kiedy on mowi, ze jestem za gruba...

30.08.07, 11:33
Nie zdziwie sie, jesli nikt mi nie odpisze, ale mimo to zapytam.
Czy osoba z ED moze byc szczesliwa w zwiazku z kims, kto mowi jej, ze moglaby
troche schudnac? Schudnac dla wlasnego dobra, zdrowia, zeby bardziej
przypominac ideal...
Jakie sa Wasze doswiadczenia?
Ja zawsze myslalam, ze w momencie kiedy uslysze od faceta taki tekst w stylu
"jestes za gruba, masz zrzucic 10kg" to przestanie on byc moim facetem.
Przeciez dla nas -10kg to nie kilka tygodni diety, ale problem psychiczny...
Teraz, gdy to sie dzieje naprawde, jestem strasznie zagubiona. Wiem, ze mam
nadwage. Ale wiem tez, ze chcialabym byc z kims, komu to nie przeszkasza. Choc
mowi, ze akceptuje, to jak mam pozwolic sie dotykac?
Nie chce Was zanudzac, jesli Was to nie interesuje. Pisze do wirtualnych byc
moze osob, ktore tak jak ja od czasu do czasu zagladaja na to forum. Jesli
tylko macie ochote, dajcie znac o Waszych doswiadczeniach/podejsciu.
tr.
    • planasana Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 31.08.07, 09:42
      Przykro mi, ze Twoj facet tak Cie traktuje :(

      Niestety, slyszalam podobne slowa od wielu facetow (z moim ojcem
      wlacznie) :(

      Mimo, ze teraz jestem w zwiazku z facetem, ktory akceptuje moje
      kraglosci, to slowa popraednich facetow tak mocno zapadly mi w
      pamiec, ze do dzis bola :( Mimo szczerej milosci i akceptacji mojego
      chlopaka - nie potrafie mu uwierzyc, kiedy mowi, ze mu sie podobam.
      Wciaz porownuje sie ze szczuplymi laskami z TV i mam paranoje, ze on
      tez to robi :(
      • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 24.05.08, 21:12
        A ja uważam, że facet ma prawo tak powiedziec swojej dziewczynie (ze
        jest za gruba), w koncu moze ja kocha, a chce zeby byla ladna dla
        niego, chce dotknac ladnego ciala, co w tym dziwnego. Ja tez chce
        aby moj partner byl dla mnie atrakcyjny nie tylko umyslowo, ale
        takze fizycznie.
        • horlaa Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 26.05.08, 12:12
          odchudzika,
          tak, prawo ma, jasne, ale sa dwie opcje.
          jedna, ze facet zwiazal sie z "puszysta" - co znaczy, ze od poczatku mu odpowiadala. wtedy akceptuje ja "w calosci" i nie ma prawa wymagac, ze teraz "nagle" dziewczyna schudnie, zeby bardziej mu sie podobala (co innego jak chodzi o zdrowie itp. czy o to ze ktoś "nagle" przytyl bardzo duzo, mozna cos zasugerowac, ale mowimy tu o krytyce wygladu).
          znalam kilka przypadkow, ze facet wiazal sie z normalnie wygladajaca, kobieca dziewczyna, a poniewaz "od zawsze" byl fanem chudzielcow, zaczyna sugerowac swojej dziewczynie, zeby tu i owdzie schudla. to jest wg mnie niedopuszczalne, bo dowodzi, ze facet ma jakis tam swoj ideal wygladu kobiety i probuje swoja dziewczyne wcisnac w wymyslone przez siebie rany. a potem dziewczyny wpadaja w rozne "schizy", nie jedza nic, wszystko dla faceta, ktorego tak kochaja - bez sensu.

