hadita
25.07.07, 14:24
Hej, mam taki klopocik; od roku jestem zamezna, prace mam na czas okreslony
do konca 2007 roku, zyjemy z facetem w wynajetym mieszkaniu, ja zarabiam
grosze, maz zarabia dobrze i... tesciowie zmuszaja mnie (bo syna juz chyba
przekonali) do posiadania dziecka TERAZ I NATYCHMIAST. Moje nastawienie jest
KOMPLETNIE niewazne: to, ze mam niestabilne zatrudnienie (zreszta w
beznadziejnej firmie) i szukam innej pracy, to, ze chce zdac CAE (angielski),
chce isc na podyplomowke, zrzucic jeszcze kilka kilo - nic sie nie liczy. Nie
jest wazne, ze po raz pierwszy w zyciu mam dla siebie czas, moge o siebie
zadbac, kupic wymarzona ksiazke, spotkac sie na piwku z przyjaciolka lub
rozwijac swoje pasje plastyczne - bo wreszcie mam WLASNA kase (marna bo
marna) i po wyjsciu z pracy mam czas dla siebie (wczesniej bylam na 2
kierunkach i z czasem bylo kiepsko). No i nie jestem psychicznie gotowa na
dziecko, a nawet okresowo uwazam, ze mam calkowity uwiąd uczuc
macierzynskich; sorry, po prostu to mnie nie kreci... ale ok, na pewno kiedys
sie zdecyduje, tylko co zrobic z tesciami? Obrazic ich? Naslac moich
rodzicow, zeby im przemowili do rozsadku? Wziac rozwod z mezem, ktory nie
liczy sie z moimi planami i potrzebami? Grac na zwloke? Adoptowac dziecko z
Malawi? Poradzcie cos!