problem z zazdrością czy ze mną...?

20.08.07, 23:32
Witajcie,
proszę Was o ocenę lub radę bo sam nie wiem co zrobić, otóż, mam 30lat i od
1,5roku jestem z dziewczyną (starsza o 3lata), dobrze się rozumiemy, mamy
wspólne zainteresowania, jest miła, dobra, troskliwa, myślę o tym żeby związek
sformalizować lecz mam wrażenie że moja dziewczyna nigdy nie była pewna co do
naszej przyszłości. Na początku powtarzała [i powtarza] że jest starsza a ja
potrzebuję młodszej, że wszyscy się zdradzają, że faceci tylko szukają okazji
by zdradzić, myślę że ma niską samoocenę, sądzę że nie może się także w
pewnien sposób pogodzić z moją przeszłością [tzn. nie może zaakceptować faktu
że byłem w związkach z innymi dziewczynami, dostałem kiedyś jakieś smsy od
moich eks ona jednak to zauważyła a ja jej nie powiedziałem przez co
poburzyłem tym samym jej zaufanie do mnie - nie wynikało to jednak z moich
intencji a z faktu że wiedziałem jak reaguje i że będzie zazdrosna], ona była
w związku z facetem który ja zdradzał i z tego co wiem to był jedyny związek w
jej życiu. Zarzuca mi że zwracam uwagę na młode ładne brunetki - rozmawiałem z
nią na ten temat i tłumaczyłem że być może nieświadomie taki typ urody zwraca
moją uwagę ale nie ma w tym żadnego podtekstu [próbowałem wytłumaczyć że być
może jeżeli to robię to patrzę podobnie - przepraszam za porównanie - ja na
przykład na ładny obrazek - ładny widok i nic więcej, interesuję się
fotografią, robię trochę zdjęć - może to też kwestia zwracania uwagi na ludzi
pod tym kątem? ona odrzuca jednak moje tłumaczenia, ostatnio byliśmy razem na
weselu i ponoć znów patrzyłem na jakąś dziewczynę. Ja nie pamiętam jednak na
którą, nie wiem o jaką sytuacje chodzi, moja dziewczyna twierdzi że wiem
doskonale, zaproponowałem żebyśmy wspólnie poszli do psychologa i o tym z nim
pogadali stwierdziła że nie potrzebuję lekarza tylko "młodej brunetki",
powiedziałem że pójdę pogadać sam [sam nie wiem może już zwariowałem?]
odpowiedziała że szukam innej i że mam prawo do szczęścia... Mówię jej że
zależy mi na niej a nie na kimś innym ale nic to nie daje, ona wie swoje,
czasem nawiązuje do moich eks związków ale mówię że ważni jesteśmy my a nie to
co było - nie odnosi to jednak żadnego efektu. Była również sama na wakacjach
z koleżanką z pracy jednak mnie samego by z kolegą nie puściła "no bo wiadomo
co faceci robią sami" - dużo pracuję, w tygodniu jestem u siebie w mieście a
widujemy się w weekendy najczęściej - mieszkamy 60km od siebie- nie spotykam
się ze znajomymi sam, jeżeli już to wspólnie z nią. Wyjeżdżam czasem w
delegacje ale gdy w hotelu nie było zasięgu - hotel był na pograniczu zasięgu
i znikał - nie spała w nocy bo nie miała wiadomości ode mnie a wiedziała jak
wygląda sytuacja, nigdy jej nie zdradziłem i nie miałem takiego zamiaru. Nie
wiem czy z tego opisu da się wywnioskować obiektywny obraz sytuacji ale
napiszcie proszę co sądzicie i co robić,
piotr
    • zolza_mrrr Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 21.08.07, 00:21
      Przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałeś.... nie chcę być
      złośliwa, ale widać jak na dłoni, że Ona czuje się niepewnie, i jak
      sam napisałeś, ma niską samooconę, do tego dochodzą negatywne wzorce
      z przesłości i po podsumowaniu wszędzie będzie węszyła "zagrożenie".
      Współczuję, bo wg mnie problem będzie się nasilać, nieświadomie
      będzie Cię po prostu "wypychać" w ramiona tych brunetek... widzisz,
      mimo najszczerszych chęci, jeżeli druga strona nie ma do Ciebie
      zaufania, i obrywasz dosłownie za nic i z byle błahostki, to po
      dłuższym czasie czuje się tylko bezsilność i żal, że Twoje starania
      nie są doceniane a zaufanie nie jest odwzajemnione, w takim momencie
      człowiekowi przychodzi na myśl, aby faktycznie dać sobie spokój i
      zdradzić, bo wtedy przynajmniej będzie wiadomo, za co się obrywa...
      I myślę, że ona tego własnie podświadomie chce, abyś ją właśnie
      zdradził, może to i paradoksalne ale prawdziwe niestety. Wówczas
      potwierdzisz schemat w przekonaiu którego ona żyje, powielisz jej
      wewnętrzne przekonania które nabywała pewnie przez całe życie, a jej
      poprzedni związek tylko ją w tym utwierdził. Tak czy inaczej, twoje
      tłumaczenia nie mają najmniejszego sensu, i nie daj się zapędzić w
      kozi róg bo będziesz żył pod kreskę chorych i urojonych uprzedzeń! A
      to właśnie je trzeba zmienić, dlatego wizyta u psychologa jest po
      prostu konieczna, jej najbardziej. A tymczasem? Może staraj się ją
      dowartościować i przede wszystkim pokochać samą siebie, bo niestety
      jeżeli ona najpierw nie uwierzy w siebie i odczuje swojej kobiecości
      w pełni, to nie uwierzy także w twoją miłość i wierność. Ach, no i
      zamiast tak skupiać się na odpieraniu jej podejrzeń, zacznij może ze
      swojej strony okazywać przejawy zazdrośći? Jeżeli będzie ci wciskać,
      że znowu gapiłeś się na jakąś brunetkę, to ty możesz zwrócić uwagę,
      że wręcz odwrotnie, to ona wyjatkowo długo wpatrywała się w jakiegoś
      atrakcyjnego mężczyznę, i zastanawia Cię to bardzo... choć
      oczywiście to bardzo doraźne działanie i na dłuższą metę nie ma
      najmniejszego sensu, bo wytworzy się błędne koło dwóch
      zazdrośników ;) a przecież związek powinien opierać się na wzajemnym
      zaufaniu, prawda?
    • solaris_38 Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 21.08.07, 01:13
      jak ja kochasz to warto przekonac ją że terapia rozwojowa to świetna sprawa
      nawet sam z nia pójdź