          to dotyczy tez odwrotnej strony. jesli my oczekujemy od faceta, wiazac sie, ze on sie zmieni (czy wyglad czy charakter), to wiadomo ze zwiazek wczesniej czy pozniej sie rozwali...
          akceptacja to slowo klucz :)

          ja wlasnie dlatego odeszlam od mojego faceta, ktorego bardzo kochalam, bo wiedzialam, ze go nie zmienie :)
    • farelkaa Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 31.08.07, 10:11
      Nie moglabym byc z kims kto mnie nie akceptuje w pelni. Mozesz sie
      przemeczyc, i wmawiac sobie ze to dla Twojego dobra itd, ale
      ostatecznie wyjdziesz z tego zwiazku z duza wieksza iloscia
      kompleksow niz na poczatku.
      Jesli chcesz schudnac to tylko i wylacznie dla siebie, a nie dla
      nikogo innego.

      Moj facet, kiedy marudze ze jestem za gruba - powtarza ze kochalby
      mnie nawet gdybym miala brode, wlosy na klacie i wytatuowana kotwice
      na przedramieniu ;)
      • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 31.08.07, 11:52
        Dzieki za odpowiedzi, dziewczyny!
        Masz wielkie szczescie Farelkaa, zazdroszcze :) Mam nadzieje, ze bedziecie zyli
        dlugo i szczesliwie!
        A ja... musze sie nad tym wszystkim zastanowic. W ten zwiazek weszlam bardzo
        krotko po poprzednim, w ktorym chlop twierdzil, ze mu sie podobam, a jak sie
        okazalo - miesiacami mnie zdradzal. Zycze Wam zebyscie nigdy noe poznaly, jak to
        boli, i jaka kobieta czuje sie brzydka, gdy porownuje sie nie z anonimowymi
        plastikowymi pannami z mtv, ale z realna, plastikowa, ladna dziewczyna, moze
        nawet madra, nie rozmawialam, tylko ja widuje...
        Chyba jeszcze nie wygoilam ran po poprzednim syfie, tak :(
        A wiesz, Planasana, ze ja tez caly obecny zwiazek mialam wrazenie, ze on mnie
        porownuje ze szczuplymi laskami. I w koncu doprowadzilam do rozmowy o tym i
        wtedy wyszlo szydlo z worka. Mysle, ze jesli Ty rozmawialas ze swoim facetem i
        zapewnil Cie, ze mu sie podobasz, to powinnas uwierzyc! Mnie np. sie te laski z
        mtv zupelnie nie podobaja, juz wole te promujace Dove :) Wiec skoro ja mam takie
        upodobania, to na pewno w przypadku Twojego tez jest to mozliwe, a nawet pewne. :)\
        Dzieki jeszcze raz za wsparcie i dobre slowo!
        • farelkaa Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 31.08.07, 12:30
          Rok temu bylam przez kilka miesiecy z facetem, ktory tez niby w
          zartach wypominal mi faldki i sugerowal ze moze powinnam schudnac,
          tez niby sie nie przejmowalam ale gdzies tam w srodku poglebily mi
          sie kompleksy. W koncu sie rozstalismy, jak chce miec szczupla laske
          to niech sobie takiej poszuka a nie odchudza mnie.
          • mizuho Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 08.09.07, 20:58
            'ja w Twoim wieku byłam jak niteczka' , 'schudnij jeżeli chcesz znaleźć faceta'
            , 'kto zjadł cały chleb i masło ?! ' - mama

            'powinnaś schudnąć, nie od razu 20kg, 5 na początek, później reszta ' -tata


            jupi! ;-)


            mały comeback.. rok temu myślałam, że sobie z tym poradzę..
            • farelkaa Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 09.09.07, 17:35
              Najlatwiej powiedziec, nie przejmuj sie ale wiem ze to nie takie
              latwe.
              *pytania kto zjadl caly chleb?* etc wcale nie prowadza do tego ze
              bedziemy jesc mniej, tylko do tego ze jemu pokryjomu. Niestety.

