mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi!

IP: 65.128.156.* 12.12.01, 00:01
Jak myslicie, czy prawde mowi przyslowie: "Lepsze aktywne zlo, niz bierne
dobro"? Czy zlo jest osoba,czescia stala osobowosci, czy tylko stanem,
doswiadczeniem, przez ktore sie przechodzi po to, zeby sie czegos nauczyc,
zmienic, z czegos wyzwolic?
    • taira Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 01:17
      "Na co by się zdało dobro, gdyby nie istniało zło. I jak by wyglądała ziemia,
      gdyby zniknęły z niej cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie." (M.
      Bułhakow - "Mistrz i Małgorzata")

      Dobro i zlo to dwa odrebne pierwiastki, ktore od zarania dziejow reprezentują
      dwa "obozy" czy też "stronnictwa". By zsymbolizować dobro wyobrazmy sobie
      kraine wiecznego szczescia przedstawiajaca najpiekniejsze widoki na ziemi,
      pogody ducha i tolerancji. Zło w tym wypadku powinno reprezentowac smutek,
      burze, ciemna kraine przygnebienia i marazmu. Przekraczajac progi pierwszej
      krainy mamy wrażenie ciepla, przyjazni oraz typowego poczucia wewnetrznego
      bezpieczenstwa. Wiaze się to z widokiem (a pozniejsza interpretacja) poznanym
      przez nas od poczatkow zycia. Kazdy przeciez widzial obraz zielonych lasow, gor
      czy strumykow. Człowiek widzac piekno przyrody zaczyna z nia wspolistniec.
      Zamyka materialne oczy i spoglada oczami swojej duszy. Jest zafascynowany
      natura natury w ktorej pragnie zyc. Pragnie w tym momencie pozostać tam gdzie
      się znalazl, czyli zostaje w pewnym sensie zarazony hedonizmem. HEDONIZMEM,
      który przypomina mu jak naprawdę powinien żyć w tym świecie. Gdy o tym
      zapomina, przenosi się w swiat numer 2, czyli kraine zla i poczucia bezsensu.
      Wspomniany hedonizm zamienia się w smutek i swoisty "kopniak" od zycia. Taki
      człowiek gubi się w swoim labiryncie istnienia. W glebi duszy potrzebuje
      zrozumienia. Wysyła mała prosbe do tych, ktorzy pysznia sie byc człowiekiem.
      Chociaz pozniej sie okazuje, ze ci co nazywaja sie ludzmi sa jedynie
      dwulicowymi postaciami, nie wierzacymi w sens słów: "Jestesmy istotami
      rozumnymi, wiec postarajmy się zrozumieć". Czlowiek, ktory nie znalazł
      zrozumienia zaczyna watpic, a tym samym popada w nalog "ulepszaczy zycia". Nie
      dajcc sobie rady z tym co nazywa zyciem jedynie stara się je przezyc. W jego
      mniemaniu lepiej pozostac w krainie marazmu, gdyz powrot do prawdziwego zycia
      naklonił by go do zmiany postawy, ktora mu odpowiada. Taki człowiek mowi NIE i
      traci szanse zrozumienia samego siebie i innych, dobra przez duze "D".

      Tak wiec czym jest owo dobro i zło. Dobro: Powiedzeniem sobie tak w
      odpowiedniej sytuacji ? Czynem zgodnym z przyjetymi zasadami moralnymi ? Zlo:
      Anormalne zachowanie w normalnych sytuacjach ? Pozostanie w krainie przez
      siebie wybranej ?

      By odpowiedziec na takie pytania trzeba w pełni określic swoja postawe zyciowa.
      Bedac człowiekiem staramy się zyc w zgodzie z wpajanymi nam od dziecka
      zasadami. Staramy sie bye szczerzy, dobrzy, odpowiedni dla otoczenia. Ale czy
      to nam wychodzi ?

