Szowinizm w pracy...po prostu bosko...

10.08.07, 12:03
Witam, miałam wczoraj nieciekawą sytuację w pracy i po prostu muszę się tym z
kimś podzielić. Jestem nowym pracownikiem w takiej niewielkiej firmie. Moja
praca (tak w uproszczeniu) polega na składaniu stron w programie komputerowym.
Nie jest to praca lekka, łatwa i przyjemna, szczególnie, gdy się jest nowym
pracownikiem i to kobietą na stanowisku grafika w męskim gronie, gdzie na
dodatek osoba dowodząca też jest facetem. Powiem w skrócie: mój kolega, który
też pracuje od niedawna,od tego samego momentu, co ja, jest doceniany przez
pracodawcę, wyróżniany (tzn. dostaje bardziej odpowiedzialne zadania) i
wspólną pracą!!!... Wczoraj dostałam niezły ochrzan za opóźnienie pracy, gdzie
ja zrobiłam 3X więcej niż mój współpracownik (to się namacalnie i policzalnie
da skonfrontować, dlatego użyłam takiego porówniania). I w sumie wyszło na
to, że to ja nie potrafię czegoś tam zrobić, a mój kolega jest świetny, bo
szef widział akurat sytuację kiedy ja robiłam 2 rzeczy na raz, co wydało mu
się nieporadne... A musiałam wyręczyć kolegę, który zebrał laury... Ja nie
rozumiem, może ktoś mi podpowie. Opowiedziałam o tym znajomym, powiedzieli, że
niestety, takie życie. Czy kobieta musi dwa razy ciężej tyrać (sory - 3 razy
), żeby być doceniana tak samo, jak mężczyzna???
    • marsjanka1999 Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 11:35
      pracuję jako graficzka od 10 lat, i to głównie w męskim gronie, i właściwie
      wszyscy moi szefowie byli płci męskiej - czego nie odnotowywałam jako wadę, w
      życiu nie miałam takich odczuć, moi szefowie bardzo mnie cenili/cenią jako
      pracownika, dostawałam odpowiedzialne zadania (jak się sprawdziłam)...

      przyjmij więc ode mnie kilka rad:
      1. zorganizuj sobie sobie pracę tak, byś nie musiała robić dwóch rzeczy na raz
      (pewnie nie zrobiłaś dobrego wrażenia na szefie miotając się wtedy)
      2. robienie dwóch rzeczy na raz nie zawsze jest wydajniejsze (a w twoim wydaniu,
      niestety wygląda "nieporadnie")
      3. nie rób nic za kogoś, chyba że to zadanie zleca ci szef (albo masz za dużo
      wolnego czasu - a i wtedy powiedz szefowi czym się zajmujesz)
      4. zebrałaś ochrzan - więc zakładam, że nie wykonałaś tego co dostałaś do
      zrobienia od szefa - jeśli widzisz, że coś jest bardziej pracochłonne, niż
      wydawało się na początku - melduj o tym szefowi - ma prawo wiedzieć, kiedy
      skończysz zlecone zadanie, jeśli czegoś nie wiesz/nie umiesz, to pytaj - jesteś
      nowa - masz prawo - dobra komunikacja podstawą sukcesu w pracy
      5. rób swoje i nie oglądaj się na innych, co cię interesuje co i ile robi kto inny
      6. jeśli masz z czymś problem w pracy, przekaż to werbalnie, w mniej lub
      bardziej zawoalowany sposób, nikt tam pewnie nie jest jasnowidzem
      i telepatą, i w cudowny sposób nie rozwiążą twoich problemow
      7. jeśli chcesz być traktowana jak profesjonalistka, to się profesjonalnie
      zachowuj - nie wyjeżdżaj z gadką "szowinizm", bo po pierwsze - jakby był, to byś
      nie dostala tam roboty; a po drugie - czy ty masz jakieś kompleksy, że
      wyjeżdżasz z takimi tekstami "Czy kobieta musi dwa razy ciężej tyrać (sory - 3
      razy, żeby być doceniana tak samo, jak mężczyzna???" Jeśli robisz 3x więcej to
      mów o tym szefowi, a nie na forum - szef jak bedzie wiedział to doceni;)
      • ja_adam Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 13:07
        pracowałem jako grafik kilka lat w koedukacyjnej grupie.
        Choć moje koleżanki wykonywały świetnę pracę a ja uważam siebie za
        androgenicznego człowieka, to jednak z mężczyznami, wręcz telepatycznie sie
        rozumiałem z kobietami niełatwo...
        Nie wiedzieć czemu dziewczyny juz na wejściu do pracy czuły się zahukane mimo,
        ze nikt nie dawał im powodu!

        Dochodziło do tego, że sami zaniedbywaliśmy swoje prace by dać im odczuć że są
        wspaniałe, ze ich prace sa ciekawe (choć nie do końca tak było)

        Inna sprawa, że antypatie, porównania z innymi pracownikami, niedostrzeganie
        faktycznej pracy (nie mylic z efektami)to codzienność.

        Muszę się jednak przyznać do tkwiącego we mnie stereotypu, że w grafice najlepsi
        są mężczyźni, wszak to dla nas została ona stworzona.
        • marsjanka1999 Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 14:01
          wiesz, po prostu niektorzy lubią "kółeczka wzajemnej adoracji"
          a ja do pracy przychodziłam po to, żeby pracować, a nie bawić się w budowanie
          koterii - owszem, zwykle się mniej lub bardziej lubimy - możemy wyskoczyć razem
          na imprezę, do knajpy - ale wierzę też w życie poza firmą ;P

          a co do stereotypów - coż, tkwią w każdym z nas - mocniej lub słabiej - ja mogę
          przyznać się do takich, np. zauważyłam, że są tacy mężczyźni-graficy - jeśli
          czegoś nie wiedzą/nie umieją zrobić, to za nic na świecie nie zapytają
          koleżanki..., mają tendencję do wyważania "otwartych drzwi", a jeśli kobieta ma
          ich wprowadzić w jakiś projekt/zadanie, to zrobią po prostu wszystko, żeby nie
          słuchać tego co ma się do przekazania, no i oczywiście ich przekonanie, że ich
          projekty są najlepsze (tylko reszta świata się nie zna;)

          na szczęście, stosunkowo rzadko spotykam takich typków - mam zwykle przemiłych,
          uczynnych, bardzo fachowych zarówno kolegow, jak i koleżanki:) mam zwykle bardzo
          fajnych szefów, znających się na pracy i umiejących docenić pracownika

          ostatnie zdanie jest dla mnie cokolwiek niezrozumiałe
          "Muszę się jednak przyznać do tkwiącego we mnie stereotypu, że w grafice
          najlepsi są mężczyźni, wszak to dla nas została ona stworzona." dla Was? nie
          zauważyłam...:P
          • ja_adam Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 14:21
            a to wszystko dlatego, że mężczyźni próbują coś udowodnić...