              W ukrywaniu sie z jedzeniem jestem chyba mistrzynia.
            • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 10.09.07, 15:35
              o wadze to chyba nalezy zapomniec, ale jak?
              ja sie teraz naprawde spokojnie i racjonalnie odzywiam, uprawiam sport, a waga
              ani drgnie, od 3 tygodni, nic. oczywiscie nie zniechecam sie, zwlaszcza do
              sportu, bo mi to glownie radosc sprawia, ale to jest takie dziwne... waga ani
              drgie, jak mialam regularne kompulsy, np. trzy tygonie z rzedu jadlam glownie
              slodycze i nie cwiczylam - wazylam idealnie tyle samo, co teraz. i nie chodzi o
              sama wage, ale o to, jak wygladam - naprawde spodziewalam sie, po ciuchach
              dojrze, ze troszke moze schudlam.

              Mizuho, a moze powiesz rodzinie, ze Cie boli to, co mowia?
              trzymajcie sie, dziewczyny!
              tr
    • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 10.04.08, 13:03
      Postanowiłam podrzucić trochę mój stary wątek, bo sądzę, że to jest powszechny
      problem.
      Związek, który opisywałam rozpadł się niedługo po wysłaniu przeze mnie postu.
      Farelkaa święte słowa napisała: nie można być w związku z kimś, kto nie
      akceptuje nas w pełni. Zwłaszcza w tak kluczowej dla nas kwestii wyglądu. Teraz
      to wiem.
      Więc jeśli jesteście z kimś, kto w najmniejszy sposób sugeruje, że coś jest z
      Wami nie tak... to bierzcie nogi za pas! Kiedy spotkacie tego właściwego,
      będziecie już miały zakodowane zdanie: "kocham Cię, ale..." i tu lista rzeczy do
      zmienienia. Po co Wam to. Mnie w niczym nie pomogło. A wręcz dziś w budowie
      czegoś trwałego przeszkadza.
      A co do porównywania z laskami z mtv, to przecież facet, o ile nie jest
      niewidomy, widzi ja na każdym kroku. Opalone, wydepilowane, zero pryszczy,
      cellulitu, wiecznie nabrzmiałe sutki i inne triki z photoshopa. A co, my nie
      widzimy tzw. "przystojnych" facetów w tv? Widzimy. I co, nie porównujemy?
      Oczywiście, że to robimy. Cały szkopuł w tym, żeby wiedzieć, że to plastik. I
      żeby podobać się po prostu, a nie w porównaniu z kimś tam.
      To tyle, pozdrawiam wszystkie!
      tr
      • wodka_z_sokiem Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 10.04.08, 20:10
        madrze piszesz tropposole. ale najgorsze jest to ze jak raz sie
        zrazisz, bo cos podobnego powie ci czy da do zrozumienia jakas wazna
        dla Ciebie osoba, to potem trudno jest sie otworzyc dla innych.
        Ja zaczelam tyc rok temu. I kiedy ktoregos dnia (kiedy bylo juz
        naprawde widac moje upasienie) uslyszalam to od faceta, na ktorego
        opinii mi zalezalo, od tego czasu zupelnie wyalienowalam sie od
        blizszego meskiego towarzystwa. I nie potrafie wbic sobie do lba, ze
        znajdzie sie ktos taki komu nie beda przeszkadzac moje oble
        ksztalty, cellulit i rozstepy. Juz nie wspominajac o tym, ze takie
        cialo moze sie podobac :| doluje sie tym w sie obzeram... takie
        bledne kolo.
        a faceci dziwia sie ze jestem taka zimna suka, nieczula na nic
        zupelnie :|
        • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 10.04.08, 21:25
          > madrze piszesz tropposole.