      Czasami oszukujemy się mowiac: "Jutro bedzie lepiej (pomysle nad tym)" a nie
      myslimy o dniu dzisiejszym. W pewnym okresie zycia kazdy czlowiek powinien
      okreslix swoja postawe. To wiec jak zyc ? W zgodzie z dobrem czy złem ? Dylemat
      moralny jak zawsze pozostaje dla nas. Moje zycie ma sens gdy okreslam rzeczy po
      imieniu. Dla mnie dobro i zło to dwie rzeczy, ktorym tak do końca nie ufam.
      Zyje na neutralnym gruncie i czasami nie wypowiadam sie w sprawach
      wymuszajacych konkretnej odpowiedzi: "Dobro czy zlo ?" - W takiej sytuacji
      mowie dobro to tylko dopelnienie zla i vice versa. Przeciez gdy wkraczamy w
      naszą kraine szczescia tez postępujemy zle. Myślimy o sobie ( to moj
      subiektywny wymysl wiem, że sa rozni ludzie i nie ktorzy mysla w takich
      momentach nie tylko o sobie) i o wlasnej przyjemnosci, zapominamy o tych,
      ktorzy nigdy do tej krainy nie zawitają. Mowiac szczerze dobra i zla nie da się
      pogodzic. Gdyz gdyby do tego doszlo to i tak wygralo by to jedno. Wedlug mnie
      neutralnosc to jedynie hybryda tych dwoch pierwiastkow. Ale czy na pewno w tym
      samym stosunku ? Polaczmy dobro i zlo np. czysta duszę (dusze typowego
      człowieka ktory dorasta i ulega wplywom otoczenia) i obojętnosc. Mamy jakas
      istote, która postępuje obojetnie, w stosunku do innych. Robi dobrze dla siebie
      a zle dla innych. To chyba stosunek 1: osoby do ktorych sie odnosi obojętnie. W
      innym przykładzie wyjdzie nam stosunek odwrotny. To swiadczy o tym, że dobro i
      zlo nigdy nie beda wspolistniec. Gdyby Bog stworzyl harmonie miedzy dobrem i
      zlem, na pewno przelal by więcej na szalę dobra. Ale czy prawidlowo ? Przeciez
      dobro to czasami subiektywne odczucie, to takze moze byc zlo. Ale w tym wypadku
      Bog takze zachowalby sie zle. Wykupi by monopol na istnienie. Wiadomo przeciez
      zyc to prawo kazdej istoty nawet tej najgorszej. Wiec jak to jest ??? Jedno
      jest pewne dobro i zlo zawsze bede witaly w umyslach ludzi zarowno zwyklych jak
      i tych pochłoniętych idea. A pogodzić je nie sposob ? Czy dobro i zło kiedys
      staną sie jedna lapidarną definicją ?


      • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 01:50
        a jesli nie trzeba tu nic godzic, tak jak w przyjazni, dobro i zlo,
        wspolistnienie przeciwienstw, na zasadzie nocy i dnia, prawej i lewej polkuli,
        etc. Przeciez nie sa jednoscia, choc moze sa, skoro mowi sie mozg? A jesli
        dobro to rozum: pasywnosc, a zlo to emocje: energia, aktywnosc? Ale np. faszyzm
        to raczej dominacja wyuzdanego, pozbawionego uczuc egoistycznego rozumu...? Ale
        czy Zydzi nie prezentowali sie jako wyrahowani kupcy-rozumnicy, ktorym nikt
        nie mogl dorownac w 'rozumowo-instynktownej' przebieglosci rozumu, wiec z
        zawisci (?) trzeba bylo ich przetrzebic? A Heidegger w koncu zaczal pisac
        wiersze do... Rene Chara? Mozna by pomyslec ze Aniol nawrocony na Diabla.
        Rozum przebity na wylot uczuciem wreszcie ulega roz-puszczeniu w wolnosci slowa
        wyrazajacego niewyrazalne?
        • taira Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 01:59
          W przyjazni jest albo dobro albo zlo, bo w koncu po co jeest przyjazn (chyba
          nie chciał być się przyjaznic z kims zlym, kto tylko potrafi ranic). Noc i
          dzien to rownowaga (zalezy na którym biegunie) Na swiecie jest duzo zla i to od
          nas zalezy czy tak postepujemy.
          Do tego mamy swoje wlasne, indywidualne chierarchie wartosci.
          Masa ludzi, niedlugo po powstaniu chrzescianstwa, przesladowala chrzescian
          i WIERZYLA ze jest to zupelnie na miejscu. Masa chrzescian, w nastepnym
          okresie, przesladowala nie-chrzescian i tez wierzyli ze mieli racje. Moja
          ludzka cierpliwosc
          wzdryga sie na (historyczne) wspomnienie bolu zadanego przez rozrywanie
          konmi na sztuki, palenie na stosie, tortury, lek smierci przrzezywany przez
          zydowskie dzieci w komorach gazowych itd, itd, w niezliczonych wariantach.
          Produktami WIARY byla krucjata dziecieca i produktami wiary byly tortury
          zadane ludzziom z Bosni.
          • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 02:17
            tak, ale czy mimo wszystko, te doswiadczenia ludzkosci nie powoduja pewnych
            trwalych zmian? skoro nic co nie ma cienia nie istnieje. Dobro ze zlem, jak bol
            z radoscia, sa jedynymi aspektami naszego istnienia ktore wyrzynaja na trwale
            zmiane w charakterze ludzkim. Nie mowie o nastepnych pokoleniach, bo to inna
            sprawa, ale np. mialem najblizszego przyjaciela, ktory 'ukradl' mi zone i
            dziecko. Czy to znaczy ze nie byl przyjacielem, bo byl. Czy byl falszywym
            przyjacielem? Tak i nie? Czy po prostu jego zarozumialosc usprawiedliwila przed
            nim jego nieopanowana zadze spelnienia swojego pragnienia, ze mnie zrobila
            koziolka ofiarnego, czy tez czarna owieczke (a mozg to on ma nie od parady,
            wiec nawet z g... moze zrobic prawde, wszak wszystko zalezy od intencji), a
            koniec koncow, spali sie tylko jego pycha. Jak sadze. Wszyscy sie jakos w tej
            materii wszechswiata ze soba laczymy, przeplatamy, wzajemnie przenikajac,
            biorac, dajac, oddajac, zbierajac (np. konsekwencje swoich czynow) - jednym
            slowem: rozwijajac. A moze wijac? Podobno gdyby ktos nie byl zly, ja musialbym
            nim byc. Czy to nie jest tylko wielka gra? A zycie na ziemi to zadna
            ostatecznosc, tylko mrugniecie wszechswiata? Nie chodzi o usprawiedliwianie
            zla, ani dodadawanie zla do zla, tylko wlasniespojrzenie na zycie z perspektywy
            (duchowej), albo przynajmniej z dystansu (i z usmiechem, poblazliwym). Dla mnie
            kazda strata materialna, smiertelna jest jakims zyskiem niesmiertelnym. Powolne
            dojrzewanie do odlotu. Ktos powiedzial, ze czlowiek jest niemowleciem
            wiecznosci. Zycie jest tak straszliwie rozrzutne, ale tylko nadmiar swiadczy o
            obecnosci energii...
        • taira Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 02:02
          Zlo to emocje w pewnym sensie jeśli reagujemy na cos co się dzieje
          emocjonalnie np.; krzyczac, bijac to jest zle, ale czy to jest zlo?. Tylko
          dobrem nie nazwałabym pasywność.
          • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 02:22
            taira napisał(a):

            > Zlo to emocje w pewnym sensie jeśli reagujemy na cos co się dzieje
            > emocjonalnie np.; krzyczac, bijac to jest zle, ale czy to jest zlo?. Tylko
            > dobrem nie nazwałabym pasywność.

