wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje

21.08.07, 14:18
rok temu dostalam sie na wymarzone studia dzienne w wymarzonym
miescie na jednej z najlepszych uczelni w polsce mysle ze szczegoly
nie sa wazne jednak w ciagu pierwszego roku studiow wydarzylo sie w
moim zyciu wiele nieprzyjemnych spraw... wiekszosc moich przyjaciol
z liceum (a tak wlasciwie wszyscy) byli w innym miescie i dopiero
wtedy zrozumialam ze zrobilam blad bylam sama kompletie sama, ludzie
na uczelni od poczatku wydawali mi sie sympatyczni jednak
zadnych 'glebszych' znajomosci z nimi nie zawarlam co tydzien
jezdzilam do innego miasta zeby spotkac sie z moimi przyjaciolmi i
znajomymi 'moje uczelniane' miasto zbrzydlo mi tak ze w zimie
dostalam depresji nie wstawalam z lozka 2 tygodnie.. teraz sa
wakacje w swoim rodzinnym miescie czuje sie dobrze wszyscy wrocili
wszystko jest ok ale wakacje sie koncza tamci zaczynaja szukac
mieszkania razem a ja na sama mysl powrotu na swoje studia dostaje
histerii.. i nie pomaga tlumaczeie ze pozna nowych znajomych itd itd
bo jestem tak niegatywnie nastawiona ze poprostu nie dam rady.. na
sama mysl mm lzy w oczach i sama sobie nei potrafi nic
przetlumaczyc.. czy arto probowa sie przeniesc na inne powiedzmy
gorsze studia tylko dlatego zeby wrocic do starych znajomych?
wiekszosc osob szczegolnie rodzice krytykuja pomysl przeniesienia a
ja naprawde czuje ze nawet jesli wroce tm gdzie studiowalam do tej
pory nie wytrzymam do konca roku psychicznie rzuce te studia i
wroce do domu.. czy ktos by7l w podobnej sytuacji? czy to tylko moje
fanaberie czy naprawde nie mam sie co meczyc i przekonywac do czegos
na sile?
    • imagiro Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 21.08.07, 16:07
      fanaberie, niedojrzalosc, glupkowatosc ...
      • zubroweczka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 21.08.07, 16:57
        moze i tak.. ale czy nie lepiej studiowac tam gdzie robilbys to z
        przyjemnoscia? chcialo by ci sie uczyc zyc i zdobywac dowiadczenie
        (w tym momencie mowie tylko pod katem studiow dalszej pracy) .. i
        nie myslalbys tylko o tym zeby skonczyc te studia i uciec gdzie
        pieprz rosnie? mam poprostu wrazenie ze zostajac tam bede myslec
        tylko o tym zeby wyrwac sie na weekend na pare dni zamiast robic cos
        dla siebie.. inni beda w tym czasie pracowac robic to co lubia lub
        cos co przynosi korzysci a ja bede wiecznie uciekac tylko po to zeby
        sie z kims spotkac.. ;/ mam poprostu trudny charakter jezeli chodzi
        o nowe znajomosci nawiazuje je latwo ale nikt nie potrafi mi
        zastapic dawnych znajomych z nimi poznaje duzo nowych osob ale
        zawsze trzymamy sie razem.. niewiem czy to da sie zmienic ..a
        samotnosc to wcale nie jest taka latwa sprawa i fanaberia bo ciezko
        jest byc samemu w niektorych chwilach naprawde ciezko
        • calin-eczka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 21.08.07, 17:04
          Ja nie mogłam się doczekać weekendów, przyjeżdżałam na studia w
          poniedziałek rano i już w czwartek wracałam, w między czasie nie
          robiłam w sumie nic poza czekaniem na powrót do domu :)
          Zdecydowanie - opcja przeniesienie, nie jest to skomplikowane i
          poprawi ci znacznie nastrój
    • calin-eczka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 21.08.07, 17:01
      ja byłam w podobnej sytuacji. Wytrwałam do 5 roku ale do dziś nie
      mogę się zebrać i jechać odebrać tam dyplom :) a minęły z 2
      lata .Miałam tę możliwośc że mogłam sobie samodzielnie ułożyć plan
      zajęć ,więc układałam go tak żeby już w czwartek być w domu. Też się
      bardzo źle czułam na studiach i cię rozumiem. Proponuję
      przeniesienie na inną uczelnię. W sumie doświadczenie pokazało że
      ludzie z indeksem z gorszej uczelni niż moja znaleźli bardzo dobrze
      płatne prace, więc nie ma to znaczenia większego co się kończy.
    • koala_tralalala Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 21:49
      Ludzie sa rozni. Wielu wytrzymaloby te pare lat, zeby miec fajny
      dyplom, w dodatku z wymarzonej uczelni. Jednak, jesli widzisz, ze w
      twoim wypadku koszta sa zbyt wysokie, to sie przenies. Lepiej z
      przyjemnoscia skonczyc studia z bardzo dobrym wynikiem na nieco
      gorszej uczelni niz sie meczyc lub wrecz sie poddac. Najbardziej
      przekonuje mnie epizod depresji, nie ma co igrac z ogniem.
    • narko_manka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 21:50
      Ch u j z nimi
      • narko_manka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 21:55
        narko_manka napisała:

        > Ch u j z nimi

        A mojemu przyjacielowi dwa razy nie trzeba:)
        • narko_manka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 22:02
          Na Polakow dyskryminujacych Niemcow i Cyganow jest ciety jak pies na
          kosc
          • narko_manka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 22:10
            Pamietam jak chodzilam metr za nim po niemickich schronach, ale
            jakby mialo wypieprzyc to wypieprzylo nas oboje i nie tylko:)))
            • upsik_u Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 22:23
              to dobrze, że nie wypieprzyło, ale jaki to ma związek z tematem???
              • narko_manka Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 22:24
                upsik_u napisała:

                > to dobrze, że nie wypieprzyło, ale jaki to ma związek z tematem???

                Jak cokolwiek probowalam powiedziec w miescie, w ktorym studiowalam
                po niemiecku nazywano mnie nazistka
    • asidoo Re: wstręt do miasta i ludziz ktorymi studiuje 23.08.07, 22:26
      Do końca życia będziesz jeździć za przyjaciółmi?
      Znajdź sobie chłopaka lub choćby koleżankę i zostawaj na weekendy w mieście, w
      którym się uczysz.
Pełna wersja