          o kurcze, poczulam sie staro :) :)
          chodz spokojnie na terapie, jesli bedzie ok to powinnas zauwacy efekty rowniez w
          podejsciu do zwiazkow. Za jakis czas bedziesz mogla nad tym konkretnie
          popracowac z terapetka.
          trzymaj sie woda_z_sokiem!
          tr
          • igge Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 12.04.08, 02:02
            nie wyobrażam sobie być z facetem, który choćby najdelikatniej da mi
            do zrozumienia, że mogłabym zrzucić parę kilo. Albo patrzy się z
            wyrzutem na paczkę ptasiego mleczka znikającą w 2 minuty. Raczej
            podejrzewałabym wtedy, że to nie jest ten właściwy facet, który ma
            patrzeć na mnie z zachwytem bez względu na okoliczności.
            • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 12.04.08, 08:19
              święte słowa igge!
            • nienill Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 12.04.08, 09:43
              a dla mnie tylko po czesci swiete... :/


              igge napisała:

              > nie wyobrażam sobie być z facetem, który choćby najdelikatniej da
              mi
              > do zrozumienia, że mogłabym zrzucić parę kilo.
              to jeszcze mi sie podoba ;)

              Albo patrzy się z
              > wyrzutem na paczkę ptasiego mleczka znikającą w 2 minuty.
              wiesz... skoro koles wiedzialby, ze dla ciebie jedzienie to nalog to
              bylby skonczonym debilem, gdyby spokojnie patrzyl na to, ze ty na
              jego oczach ten nalog rozwijasz. to troche tak jakby
              alkoholik/narkoman/itd wymagal od bliskich, zeby oni w pelni
              akceptowali jegi picie/branie narkotykow/itd..
              lekkie przegiecie
              normalnym ludziom pudelko ptasiego mleczka wystarcza jednak na
              troche wiecej niz "dwie minuty"

              Raczej
              > podejrzewałabym wtedy, że to nie jest ten właściwy facet, który ma
              > patrzeć na mnie z zachwytem bez względu na okoliczności.
              bez wzgledu na okolicznosci to sa w stanie (nie zawsze) tylko
              rodzice na swoje dzieci patrzec, a nie partner na druga polowke
              • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 12.04.08, 12:42
                > wiesz... skoro koles wiedzialby, ze dla ciebie jedzienie to nalog to
                > bylby skonczonym debilem, gdyby spokojnie patrzyl na to, ze ty na
                > jego oczach ten nalog rozwijasz.

                Sądzę, że ten wątek dotyczył raczej takiego bezrefleksyjnego przytykania ze
                strony partnerów (jesteś za gruba, nie jedz tyle) a nie martwienia się o nas
                (jak mogę ci pomóc, żebyś tyle nie jadła)?
                Relacje z osobą, która ma problem z ED to temat rzeka. Ja się naczytałam różnych
                rzeczy na forum glodne.pl i wam też polecam. Nawet nieprzypuszczałam, że to
                takie skomplikowane może być od tej drugiej strony :)

                A pisząc, że święte słowa miałam na myśli tylko warstwę akceptacji (której
                przecież szukamy, bezwarunkowej, nie tylko u rodziców), na pewno nie olewania
                nałogu. W tym miejscu masz oczywiście rację.
                Inna sprawa, że mężczyźni często nie mają pomysłu, jak sobie z taką sytuacją
                poradzić. Ale to przecież inny temat zupełnie...
                • nienill Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 12.04.08, 14:16
                  tropposole napisała:

                  > Sądzę, że ten wątek dotyczył raczej takiego bezrefleksyjnego
                  przytykania ze
                  > strony partnerów
                  a ja nic nie sadze, tylko czytam to co ktos napisal
              • igge do nienill 13.04.08, 14:35
                no widzisz, a ja jestem od lat w szczęśliwym związku z
                takim "lekkim przegięciem", nie tylko rodzice dla dzieci mogą mieć
                taką totalną akceptację, dobra relacja z facetem polega też na
                wzajemnej akceptacji wszelakich zmian, fizycznych/psychicznym,
                przecież to nie jest stagnacja ale ciągły rozwój w różnych czasem
                nie do końca ciekawych kierunkach. Dla mojego małża jestem piękna
                chociaż sama w lustrze widzę co innego. Ptasie mleczko przynosi mi
                sam jak nie ma po drodze kwiaciarni (ale kwiaty częściej :))) bo co
                jakiś czas jestem na diecie). Z czasem na stres zaczęłam reagować
                jedzeniem, które sprawia mi przyjemność i chociaż on wie, że
                generalnie nie jest to dobre i zdrowe to nie stał się moim
                strażnikiem wagi i postanowień tylko nadal pozwala mi być sobą i
                kocha mnie taką jaka jestem a nie usiłowuje mnie zmieniać w
                jakikolwiek sposób.
                • nienill Re: do nienill 13.04.08, 15:33
                  igge napisała:

                  dobra relacja z facetem polega też na
                  > wzajemnej akceptacji wszelakich zmian, fizycznych/psychicznym,
                  to nie jest "zmiana" taka czy inna...
                  to jest UZALEZNIENIE

                  najwyrazniej jestes na takim etapie "rozwoju", ze nie na reke ci
                  jest, aby przyjac to do wiadomosci.
                  trudno

                  > generalnie nie jest to dobre i zdrowe to nie stał się moim
                  > strażnikiem wagi i postanowień
                  mylisz problem wagi z problemem radzienia sobie z emocjami potrzez
                  ich zjadanie
                  • igge OK, to jest uzależnienie 26.04.08, 01:20
                    i oczywiste dla nas obojga jest, że radzę sobie z
                    emocjami "zajadając" je, że mam psychiczny czyli problem ale
                    przecież nie chce mnie zawstydzać czy zasmucać jakimiś głupimi
                    uwagami, zresztą nie sądzę, że on nawet myśli w tych kategoriach.
                    Oboje wiemy, że ja sama muszę bardzo chcieć zmienić taki chory
                    sposób radzenia sobie z uczuciami, że to musi być moja i tylko moja
                    decyzja. W międzyczasie życie nie szczędzi kolejnych bieżących
                    wyzwań, które wydają się ważniejsze od tego uzależnienia. Od mojego
                    dobrostanu psychicznego zależy funkcjonowanie trzech innych osób i
                    jeśli ten dobrostan można osiągnąć na skróty kompulsami to taka
                    sytuacja może ciągnąć się latami
                    • nienill Re: OK, to jest uzależnienie 26.04.08, 10:24
                      igge napisała:

                      W międzyczasie życie nie szczędzi kolejnych bieżących
                      > wyzwań, które wydają się ważniejsze od tego uzależnienia. Od
                      mojego
                      > dobrostanu psychicznego zależy funkcjonowanie trzech innych osób
                      ale rozumiem, ze jestes na tyle odpowiedzialna i dla tych dwoch osob
                      odklaldasz kapital na ich przyszla terapie?

                      i
                      > jeśli ten dobrostan można osiągnąć na skróty kompulsami to taka
                      > sytuacja może ciągnąć się latami
                      w temacie zdrowia psychicznego nie ma czegos takiego jak "na
                      skroty". zawsze jest jakas cena. czesto gleboko ukryta, wrecz
                      wyparta, ale ZAWSZE JEST
                      • horlaa Re: OK, to jest uzależnienie 26.04.08, 14:09
                        nie ma sens tego odkładać, zgadzam się z nienill. to jest tak samo pilne jak bieżące sprawy, bo to rzutuje na twoje bieżące sprawy.
                        pewnie masz nadzieję, że "samo się ułoży jak..." (coś tam się stanie), ale pewnie samo się nie ułoży, bo tak to łatwo się nie dzieje.

                        poza tym wiem igge, że masz rodzinę za którą czujesz się i jesteś odpowiedzialna, ale zwrot "Od mojego dobrostanu psychicznego zależy funkcjonowanie 3 innych osób" - bez przesady, nie wszystko zależy od ciebie, te inne osoby też się do tego dokładają (nawet jeśli dzieci).
                        i jeśli naprawdę to ma być dobrostan, to na pewno kompulsy nie są dobrostanem, bo są dowodem pomieszanych, nierozplątanych emocji, ktorych nie umiesz wyrażać - to na pewno nie jest "dobro-stan", tylko raczej marazm, w który wpadłaś, przyzwyczaiłaś się, umiesz się w jego ramach poruszać, i tak ci dobrze, więc po co to zmieniać, skoro zmiana wymaga jakichś kategorycznych ruchów?

