brunetka84
25.07.07, 22:12
Gdy bylam mala bylam maltretowana psychicznie (fizycznie zreszta tez) przez
matke. Jednak ten psychiczny terror pozostawil slady na mojej psychice. Kto
tego nie przezyl trudno bedzie mu zrozumiec co mam na mysli. Matka caly czas
wzbudzala we mnie poczucie winy, nigdy nie miala nic przeciwko temu gdy
dawalam jej znac ze gdzies wychodze, prawdziwe pieklo zaczynalo sie na piec
minut przed gdy widziala ze faktycznie ide spotkac sie z kolezankami.
Zaczynala trzaskac, wyzywac, mowic ze juz pozno gdy byla np 17godzina.
Stopniowo zakorzenily sie we mnie takie wyrzuty sumienia ze zadko kiedy
wychodzilam z domu, bo stalam sie osoba bardzo niesmiala, zamknieta w sobie.
To byl tylko jeden rodzaj terroru. Nastepny odbywal sie gdy cos jej sie nie
podobalo np gdy mialam swoje zdanie, ingerowala jak mam sie ubierac a gdy
odbiegalo to od jej oczekiwan (choc ubieralam sie normalnie) zaczynaly sie
wyzwiska, no i przemoc fizyczna. Nie chodzi jednak tutaj o mnie, poniewaz
minelo pare lat jestem dorosla kobieta, wyprowadzilam sie z domu choc nadal
jestem bardzo niesmiala, unikajaca kontaktu z ludzmi osoba. Jednak serce mi
sie lamie gdy widze ze to samo powtarza sie z moja mlodsza siostra. Dokladnie
ta sama sytuacja, placze nieraz po katach bo przypominaja mi sie tamte chwile
i nie chce by to samo powtarzalo sie na mojej siostrze. Ona jest jeszcze mala
(11 lat) a juz doswiadcza tych okropnych wyzwisk, tej ingerencji co ma ubrac
a co nie, nie umiem tego tak opisac ale naprawde jest zle, serce mi sie
lamie, nie wiem co robic bo nie chce by siostra doswiadczala tego samego.
Prosze pomozcie