ramkitata
02.08.07, 18:35
Mam 26 lat. Pracuje, jestem samodzielna. Moj
mezczyna , w tym samym wieku, wciaz pracy poszukujacy, mimo ze wyksztalcony i
to nie na byle jakiej uczelni. Mlody, zdolny, ale nie przystosowany do zycia.
Podswiadomie wkurza mnie, ze to ja jestem ta, ktora zarabia, ktora sobie
jakos
w zyciu radzi, a on nie moze znalezc stalej pracy. Ale nie powiem mu tego, bo
mysle sobie, ze trzeba dac mu czas. Bo za bardzo go kocham, by mu wypomniec,
ze
jest leniem. Bo nie wazne sa dla mnie pieniadze. Jednak gdy popatrze na
sparowanych znajomych i ich zwiazki, troche mi zal, ze nie jestem
ksiezniczka,
dla ktorej facet stanie na glowie, by zapewnic wspaniala przyszlosc.
Kolezanki
mowia, ze bede z nim miala zle, bo nie jest przedsiebiorczy. To ja tu pelnie
role mezczyzny, a on zachowuje sie jak baba. To jest problem, mamy juz prawie
30 lat, a on wciaz z glowa nabita idealami. Oddalamy sie przez to, bo czuje,
ze
przeszkadza mu ten stan - ja niezalezna, a on bez pracy. I co ja mam zrobic z
moim facetem?