ratonsitoblanco
08.08.07, 21:40
Mam problem. To coś więcej niż zwykłe egzystencjonalne zmartwienie. Otóż moja
żona zmienia kierunek studiów. Postanowiła, że będzie psychologiem. I to mnie
bardzo deprymuje. Bo będę żył pod jednym dachem z osobą, która z powodu swojej
profesji, że się tak wyrażę, będzie obserwowała bliźniego czujnym okiem. Mam
wątpliwości, czy w tym zawodzie można rozgraniczyć życie prywatne od
zawodowego. Sądzę, że po jakimś czasie psycholog zaczyna spoglądać na każdego
jak na potencjalnego pacjenta. Mam też przeczucia, że kiedyś usłyszę na
przykład pytanie: "czy zawsze w ten sposób trzymasz szczoteczkę do zębów?", a
potem się będę trwożliwie głowił, dlaczego zadała mi to pytanie. Czy coś już
wie, czego ja jeszcze nie wiem? Czy mogę się
jakoś przygotować do roli małżonka psychologa? Bo chyba głupio byłoby się bać
swojej żony.