            Moze chodzi o aktywnosc tworcza? Wiekszosc artystow, tworcow to okrutnicy w
            sensie moralnym, etycznym.
            • taira Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 03:14
              Artysci, tworcy to okrutnicy moralni przeciz oni tylko malowali, pisali itp..
              A czyz do dzisiaj nie ma pieknych dziel sztuki, literatury....
              Tak? Czy można nazwac ich zlymi?. A co oni wdlug Ciebie zrobili zle.? Mieli
              swój wewnetrzny swiat, w którym zyli.
              • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 03:38
                taira napisał(a):

                > Artysci, tworcy to okrutnicy moralni przeciz oni tylko malowali, pisali itp..
                > A czyz do dzisiaj nie ma pieknych dziel sztuki, literatury....
                > Tak? Czy można nazwac ich zlymi?. A co oni wdlug Ciebie zrobili zle.? Mieli
                > swój wewnetrzny swiat, w którym zyli.

                coz, moze przesadzilem, znam malo faktow, np. Picasso, czesto nazywany 'morderca'
                kobiet. Wielu umieralo na syfilis, jako ze czadu dawali niepomiernie. Antybiotyku
                nie znano, co najwyzej czosneczek. Nawet co niektorzy uczuciowi filozofowie
                dawali ostrego upustu seksualnego, nie grzeszac moralnoscia. Schopenhauer,
                Nietzsche. Byron albo Shelley, juz nie pamietam, swoja swawola doprowadzili do
                samobojstwa wlasna zone. Wewnetrzny swiatek? Alez oczywiscie. Tylko cena za
                dostep do tegoz swiatka jest doswiadczanie calego wszechswiatka, a co za tym
                idzie, ocieranie sie o krawedz zycia i smierci, rozbijanie granic normalnosci i
                moralnosci, dotykanie takich obszarow o ktorych normalnemu, dobremu czlowiekowi
                nie przysni sie nawet w najstraszniejszym koszmarze! Normalnosc to poczekalnia
                dla tchorzliwych duszyczek?
      • Gość: Martyna Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 204.186.88.* 12.12.01, 02:03


        Mysle, ze aktywne dobro to nie tylko postepowanie zgodnie z zasadami
        moralnymi. To cos wiecej to walka na szersza skale. Bierne dobro jest
        niezauwazone przez nikogo, nie jest propagowane, jest ciche i nikt o nim nie
        wie. Tak jakby go nie bylo.
        Nigdy nie zgodze sie , ze aktywne zlo jest lepsze niz bierne dobro- chyba tylko
        dla zlego, dla jego prywatnego interesu.
        Moze czasami czlowiek uczy sie czegos po tym jak zostal zraniony, moze nabiera
        doswiadczenia ale kosztem tego , ze czsami cos w nim umiera i to na zawsze.
        • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 02:35
          Gość portalu: Martyna napisał(a):

          >
          >
          > Mysle, ze aktywne dobro to nie tylko postepowanie zgodnie z zasadami
          > moralnymi. To cos wiecej to walka na szersza skale. Bierne dobro jest
          > niezauwazone przez nikogo, nie jest propagowane, jest ciche i nikt o nim nie
          > wie. Tak jakby go nie bylo.
          > Nigdy nie zgodze sie , ze aktywne zlo jest lepsze niz bierne dobro- chyba tylko
          >
          > dla zlego, dla jego prywatnego interesu.
          > Moze czasami czlowiek uczy sie czegos po tym jak zostal zraniony, moze nabiera
          > doswiadczenia ale kosztem tego , ze czsami cos w nim umiera i to na zawsze.

