Dodaj do ulubionych

Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach?

IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 15:09
System edukacji w Polsce ksztalci intelektualistow(przeintelektualizowanych)
oraz matolow, ktore nie odrozniaja np Stalina od Pilsudskiego.
Czego sie mozemy spodziewac po matolach , to juz wiemy chociazby z historii
wspolczesnej POlski, ale co moga zrobic przeintelektualizowani intelektualisci
to wielka niewiadoma.Ich elity juz daly dowod w przeszlosci( patrz stan
wojenny), ze na wiele ich nie stac.Potrafia sie tylko sprzedac rzadzacym .Czy
dlatego, ze wiedza ma swoja cene i zawsze ja mozna kupic?
Jezeli tak, to dlaczego w krajach demokratycznych ta wiedza sluzy zwyklemu
czlowiekowi,a w Polsce komu?
Obserwuj wątek
      • Gość: renka zwykly czlowiek IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 15:43
        Zwykly czlowiek to ten, ktory napewno nie zalicza sie do
        przeintelektualizowanych intelektualistow.Moze zaliczac sie do matolow,
        wymagajacych pomocy intelektualnej i materialnej. Cechuje go przynaleznosc do
        swiata wyborcow i pracownikow najemnych z pensja rowna lub ponizej sredniej
        krajowej.
        • sabe-na Re: zwykly czlowiek 08.12.01, 15:54
          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Zwykly czlowiek to ten, ktory napewno nie zalicza sie do
          > przeintelektualizowanych intelektualistow.Moze zaliczac sie do matolow,
          > wymagajacych pomocy intelektualnej i materialnej. Cechuje go przynaleznosc do
          > swiata wyborcow i pracownikow najemnych z pensja rowna lub ponizej sredniej
          > krajowej.

          Czy moge niesmialo zapytac do jakiego typu Ty siebie zaliczysz?

          • Gość: renka Re: zwykly czlowiek IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 17:06
            Zaliczalam sie w Polsce do inteligencji technicznej, tak nazywano nas z
            instytutow badawczych, ale mialam poczucie zycia bez godnosci , naleznej tej
            pozycji.Zepchnieto wielu takich jak ja do pozycji matolow, chociaz nie, matoly
            byly uprzywilejowane.Z dyskusji tu na forum wnioskuje , ze sytuacja sie nie
            zmienila i zapytowywuje sie czy po nowej inteligencji mozna sie spodziewac
            nowych rozwiazan , korzystnych dla zwyklych ludzi.
            • sabe-na Re: zwykly czlowiek 08.12.01, 17:17
              Gość portalu: renka napisał(a):

              zapytowywuje sie czy po nowej inteligencji mozna sie spodziewac
              > nowych rozwiazan , korzystnych dla zwyklych ludzi.

              No to juz nie rozumiem jakem matol(ka)
              Czy byc zwyklym czlowiekiem jest dobrze czy zle?
              Dlaczego wszyscy "intelektualisci" maja wysilac swoje mozgownice dla dobra tych
              zwyklych ludzi o malych potrzebach?

                • sabe-na Re: zwykly czlowiek 08.12.01, 17:39
                  Gość portalu: renka napisał(a):

                  > OOO, cieplo, cieplo.Bo taka jest rola inteligencji w spoleczenstwie.Nadawac
                  > kierunek, dyktowac tempo rozwoju.A jakie ono w finale bedzie to sprawa rzadu.
                  > Wreszcie cos zalapane.Ciesze sie.

                  Wolalabym zeby bylo zimno :)

                  Nadal nie rozumiem. Wyjezdzasz z kraju bo czujesz sie nie doceniona stlamszona i
                  cotamjeszcze. Czy nadajesz tym samym kierunek?
                  A moze to przeintelektualizowanie(uff) to rodzaj wewnetrznej emigracji?

                • wojtekt30 Re: zwykly czlowiek 08.12.01, 17:40
                  Gość portalu: renka napisał(a):

                  > Bo taka jest rola inteligencji w spoleczenstwie.Nadawac
                  > kierunek, dyktowac tempo rozwoju.

                  - Tu się zgadzam

                  > A jakie ono w finale bedzie to sprawa rzadu.

                  - A tu nie :(( Marzy mi się, że od tych państwa będzie zależało jak najmniej a ja
                  pomny nauczek inteligencji i wyposażony w ciężko i drogo zdobytą wiedzę sam
                  decyduję o swoim rozwoju.
    • kwieto Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualista 08.12.01, 15:40
      Renka, daj spokoj. Zapominasz pare drobnych rzeczy:
      To Polak zlozyl podwaliny Unii Europejskiej (nazwiska nie pomne, wiem ze jako
      emigrant bardzo sie udzielal w tej sprawie)
      Polacyn rozpracowali enigme, skonstruowali wykrywacz min...
      Polacy stworzyli czarna skrzynke, jaka lata we wpolczesnych samolotach
      (poprzednia byla, ten tego - prymitywnawa)
      Polacy stworzyli swiatlowod
      Polacy sa autorami najdoskonalszej techniki wytrawiania mikro-ukladow
      scalonych, o ktorych firmy typu Intel moga sobie pomarzyc
      Polacy produkuja jedne z najbardziej zaawansowanych technologicznie plyt
      glownych do PeCetow
      Polak w czasach komputerow Odra, i Brda stworzyl komputer przebijajacy owczesne
      zalazki PeCetow, Commodorow, Atari czy innych (niejaki Karpinski)
      Polak stworzyl slynny magnetofon reporterski NAGRA, do dzis synonim
      niezawodnosci sprzetu reporterskiego (szpulowy magnetofon uzywany do dzisiaj!)
      Polacy wymyslili takie tworzywo znane pod nazwa Elastomer, niewiarygodnie
      sprezyste, ktore okazalo sie genialnym wkladem amortyzujacym do wszelkiej masci
      amortyzatorow kolejowych, rowerowych, innych...


      Mozna wymieniac duzo... Nie przesadzasz troche z ta krytyka?
        • kwieto Re: kryzys wiedzy prowadzi do kryzysu wladzy 08.12.01, 15:56
          Renka, piszesz, ze kryzys wiedzy prowadzi do kryzysu wladzy. Na innym watku,
          udowadniasz, ze wiedza jest zbedna, bo nieistotna, wazna tylko wiedza
          kierunkowa i umiejetnosc myslenia. To moze sie zdecyduj, czy ta wiedza jest
          potrzebna czy nie?

          Co do "drobiazgu" - a w innych krajach to niby wszyscy sa genialni, tak?
          Jaki jest odsetek ludzi waznych dla nauki powiedzmy w USA, Kanadzie, Polsce,
          gdyby ujac to procentowo, jako udzial w calosci populacji danego kraju?

          Poza tym liste mozna wydluzyc, sypie trzy nastepne nazwiska:
          Pan Wolszczan - odkrywca pierwszego ukladu planetarnego poza ukladem slonecznym
          Pan Lem - "guru" wspolczesnej futurologii
          Pan Kolakowski - guru filozofii z kolei

          Moze zanim zaczniesz krytykowac, nadrobisz braki w wiedzy ogolnej? Bo w tej
          chwili dyskusja nie ma sensu, bo mam wrazenie, ze mylisz pewne pojecia, tudziez
          opierasz sie na jakichs nieprawdziwych informacjach...
        • kwieto Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualista 08.12.01, 16:59
          Dokladnie, bo teza renki wydaje mi sie jakas abstrakcja. Bo wszystkie te rzeczy, ktore
          wymienilem to sa wlasnie rzeczy "sluzace zwyklemu czlowiekowi" a nie jakims "sprzedajnym
          wladzom". Ot co.
          Do niebieskiej diody dorzucam szybowiec klasy swiatowej PW-5 (jedyny, ktory zostal
          zaakceptowany jako zdatny do odbywania na nim szybowcowych zawodow
          miedzynarodowych)
    • kwieto Dopisek 08.12.01, 15:43
      A taki Renault Twingo jest jako zywo kopia prawie identycznej Polskiej
      konstrukcji, tylko o jakies 10 lat wczesniejszej, znanej pod nazwa "Beskid" (do
      wgladu w Muzeum Techniki)

      Naprawde, mam wymieniac dalej?
      • Gość: fnoll kwieeeetoooo! :-)))))))))) IP: 195.150.224.* 08.12.01, 15:58
        macham do ciebie niezwykle entuzjastycznie :-)))))

        osobiscie nie uwazam, bym zyl w kraju matolow i przeintelektualizowanych
        intelektualistow, z rozmow z naszymi sasiadami ze wschodu (ukraina), poludnia i
        zachodu wylania mi sie raczej obraz polaka-kombinatora, a wiec rzutkiego
        wynalazcy i handlowca ;-)

        owszem, z duchem obywatelskim i prospolecznym (czyli i propanstwowym) u nas
        kiepsko - ale trudno oczekiwac naglej solidarnosci z interesem panstwowym, czy
        nawet samorzadowym czy firmowym, skoro przez dziesieciolecia wiekszosc polakow
        zywala w duchu "my kontra oni", oni - czyli ci na gorze, wyzyskiwacze,
        okupanci, sanacja, komunisci etc., dziesiec lat "na swoim" to malo by zmienic
        "narodowa" mentalnosc, ale, mysle (przynajmniej mam taka nadzieje), ze zmienia
        sie ona znacznie

        a kompleksy emigrantow ktore rzutuja na jakis urojony w ich glowach obraz
        polski to mnie naprawde slabia :(

        pzdr

        fnoll
        • Gość: renka intelektualnie organiczne zaparcia IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 16:39
          Wiedza jest nieskonczona.To, ile jej potrzebujemy zalezy od nas. Zwykly
          czlowiek, ktorego ogolnie znana definicje podalam na prosbe sabe-ny nie
          interesuje sie poglebianiem wiedzy , bo to wynika z jego zwyklych (czyt
          malych) potrzeb.
          A twoja wiedza , (przepraszam za bezczelnosc)czy jest ci potrzebna do bycia
          bezrobotnym? Czy moze jest niezbedna do przepedzania z forum na lewo i prawo
          ludzi, ktorzy maja inne niz ty zdanie?
          A moze jednak ta dyskusja pomoze obu stronom ?
          • sabe-na Re: intelektualnie organiczne zaparcia 08.12.01, 16:52
            Gość portalu: renka napisał(a):

            Zwykly
            > czlowiek, ktorego ogolnie znana definicje podalam na prosbe sabe-ny nie
            > interesuje sie poglebianiem wiedzy , bo to wynika z jego zwyklych (czyt
            > malych) potrzeb.

            I tu sie nie zgadzam!!!
            Nigdy w zyciu nie slyszalam takiej definicji zwyklego czlowieka.

            A co to sa wedlug Ciebie te wielkie potrzeby?
              • sabe-na Re: intelektualnie organiczne zaparcia 08.12.01, 17:22
                Gość portalu: renka napisał(a):

                > POtrzeby male to podstawowe, praca(jakakolwiek), dach nad glowa, jedzenie.
                > Potrzeby wyzsze to praca(taka jaka sie lubi), potrzeba weryfikacji mysli ,
                > potrzeba nieustannego rozwoju.

                A jezeli wystepuje mix - praca(jakakolwiek), dach nad glowa(jakikolwiek),jedzenie
                (jakiekolwiek) - i jednoczesnie potrzeba weryfikacji mysli, potrzeba nieustannego
                rozwoju?

                  • sabe-na Re: intelektualnie organiczne zaparcia 08.12.01, 17:42
                    Gość portalu: renka napisał(a):

                    > W takim ukladzie mamy cos nienormalnego. Hybryda, nie porownywalna z niczym.
                    > Przeintelektualizowana hybryda, z ktorej zdaniem nikt sie nie liczy.