      ona i tak będzie musiał ten problem rozwiązać w swoim zyciu bo to jednak patologia

      a warto taki problem rozwiązywać z kimś kto kocha

      kobiety częściej niz faceci zgadzają się na terapię

      idz do psychologa i poradź się jak postąpić aby namówić partnerkę
      ty tez możesz skorzystać :)
      • makijaze Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 21.08.07, 11:59
        Czytając Twój post można odczuć, że wiesz w czym tkwi problem. Doskonale to
        rozumiesz i dobrze kombinujesz że konieczna jest terapia, ona musi w siebie
        uwierzyć .. i w Ciebie. Mam nadzieję, że uda się ją namówić na wizytę u
        specjalisty i że traficie na odpowiedniego.

        A tak z innej beczki przepraszam, jeśli to komentarz trochę nie na miejscu..
        Może zwróciłbyś jej uwagę co ona robi na wczasach sama? Skoro Tobie nie ufa, to
        może jedzie odreagować... troche złośliwe, ale czasami prawdziwe .. w końcu nie
        tylko faceci zdradzają.. kobiety również z różnych powodów.
        To prawda błędne koło wzajemnego braku zaufania, ale może w ten sposób pokażesz
        jej ile Ty go masz dla niej. Zasługujesz na odwzajemnienie.
    • country_fan Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 21.08.07, 15:20
      rozmawiałem z nią dzisiaj ale wyraźnie unika tematu lekarza, reaguje jakby się
      bała takiej wizyty, dla mnie to też trudne ale zależy mi na niej, mówi że może
      razem sobie z tym poradzimy ale odparłem że zakładając że oboje mówimy prawdę i
      nie możemy osiągnąć porozumienia to nie ma innego wyjścia, poza tym to kolejny
      taki przypadek, temat zresztą "przysycha" a później powraca ze zdwojoną siłą.

