Przawartościowanie wartości

IP: *.delcom.pl / 192.168.0.* 27.06.03, 14:11
Czy mieliście taki moment w życiu, że wszystko wam runeło i całą drabinke
wartości musieliście układać od nowa?
    • Gość: Dora Re: Przawartościowanie wartości IP: *.int.warszawa.sint.pl 27.06.03, 14:20
      JA chyba szczerze mowiac nie, al epowiadaja,ze jak sie rodzi komus dziecko to
      tak wlasnie sie dzieje
    • alfika Re: Przawartościowanie wartości 27.06.03, 14:45
      Tak. To z bardziej wartościowych rzeczy, jaka się przydarzyła. I pomimo
      przerażenia miałam wrażenie niesamowitej wolności, jakbym urodziła sie na nowo.

      Potem znowu, ale już nie było tak niesamowicie świeżo, tylko czułam całkowite
      otępienie.
      Do tej pory usiłuję poprzestać na rozmowach z Nim, ale jeszcze, po 2ch latach,
      porywam się na wyobrażenie sobie, że On jest - wszystko takie samo, takie
      znajome, wspólnie przeżywane.
      Jego dłoń odciśnięta przy ustawianiu opon - na ścianie garażu, kiedy się oparł.

      Widzę, jak wiele to we mnie zmieniło - bez mojej wiedzy - aż mnie samą to
      zadziwia...
    • ziemiomorze Re: Przawartościowanie wartości 27.06.03, 14:53
      Gość portalu: Timajos napisał(a):

      > Czy mieliście taki moment w życiu, że wszystko wam runeło i całą drabinke
      > wartości musieliście układać od nowa?

      Cala - nie, ale sporo szczebelkow. I to bylo bardzo dobre, chociaz bolalo jak
      nie wiem co.

      Kazdy koniec to poczatek,
      uroburos
    • Gość: aiszka4 Re: Przawartościowanie wartości IP: srv1:* / 192.168.1.* / *.pl 27.06.03, 15:05
      Gość portalu: Timajos napisał(a):

      > Czy mieliście taki moment w życiu, że wszystko wam runeło i całą drabinke
      > wartości musieliście układać od nowa?

      Miałam i moja drabinka nadal jest w częściach. Mam ogromny problem z ich
      kolejnością, zwłaszcza, że okazuje się, że niektóre szczebelki muszę wyrzucić,
      zastąpić innymi, albo zostawić luki i radzić sobie z przeskakiwaniem.
      Nie wiem, jak będzie, mam nadzieję, że się uda. To mój pierwszy szczebelek:)
      • yagnieszka Re: Przawartościowanie wartości 27.06.03, 19:50
        Wydaje mi sie, ze kazdy przechodzi przez cos takiego choc
        nie wszyscy w jednym, latwym do okreslenia momencie. Jak
        sie tak jednak zastanowic nad roznymi zyciorysami to
        czesto wychodzi na to, ze wojowniczy liberalowie
        wyrastaja na zdecydowanych konserwatystow a olewajacy
        wszystko w mlodosci ateisci posylaja wlasne dzieci na
        lekcje religii itd. Wiekszosc tych przewartosciowan
        dzieje sie po malutku kazdego dnia i tylko gdy sobie
        czlowiek np. poczyta wlasny pamietnik sprzed 20-30 lat
        moze sie dowiedziec jak bardzo mu sie te wartosci
        pozmienialy i poprzesuwaly. Ja to sobie zawsze powtarzam
        taka stara piosenke Perfectu "Nie placz, Ewka" - "hej
        prorocy moi z dawnych lat obrastacie w tluszcz - juz was
        w swoje szpony dopadl szmal, zdrada plynie z ust".
        Kontestatorzy wyrastaja na bankierow.
        Malwina pewnie moze cos wiecej napisac o syndromie
        francuskiego pokolenia intelektualistow, ktorzy brali
        udzial w manifestacjach 1968 roku - jaka oni przeszli
        metamorfoze. Duzo jest ciekawych badan socjologicznych
        wlasnie na temat systemow wartosci tego pokolenia.A
        wlasciwie tego przewartosciowywania wartosci - wszystko w
        koncu sprowadza sie do tego, ze punkt widzenia zalezy od
        punktu siedzenia.
    • lagatta Re: Przawartościowanie wartości 29.06.03, 23:40
      Jestem własnie w takim momencie .Jeszcze nie wiem jak do końca te szczebelki
      sie poukładają .Teraz póki co się między sobą przepychają .I jak ktoś juz
      wcześniej zauważył ,to przepychanie strasznie boli.Ale intuicja podpowiada
      mi ,że idę w dobrym kierunku.I z taką nadzieją staram sie zaczynać każdy
      dzień .Mogło by to tylko iść trochę szybciej ,ale coś nie chce.W sumie co nagle
      to po diable :)
      • Gość: esta_pen Re: Przawartościowanie wartości IP: *.acn.waw.pl 29.06.03, 23:46
        lagatta napisała:

        > Jestem własnie w takim momencie .Jeszcze nie wiem jak do końca te szczebelki
        > sie poukładają .Teraz póki co się między sobą przepychają .I jak ktoś juz
        > wcześniej zauważył ,to przepychanie strasznie boli.Ale intuicja podpowiada
        > mi ,że idę w dobrym kierunku.I z taką nadzieją staram sie zaczynać każdy
        > dzień .Mogło by to tylko iść trochę szybciej ,ale coś nie chce.W sumie co
        nagle
        >
        > to po diable :)

        właśnie
Pełna wersja