                    Czy innosc oznacza nienormalnosc?
                    A jezeli jednzk sa ludzie ktorzy z taka "hybryda" sie licza?
                    A co jezeli ten kierunek ktory Tobie wydaje sie sluszny jedynie - prowadzi na
                    manowce?
                    A - Chrystus?
                    Czy TEZ byl hybryda? (bez wzgledu na to czy wierzysz w jego realne istnienie -
                    jest ta postac nakreslona w NT)

                  • Gość: fnoll gdzie mieszkaja "zwykli ludzie" renki IP: 195.150.224.* 08.12.01, 17:47
                    otoz tacy "zwykli" ludzie zyja przede wszystkim w krajach biednych, bo ludzie
                    zwykli to ludzie, mowiac delikatnie, niezamozni

                    natomiast bogaci - o tak, ci sa niezwykli! rozwijaja sie, weryfikuja swoje
                    przemyslenia i w ogole...

                    a jak zwykly czlowiek smie sie rozwijac itp., to jest "przeintelektualizowana
                    hybryda"

                    renko, szczerze ci zycze kryzysu gospodarczego i zeby ci caly dobytek splonal,
                    moze to nieco urealni twoje myslenie ;-)

                    i odpowiadajac na twoje pytanie: wole byc bezrobotnym z perspektywami niz bez
                    perspektyw, jesli wyczuwasz roznice

                    czy ty nie czujesz sie dzisiaj troche samotna?

                    pzdr

                    fnoll
                    • Gość: renka Re: gdzie mieszkaja IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 17:53
                      Fnoll, nie czuje sie samotna , tylko zmeczona. Od kilku dni obchodzimy nasze
                      urodziny z mezem. Wczoraj bylo mase atrakcji lacznie z koncertem Bacha
                      Oratorium swiateczne, limo, kolacja itepe.Wracajac do tematu..nie dziele
                      ludzi na tych biednych i bogatych. Pytam sie co moga zrobic intelektualisci
                      dla zwyklego czlowieka w Polsce.
                      • Gość: fnoll Re: gdzie mieszkaja IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:05
                        to ty nie wiesz, ze prawdziwych intelektualistow juz w polsce nie ma? i to od
                        dawna! ta klasa spoleczna wymarla w czasach II wojny swiatowej i krotko po niej

                        moze ci chodzi o ludzi z wyzszym wyksztalceniem? albo z doktoratami?

                        a to jak zdefiniowalas "zwyklego czlowieka" wskazuje wyraznie, ze jest to
                        czlowiek "niezamozny" - bo czy czlowiek majetny bierze "jakakolwiek" prace i
                        troska sie glownie o dach nad glowa?

                        ech, burzuje, co wy wiecie o zyciu w tych swoich oratoriach i wyacackanych
                        housach... ;-)
                    • taira Re: gdzie mieszkaja 08.12.01, 18:00

                      > i odpowiadajac na twoje pytanie: wole byc bezrobotnym z perspektywami niz bez
                      > perspektyw, jesli wyczuwasz roznice

                      Czy wiesz, że Ty jesteś teraz naszym społeczeństwem i co do niego wnosisz – NIC.
                      Mówisz, że wolisz być bezrobotny a co z rodziną, przecież kiedyś będziesz ją
                      chciał założyć i co wtedy, będziesz żył od 1 do 1. Zamiast teraz poświęcić czas
                      na uczenie się czegoś co pomoże Ci wyjść z tego marnego dołka, to co robisz?
                      Nawet nie masz pracy. Jaki dajesz przykład. I nie rozumiem jak możesz tak
                      marudzić i narzekać na wszystko jak nic nie włożyłeś w to, żeby poprawić swój
                      stan. Jest zwykłym pasożytem.
                        • Gość: fnoll Re: taira jestes wielka ! he, he, he IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:11
                          Renka, zwiekszasz stezenie bredni na tym watku znaczaco, Taira uzyla cytatu z
                          mojego postu wypisujac pod nim jakies dramatyczne glupoty (zalozyla, ze chce
                          byc bezrobotnym, i pare innych z palca wyssanych zalozen wystrzelila), a ty
                          sadzisz znowu, ze to o Kwieto!!!!!!! jeeeeezzzuuu!

                          co tu gadac o wiedzy, jak niektorzy nawet postow czytac nie potrafia...

                          heh, heh, heh
                          • taira Re: Do fenoll 08.12.01, 18:18
                            To powiedz mi co Cię motywuję do tego, żeby żyć? Co masz z życia?
                            Bo nie rozumiem takiego podejścia. Czy w ogóle to jest życie? Wytłumacz. A
                            każdemu może się pomylić i źle przeczytać coś, czy to coś złego?
                            • Gość: fnoll Re: Do fenoll IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:23
                              taira napisał(a):

                              > To powiedz mi co Cię motywuję do tego, żeby żyć? Co masz z życia?

                              a czemu pytasz? bo wiesz, dlugo by gadac o moich motywach wykraczajacych poza
                              prosty instynkt samozachowawczy i instynkt zachowania gatunku... co mam z zycia?
                              hmm... duzo frajdy, piszac krotko

                              > Bo nie rozumiem takiego podejścia. Czy w ogóle to jest życie? Wytłumacz. A

                              jakiego podejscia? wytlumacz.

                              > każdemu może się pomylić i źle przeczytać coś, czy to coś złego?

                              wiesz, siedzac przed komputerem masz dosc czasu by UWAZNIE przeczytac wypowiedz,
                              ktora komentujesz, i warto to zrobic, bo inaczej dyskutuje sie ze swoimi
                              wyobrazeniami, a nie z tym, co ktos napisal, i tyle
                      • Gość: fnoll do Tairy :-)))))))))))))) IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:07
                        do kogo byl twoj post z cytatem z mojego postu skierowany? bo chyba cos ci sie
                        niezle pomieszalo... ;-)

                        pzdr

                        fnoll

                        taira napisał(a):

                        >
                        > > i odpowiadajac na twoje pytanie: wole byc bezrobotnym z perspektywami niz
                        > bez
                        > > perspektyw, jesli wyczuwasz roznice
                        >
                        > Czy wiesz, że Ty jesteś teraz naszym społeczeństwem i co do niego wnosisz ̵
                        > 1; NIC.
                        > Mówisz, że wolisz być bezrobotny a co z rodziną, przecież kiedyś będziesz ją
                        > chciał założyć i co wtedy, będziesz żył od 1 do 1. Zamiast teraz poświęcić czas
                        >
                        > na uczenie się czegoś co pomoże Ci wyjść z tego marnego dołka, to co robisz?
                        > Nawet nie masz pracy. Jaki dajesz przykład. I nie rozumiem jak możesz tak
                        > marudzić i narzekać na wszystko jak nic nie włożyłeś w to, żeby poprawić swój
                        > stan. Jest zwykłym pasożytem.

                        • taira Re: do Fenoll 08.12.01, 18:23
                          Mógłbyś być bardziej ludzki. Mówiłam, że każdemu może się pomylić. Jestem tutaj
                          2 raz i uczę się, może z błędami może nie, ale nie wszystko przychodzi od razu.
                          Sam napisałeś, że wolisz być bezrobotny ja to odebrałam – że jesteś. Jeśli nie
                          to ok. Ale wydaje mi się, że zachowujesz się bardzo agresywnie.
                          • Gość: fnoll Re: do Tairy IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:29
                            nigdzie nie napisalem, ze wole byc bezrobotny, dokladny cytat brzmi:
                            "wole byc bezrobotnym z perspektywami niz bez", co znaczy, ze wyksztalcenie daje
                            mi wieksze szanse znalezienia pracy gdy ja strace, a nie mowi nic o tym, ze
                            pragne byc bezrobotnym

                            pewnie, ze jestem agresywny, bo nie lubie jak ktos wypisuje bzdury na moj temat
                            nic o mnie nie wiedzac po nieuwaznym przeczytaniu jednego mojego postu i w
                            dodatku zaczyna przekrecac mojego nicka

                            bo co, ma mnie to cieszyc? ;-)

                            pzdr

                            fnoll
                            • taira Re: do Fenoll 08.12.01, 18:45
                              Przepraszam i zwracam honor. Źle przeczytałam. Oburzam się na Tych ludzi ,
                              którzy nic nie robią aby zmienić swoje życie na lepsze, albo są bezrobotnymi.
          • kwieto Renka, trujesz... 08.12.01, 17:08
            Zwykly czlowiek nie ma malych potrzeb intelektualnych. Moj ojciec, zwykly czlowiek w mysl
            Twojej definicji - nauczyciel, zarabia srednia krajowa - pochlania kosmiczne ilosci ksiazek, a
            jego wiedza jest imponujaca - przy czym on czerpie z tego przyjemnosc.

            Znam wielu ludzi - zwyklych a oczytanych, myslacych, sporo wiedzacych o swiecie...
            I wierz mi - pewna wiedza jest nie tyle zbedna, co ulatwia zycie - na roznych poziomach -
            gdyby ludzie mieli pojecie o mechanizmach ekonomii na przyklad, w sejmie nie byloby teraz
            oszolomow w stylu Leppera.
    • taira Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 08.12.01, 16:07
      Tak, wiedza w Polsce kosztuje, żeby dostać się na prawo czy medycynę trzeba
      płacić, ale czy to jest złe, na zachodzi też się płaci za porządne szkoły.
      Jestem duma, że mogę studiować to co mi się podoba i co wiem, że w przyszłości
      przyniesie mi satysfakcje z tego co będę robiła.
      Może wybrałam sobie zbyt trudny kierunek, ale mi się to podoba. Nie mogę
      narzekać na brak wiedzy, mi się to podoba. Obecna moja praca nie pokrywa się ze
      studiami, ale to się zmieni po uzyskaniu dyplomu. Pracuje w poważnej firmie i
      spotykam i spotykam ludzi na bardzo wysokim poziomie, z którymi mogę teraz
      podyskutować i wymienić poglądy. A jeśli dowiem się, że on był np.; na Wyspach
      Kajmany to wiem gdzie to jest i nie wydaje mi się to zaśmiecaniem mojej głowy
      zbędnymi informacjami – bynajmniej nie świecę oczami i nie przytakuje głupio
      ach wiem gdzie to jest.
            • taira Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 08.12.01, 17:14
              Tak jak parę lat temu starałam się dostać na studia prawnicze – przyjmowali
              bardzo małą ilość kandydatów – i chodziły pogłoski, które zostały
              udokumentowane w prasie, że trzeba było płacić. Na jakim świcie żyjesz, a może
              nie słyszałaś, że niektórzy po prostu kupują sobie maturę i maja wszystko w
              nosi.!!!
                  • fantasia Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 08.12.01, 17:32
                    Ja, intelektualistka, oświadczam niniejszym, że nie należy się po mnie
                    spodziewać NICZEGO!
                    Mój kot, intelektualista, oświadcza, że przychyla się do mojego postulatu!
                    Mój ukochany, intelektualista, oświadcza, że należy się po nim spodziewać
                    potężnego kaca w dniu jutrzejszym!
                    Ukłony od grona przeintelektualizowanych nihilistów!
                    • sabe-na Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 08.12.01, 17:51
                      fantasia napisał(a):

                      > Ja, intelektualistka, oświadczam niniejszym, że nie należy się po mnie
                      > spodziewać NICZEGO!
                      > Mój kot, intelektualista, oświadcza, że przychyla się do mojego postulatu!
                      > Mój ukochany, intelektualista, oświadcza, że należy się po nim spodziewać
                      > potężnego kaca w dniu jutrzejszym!
                      > Ukłony od grona przeintelektualizowanych nihilistów!

                      A uklony to nic????

                      Pozdrowienia dla pseudonihilistow!
                      Zwykly czlowiek


                      • fantasia do sabe-ny :-) 08.12.01, 17:55
                        Pseudozwykłej osobie serwuję ukłon specjalny :-)
                        (Przeintelektualizowani, jak Ci już pewnie wiadomo, mają tendencję do gubienia
                        się we własnych przeintelektualizowanych deklaracjach, i stąd ta niespójność.)
                  • taira Re: do Renki 08.12.01, 17:42
                    Jest to dość złożone niż się wydaje. Zależy to od tego co Ci ludzie chcą
                    osiągnąć, wydaje się, że jest to łatwe patrząc na wiek i na umiejętności jaki
                    się posiada. W późniejszym wieku nauka i poznawanie nowych rzeczy nie
                    przychodzi wszystkim łatwo. Zadałaś ważne pytanie - czego się można spodziewać
                    po was? – Na to nie ma odpowiedzi to wszystko zależy od sytuacji jak jest w
                    naszym kraju. ? I oczywiści o wiedzy jaką posiadają, ile znają języków – bo to
                    teraz bardzo ważny problem. Mówicie, że wiedza nie daje nic – moim zdaniem daje
                    dużo. Nauka języków obcych też mam ważne znaczenie – a przecież to też nauka.
                    Przyjmując się do pracy znanie jednego języka już nie wystarcza. Wierzcie mi.