                        • nienill Re: OK, to jest uzależnienie 26.04.08, 15:45
                          horlaa napisała:

                          > pewnie masz nadzieję, że "samo się ułoży jak..." (coś tam się
                          stanie), ale pewn
                          > ie samo się nie ułoży, bo tak to łatwo się nie dzieje.
                          po tym co igge napisala obstawialabym cos innego. moim zdaniem
                          wydaje jej sie, ze jest to problem dotyczacy tylko i wylacznie jej
                          osoby.
                          bo to ona ona kupuje i przygotowuje sobie jedzenie, to ona sie
                          obzera, to ona ponosi skutki takich czynow, bo to jej cialo sie
                          zmienia po takich ekscesach = to jest jej sprawa, jej cialo, jej
                          problem. koniec

                          i wydaje jej sie, ze sama moze siebie nie kochac, ale zawsze moze
                          poglaskac swoje dzieciatko po glowce i powiedziec, ze jest
                          najpiekniejsze i najmadrzejsze na swiecie. ona udowodni sobie, ze
                          jest dobra mamusia, a dziecie to w lot to wszystko chwyci i cala
                          rodzinka bedzie szczesliwa.

                          a to wszystko nieprawda


                          to na pewno kompulsy nie są dobrostanem,
                          > bo są dowodem pomieszanych, nierozplątanych emocji, ktorych nie
                          umiesz wyrażać
                          i jej dzieci takze nie beda tego umialy

                          no ale beda "wyksztalcone", bo mamusia grzecznie odwozi je na
                          zajecia, a w czasie terapii nie mialaby na to czasu.

                          wiec znowu wszystko jest cacy
                          bo mama jest szczesliwa i ma czyste sumienie (bo nieuzywane?)

                          tylko ciekawe co za 20 lat powiedza te dzieciaki
    • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 01.06.08, 12:03
      Poznaję chlopaka, podoba mi się, dlatego zwracam na niego uwagę,
      następnie poznaje jego charakter i jeszcze bardziej go lubie,
      zaczynamy sie spotykac,a on po jakims czasie przestaje o siebie
      dbac, szczerze mowiac bardzo by mi sie to niepodobalo. Pociaga mnie
      w facetach zarowno ich fizycunosc, jak i inteligencja, cielesnosc i
      umysl.
      Odwrotnie, dlaczego mojemu chlopakowi, ktory mnie kocha mialoby
      odpowiadac to ze robie sie gruba, brzydka i ze nie dbam o siebie?
      Mozna wywnioskowac ze wszystkie macie gdzies swoich chlopakow, bo
      nie dbacie o siebie. Nie robicie wszystkiego, aby byc dla nich
      atrakcyjne.
      Uwazam, ze chlopak ma prawo zwrocic uwage na niezadbana sylwetke
      dziewczyny.
      • remain.in.light Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 01.06.08, 13:09
        Hihihihi, a jak będziesz stara to co, lifting, botoksik, wymiana twarzy?
        • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 01.06.08, 17:50
          remain.in.light napisała:

          > Hihihihi, a jak będziesz stara to co, lifting, botoksik, wymiana
          twarzy?
          To co jest nieodwracalne tego sie nie ominie, ale jezeli masz wplyw
          na to jak wygladasz, to czemu sie nie postarac.

          Nie chodzi o ingerencje chirurga itd, ale wystarczy troszke silnej
          woli i mozna wygladac tak, aby czuc sie seksownie i pociagac na
          kazdym kroku druga polowke. Chlopak jezeli Cie kocha, owszem i
          zaakceptuje Cie taka jaka jestes, ale jezeli Ty go kochasz to
          postaraj sie i dla niego chciej wygladac szalowo.

          Nie mozna miec pretensji do chlopaka, ktory Ci przytyka ze jestes za
          gruba. Gdyby mi sie nie podobalo cos w moim chlopaku powiedzialabym
          mu o tym, to moze tylko pomoc naszemu zwiazkowi. No chyba ze jest
          sie z tych osob, co wielce sie na to obrazaja!!!
          • remain.in.light Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 01.06.08, 20:10
            Taaa, jaaasne, odrobina silnej woli. U mnie psycholog nazwał ją
            galopującą,zagrażającą życiu anoreksją.
            Kiedyś zrozumiesz, że wyglądać szałowo możesz przy wadze 60 kg, a
            nie tylko 54 kg. Że lekka nadwaga, albo nadwaga "kulturowa" (BMI
            np.23) też pozwala być ładną i zadbaną. I że nie kocha się za coś.
            Tylko, wiesz (teraz nieco brutalnie), dużo lodówek opróżnisz do tego
            czasu i morze łez wylejesz. Tylko żeby nie spotkało Cię to, co mnie-
            byłam bardzo zgrabna i szczupła, gdy mój "ukochany" stwierdził, że
            mam "boczki" i gdybym je zrzuciła to dopiero wyglądałabym fajnie. A
            potem co? Silikon, bo jako chuda dziewczyna nie miałam biustu?
            Szpilki, mimo, że mam kontuzję kolan, bo to wygląda sexy? Świetne,
            nie? Muszę mówić, że tylko żądał i nigdy nie dawał nic od siebie?
            Cholera, może tylko miałam pecha, a może nie kochałam i nie
            szanowałam siebie, więc bezskutecznie szukałam tego u niego?
            • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 02.06.08, 10:09
              Ja nie mowie o chorych zwiazkach, w ktorych tylko jedna strona mowi daj. Nalezy
              wymagac i dawac cos od siebie.
              Ja akurat nie naleze do tych super zgrabnych dziewczyn, ale staram sie dbac o
              siebie, prawie codziennie cwicze i z roznym skutkiem trzymam sie diety. Ale
              prawda jest taka, ze staram sie dbac o siebie.
              Nie ma tak, ze nie robie nic ze soba, tyje, zapuszczam sie i mam pretensje do
              drugiej polowy, ze doszczega moje wady i chce abym wreszcie zadbala o siebie.
              Za zapuszczenie sie uwazam takze to, jezeli dotyka was problem tzw
              kompulsywnosci w jedzeniu i tego nie leczycie.
              Ale trzymam kciuki i polecam udanie sie do dietetyka. Jezeli ktos wam z gory
              narzuci wytyczne co do diety latwiej bedzie sie nie objadac,
              Ja sama ma diete, czasami mam dni obzarstwa, ale i tak jest ich mniej niz kiedys.
              • remain.in.light was...wam... 02.06.08, 11:13
                to co robisz na tym forum? udzielasz porad? druknij sobie swoje
                posty i przeczytaj za 5 lat
                • odchudzika Re: was...wam... 02.06.08, 11:59
                  remain.in.light napisała:

                  > to co robisz na tym forum? udzielasz porad? druknij sobie swoje
                  > posty i przeczytaj za 5 lat

                  za...ista ta TWOJA PORADA.
                  Nie ma co pewnie dlugo nad nia myslalas
                  • remain.in.light Re: was...wam... 02.06.08, 12:35
                    Uderz w stół...? Niepotrzebnie się denerwujesz.
                    • wodka_z_sokiem Re: was...wam... 02.06.08, 18:09
                      droga odchudzika, nawet zaczelam rozkminiac to, co pisalas w swoich
                      postach i mowilam sobie: "faktycznie, zapuszczam sie i po prostu
                      musze sie wziac za siebie, a nie narzekac, ze jestem chora i przez
                      to tyje..."
                      ale w pewnym momencie, kiedy doradzilas pojscie do dietetyka,
                      pomyslalam, czy Ty aby na pewno wiesz, na czym polega problem ludzi,
                      ktorzy tu wymieniaja sie swoimi doswiadczeniami. To nie jest tak, ze
                      mamy slaba wole, i gdybysmy troche mocniej sie za siebie wziely, to
                      bylybysmy sexy laskami. im mocniej sie staramy i skupiamy na tym
                      swoja uwage, tym gorzej to idzie :(