          Aktywne dobro. Jak najbardziej. To jest harmonia, czyli: same modlitwy nie orza.
          Ale np. bronic ojczyzny zabijajac? A jeszcze inna sprawa, jak walczyc ze zlem,
          skoro go nie ma, chociaz jest? Tzn. np. kiedys Polska byla cacy, ludzie sie
          szanowali, byli lepsi, a teraz przyszla Wolnosc i prosze, morduja sie, okradaja,
          przestepczosc mlodocianych etc. Ale czy nie jest to po prostu wypuszczenie
          spiacych demonow, ktore nie mogly sie objawic w czasach zarazy posluszenstwa i
          biernosci moralnej? I jestesmy obecnie w fazie objawiania sie naszej natury, po
          to by potem moc zabrac sie za leczenie i dojrzewanie do moralnosci... z milosci i
          wolnego swiadomego wyboru, a nie tylko z posluszenstwa, jak to bylo za tych
          dawnych cacy czasow?
    • kwieto Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 11:21
      Ej, na poczatek nalezaloby dojsc do pewnej sprawy: mianowicie dobro i zlo to to
      samo! No bo jesli zdefiniujemy jakies dobro (obojetnie co pod ta definicje
      podciagniemy) musimy to dobro jakos wyroznic na tle "nie dobra" - czyli zla!
      Zatem stwarzajac dobro tworzymy tez doro. Wiec dyskusja czy dobro jest lepsze
      od zla czy na odwrot - jest bez sensu, poniewaz sa one sobie rownowazne!

      Natomiast pytanie czy lepsza jest aktywnosc czy stagnacja - i tutaj tez mozemy
      dojsc do pytania co to znaczy aktywnosc. Ale zeby wyroznic aktywnosc, musimy ja
      zdefiniowac na tle czegos innego co jest "nie aktywnoscia" - czyli stagnacja.
      Wiec tutaj tez mamy impas, bo "wagowo" aktywnosc i stagnacja sa rownowazne.
      Podobnie jak dobro i zlo, stanowia dwie strony TEGO SAMEGO medalu - sa ze soba
      wrecz organicznie zwiazane.

      Wychodzi na to, ze pytanie jest bez sensu...
    • babcia-sapcia Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! 12.12.01, 12:28
      Gość portalu: czarek napisał(a):

      > Jak myslicie, czy prawde mowi przyslowie: "Lepsze aktywne zlo, niz bierne
      > dobro"?

      Ja chcialabym sie dowiedziec z jakiego narodu skarbnicy to przyslowie?
      Bo juz troche tych latek mam na karku - i nie slyszalam.
      • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.157.* 12.12.01, 13:47
        babcia-sapcia napisał(a):

        > Gość portalu: czarek napisał(a):
        >
        > > Jak myslicie, czy prawde mowi przyslowie: "Lepsze aktywne zlo, niz bierne
        > > dobro"?
        >
        > Ja chcialabym sie dowiedziec z jakiego narodu skarbnicy to przyslowie?
        > Bo juz troche tych latek mam na karku - i nie slyszalam.

        z angielskiego, Babciu. Szacuneczek
        • Gość: czarek Re: mozesz byc zly, bylebys nie byl glupi! IP: 65.128.156.* 12.12.01, 14:12
          Przeciez w tym stwierdzeniu nie jest zawarta zadna oczywistosc ze kazde dobro
          jest bierne, tylko ze trzeba czasem wyjsc ze swojej malenkiej pozycji
          bezpieczenstwa, przelamac strach o siebie, i objawic poziom swojego
          wspol-czucia, czasem gniewnie, czasem zareagowac przemoca, w kazdym razie nie
          pozostawac biernym, w swoim dobrym, bezpiecznym mikroswiatku. Albo udawac ze
          nie dzieje sie nic zlego. Chodzi chyba o to zeby zlo uzywac dla sprawy dobra?
          np. wojna? rewolucja? porzucanie kogos destrukcyjnego (czyni sie zlo, bo rzuca
          sie kogos o kim sie wie ze moze poleciec na dno, ale wie sie tez, ze moze jesli
          ta osoba odbije sie od dna, dotknie wyboru: albo zycie albo smierc, to moze w
          koncu wybierze zycie i pokocha sama siebie)?
Pełna wersja