                    Mam w Polsce rodzine , rozintelektualizowana wysoce, ktora boryka sie z
                    malymi sprawami zwyklego czlowieka , bo na wieksze juz nie starcza.

                    Czyli wszystko zmierza do pieniądza. I tu dopiero można się zastanowić,
                    dlaczego tak jest, jest dużo teraz szkół, które, są wylęgarnią marketingowców,
                    ekonomistów itp.
                    W dzisiejszych czasach wiedza to coś co daje możliwość wybicia się, zdobycia
                    dobrej pracy i co się z tym wiąże satysfakcji z tej pracy.
                    Mówisz, że Twoja rodzina jest wykształcona, ale jak ? Jakie umiejętności
                    posiadają, czy potrafią się przystosować do nowych sytuacji, czy są elastyczni?
                    Bo to jest bardzo ważne.
                  • novella Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 08.12.01, 18:27
                    Gość portalu: renka napisał(a):

                    Ksiezycowa kobieto, chociazem niegodna, odpowiem na Twoj list:
                    > Ludzie, intelektualisci!
                    Odnosze wrazenie, ze samo nazwanie kogos "intelektualista" jest w tym kraju - i
                    tak tez brzmi w Twoich ustach- lekko obrazliwe . To tak, jakby nauczycielka
                    wywolywala do odpowiedzi mowiac "no, moze zglosi sie jakis palant?"
                    > Zapytowywuje sie was, czego sie mozna spodziewac po
                    > was?
                    Jesli sie do kogos zwracasz, powinnas raczej pisac "Was". Poza tym "pytam" a nie
                    zapytowywuje! W Polsce pewnie nie mieszkasz juz od dawna, mozna wiec wybaczyc Ci
                    ten archaizm. Idac tym tropem, nie znasz zapewne historii Polski. Wiesz, na kogo
                    szczegolnie cieci byli komunisci? Kto ginal w Katyniu? Jaki organ uszkodzic
                    najlatwiej, jesli chce sie kogos zabic albo zamienic w roslinke? Wiesz, jak bylo
                    przed wojna, jaki byl stosunek do inteligencji polskiej?
                    > Mam w Polsce rodzine , rozintelektualizowana wysoce, ktora boryka sie z
                    > malymi sprawami zwyklego czlowieka , bo na wieksze juz nie starcza.
                    A efekt jest taki, ze czlowiek pracujacy UCZCIWIE = glazurnik, zarabia wiecej niz
                    profesor filozofii. Chyba ze zlapie on posade w prywatnej szkole, gdzie za dwie
                    panstwowe pensje musi dawac zaliczenia za pieniadze synkom i coreczkom ww
                    glazurnikow, uwazajac ich za skonczonych debili, a swoja prace za ponizajaca, no
                    ale z czegos zyc trzeba. A zap... z jednej pracy do drugiej moze westchnac sobie
                    nad etosem inteligencji. A i tak jego sytuacje mozna uwazac za komfortowa w
                    porownaniu z mlodymi, ktorych na nic kompletnie nie stac: na mieszkanie,
                    jedzenie, rodzine... Oczywiscie nie dotyczy to wszystkich, patrze po swoim
                    srodowisku - ale czy ksiegowa jest intelektualistka - to juz kwestia definicji.
                    > I tez mi
                    > nie potrafi odpowiedziec.
                    I nie powinno Cie to dziwic: sytuacja inteligencji w Polsce to bledne kolo: Ci,
                    co mogliby do niej aspirowac, gleboko sa obrazeni (a jest to mieszaninka
                    wyzszosci i kompleksikow) na tych, ktorych Ty okreslasz "matolkami" (gratuluje
                    latwosci przypinania etykietek o zabarwieniu negatywnie wartosciujacym, :-#), ze
                    ich nie szanuja i vice versa - nieszczesne bezmozgie "matolki"
                    uwazaja "inteligentow" za darmozjadow i tak sie to kreci. Zauwaz, ze Ty jeszcze
                    poglebiasz te przepasc swoja nieszczesna retoryka, dobrze, ze malo kto zwraca na
                    nia uwage.
                    > Zwracam sie do szanownego forum z prosba o myslenie.
                    Forum mysli, ale samo nic nie wymysli. Jak wyczytalam w (przed)ostatnim
                    Newsweeku - 13,5 % Polakow chce, zeby ich dzieci mialy mature. Polska chce w
                    przyszlym roku przeznaczyc na nauke 0.3 PKB (Wegry 1.5). Doktorant na UW dostaje
                    1000 PLN.
                    Aha, jak Ci sie wydaje, ze w tym kraju rzadzi Lepper czy inny tlok, to sie grubo
                    mylisz: chyba nie dalas sie nabrac, na "szum medialny" wokol jego osoby?

                    I nie obrazaj mi tu kwieta. To tak na marginesie, bo on sam wie, jak z Toba
                    rozmawiac.
                    Pozdrawiam
                    PS. Czy w przyszlosci moglabys jasniej formulowac pytania? Nawet nie mam
                    pewnosci, czy to, co napisalam jest na temat.
                    Czytalam Twoje wypowiedzi na inne tematy - chociaz prawie nigdy sie z Toba nie
                    zgadzam, to imponuje mi mimo wszystko to, ze z takim uporem trwasz przy swoim.

                    • Gość: renka Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 21:58
                      Zaczynajac watek nie mialam i nie mam zamiaru nikogo obrazac.Przepraszam
                      wrazliwych.Lubie soczysta i metaforyczna retoryke. Jedynym moim celem jest
                      uswiadomienie ludziom, ze nie sa sami. Ze moze powinni sobie zadac pytanie z
                      tytulu watku.Ze moze powinni poszukac czegos wiecej w swoich zyciowych planach
                      poza bylejaka praca, bylejakim dachem nad glowa itd.
                      Uwagi o polskiej pisowni ignoruje, bo nie mam polskiego komputera, poza tym to
                      jest internetowy jezyk, a nie klasowka z polskiego.Myslcie, jak wam cos do
                      glowy przyjdzie, piszczie. Cos moze razem wymyslimy.
                      Sluchajcie, ja naprawde ciezko pracuje, nie jestem zadnym wealthy , ani
                      welfare. Lubie forum i tyle. W miedzyczasie, jak mnie nie ma , pracuje.
    • Gość: fnoll Czego sie mozemy spodziewac po emigrantach? IP: 195.150.224.* 08.12.01, 18:45
      mysle, ze w tym bajecznym watku trzeba z cala moca postawic i to pytanie

      emigrancie! co TY robisz dla matki Polski naszej? czy wspierasz aktywnie nasz
      akces do Unii Europejskiej? czy wspomagasz edukacje i walke z bezrobociem? czy
      dzialasz na rzecz polskich interesow w zamieszkanym obecnie prze sibie kraju?
      ulatwiasz naszym firmom wchodzenie na zachodnie rynki?

      bo jesli nie - to moze jestes malym, zwyklym czlowiekiem?

      pzdr

      fnoll
      • Gość: renka Wojtek i Tira IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 19:50
        Ja zadalam pytanie i widze, ze Tira i Wojtek sa na dobrej drodze, tzn jakiejs
        drodze, ktora chyba prowadzi do czegos lepszego niz dyskusje i wypychanki.
        Podoba mi sie pytanie-sugestia Wojtka o kolei, co prawda, ja mysle o
        transeuropejskiej, on wspomnial o czyms na ksztalt transyberyjskiej.Ale
        mysle , ze Wojtkowi chodzilo o wielkosc zamierzenia, a nie kierunek.Zadeklaruj
        sie Wojtek, bo to istotne, ten kierunek. Otoz ta wizja kolei z wieloma
        stacjami wydaje mi sie niezla. Pociagi w ciaglym ruchu , od stacji do stacji,
        jak czlowiek, ktory ma swoje zycie zaplanowane jakos, te swoja podroz od
        stacji do stacji.A na tych stacjach mozna bezpiecznie poczekac, przeczekac i
        doczekac sie swojego pociagu w miedzyczasie poglebiajac wiedze, jak sugeruje
        Tira.To juz jest cos.Ale to za malo.
        • Gość: Toi metafory IP: *.cm-upc.chello.se 08.12.01, 20:18
          Renka, intelektualystka nie rozumie rozantelaktuelazowanych metafor.
          Dobra, przepraszam. Renka, my sie nie przepychamy, my naprawde nie wiemy o co
          Ci chodzi, jaka jest Twoja wizja. Dlaczego nie chcesz odpowiedziec?...
          Co zrobilas dla Polski, moze to jest odpowiedzia, ale obawiam sie, ze w
          obecnych warunkach zdezaktualizowana.
          O kolei naprawde nie rozumiem albo mi sie nie chce. Nie mozesz napisac
          jak 'zwyczajnym ludziom'?
          No i jakaz roznica miedzy Polska a reszta cywilizacji w kontekscie misji
          intelektualistow w spoleczenstwie?
          • Gość: renka Re: metafory IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 20:50
            Chcialabym nie uzywac metafor, ale wtedy musialabym napisac kolejna prace
            doktorska na temat: rola polskiej inteligencji w wyrownywaniu roznic
            cywilizacyjnych , wynikajacych ze zbyt dlugiego przebywania w odosobnieniu.*)
            *) mam na mysli stan izolacji Polski od europejskich standardow
            Ciesze sie, ze dyskusja trwa, ale mamy za malo danych, aby cokolwiek
            zrobic.Nawet ta metafora z pociagami jest niezrozumiala, chociaz przyszla mi
            na mysl, jako najbardziej czytelna. Poza tym faktycznie, w Polsce mamy swietne
            koleje.I swietnych intelektualistow, ktorzy stoja na stacjach i czekaja na
            swoje pociagi.Tylko co z tego ma Polska?
            Czy te pociagi nie sa puste ?
        • wojtekt30 Re: Wojtek i Tira 08.12.01, 21:35
          Wybaczcie, ale nie wychodzi mi dziś skracanie myśli i ironia. Najpierw chciałem
          obśmiać wyliczankę Kwieto (może mnie za to nie zlinczujecie) a wyszło
          niezamierzone poparcie. Ta kolej to taka "redukcja do absurdu" a i w tym Renka
          znalazła poparcie dla swoich myśli :(
          Renko: nie zgadzam się z Tobą bo nie uważam by ktokolwiek z racji posiadania
          czegokolwiek (inteligencji, wykształcenia itd.) był zobligowany do świadczenia
          jakiejś służby dla całego społeczeństwa. Skończył się mesjanizm, nie ma
          wybranych klas. Ważne by każdy robił najlepiej to co potrafii a wtedy glazurnik
          nie będzie kimś gorszym od profesora UW. (tylko nie nazywajcie mnie lewicowcem)
          Pozdrawiam
          Wojtek
          • Gość: renka Re: Wojtek i Tira IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 22:23
            Wojtek, przeciez rzad nie rzadzi jak mu sie podoba. Ma swoich doradcow.Jak
            myslisz, skad sie wywodza? Z intelektualistow.Czyli bycie intelektualista, tj
            czlowiekiem , ktory skonczyl co najmniej studia uniwersyteckie i potrafi
            abstrakcyjnie myslec do czegos zobowiazuje. Jacy doradcy, takie rzady.Chyba,
            ze w Polsce jest inaczej?
            Nie chowaj glowy w piasek.
      • Gość: renka wiatr IP: *.home.cgocable.net 08.12.01, 19:59
        Fnoll, ja wspomnialam, ze moj czas chyba minal, bo ja naprawde duzo zrobilam,
        bedac w Polsce. Mimo takiego silnego wiatru w twarz, ze przewracal drzewa i
        wyrywal je z korzeniami.Mimo, ze moj czas minal, to nie jestem obojetna na to,
        co sie dzieje teraz. Tu na obczyznie jak moge reklamuje wszystko co polskie.
        Jednak, kierunek i zakres rozwoju POlski wyznacza polska, rodzima, ta co tam
        mieszka i zyje inteligencja .Intelektualisci.
    • kwieto Sprobojmy jeszcze raz - i wyjasnijmy pare mitow. 09.12.01, 01:08
      Mit pierwszy: zalozenie, ze polska inteligencja jest przeintelektualizowana. Zaczelismy bronic
      polskiej inteligencji, a nie zadalismy prostego pytania - "a dlaczego Renka tak twierdzisz?
      Mozesz to twierdzenie uzasadnic?" Osobiscie nie widze przeintelektualizowania polskiej
      inteligencji

      Mit drugi: oderwanie polskiej inteligencji od swiata rzeczywistego - to chyba od razu
      mozemy wyjasnic, ze z racji zarobkow, koniecznosci przezycia, oraz wspomnianych juz
      wczesniej wynalazkow ultrauzytecznych, wychodzi na to, ze polska inteligencja wrecz jest
      zbyt skupiona na rzeczywistosci i sluzbie "zwyklemu czlowiekowi" (bo jak inaczej nazwac
      tych wariatow, ktorzy pracuja "dla dobra ludu" za psie pieniadze, podczas gdy byle hydraulik
      zarabia trzy razy tyle?)

      Mit trzeci: polska inteligencja to egoisci, ktorzy powinni pomagac biednym "szarym
      ludziom". To ja sie pytam - kto domaga sie dotacji, subwencji, wsparcia finansowego,
      wiekszych zasilkow? Inteligencja? A przypadkiem nie rolnicy, pielegniarki, gornicy, hutnicy,
      czyli "szarzy ludzie"? A jako ekonomista z wyksztalcenia pragne poinformowac, ze dotacje,
      subwencje itp. - na dluzsza mete staja sie szkodliwe dla subwencjonowanego. dzieje sie tak,
      poniewaz subwencjonowana firma nie musi byc konkurencyjna, nie musi rozwijac
      technologii, podnosic jakosci, wydajnosci i tak dalej. Efektem barier celnych, dotacji,
      subwencji jest kiepska jakosc produktow, "gospodarka niedoboru", przestarzalosc techniczna
      wyrobow.
      Dalej - zwiazki zawodowe, domagajac sie swiadczen socjalnych dla pracownikow powoduja
      wzrost bezrobocia (bo pracodawca podwyzszywszy place nie ma funduszy na zakup nowych
      maszyn, zatrudnienie nowych pracownikow - a w skrajnym przypadku - nie ma pieniedzy na
      rozwoj firmy, czy bycie konkurencyjnym, bo wyzsze place to wyzsza cena wryobu - wiec
      przedsiebiorstwo plajtuje, vide: Stocznia Gdanska - prosze porownac ja ze Szczecinska, ktora
      pare lat temu byla w gorszej kondycji, a teraz jest bodaj 3-cia na swiecie jesli chodzi o
      kondycje finansowa)
      Jeszcze Dalej - Kopalnie przynoszace miliardowe straty, zalegajace z podatkami od wielu lat,
      z ktorych polowe trzeba po prostu zamknac (krach gornictwa jest trendem zauwazalnym od
      kilkudziesieciu lat, tyle ze u nas gornicy protestuja przed zwolnieniami, wiec nie zdolalismy
      przeprowadzic reform jakie poczyniono np. w zaglebiu Rhury - a w Wlk. Brytanii
      protestujacych gornikow pani Tacher potraktowala nagonka policji i wszystkim to wyszlo na
      dobre)
      Pytanie - czy warto pomagac, skoro ci "szarzy ludzie" po prostu sprzeniewierzaja to co sie im
      daje? (Gornikom zaproponowano odprawy w wysokosci 30-50 tys. zlotych - to dosc, aby sie
      przebranzowic, zalozyc wlasna firme, zainwestowac - wiekszosc albo wydala na rzeczy takie
      jak samochod, albo nie zdecydowala sie odejsc z upadajacej kopalni)

      Mit czwarty - bezrobotny to "gorszy" ktos tu pisal, ze nie lubi takich co to nie dbaja o swoja
      przyszlosc (tu sie moge zgodzic), oraz bezrobotnych. Tak sie sklada, ze jestem bezrobotny, i
      mimo szukania pracy - ciezko jest znalezc jakas oferte. Jest roznica pomiedzy bezrobotnym
      ktoremu praca wisi, a takim kto szuka, ale nie znajduje - wiec nie generalizujmy.
      Natomiast jako "inteligent" mam o wiele wieksze szanse na rynku pracy - moge pracowac
      zarowno jako fizyczny jak i umyslowy, a im wiecej wiem, tym bardziej jestem
      wszechstronniejszy.

      Mit piaty - rzady w Polsce sprawuje inteligencja. Rzady w Polsce (i kazdym innym kraju)
      sprawuje wladza wybrana przez LUD - a wiec owych "szarych obywateli" - a ze ten "zwykly
      czlowiek" nie zna podstaw wiedzy i nie mysli - to potem niech sie nie dziwi, ze w kraju jest
      jak jest. I tu jest najbardziej pokrzywdzona inteligencja, ktora stanowi mniejszosc, znoszaca
      cierpliwie wybryki tych "zwyklych" obywateli... Kiedys zastanawialem sie ilu z poslow ma
      pojecie o czyms takim jak budzet (czytaj - odpowiednie wyksztalcenie, aby go moc
      sensownie zaopiniowac i glosowac). Jesli odrzucimy od razu opozycje, (ktora zawsze bedzie
      przeciw) to z 460paru poslow o ekonomii, a szczegolnie mechanizmach
      makroekonomicznych pojecie ma moze z 10-15 osob... No ale coz - LUD (zwykli ludzie)
      wybral...

      Na koniec osobiste wrazenia - po tym co wyprawiaja ci "zwykli obywatele" ktorymi mam sie
      jako "inteligencja" opiekowac, coraz czesciej mam ochote wyemigrowac z tego kraju - po
      prostu stracilem wiare, ze tych "zwyklych ludzi" da sie czegokolwiek nauczyc - a niestety to
      oni stanowia wiekszosc....
      • Gość: Toi Re: Sprobojmy jeszcze raz - i wyjasnijmy pare mitow. IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 03:21
        kwieto napisał(a):

        z racji zarobkow, koniecznosci przezycia, oraz wspomnianyc
        > h juz
        > wczesniej wynalazkow ultrauzytecznych, wychodzi na to, ze polska inteligencja w
        > recz jest
        > zbyt skupiona na rzeczywistosci i sluzbie "zwyklemu czlowiekowi" (bo jak inacz
        > ej nazwac
        > tych wariatow, ktorzy pracuja "dla dobra ludu" za psie pieniadze, podczas gdy b
        > yle hydraulik
        > zarabia trzy razy tyle?)

        Sie do retoryki przyczepila bym. Gdzie ta sluzba zwyklemu czlowiekowi, przeciez
        nie wszyscy sa wynalazcami. Renka chyba przyczepia sie do tej pracy 'dla dobra
        ludu', nie widzi jej poza paroma, jak to zdaje sie okreslila, wynalazkami. To, ze
        ktos malo zarabia, nie znaczy, ze pracuje dla dobra ludu, jakby z Twej wypowiedzi
        tu, kwieto, wynikalo. Ale ja moze dodam od siebie, ze osobiscie uwazam
        nauczycielke w szkole panstwowej, ktora robi to, co robi, dla pobierajacych
        nauki, a nie tylko dla tej pensji i wegetacji marnej, bo na lepsza za glupa, za
        inteligencka bohaterke ku dobru ludu w najczystszej postaci. Tezy kwieta ku
        poparciu. No ale takich nauczycielek niewiele. No to wtedy: czy szkolnictwo jest
        do bani, bo nie ma srodkow czy nie ma srodkow bo szkolnictwo / spoleczenstwa
        wiedza i myslenie jest do bani? Wiec wracamy do punktu wyjscia i nadal nie wiemy,
        sluzy ten inteligent dobru ludu czy nie sluzy...


        > Mit trzeci: polska inteligencja to egoisci, ktorzy powinni pomagac biednym "sza
        > rym
        > ludziom". To ja sie pytam - kto domaga sie dotacji, subwencji, wsparcia finanso
        > wego,
        > wiekszych zasilkow? Inteligencja? A przypadkiem nie rolnicy, pielegniarki, gorn
        > icy, hutnicy,
        > czyli "szarzy ludzie"?

        Bo my tu chyba o dwoch albo i trzech inteligencjach dyskutujemy. Rzadzacej (e-
        ekhm, jej 'inteligenckosc', a tym bardziej 'intelektualizm' - hmm - moze
        powinnysmy rozgraniczyc i zdefiniowac te dwa pojecia? - bywaja dyskusyjne, jak
        moj szacowny przedmowca pod koniec wywodow zauwaza) oraz rzadzonej i biednej,
        zarowno rozintelektualizowanej z klasa, przeintelektualizowanej, jak i zwyczajnie
        niedouczonej (artysci, dziennikarze, nauczyciele, pracownicy naukowi i
        umyslowi... nauczyciele strajkuja). Posrodku jest jeszcze inteligencja, ktorej
        niezle sie wiedzie (prawnicy, ekonomisci i inni majacy albo wiecej zyciowego
        sprytu albo szczescia - wspoltworzacy media, kulture, ktora ktos kupuje, majacy
        wlasne firmy zatrudniajace 'zwyklych ludzi'...etc) To uproszczenia oczywiscie,
        nie wyjezdzajcie mi tu ze znajomym ekonomista, co to gryzie sciane.
        A zatem - kto sie domaga czego i od kogo i kto powinien dac?... Hihi, no wlasnie.


        > Na koniec osobiste wrazenia - po tym co wyprawiaja ci "zwykli obywatele" ktorym
        > i mam sie
        > jako "inteligencja" opiekowac, coraz czesciej mam ochote wyemigrowac z tego kra
        > ju

        Ja mam ochote wyemigrowac obserwujac poczynania inteligencji rzadzacej, tej
        douczonej i tej niedouczonej - bo o caloksztalt chodzi. A w ogole - jest taki
        obraz - alegoria Malczewskiego z artysta, ktory ma wizje zawieszonego w powietrzu
        polskiego klebowiska przedstawicieli spoleczenstwa, strojow rozmaitych z roznych
        epok, oreza; w ktorym wszyscy sie miotaja i wszystko sie klebi. Mam ochote
        wyemigrowac, gdy dochodze do wniosku, ze to nie wina zwyklych obywateli, ze nie
        jest fajnie, nie inteligencji, ani czarnych, ani czerwonych, ani liberalow, ani
        masonerii i pokemonow tylko wszystkiego naraz i kazdego z osobna, ogromnego
        klebowiska uwarunkowan historyczno-geograficzno-ekonomiczno-kulturowych, ktorego
        rozplatac sie jeszcze dluuuuuugo, a moze nigdy, nie da, chocbym jako jednostka
        inteligencka, a inne ze mna, stanela na glowie i klaskala rzesami. Moge wyjechac
        albo zdecydowac, ze za bardzo kocham Malczewskiego i Wyspianskiego ('Wesele' moi
        drodzy! 'Chocholy' obraz!), ktorych nikt zagranica nie rozumie, ze nie moge zyc
        bez wierzb rosochatych i mentalnosci domowej i wlasnej, i zostac uprawiajac
        (dobrze, profesjonalnie, moralnie) swoj ogrodek na tym najlepszym ze swiatow. I
        tym niejednoznacznym nastrojowo akcentem - przepraszam, ze francuskim -
        refleksje swe doprowadzam do szczesliwego konca. Moze sie komu spodobaja.

        Pzdr wszystkich inteligentnych na swojskiej i na obcej ziemi - jak to kiedys
        slicznie zakonczyla mariposa - zmartwionych, wkurzonych, zalamanych, a
        najserdeczniej zdystansowanych.