            Pozdrawiam!
            • marsjanka1999 Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 14:27
              tylko co?
              • ja_adam Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 14:43
                to samo co kobiety, gdy mówią o męskim szowinizmie...
    • piesbaskervill Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 11:55
      czy to ma coś wspólnego z płcią,rzaczej dlatego,że jesteś nowym pra-
      cownikiem, a robienie komuś dobrze,albo za kogoś i zawalanie własnej
      pracy,to nie jest dobry pomysł na pracę,ani tlumaczenie.
    • movisz Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 16:19
      Calkowicie cie rozumiem. Sama od wieelu lat pracuje w zawodzie
      zdominowanym przez mezczyzn i mam to na codzien. Wszystko zalezy od
      grupy, szefa gdzie przyszlo mi pracowac. Tam gdzie szef i inni
      mezczyzni uwazali ze >>zostalo to stworzone dla mezczyzn<< czyli oni
      sa najlepsi to zawsze byly problemy z niedocenianiem kobiet. Tam
      gdzie byli normalni mezczyzni to nie widzialam roznic w traktowaniu.
      W wiekszosci przypadkow jezeli bedziesz miala inne zdanie niz ludzie
      (czytaj: mezczyzni) to z gory wiadomo ze nie masz racji. Oni
      spotykaja sie razem w pubach po pracy i ich glownymi rozmowami jest
      przechwalanie sie jak to jeden jest madrzejszy od drugiego a o
      dziewczynach na tym samym stanowisku nawet nie wspomna bo czesto
      uwazaja je ze zajmuja miejsce dla tych dla ktorych ten zawod byl
      stworzony. HAhaha.
      Moja rada to w takiej sytuacji jaka mialas i pewnie jeszcze bedziesz
      miala to w sposob stanowczy ale spokojny (jak sie zaczniesz
      denerwowac to uznaja cie za histeryczke) wyglaszac swoje racje a
      najlepiej z poczuciem humoru cos powiedziec. Wtedy ich to tak nie
      boli a wszyscy wiemy ze mezczyzni sa bardzo delikatni jesli chodzi o
      udowodnienie im ze nie maja racji. Zwlaszcza przy innych. Ciebie
      moga karcic na glos i publicznie. Wiesz jak wygladaja waznie wtedy?
      Powiem ci jeszcze ze mimo tego szowinizmu zawsze znajdzie sie ktos
      madry ktory widzi ponad swoja plec i dlatego zatrudniaja dziewczyny.
      Przynajmiej w obecnej firmie obserwuje zatrudnianie dziewczyn do
      grup gdzie byl notoryczny balagan w celu polepszenia organizacji.
      Faceci plotkuja i obgaduja sie wzajemnie (nas kobiety tez) ale
      dopiero jak obgadywani opuszczaja sale, chca naskarzyc do szefa ze
      nowo(pol roku) przyjete dziewczyny rozmawiaja (zawodowo i nie) ze
      soba i im to przeszkadza. Przez pare lat mamy dwoch takich co ciagle
      mowia i smieja sie bardzo glosno i nikt do tej pory nie skarzyl na
      nich. Oczywiscie nie wspomne o tych co bekaja, psuja powietrze i
      dlubia w nosie.
      Nie myslcie ze mowie o jakis robotnikach. Nie. To jest srodowisko
      inzynieryjne.
      Czasami mysle ze na przesluchaniu o prace warunkiem przyjecia jest
      dlubanie w nosie. Tak wielu ich to robi. Ale dlaczego mnie przyjeli?
      Trzymaj sie i nie daj sie. Ja na przyklad notuje sobie wszystko co
      robie i w razie jakiejs konfrontacji lub kiedy musze sie wybronic z
      czegos to "rzucam" faktami i copiami. Oduczylam ich w ten sposob ze
      jestem kozlem ofiarnym ich nierobstwa i niewiedzy.
      • balladyna4 Re: Szowinizm w pracy...po prostu bosko... 12.08.07, 19:50
        Bardzo Wam dziękuje za udzielone rady, na pewno się do nich zastosuje.
        Konstruktywna krytyka też sie przyda:)
        Dodam jedynie, że nic nie zawaliłam wtedy, wszystko zrobiłam dobrze, musze się
        pilnować, bo to mocno odpowiedzialne zajęcie...
        Może i faktycznie mam komleksy w związku z tym, że czegoś nie umiem, że cos mi
        jeszcze nie idzie itd...No i w ogóle mam kompleksy, hmm.Co do tego szowinizmu,to
        może i faktycznie przeadziłam, po prostu jestem nowym pracownikiem i pewnie o to
        najbardziej chodzi, obserwuja mnie i maja prawo wytykac błędy - wszytskim zalezy
        na tym, żeby praca szła sprawnie. No i musze powiedzieć, że pomału coś się
        zmienia... Kilka razy juz musiałm faktycznie spokojnie, ale staowczo zwrócic
        uwagę i jest lepiej. Tzn na razie jest lepiej...
        No i to fakt, że kolżankisię mężczyzna o rade nie pyta, ale i w tym względzie
        widze poprawę. Ciekawe, na jak długo. Ja jestem kobietą otwartą, silną (w
        miarę), więc mysle, że sobie jakoś poradze. Bardzo dziekuję za wsparcie:)
Pełna wersja