matkateresa11
25.08.07, 08:39
nie wiem czy to moje hormony, moja wrażliwosc, nie wiem co mam
robic... czy oszukiwalam samą siebie myślalam ze po ślubie sie
zmieni... udawalam juz sama nie wiem... a więc od początku
jestesmy ze sobą 8 lat od roku jestesmy małżeństwem niedawno
poroniłam i strasznei to przeżźyłam, kocham A (zwany moim małżonkiem)
ale czesto jego zachowanie doprowadza mnei do wielu łez po roku
malzenstwa kilka razy zastanawialm sie czy sie niewyprowadzic,
uciec, cokolwiek aby mnie nie ranił. A nie znosi imprez rodzinnych,
kocham moja rodzine uwielaim sie znimi spotykac i bywac z nimi czuje
sie bezpiecznie, skoro A tego nei lubi staram sie go nei ciagac po
takich spokaniach ale sa spotkania na ktorych mi zależy zeby był. a
ide tam sama musze sie tlumaczyc i cierpie ze nei ma go przy mnie...
tak własnie bylo wczoraj urodziny moje bratanka ktorego uwielbiam
byli sami najblizsi i ja sama strasznei bylo mi ciezko byly momenty
ze stawaly mi łzy w oczach... wrocilam do pustego domu bo A mial
spotkanie z kolegą... przeryczalam 2 godziny... dzis pojechal na
ryby nie chcialam jechac nie wiem co mam robic ... kocham go ale mam
ochote spakowac rzeczy i uciec ja najdalej.... wyszl0
wszystko ...chaotycznie ale moze mi coś podpowiecie