                  Wymieniłam je powyżej w jednym z postów.
                                  1. Uzdrowienie moralne rodziny
                                  2.Brak przyzwolenia społecznego na wybryki chuligańskie i postawy nie licujące z
                                  wiekiem ( picie i palenie w miejscach publicznych, przebywanie w pubach po godz
                                  22, wulgarne słownictwo)
                                  Z tym akurat można sie uporać, ale przy udziale całego społeczeństwa.
                                  3.Regulacje prawne umożliwiające szkole np karne przeniesienie, skreślenie z
                                  listy uczniów, zawieszenie w prawach itp.( istnieją takie , ale tylko w teorii)

                                  A co innych pomysłów.....jest jeden, najprostszy.
                                  Dzieci po prostu trzeba KOCHAĆ, kochać mądrze nie utożsamiając miłości z
                                  drogimi prezentami i bezkarnością.
                                  Każdy, bez względu na wiek, potrzebuje ciepła, uwagi poczucia bezpieczeństwa.
                                  Nie zamykajmy w ośrodkach niekochanych dzieci, bo życie już wystarczająco je
                                  skrzywdziło(!)
      • ja_adam Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 10:39
        wszelkich patologii i wylęgarnią przestępcó
        > w
        > były duże ośrodki przemysłowe z Nowa Hutą i Tychami na czele


        Ciekawe...
        Może poziom gospodarczy, uprzemysłowienia państw będziemy mierzyć ilością
        przestępców?
            • wlodekbar Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 21:14
              Nie, Adam, shangri ma bardzo dużo racji.
              Jeśliby relacja wychowanek-wychowujący/pomagający była taka, jak w Irlandii
              (jak pisałeś), to zapewne odnosiłoby to skutek. Jednak w naszych warunkach
              wątpię, by było to możliwe. I byłaby powszedniością barykada: pluton
              wychowanków - jedna osoba, która ma owych trudnych, nieprzystosowanych ludzi
              wychowywać, adaptować, resocjalizować.

              www.barchacz.com (strona
              w budowie, teksty o sobie i książkach SUROWE, bo informatyk uciekł), obrazki
              niewyselekcjonowane, i przez czas jakiś jeszcze tak będzie)
              • wlodekbar Jeszcze słówko 23.07.07, 21:19
                C.d.
                I, sądzę, tacy młodzi ludzie integrowaliby się głównie, czy co najmniej w dużej
                mierze PRZECIWKO tym, którzy mają im pomagaćl wzrost agresji, zwiększanie siły
                grupy, także dołączyłyby się bez watpienia ideologie agresywne typu skin etc.
                Zas w szkole, w drodowiskach "normalnych" uczniów, jeśli nawet skin czy tp.,
                się pojawi, to sam jest bezsilny. W dodatku tacy bohaterowie agresywni gdy są
                pojedynczo, na ogół... sa podszyci tchórzem...:)
      • wlodekbar Re:Ośrodki demoralizacji 23.07.07, 21:26
        ""Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
        > Ks. S. Staszic"


        To Zamoyski!:)
        Przecież u wejścia do mej byłej budy, LO imienia Jana Zamoyskiego, to
        własnie "stoi"!:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka