ziemiomorze
26.06.03, 14:35
.... w kontekscie forum, gdzie sporo prosb o pomoc.
Kiedy rozmawia sie z dzieckiem, lepszy kontakt ma sie, jesli sie kucnie:
wtedy wasze oczy sa na tym samym poziomie - ty widzisz swiat z jego
perspektywy, a ono nie musi zadzierac glowy. Podobnie jest w sytuacji
pomagania: jeśli chce sie _pomoc_ , należy dostosowac swoj jezyk i styl
wypowiedzi do pomaganego.
Nie ma jednego lekarstwa na wszystko. Jednemu pomaga aspiryna, innemu - wywar
z czarnej kury zabitej o polnocy albo coporanne tai chi. Podobne objawy (np.
nalog) nie zawsze sa spowodowane tymi samymi przyczynami. Jednemu pomaga w
konflikcie z rodzicami wiara w cudowna moc krysztalu, a innemu -
psychoterapeuta. Zeby solidnie pomoc warto znac przyczyny problemu, osobe,
ktorej sie radzi i kontekst spoleczny.
Dodatkowa trudnosc pojawia się, kiedy problem jest powazny, a osoba - w
zdecydowanie zlym nastroju. W takiej sytuacji ludzie zazwyczaj staja się
bardziej 'przemakalni - wrazliwsi, trudno im zachowac zdroworozsadkowy,
krytyczny stosunek do wypowiedzi innych na temat swoj i swoich problemow.
Czasem, mimo najlepszych checi, czyjas rada moze sie okazac niebywale glupia
a w efekcie - szkodliwa (w koncu nikt, nawet najmedrszy medrzec, nie wie
wszystkiego a kazdy może sie pomylic). Dlatego jezyk i styl porad sa takie
wazne.
Warto opatrzyc swoje wypowiedzi zmiekczaczami typu 'moim zdaniem', 'mysle,
ze' itp.
W zadnym wypadku uzywac: 'musisz' - nikt nie ma prawa rozkazywac drugiemu i
nikt nic nie musi; 'ja na twoim miejscu' - nie masz bladego pojecia, jak to
jest być na miejscu tej osoby, 'zaufaj mi' - niby na jakiej podstawie?
Itd., itd
Istota pomagania, moim zdaniem, jest uswiadomienie pomaganemu, ze ma wybor i
sam za niego odpowiada. Nie jest istota pomagania podawanie gotowych
odpowiedzi. W idealnej sytuacji pomagania nikt nie jest wyzej: ani pomagajacy
ani pomagany. Kontakt, branie-dawanie odbywa się w obie strony.
ziemiomorze