        Toi
        • Gość: renka R: nauczanie podstawowe IP: *.home.cgocable.net 09.12.01, 04:44
          "Ale ja moze dodam od siebie, ze osobiscie uwazam
          nauczycielke w szkole panstwowej, ktora robi to, co robi, dla pobierajacych
          nauki, a nie tylko dla tej pensji i wegetacji marnej, bo na lepsza za glupia,
          (sic!) za
          inteligencka bohaterke ku dobru ludu w najczystszej postaci."-Toi
          Toi, nie badz az tak do bolu dosadna w swojej ocenie.Ta nauczycielka,
          szczegolnie nauczania poczatkowego to klucz do naszego sukcesu zyciowego. Ona
          uczy jak sie uczyc, aby osiagnac sukces zyciowy. Zastanawiam sie, dlaczego
          sfrustrowani bezrobotni inteligenci nie probuja znalezc pracy w
          szkolach.Przeciez w szkolach ksztalci sie rowniez przyszlych
          intelektualistow.Tylko do czego sie ich ksztalci? Do tanca chocholow? Czy do
          dzialania dla dobra zwyklego czlowieka? I dlaczego?
          • Gość: Toi Renka! IRONIA!!! IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 21:20
            Gość portalu: renka napisał(a):

            > "Ale ja moze dodam od siebie, ze osobiscie uwazam
            > nauczycielke w szkole panstwowej, ktora robi to, co robi, dla pobierajacych
            > nauki, a nie tylko dla tej pensji i wegetacji marnej, bo na lepsza za glupia,
            > (sic!) za
            > inteligencka bohaterke ku dobru ludu w najczystszej postaci."-Toi
            > Toi, nie badz az tak do bolu dosadna w swojej ocenie.Ta nauczycielka,
            > szczegolnie nauczania poczatkowego to klucz do naszego sukcesu zyciowego

            Jezu, przeciez ja te nauczycielke podziwiam (samam w pewnym sensie Silaczka,
            hihi), a o tym, ze glupia... Renka!!!
            :)
      • Gość: renka Re: Sprobojmy jeszcze raz - i wyjasnijmy pare mitow. IP: *.home.cgocable.net 09.12.01, 04:13
        Mit pierwszy: zalozenie, ze polska inteligencja jest przeintelektualizowana.
        Zaczelismy bronic
        polskiej inteligencji, a nie zadalismy prostego pytania - "a dlaczego Renka
        tak twierdzisz?
        Mozesz to twierdzenie uzasadnic?" Osobiscie nie widze przeintelektualizowania
        polskiej
        inteligencji
        Przeintelektualizowanie rozumiem jako uprawianie czystej retoryki, ktora
        wspina sie na wyzyny absurdu, przybierajac czasem postac blazna kpiacego z
        samego siebie.
        Wasze wypowiedzi pokazuja czesto smutny obraz intelektualisty o slabym duchu,
        ktory miota sie sam ze soba.Czyli jakby nic sie nie zmienilo od Wyspianskiego.
        Jedynie wypowiedz Tairy podoba mi sie, bo ona wie, ze Polacy musza nadrobic
        wiele na polu wiedzy.Nauka jezykow obcych, podwyzszenie ogolnego poziomu
        intelektualnego spoleczenstwa,a zmniejszenie przeintelektualizowania, ktore
        prowadzi do tanca chocholow.
        • Gość: ida Re: Sprobojmy jeszcze raz - i wyjasnijmy pare mitow. IP: *.csk.pl 09.12.01, 09:43
          ja też coś od siebie dorzucę

          1.WIEDZY NIE MOŻNA KUPIĆ, bo to jest coś co trzeba zdobyć samemu
          MOŻNA KUPIĆ DYPLOM
          DYPLOM NIJAK SIĘ MA DO POSIADANEJ WIEDZY

          ale przyznam, że w Polsce realia mamy takie, że dyplomy ułatwiają życie, bo
          jak coś od ciebie chcą to wyciągasz odpowiedni papier i nie musisz już niczego
          udowadniać - ale jesli ktos ocenia ludzi po dyplomach to dostaje to co dostaje


          2. Dlaczego ja mam pomagać "zwykłemu człowiekowi" skoro on sam nie chce sobie
          pomóc? Zaznaczę, że jestem jak najbardziej za pomaganiem, ale nie w takiej
          formie jak to się zwykło robić.
          Ja jestem przeciwna jakimkolwiek zasiłkom w formie, że ktoś dostaje jakąś
          ilość pieniędzy do ręki. Bo nie chcę uogólniać, ale niewielu jest takich
          ludzi, którzy wykorzystaliby te pieniądze w taki sposób, żeby coś w swoim
          życiu zmienić na lepsze.

          Pytanie dlaczego tak się dzieje?
          Chcą coś zmienić ale nie wiedzą jak, czy wiedzą jak ale nie chcą?

          Ja pomagam tylko i wyłącznie tym z pierwszej kategorii, co chcą coś zmienić ale
          nie bardzo wiedzą jak. A to nie zawsze jest nawet kwestia pomocy finansowej.
          • sabe-na Pozytywizmu trzeba nam? 09.12.01, 10:04
            Gość portalu: ida napisał(a):

            >
            > 2. Dlaczego ja mam pomagać "zwykłemu człowiekowi" skoro on sam nie chce sobie
            > pomóc?

            No wlasnie.

            Zaznaczę, że jestem jak najbardziej za pomaganiem, ale nie w takiej
            >
            > formie jak to się zwykło robić.
            > Ja jestem przeciwna jakimkolwiek zasiłkom w formie, że ktoś dostaje jakąś
            > ilość pieniędzy do ręki. Bo nie chcę uogólniać, ale niewielu jest takich
            > ludzi, którzy wykorzystaliby te pieniądze w taki sposób, żeby coś w swoim
            > życiu zmienić na lepsze.
            >
            Zamiast ryby - wedka? Tylko to nauczy wedkowac?

            > Ja pomagam tylko i wyłącznie tym z pierwszej kategorii, co chcą coś zmienić ale
            >
            > nie bardzo wiedzą jak. A to nie zawsze jest nawet kwestia pomocy finansowej.

            To moze wlasnie o "prace od podstaw"? Rence chodzi?
            Bo padly tez stwierdzenia o nauczycielach za malo kompetentnych (nie da sie ukryc)
            Ja to tak strzelam jak kula w plot.
            Ale czy to nie jest nawolywanie przez Renke do jakiejs rewolucji?
            (Ja to bym chetnie z Renka prywatnie maile powymieniala.)

          • Gość: renka Ida IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 01:40
            Wiedze kupujesz , placac za swoje studia. Ksiazki(na -) , ktore kosztuja,
            autobusowe bilety(na -), benzyna na dojazdy do szkoly(na-), caly koszt
            zwiazany z twoim pobytem na studiach , to jest koszt twojej wiedzy.W tym
            zawarte jest oczywiscie czesne ( na-), stypendia, granty itp nagrody(na +).
            Jak to wszystko policzysz dostaniesz swoj koszt.
                • Gość: ida Re: wiedza za darmo? IP: *.csk.pl 10.12.01, 08:26
                  Renka, i tak się nie zrozumiemy

                  poza tym wyobraź sobie, że z tymi chorobami to już dawno ktoś doszedł, że
                  jakieś 70-80% chorób przechodzi sama /gdy ludzie mają na tyle dużo zdrowego
                  rozsądku żeby je zostawić w spokoju/ ponieważ taki jest ich naturalny przebieg

                  ja to bym dała nawet więcej, bo od lat wogóle się nie leczę, ale to nie
                  oznacza, że nie zdarza mi się zachorować

                  i powiem Ci, że gdybym zaczęła ganiać po lekarzach to nie tylko zrujnowałbym
                  się finansowo ale także byłabym schorowaną inwalidką w szpitalu psychiatrycznym,
                  bo czego jak czego ale stresów mi w życiu nie brakowało. a ja sobie żyję i Bogu
                  dziękuję że zachowałam tyle zdrowego rozsądku

                  i dlatego tłumaczenie, że lekarze mają monopol na wyleczenie choroby
                  uniwersytety na wiedzę, Anglicy na angielski itd, i dlatego za to wszystko
                  trzeba im płacić grube pieniądze, WOGÓLE MNIE NIE PRZEKONUJE

                  ja zresztą nigdzie nie twierdziłam, że da się tak zupełnie bez pieniędzy
                  niestety ale jakieś pieniądze są potrzebne


        • kwieto Jeden mit dokladniej oraz pytanie do Renki 09.12.01, 10:27
          Mit - "klasa polityczna" to przedstawiciele inteligencji. Sluchajcie -
          politycy, to przedstawiciele LUDU. Czesc z nich ma doktoraty, skonczone studia,
          ale pod kryterium inteligencji nijak nie mozna ich podciagnac - wniosek nawet
          doktorat nie robi inteligenta. Czesc politykow wrecz domaga sie usuniecia
          inteligencji ze struktur panstwowych (Leppera "Balcerowicz musi odejsc"
          powtarzane przy kazdej okazji - a mysli tak nie tylko Lepper). Czy ja moge
          nazwac inteligentem posla ktory oprotestowuje wlasne dzialania (vide: Gabriel
          Janowski, ktory jako posel na sejm potrafil pod tym sejmem protestowac przeciw
          dzialaniom parlamentu...). No ale taki Janowski znalazl sie w sejmie, a taka na
          przyklad Unia Wolnosci (postrzegana jako partia inteligencka wlasnie) nie
          dostala nawet wystarczajacego poparcia aby przejsc poprzeczke. Wniosek kolejny
          - "zwykli ludzie" wypinaja sie na inteligencje i nie chca, aby im pomagala -
          wola politykow w stylu Leszka Millera, ktory najpierw obiecuje, ze zlikwiduje
          Senat, potem sie z tego wycofuje, albo uwaza, ze obnizenie stop procentowych
          przez RPP bedzie zbawienne dla gospodarki. (Tu dodam od siebie dla nie
          zorientowanych: obnizenie stop procentowych (dalej SP) przez rade polityki
          pienieznej (RPP) nie zmieni zbyt wiele, a wrecz moze wszystko pogorszcyc.
          Dzieje sie tak dlatego, ze SP wplywaja JEDYNIE na oprocentowanie kredytow,
          ilosc pieniadza na rynku i posrednio sile waluty w wymianie z zagranica.
          Zwiekszenie ilosci pieniadza na rynku w minimalny sposob pobudzi gospodarke
          natomiast spowoduje wzrost inflacji, co moze byc dla tej gospodarki
          niebezpieczne. (dlatego nie dodrukowuje sie pieniedzy na przyklad). Nizej
          oprocentowane kredyty - pozornie lepiej, bo taniej. Ale trzeba pamietac, ze
          jezeli doprowadzimy do masowego zaciagania kredytow teraz, to za jakis rok
          rozpocznie sie okres, kiedy wszyscy te kredyty beda splacac. Ich wydatki nie
          pojda na konsumpcje, czy inwestycje a na splaty kredytow. wtedy dopiero bedzie
          kryzys! No i sila waluty - pozornie gorzej dla eksporterow, ale tylko
          pozornie, bo po pierwsze mamy za to import technologii, inwestycji itd., poza
          tym okazuje sie, ze silna waluta w slabym stopniu ogranicza eksport - wszak
          wszystkie kraje ktore sa duzymi eksporterami (USA,JAPONIA, WLK. BRYTANIA itd.)
          maja bardzo silne waluty! Przypadek? Nie sadze...
          No wiec - czy Leszek Miller jest, czy udaje ekonomicznego idiote? I gdzie jego
          doradcy? Wychodzi na to, ze to jednak nie jest inteligencja... A przyklady
          takich nieprzemyslanych decyzji mozemy mnozyc - dlatego twierdze, ze POLITYCY
          NIE SA PRZEDSTAWICIELAMI INTELIGENCJI.

          Pytanie do Renki - tutaj piszesz:
          "Polacy musza nadrobic wiele na polu wiedzy.Nauka jezykow obcych, podwyzszenie
          ogolnego poziomu intelektualnego spoleczenstwa..."
          A na watku obok tlumaczysz, ze zdobywanie wiedzy to glupota i po co to robic
          (pytanie: po co nam wiedza o Mongolii?)

          No wiec jak to wedlug Ciebie jest - zdobywac ta wiedze, czy nie? Bo ja juz sie
          gubie w tym co ty chcesz udowodnic! Widze, ze usilujesz dowiesc dwoch
          sprzecznych tez na raz, moze sie zdecyduj?
          • Gość: renka kwieto teoria ekonomiczna? IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 02:09
            Obnizenie stop procentowych nie doprowadza do inflacji, kwieto. Polska POWINNA
            obnizyc stopy procentowe, poniewaz w sasiadujacych z nia krajach i w tych z
            ktorymi prowadzi wymiane handlowa sa one nizsze.Stopy % pownny byc JAK
            NAJNIZSZE. Poprawiloby to przeplyw pieniadza i umozliwiloby splacenie
            kredytow, ktore trzeba splacac, ABY DOSTAC NOWE KREDYTY, kochanie.Pieniadz
            musi plynac caly czas, nie moze odpoczac...
            • kwieto Renka niedouczona 10.12.01, 07:50
              Serdenko, poczytaj ksiazki ekonomiczne, polecam ekonomie Samuelsona i Nordhausa,
              ewentualnie Makroekonomie Begga i Fiszera. Tam sobie przeczytasz, ze zwiekszenie podazy
              pieniadza na rynku (spowodowane na przyklad obnizka stop procentowych) powoduje
              wzrost inflacji. Nie sluchasz poza tym notek prasowych, w ktorych RPP wyraznie mowi o
              UTRZYMYWANIU CELU INFLACYJNEGO.

              Chyba, ze tworzysz nowa ekonomie, mozesz wyjasnic, skad Ci sie wzial pomysl, ze stopy
              procentowe nie przykladaja sie na inflacje? Tylko ja poprosze wyjasnienie z odpowiednimi po
              temu wyliczeniami i wzorami opisujacymi zjawisko...
              • Gość: renka Re: Renka niedouczona ? IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 07:57
                Kwieto, za taka wiedze ze wzorami itd musialbys mi zaplacic w dolarach..hahaha
                Obnizenie stop procentowych pobudza gospodarke. Robia to obecnie USA .Wcale to
                nie ma zwiazku z inflacja. Teraz stopa % jest tu okolo 2 % , w Polsce to chyba
                z 10% , co? I po co? W tym przypadku popieram p. LM, ktory mnie ani ziebi ani
                grzeje, ale ma dobrego ekonomiste kolo siebie.
                • kwieto Re: Renka niedouczona ? 10.12.01, 08:05
                  Renka, poczytaj ksiazki o ekonomii, dobrze? Bo USA majac mala inflacje (bliska 0%) moze
                  sobie pozwolic na takie stopy procentowe jakie ma. Natomiast my mamy inflacje troche
                  wieksza. Podopowiadam: zajrzyj sobie w okolice modelu IS-LM, i nie rob z siebie idiotki (bo
                  tylko tak mozna nazwac Twoje madrzenie sie przy permanentnym braku wiedzy)
                    • kwieto Re: Renka niedouczona ? 10.12.01, 08:15
                      Szara strefe moze zlikwidowac obnizenie podatkow i liberalizacja kodeksu pracy. A
                      wychwalany przez Ciebie LM i jego doradca proponuja nam podwyzszenie lub zamrozenie
                      podatkow, ewentualnie 4 prog podatkowy. O liberalizacj kodeksu pracy w ich wydaniu nie
                      ma mowy. Dlatego uwazam, ze LM jest w ekonomicznym sensie - przyglupem

                      No ale dalej nie ma odpowiedzi nz pytania:

                      1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow?
                      2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie przeczysz)
                      3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe nie maja
                      wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o takim wplywie)

                      • Gość: renka koniecznosc istnienia szarej strefy IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 08:45
                        W Polsce szara strefa jest utrzymywana swiadomie.Generuje ona wysokie stopy
                        procentowe,bo nie mozna ich obnizyc ,a obnizenie tylko zwiekszy jej
                        posiadanie...bo wysoka inflacja to raj dla szarej strefy. Dziecko by do tego
                        doszlo.Caly obrot pieniadza to dwa strumienie, jeden bez podatkow, a drugi z
                        podatkami.Jezeli obnizysz podatki , szara strefa moze zmniejszy sie , ale
                        nieznacznie, natomiast biala sie nie zwiekszy...Pies lezy pogrzebany w tej
                        szarej.Jak sie ja zlikwiduje, bedzie mozna myslec o przymiarkach do
                        normalnosci. Ja mam teze, ze banki generuja te szara strefe.Utrzymujac wysokie
                        stopy %, sciagaja kapital do Polski, ktory nastepnie rozmywa sie w szarej
                        strefie..I nie ma namacalnych efektow inwestycji. Bo inwestor dostal po
                        grzbiecie i sie po cichu wycofuje.. Co widac nawet z daleka.Eh, sprawa nie jest
                        prosta.
                        • kwieto Pare pytan, i wyjasnienie klamstwa 10.12.01, 09:06
                          Dlaczego inflacja przeklada sie na szara strefe? W jaki sposob?
                          Dlaczego banki generuja szara strefe (tzn. jakie mialyby po temu powody?)
                          Stopy procentowe utrzymywane przez banki sa wynikiem stop procentowych NBP,
                          poza tym banki sa niezalezne, wiec co? Ogolnokrajowa zmowa bankow???
                          A kapital do jakiegokolwiek kraju sciaga stabilna i silna waluta, a nie stopy
                          procentowe bankow. Zreszta - z naplywu kapitalu tylko sie cieszyc, bo to wiecej
                          pieniadza na rynku, latwiej dostepne kredyty, szczegolnie inwestycyjne wiec i
                          wiekszy rozwoj gospodarczy, prawda? (pytanie o splate tych kredytow chwilowo
                          pomijam)

                          Renka - albo Ty jestes genialna, wtedy prosze o przystepne wyjasnienie tych
                          rewelacji, bo to burzy calkowicie podwaliny wspolczesnej ekonomii; albo nie
                          masz pojecia o tym, o czym piszesz. Wtedy skoncz to zalosne szamotanie sie i
                          udowadnianie absurdow.

                          No i niesmiertelne pytania bez odpowiedzi:

                          1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow (NAZWISKA)?
                          2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie
                          przeczysz)
                          3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe
                          nie maja wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o
                          takim wplywie)

                          • Gość: renka Re: Pare pytan, i wyjasnienie klamstwa IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 09:41
                            Jakie klamstwo ? To sa moje teorie, te z bankami. Moze idiotyczne.Od czegos sie
                            musialo zaczac. Tam jest pies pogrzebany.Co do reszty pytan ,to powiedz mi jaki
                            to kapital przyjdzie do kraju, w ktorym jest "oficjalna" szara strefa? Moze
                            tylko ten zainteresowany upraniem pieniedzy?
                            Wiedza-potrzebna tylko ta, ktora dobrze sprzedasz (z pozytkiem dla zwyklego
                            czlowieka).Reszta to wiedza dla twojej przyjemnosci. Nie ma zadnego znaczenia
                            dla innych.W Polsce jest za duzo wiedzy dla przyjemnosci, a mimo to nikomu nie
                            jest z tego powodu przyjemnie.
                            nazwiska -mam nadzieje , ze zobaczymy je wkrotce
                            teoria ekonomiczna -pomysl nad tym ,
                            za dlugo by trwalo wyjasnianie i za drogo to kosztuje, chcialbys aby renka dala
                            recepte na prosperity w Polsce? Za darmo?
                            • kwieto Czy ja musze od poczatku??? 10.12.01, 10:21
                              Renka, ja Ci za ta recepte na prosperity zaplace. chce tylko, abys udowodnila,
                              ze ta recepta wogole warta jest mowienia o pieniadzach. To znaczy: chce abys
                              udowodnila, ze ta recepta jest skuteczna w praktyce. Podejmuje sie zdobycia
                              dowolnych pieniedzy na jej zakup. Ale udowodnij mi, ze nie mowisz glupot (a tak
                              to wyglada w tej chwili - "wiem, ale nie powiem, ale na pewno mam racje")
                              Zaczynasz mowic jak Lepper (korego genialnym sposobem na gospodarke jest dodruk
                              pieniadza - efektem hiperinflacja), albo Stan Tyminski, ktory zalozyl partie X,
                              i opowiadal jak to wszyscy ekonomisci to gamonie, a on ma recepte na zbawienie
                              Polski...

                              No ale wracajac do bankow. Po pierwsze, banki sa instytucjami zaufania
                              publicznego. oznacza to, ze na przyklad plajta banku powoduje silne protesty
                              spoleczne. Po drugie banki maja OBOWIAZEK odprowadzania pewnej czesci
                              zdeponowanych srodkow finansowych jako tak zwana rezerwe obowiazkowa - do banku
                              centralnego (w przypadku Polski - NBP) Po trzecie wielkosc tej rezerwy reguluja
                              wlasnie stopy procentowe NBP. NBP sciagajac czesc pieniadza z rynku, tworzy
                              zabezpieczenie na ewentualne ratowanie upadajacego banku. Dlaczego ratowac
                              upadajacy bank? Bo jak wychodzi z pnkt. 1. gdy jeden bank upadnie to a) mamy
                              protesty spoleczne, b) ustawiaja sie kolejki pod pozostalymi bankami, zadajace
                              wyplaty oszczednosci. I tu dochodzimy do punktu 4. czyli tego, ze bank
                              obracajac pieniedzmi (przyjmujac depozyty i udzielajac kredytow) nigdy nie ma
                              tyle pieniedzy, zeby wyplacic je wszystkim klientom na raz. Wiec jesli kolejka
                              bedzie dostatecznie duza, to KAZDY bank splajtuje - caly system bankowy
                              rozsypuje sie jak domek z kart.
                              A tak sie sklada, ze ci zwykli obywatele nabrali kredytow, ktorych nie chca
                              albo nie moga splacac. Tworza sie wtedy tak zwane "zle dlugi" - czyli dlugi nie
                              sciagalne przez bank. (polecam lekture na temat kryzysu USA w latach 82-84,
                              spowodowanego wlasnie zadluzeniem wewnetrznym - nadmiarem kredytow udzielonych
                              przez banki, tworzacych wlasnie "zle dlugi"). Zlym dlugiem jest na przyklad
                              niesciagalny kredyt pana Leppera - zwyklego czlowieka (przynajmniej tak on sie
                              kreuje). (nawiasem mowiac Samoobrona jest najbogatrza partia w parlamencie - to
                              znaczy jej czlonkowie maja najwieksze majatki - a pono sie sklada z samych
                              ucisnionych i przesladowanych).

                              Aby uniknac zbytniego wewnetrznego zadluzenia kraju, oraz tworzenia owych
                              "zlych dlugow" podnosi sie stopy procentowe - zniecheca to ludzi do brania
                              kredytow, i wtedy mamy mniejsze ryzyko krachu gospodarczego. Kraj taki jak
                              Polska ma teraz problem, bo rozbuchane apetyty konsumentow trzeba jakos
                              wychamowac - tak aby gospodarka rozwijala sie bardziej rownomiernie, a nie
                              falami, jak dzieje sie gdy Bank centralny nie ingeruje - mamy wtedy
                              naprzemienne okresy swietnej koniunktury oraz glebokiego regresu. zadaniem NBP
                              jest lagodzenie tego cyklu - a to sie przeklada na stopy procentowe
                              poszczegolnych bankow.

                              No wiec doszlismy do tego, dlaczego stopy procentowe w bankach sa takie
                              wysokie, i zgodzilismy sie, ze w obecnej sytuacji sa one zwykla koniecznoscia,
                              stabilizujaca kryzysowa gospodarke.

                              Teraz kapital obcy. Kapital obcy ma u nas szereg ulatwien (wakacje podatkowe i
                              inne) wiec nie musi sie wiazac z szara strefa - dodac do tego musze, ze
                              propozycje pracy jako szara strefa dostawalem WYLACZNIE od firm krajowych.

                              No wiec dalej - wysokie stopy a szara strefa. Stopy procentowe nijak sie nie
                              maja do szarej strefy, bo zanizanie dochodow nie prowadzi do otrzymania kredytu
                              (a chyba o to mialoby chodzic przy temacie stop procentowych), a wrecz
                              przeciwnie - ten kto tworzyszara strefe nie moze wziac kredytu (wymog dochodow,
                              posrednio nan wplywaja stopy - im wyzsze, tym wiecej musisz zarabiac), a
                              deponowac pieniedzy w banku i czerpac profity z lokat tez nie moga, bo ryzykuja
                              wpadke przed urzedem skarbowym. Natomiast co tworzy szara strefe - bezrobocie,
                              prawda? A bezrobocie spowodowane jest albo kryzysem gospodarczym (na przyklad
                              nasyceniem rynku, co w przypadku Polski jeszcze nie nastapilo), albo
                              regulacjami prawnymi. Na przyklad, jesli 40% mojej pensji brutto zzeraja roznej
                              masci podatki, ZUS, dochodowy, skladka zdrowotna - to ja wole pracowac na
                              szaro, otrzymujac wiecej, przy jednoczesnych niskich kosztach mojego
                              pracodawcy. Dodajmy do tego sztywny kodeks pracy, ktory powoduje, ze
                              zatrudnienie pracownika ktory sie nie sprawdzi na przyklad powoduje spore
                              koszty zwiazane z jego placa, podatkami, problemem ze zwolnieniem... i mamy
                              powod szarej strefy. A NBP i stopy procentowe nijak sie maja do polityki
                              fiskalnej oraz kodeksu pracy. Dlatego rewelacje Renki sa absurdalne!

                              No i niesmiertelne pytania na koniec:
                              1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow (NAZWISKA)?
                              2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie
                              przeczysz)
                              3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe
                              nie maja wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o
                              takim wplywie)
                              4. Jak inflacja wplywa na istnienie szarej strefy? (zawsze mi sie wydawalo, ze
                              to system podatkowy ja generuje)
                              • Gość: renka ja to wiem, kwieto IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 15:33
                                "propozycje pracy jako szara strefa dostawalem WYLACZNIE od firm krajowych"- to
                                znaczy ze firmy krajowe unikaja placenia podatkow.To potwierdzalyby opinie
                                ludzi spoza Polski,inwestujacych w Polsce.
                                80% bankow w Polsce nalezy do kapitalu obcego. W krajach europejskich stanowi
                                to kilkanascie , do 30%.Moze dlatego te stopy % nie moga zostac obnizone?
                                Bo sie bank(i) nie zgadzaja?
                                ale odbiegamy od tematu, ktorym jest to czego mozemy sie spodziewac po
                                intelektualistach ..
                                ad pyt 1. badz cierpliwy , to sie stanie niebawem
                                ad pyt2. juz odpowiedzialam
                                ad pyt3 i 4 : juz odpowiedzialam
                                • kwieto Pytania ponownie 10.12.01, 16:16
                                  Ptania brzmialy tak:

                                  No i niesmiertelne pytania na koniec:
                                  1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow (NAZWISKA)?
                                  2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie
                                  przeczysz)
                                  3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe
                                  nie maja wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o
                                  takim wplywie)
                                  4. Jak inflacja wplywa na istnienie szarej strefy? (zawsze mi sie wydawalo, ze
                                  to system podatkowy ja generuje)

                                  Pytanie 1 - zobaczymy za trzy dni.
                                  Pytanie 2,3,4 - gdzie odpowiedzialas, bo ja nigdzie tych odpowiedzi nie widze,
                                  widze tylko zarzuty nie poparte zadna argumentacja, zadnymi wyliczeniami - wiec
                                  poprosze o podanie rzetelnych odpowiedzi wraz z odpowiednia argumentacja.

                                  Co do ostatniego stwierdzenia, ze w interesie bankow jest utrzymywanie wysokich
                                  stop procentowych - jest to czysty idiotyzm, bo im nizsze stopy procentowe -
                                  tym wiecej ludzi wezmie kredtyt, wiec niskie stopy procentowe sa w interesie
                                  banku - osiaga wtedy zysk ilosciowy. (bo nizsze oprocentowanie przemnozone
                                  przez wieksza ilosc klientow moze dac wieksze zyski niz wysokie oprocentowanie)
                                  Poza tym twierdzenie, ze istnieje jakas zmowa bankowa.... To pachnie
                                  twierdzeniem, ze wszystkiemu winna zydokomuna masonska - nie zapedzasz sie za
                                  bardzo?
                                  Tlumaczylem juz, ze stopy procentowe kredytow bankowych (i lokat) sa wynikiem
                                  wysokosci stop procentowych NBP, stopy inflacji (im nizsza tym nizsze stopy
                                  procentowe) i tak dalej - mam sie powtarzac?
                                  A Ty proponujesz obnizenie stop procentowych przez RPP, co zwiekszy inflacje i
                                  paradoksalnie spowoduje w dluzszym okresem wzrost oprocentowania kredytow. Poza
                                  tym same kredyty to nie gospodarka! Jeeeeezu! Dlaczego ja dyskutuje z
                                  imbecylami??? (pardon za slowa, ale w sensie ekonomicznym Ci sie nalezy)

                                  I powiedz, dlaczego sobie przeczysz? Dlaczego nam kazesz pracowac dla ludu, a
                                  gdy prosimy o podanie recepty (ktora pono znasz) na dobrobyt, to zadasz od nas
                                  gratyfikacji finansowej? Skoro krytykujesz to, ze zajmujemy sie kasa - dlaczego
                                  sama na ta kase tak lecisz??
      • Gość: fnoll podstawowy mit do wyjasnienia IP: 195.150.224.* 09.12.01, 10:06
        NIE MA takiej grupy spolecznej jak "inteligencja"

        prosze o komentarz jakiegos socjologa lub historyka :-)

        qale sie mnie wydaje, ze inteligencja wymarla w czasie wojny i zaraz po, i
        miala swoja specyfike, ktora dzisiaj nie wystepuje w naszym spoleczenstwie

        a nazywanie obecnej grupy ludzi wyksztalconych i pracujacych umyslowo
        "inteligencja" jest rownie bez sensu jak nazywanie ich "szlachta"

        pzdr

        fnoll
        • kwieto Re: podstawowy mit do wyjasnienia 09.12.01, 10:31
          Sa ludzie, ktorych mozna by podciagnac pod kategorie "inteligencja" ale raczej
          stanowia oni drobne grupki porozrzucane po kraju niz jakas jedna spojna "klase"
          czy "grupe spoleczna".

          Szczegolnie, ze nie kazdy z tytlem naukowym to inteligent, a i wielu bez
          wyksztalcenia swietnie sie w role inteligenta wpisuje, z drugiej strony patrzac
            • fantasia Re: podstawowy mit do wyjasnienia - do idy 10.12.01, 08:28
              Językoznawca się obudziła! :-)
              I głosi, że "inteligencja" jako grupa społeczna jest połączeniem dwóch
              łacińskich kawałków w coś, co znaczy w przybliżeniu "warstwa mądrych,
              myślących, kojarzących". A "inteligencja" jako cecha umysłu - "warstwa mądra,
              myśląca, kojarząca" - w pojedynczej osobie :-)))
              Tyle wynalazłam i wymyśliłam, ale wcale nie twierdzę, że mam rację. :-)
        • Gość: Toi Re: podstawowy mit do wyjasnienia IP: *.cm-upc.chello.se 09.12.01, 21:35
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > NIE MA takiej grupy spolecznej jak "inteligencja"
          >
          > prosze o komentarz jakiegos socjologa lub historyka :-)
          >
          > qale sie mnie wydaje, ze inteligencja wymarla w czasie wojny i zaraz po, i
          > miala swoja specyfike, ktora dzisiaj nie wystepuje w naszym spoleczenstwie
          > a nazywanie obecnej grupy ludzi wyksztalconych i pracujacych umyslowo
          > "inteligencja" jest rownie bez sensu jak nazywanie ich "szlachta"

          Historykiem nie jestem ani socjologiem, ale moge powiedziec, ze racje masz (moge
          moze dlatego, ze historykiem rodzic moj jest). Pojecie 'inteligencja' nadal
          jednak funkcjonuje, choc moze to bez sensu. Niektorzy usiluja grupe te
          ochrzcic 'klasa srednia', pomysl chybiony, zwazywszy na pensje wielu
          zainteresowanych. Jak go zwal, tak go zwal. Wiekszosc z nas w tym watku precyzuje
          o co im chodzi - e-ekhm, z wyjatkiem autorki, no ale to juz zaakceptowalismy.

          pzdr!
          Toi
        • Gość: renka intelektualisci, nie inteligencja IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 02:34
          Inteligencja nazywa sie potocznie ludzi wyksztalonych, z reguly majac na mysli
          ukonczenie uniwersytetu. Intelektualisci to humanisci, nalezacy do czesci
          spoleczenstwa szeroko zwiazanej z kultura narodowa.Tych mam na mysli. Z racji
          swojego humanistycznego, czyli nastawionego na CZLOWIEKA wyksztalcenia , ciazy
          na nich obowiazek inny niz na inzynierach , czy wynalazcach.
          • Gość: Toi Re: intelektualisci, nie inteligencja IP: *.cm-upc.chello.se 10.12.01, 06:16
            Sluchajcie, 90% watku nie na temat, pozostale 10% to metadyskusja w stylu 'O
            czym jest ta dyskusja i czy to jest natrzasanie sie?' No, ale lepiej pozno niz
            wcale... Skoro ustalilismy juz tak wiele, chcialabym jeszcze poddac w
            watpliwosc znak rownosci, jaki renka stawia miedzy intelektualistami a
            humanistami, bo ze stawia wynika z naprzemiennego stosowania
            terminow 'intelektualisci' oraz 'wy'. Ustalmy jeszcze zatem, kto to sa 'wy'?
            Ktorzy to sa ci intelektualisci na forum? Czy to jest np intelektualistka
            Toi?... Ja nie wiem juz czy renki potrzasanie mna polaczone z dramatycznym
            zawodzeniem 'Czego sie mozna po was spodziewac?!' i domaganiem sie odpowiedzi
            kolo 6 nad ranem to jest potrzasanie mna wlasnie czy nie, a nie wiem dlatego,
            ze jestem humanistka - to bezdyskusyjnie, wobec bycia nastawiana na CZLOWIEKA
            (w oczach renki przeintelektualizowana intelektualistka) nalezaca do czesci
            spoleczenstwa szeroko zwiazanej z kultura anglosaska - no to nie wiem, zaliczam
            sie czy nie? Czy to jest tylko do polonistow i historykow (ale nie tych od
            powszechnej)? Czy fnoll co to sie para psychologia kliniczna jest szeroko
            zwiazany z kultura narodowa, ha, no i czy w ogole jest humanista skoro gaworzy
            z luboscia o neuronach - chyba jest, jako nastawiony na CZLOWIEKA... No ale mam
            jakies dziwne przeczucie, ze kwieto parajacy sie ekonomia i zarzadzaniem oglosi
            tu, ze on tez jest nastawiony na CZLOWIEKA, nie mowiac juz o inzynierze
            budujacym drogi, jesli sie taki wsrod forumowiczow znajdzie.

            No a gdy juz ustalimy, kim renka potrzasa, zadam pytanie:
            Renka! Jaki na nich (nas) ciazy obowiazek??? Co bys chciala zebysmy (oni)
            zrobili albo co uwazasz, ze inni chca albo nie chca, a dostac powinni???
            Powtarzam, bladzimy jak boyowskie dzieci we mgle, tematu nie zrozumielismy,
            metafor nie rozumiemy, przeciez widac, ze potrzebujemy kierunku!

            Toi przeintelektualizowana nic nierozumiejaca, jak i reszta zgromadzonych
            • Gość: renka Re: intelektualisci, nie inteligencja IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 07:08
              Zbliza sie rocznica wprowadzenia stanu wojennego, ktory byl poteznym zamachem
              na wolnosc czlowieka i ponizajacym ciosem w twarz polskiej kulturze.Takze
              wszystkie wartosci moralne zostaly wystawione na probe. Odraza do
              intelektualistow polskich, ktorzy poparli ten stan swoimi autorytetami zostala
              we mnie do dzis.
              Dlatego zadaje to pytanie wam, ktorzy dojrzeli do wyborow moralnych calkiem
              niedawno, a moze dawno..
              Czego sie mozna spodziewac po intelektualistach dzis, oprocz zdrady , w mysl
              ktorej, zamiast sluzyc zwyklym ludziom, zaczeli sluzyc , no wlasnie komu i
              czemu?
              Komu sluza intelektualisci w Polsce?
              I co moze byc tego przyczyna . Pieniadze?
                • Gość: renka Re: Przyklady tych IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 08:17
                  Wiesz, kwieto, bylam bardzo mloda wowczas, ale pamietam przesuwajace sie po
                  ekranie TV (codziennie ktos inny mial swoj show)twarze intelektualistow,
                  wielkich autorytetow moralnych i ich szczebiot , w ktorym wzywali narod do
                  poparcia stanu wojennego.Te osoby zyja i sa w dalszym ciagu nie
                  kwestionowanymi autorytetami moralnymi..w Polsce.
                  • kwieto ZADAM NAZWISK 10.12.01, 08:21
                    Acha - czyli sa takie osoby, sa znane, ale nie wiem kto to jest?
                    Mowisz jak Lepper, ktory wymyslil, ze atak na WTC to zorganizowala Pruszkowska
                    Mafia....
                    Ja ZADAM nazwisk. Bo bez tego, to sa tylko nieweryfikowalne pomowienia. Poza tym
                    prosze pamietac, ze od stanu wojennego minelo 20 lat, i nastepuje juz wymiana pokoleniowa
                    powoli - inni ludzie sa autorytetami obecnie.