      co do zazdrości z mojej strony - nie odczuwam takich emocji, może dlatego że
      jestem pewny że nie mam o co - moja dziewczyna jest osobą religijną, trochę
      czasem zbyt mocno - nie wiem dlaczego, w innych sytuacjach życiowych też chyba?
      nie odczuwam takich emocji,
      trudne to wszystko, echh
      piotr
      • zolza_mrrr Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 21.08.07, 15:45
        > rozmawiałem z nią dzisiaj ale wyraźnie unika tematu lekarza,
        reaguje jakby się bała takiej wizyty

        To tylko dowodzi, jak bardzo taka wizyta jest jej potrzebna...

        > co do zazdrości z mojej strony - nie odczuwam takich emocji, może
        dlatego że jestem pewny że nie mam o co

        No wiesz, jeżeli ona ma niskie poczucie własnej wartości, to twoja
        postawa tylko pogłębia jej stan... spójrz na to inaczej: nie ma o co
        być zazdrosnym? nie ma o kogo być zazdrosnym? to niemożliwe, aby
        jakiś facet próbował ją uwieść? dlaczego? (i tu wstaw jej
        odpowiedź...pewnie by napisała, że faceci lecą na młodsze,
        atrakcyjniesze, a ona do takich nie należy itp.) Oczywiście
        rozumiem, że z twojej perspektywy wygląda to zupełnie inaczej, jest
        religijna ma swoje zasady i wierzysz, że nigdy cię nie zdradzi...
        tyle tylko, że umiarkowane, subtelne przejawy zazdrości ze strony
        partnera, są wręcz pożądane, miłe, utwierdzające w przekonaiu o jego
        niesłabnącym uczuciu, i dowodzą, że partner postrzega partnerkę jako
        atrakcyjną i pełną wdzięku kobietę, która gdyby chciała, może
        zawrócić w głowie niejednemu facetowi ;)
        • country_fan Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 22.08.07, 00:15
          oczywiście, mogę udawać zazdrość, napisałem że jej nie odczuwam bo faktycznie
          tak jest,
          naturalnie zastosuję Wasze rady w praktyce ;) żeby jej pokazać że mi zależy i ją
          dowartościować, w międzyczasie dostałem sms że jednak chyba dobra by była wizyta
          u psychologa, więc ona sama wewnętrznie walczy, całkowicie zmieniła dziś
          nastawienie, jest wesoła [hmm a raczej bardzo dobrze udaje] myślę że to maska,
          gra pozorów, często postępuje takim schematem, tzn robi aferę, jeżeli nie dam
          się "zastraszyć" w jakiejś sprawie, nie przyznam się do czegoś co w/g niej miało
          miejsce, trwam przy swoim zdaniu, widzi że nie odpuszczę -> w tym przypadku
          wizyta u specjalisty, zmienia się w anioła, żartuje, jest wesoła, wiem jednak że
          ją wewnętrznie to gryzie a pewne tematy wychodzą znów po kilku miesiącach, jest
          również dość skryta, gdy wchodzimy na temat trudny, łamie się jej głos, blokuje
          się, nie chce rozmawiać, w takim stanie nigdy nie udało mi się dotrzeć do sedna
          problemu nawet gdy dałem jakiemuś tematowi czas, zastanawiam się czasem na ile
          jej charakter jest prawdziwy a na ile jej wesołe usposobienie kryje wiele trosk,
          obaw, strachu, krótko mówiąc na ile to maska której nie udało mi się poznać? to
          dla mnie za trudne [zresztą z zawodu jestem automatykiem a nie psychologiem sic!]
          mam nadzieję że uda mi się ją jakoś przekonać do pomocy fachowej dla nas,
          zresztą mi samemu myślę taka wizyta by wiele pomogła bo sam też nie umiem
          odpowiedzieć sobie na wiele spraw które mnie nurtują,
          a propos gdzie jej szukać w miastach typu Kraków lub Katowice?
          piotr
    • psychoguru Fatalny problem 22.08.07, 08:47
      country_fan napisał:

      >Na początku powtarzała [i powtarza] że jest
      starsza a ja
      > potrzebuję młodszej, że wszyscy się zdradzają,
      że faceci tylko szukają okazji
      > by zdradzić, myślę że ma niską samoocenę,
      sądzę że nie może się także w
      > pewnien sposób pogodzić z moją przeszłością
      [tzn. nie może zaakceptować faktu
      > że byłem w związkach z innymi dziewczynami,
      dostałem kiedyś jakieś smsy od
      > moich eks ona jednak to zauważyła a ja jej nie
      powiedziałem przez co
      > poburzyłem tym samym jej zaufanie do mnie -
      nie wynikało to jednak z moich
      > intencji a z faktu że wiedziałem jak reaguje i
      że będzie zazdrosna], ona była
      > w związku z facetem który ja zdradzał i z tego
      co wiem to był jedyny związek w
      > jej życiu.

      Mechanizm ktory tu dziala: Wskutek roznych
      negtywnych bodzcow z otoczenia jej dzialanie
      zmierza to calkowitej dominacji nad toba. Ale
      jest to mechanizm wypaczony wiec nawet gdybys
      byl calkowicie zdominowany to bylyby z jej
      strony urojone podejrzenia.

      Terapia moze byc wyjsciem ale jest trudna.
      Powinienes rowniez starac sie ujawnic jak ten
      mechanizm u niej dziala. Jezeli nie bedzie
      efektow to musisz powaznie zastanowic sie na
      przyszloscia zwiazku. Fakt ze jest starsza
      bedzie w tym przypadku dzialal bardzo
      niekorzystnie (dodatkowe podejrzenia ze mlodsze
      cie ciagna).
    • magdatk1 Re: problem z zazdrością czy ze mną...? 16.09.07, 10:17
      witam. A ja stoje z tej drugiej strony. Mam 23 lata i faceta rok mlodszego. Mam corke z poprzedniego zwiazku i syna z nim. jestesmy połtora roku po slubie. Wczesniej zdradzalam go na prawo i lewo z zazdroscia zadnych problemow po prostu nie istniala. Slub byl przelomem. Jestem wierna i zyje w ciaglym strachu kiedy sie odegra. Obecnie maz pracuje za granica i kazdego wieczoru jak zamykam oczy widze go z inna. Mysle o nim i o niej na okraglo i nie chce mi sie zyc. A on powtarza w kolko ze tylko mnie kocha ze nie zdradzi nigdy mnie ze przeciez tyle wycierpial i nadal ze mna jest. Kiedys ktos chcial rozwalic nas zwiazek i dostalam jakies stare zdjecia jego z jakas laska. Po prostu siedzi mu na kolanach. Wracam do tego przy kazdej awanturze, i mecze go. O to czy o niej mysli. Wiem ze musze sie leczyc ale caly czas mam nadzieje ze poradze sobie sama. Sa dni kiedy mysle ze bedzie ok staram sie jakos wszytsko wytlumaczyc (ciszę, brak zasiegu) ale potem to wraca ze zdwojana sila. Maz pracuje po 10 godzin na budowie. Musi mi puscic sygnal co godzine, pierwszy zaraz po przebudzeniu ostatni przed snem. Spoznia sie 2 minuty a ja juz dokladnie wiem co robi a raczej z kim. Country-fun twoj tekst jakos napawal mnie optymizmem ze moze jednak on nie klamie. Ze sa faceci ktorzy nie zdradzaja. Wiem tez ze to chwilowe myslenie. Tak bardzo chce sobie sama poradzic. Moze dam radę?
Pełna wersja