                    I niesmiertelny zestaw pytan bez odpowiedzi:

                    1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow (NAZWISKA)?
                    2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie przeczysz)
                    3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe nie maja
                    wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o takim wplywie)

                    • Gość: renka Re: ZADAM NAZWISK IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 08:59
                      Ja mysle, ze wkrotce sie dowiesz z prasy, kto to byl.Ja to widzialam w TV , to
                      nie sa pomowienia. Wraz ze mna widzialo to miliony ludzi w Polsce.
                      Nastapila wymiana intelektualistow- doradcow ? To czego mozemy sie po nich
                      spodziewac? Czy powielania tych samych wzorow, czy moze powstal nowy kodeks
                      honorowy intelektualisty?
                      • kwieto Re: ZADAM NAZWISK 10.12.01, 09:10
                        Renka, to ja juz wiem, dlaczego odcinasz sie od bycia intelektualistka. Bo
                        gdybys byla, to wiedzialabys, ze cos takiego jak mozg sluzy do myslenia, a nie
                        bezkrytycznego przyjmowania tego, co sie w telewizji pokazuje... A jak w
                        telewizji pokaza Ci UFO, albo krowe z piecioma glowami to tez uwierzysz?

                        No i jak zwykle niesmiertelne pytania na ktore domagam sie odpowiedzi:
                        1. Przyklady tych sprzedajnych intelektualistow (NAZWISKA)?
                        2. Czy w koncu bronisz tezy, ze wiedza jest istotna czy nie (bo sobie
                        przeczysz)
                        3. Prosze o teorie, sprawdzajaca sie w zyciu, ktora mowi, ze spopy procentowe
                        nie maja wplywu na inflacje (wszystkie znane mi teorie ekonomiczne mowia o
                        takim wplywie)

                        tym razem dodaje nowa rewelacje
                        4. Jak inflacja wplywa na istnienie szarej strefy? (zawsze mi sie wydawalo, ze
                        to system podatkowy ja generuje)
                  • Gość: fnoll dziwnosc natury kobiecej - do Renki IP: 195.150.224.* 10.12.01, 16:56
                    odbiegajac od glownego tematu:

                    piszesz, ze w czasie wprowadzenia stanu wojennego bylas bardzo mloda - a mialas
                    przeciez 67 lat! ja rozumiem, ze pojmowanie wieku jest subiektywne - no ale
                    zadziwiasz mnie ze swoja perspektywa czasu :-)
                    skoro u progu siedemdziesiatki bylas bardzo mloda, to jaka bylas u progu
                    czterdziestki?
                    no i jesli nie pamietasz twarzy sprzed dwudziestu lat, to chyba jednak nie
                    dlatego, ze bylas wtedy bardzo mloda ;-)

                    pzdr i czucia sie mlodo zycze :-)

                    fnoll
            • kwieto Kwieto odcina sie od intelektualistow 10.12.01, 07:57
              Jesli wg Renki Intelektualisci to humanisci, to ja przepraszam. Bo moje wyksztalcenie to
              babranie sie pieniadzu, czyli polaczanie matematyki (sic!) statystyki, ekonometrii,
              rachunkowosci i innych pikantnych (acz technicznych) przedmiotow. Ergo - czym jak czym,
              ale humanista to ja nie jestem. :")))))

              Za to Renka chyba jest, bo nie rozumie podstawowych zasad ekonomicznych - Powtarzam, i
              bede powtarzal w kazdym poscie - Podaj wzor, ktory opisuje, ze stopy procentowe NIE
              przekladaja sie na inflacje (dla ulatwienia, tematyki trzeba szukac wokol modelu IS-LM)
    • Gość: fnoll To co z tymi emigrantami? IP: 195.150.224.* 09.12.01, 10:02
      i nie mam na mysli tylko Renki, ale wszystkich polskich emigrantow, a
      szczegolnie tych ktorzy udzielaja sie na forum GW - a sporo ich tu przeciez

      Polonio! co robisz dla Polski i czego mozna sie po tobie spodziewac?

      bardzo prosze o pare niezykle waznych dla zywotnych interesow mej ojczyzny
      ogolnikow!

      pzdr :-)

      fnoll
    • enancjo Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 09.12.01, 10:07
      .. jak bylem na studiach to dlugo dumalem nad
      fenomeenm kadra " kadra naukowa" i i doszedlem
      do wniosku, ze inteligencje nalezy dzielic np na :
      - oczytana ( umie sie zachowac itd , ale nie mysli
      i nie powiela, jest zawsze na czasie ) - pozorna inteligencja,
      - powielajaca ( czyta i powiela, laczy ze soba bzdury
      dla nikogo nie majace znaczenia, przemadrzala ) - udawana
      inteligencja,
      - myslaca ( tworcza, umie wyciagac wlasne wnioski,itd same
      pozytywy ) bardzo trudno ja spotkac .. to sa prawdziwki

      Na to naklada sie podzial na :
      - grupa sluzalcza ( im jest obojetne czy sluza ZSRR czy np UE,
      byleby komus sluzyc, taka natura, wczorajszy zaciekly wrog
      moze dzis dla nich byc przyjacielem --tzw inteligejca oczytana i
      powielajaca stanowi tu najwieksza sile )
      - grupa nie-sluzalcza ( konsekwentna w swoich zasadach moralnych i
      etycznych )

      pozdrawiam,
      Enancjo
    • ta_mar_ta Re: Czego sie mozemy spodziewac po intelektualistach? 09.12.01, 16:27
      Witajcie
      Renka w swoich postach grozi paluszkiem, perswaduje i przykłada klapsa polskiej
      inteligencji ( intelektualistom? - pytam, bo dość miesza te pojęcia)
      Tymczasem z jej wypowiedzi dowiedziałam się, że z Polski wyemigrowała dość
      dawno, a więź z krajem utrzymuje przez udzielanie nam połajanek na forum. Czy
      tak postrzega rolę intelektualisty za jakiego się sama bezsprzecznie uważa?
      Polskich intelektualistów, borykających się z trudami życia codziennego ( też
      jedzą, piją i muszą gdzieś mieszkać - dziwne, ale prawdziwe)
      nazywa "intelektualistami o słabym duchu" i krytykuje "wszelkie odsuwanie się i
      stanie na uboczu".
      Rozumiem, że ci o duchu silnym odsunęli sie na tyle daleko ( USA, Kanada,
      Australia i inne),że ich, uwagi renki o "staniu na uboczu i wszelkim
      odsuwaniu", nie dotyczą. Nie dotyczą też w żadnym wypadku jej samej!
      Przypuszczam, że renka wiedzie na Zachodzie życie "zwyczajnego człowieka", a
      chęć bycia intelektualistką rekompensuje sobie harcowaniem po forum.
      Kompleksy?
      Pozdrawiam fnolla i kwieto -solidaryzuję się z Waszymi wypowiedziami.
        • Gość: jaro Re: Nie do kupienia! IP: 172.30.23.* 10.12.01, 08:24
          Mnie nie kupisz, Renka,to jestem fachowcem i jest to część mojej osobistej dumy
          i ważna część mojej osobowości.

          A poza tym, spójrzmy na sytuację historycznie: Polska stała się
          krajem "normalnym" pod pewnym względem: tak jak w innym kraju "być Polakiem"
          staje się równocnaczne z "byciem obywatelrm Polski". Podobnie jak w innych
          krajach. Kiedyś jednak Polska nie będąc samodzielnym Państwem ,była wartością,
          której kształt przechowywała w tradycji i kulturze pewna grupa ludzi. Stąd o
          ile w innym "normalnym" kralu intelektualiści z reguły dbają o sprawy społeczne
          i stając po stronie "ludu" mają zabarwienie kosmopolityczne, i z grubsza
          lewicowe, o tyle w Polsce następuje kryzys Intelektualizmu. Część tych elit
          pozuje na "intelektualizm" typu zachodniego, chcą ulepszać świat za wszelką
          cenę, w imię wyimaginowanej "wolności" i szczęścia dla mas, które ma być kalką
          ich pojmowania "szczęśliwego życia. Część gubi się w zalewie "Narodowej"
          retoryki, bo wybaczcie, ale Nie każdy, któremu bliski jest naród i swojskość
          jego bogatej i umiejscowionej w realiach historycznych kultury jest
          zaraz "narodowym nacjonalistą". Są i inni, wykształceni i oczytani, nierzadko
          fachowcy w tym co robią, pracujących na swoim stanowisku, w obrębie "swojej
          cząstki odpowiedzialności".
          Tak więc można w Polsce wyróżnić tych "intelektualistów", którzy mają dostęp do
          mediów, w większości uwikłani w banialki, tworzy się też dziwne zjawisko
          jako "autorytety" na różne tematy wypowiadają się gwiazdy estrady i aktorzy - w
          większości słabiutcy merytorycznie w tematach zpołecznych, moralnych,
          gospodarczych itp.

          Biorąc przykład z Wielkopolski, obszaru, który wygrywał wojnę gospodarczą w
          zaborze Pruskim, uderza to, że ich kadrą intelektualną byli ludzie wykształceni
          merytorycznie, technicznie, i ekonomicznie (Cegielski, Marcinkowski i inni.


          Mam ten luksus, że poza wykształcenien technicznym mam też rozległe
          wykształcenie "humanistyczne", i taki jest mój pogląd na życie, nie pozwoliłbym
          sobie na egzystencję bez solidnych podstaw. A podstawą jest to co praktyczne,
          jednak byłoby to ubogie bez szerszych horyzontów intelektualnych.

          Reasumując: ta głośna część intelektualistów, zwłaszcza 80% prezentowanych w
          mediach, to Ci, których przywództwo nigdzie nie prowadzi. Dla "zwykłych ludzi"
          najkorzystniejszy jest sojusz intelektualistów z tymi, którzy posiadają
          praktyczną wiedzę, i tymi, którzy przez których może iść rzeczywisty postęp
          gospodarczy, już ktoś wyżej przedstawił listę polskich osiągnięć. A zwykli
          ludzie? Nie wszyscy są tacy bezmyślni jak się im przypisuje, a le ta
          przysłowiowa "zwykłość" znakomicie usprawidliwia ich bierność.
          • kwieto Re: Nie do kupienia! 10.12.01, 09:18
            Ojeja wracamy do tego samego - juz przeciez mowilem, ze ludzie tacy jak
            politycy (aktorow tez mozna podciagnac) tudziez opisywani przez Ciebie ludzie
            "medialni" (o nich zapomnialem wspomniec-fakt), nie kwalifikuja sie wogole na
            okreslenie ich "inteligencja".
            • Gość: jaro Re: Nie do kupienia! IP: 172.30.23.* 10.12.01, 09:50
              To rzecz w miarę oczywista, ale to efekt tego, że większość informacji i
              poglądów czerpie się z TV, a także efekt "demokracji populistycznej" uprawianej
              w tym kraju, ale hyba ten aspekt historyczny to nie takie "ojej"? W momoencie
              kiedy nie siedzi nam na karku zaborca, okupant, mamy w miarę jednolite narodowo
              państwo (przed wojną Polska była raczej krajem wielonarodowym), nie ma
              Piłsudskiego, który ukróciłby tych "rozkrzyczanych" i głupich intelektualistów,
              czyli nie ma instytucji, która broniłaby "Polskiej Racji Stanu" przed nami
              samymi - jesteśmy bezradni, jako społeczeństwo państwowe. Ale z drugiej strony,
              nie ma co załamywać rąk, można pracować "po cichu", choć trochę, jak ja to
              próbuję na swoim stanowisku, a w miarę czasu możliwości się poszerzają, choćby
              na miarę jednej dziedziny wiedzy...