                      rozumiem Twoj punkt widzenia: jesli zalezy Ci na facecie, to
                      naturalne jest ze dbasz o siebie, o swoj wyglad i tego samego
                      wymagasz od niego.

                      ale sprawa jest bardziej skomplikowana kiedy masz zaburzenia
                      odzywiania. bo problemem nie jest wtedy kilka tygodni diety (jak
                      wspomniala chyba tropposole na poczataku watku), to staje sie
                      centralnym punktem zycia. i niszczy.

                      zalozmy ze uda Ci sie nawet schudnac. I potem facet Cie rzuci,
                      bo "costam". Wiesz co wtedy dzieje sie z wiekszoscia dziewczyn z
                      tego forum? Zaczynaja jesc na potege.

                      Tez bym chciala byc szczupla jak dawniej, bo zalezy mi na tym, by
                      ktos tam uwazal mnie za zajebista dziewczyne. Ale mam nadzieje ze
                      naucze sie myslec, ze moja wartosc nie tkwi glownie w tym ile waze i
                      jaki rozmiar nosze. To jest wazne, ale niech stanie sie kwestia
                      drugorzedna w koncu! Mysle, ze moze wtedy nie bede sie tak spinac z
                      ta dieta i idealna figura. i chudniecie przyjdzie z czasem -
                      mimochodem. I szczescie maja te, ktore maja facetow ktorzy sa z Wami
                      za to jakie jestescie, a nie jak wygladacie.
                      Ja poki co tego szczescia nie mam i wynajduje sobie takich z innymi
                      priorytetami.
                      • odchudzika Re: was...wam... 03.06.08, 10:47
                        wodka_z_sokiem

                        No moze nie do konca rozumiem o co chodzi, myslalam ze ten problem, to na
                        dluzsza mete brak silnej woli, co tkwi w psychice. Bo prawda jest taka, ze
                        ludzie ktorzy nie maja z tym problemow jak nie moga zjesc, to mowia stop i nie
                        rusza wiecej, albo jak poczuja sytosc to chocby nie wiem co (jak bardzo
                        smakowalo) nie zjedza wiecej.
                        Te problemy rozumialam jako nieumiejetnosc nie przekroczenia pewnej granicy, nie
                        poprzestania na kawalu ciasta, a zjedzeniu calej blachy. I tu wlasnie budza sie
                        zmysly, ktore uspiaja zdrowy rozsadek i oslabiaja silna wole, a prowadza do
                        obzarstwa.
                        Tak myslalam.
                      • odchudzika Re: was...wam... 03.06.08, 10:50

                        > zalozmy ze uda Ci sie nawet schudnac. I potem facet Cie rzuci,
                        > bo "costam". Wiesz co wtedy dzieje sie z wiekszoscia dziewczyn z
                        > tego forum? Zaczynaja jesc na potege.
                        >
                        A co do takiego faceta, to ja pisalam o tych co naprawde kochaja, a na takie
                        sytuacje niestety nie ma sie wplywu i nie mozna ich przewidziec.


                        Pewnie najlepiej byloby starac sie zadbac o siebie tylko dla siebie, bo sama
                        siebie nigdy nie zostawisz i nie oszukasz.

                      • odchudzika Re: was...wam... 03.06.08, 10:55
                        I tak na marginesie, ja wlasnie zaczelam sie odchudzac dla siebie, a nie dlatego
                        ze ktos tego chcial.
                        Chcialam poprostu lepiej sie ze soba, zadbac o zdrowie i troszke schudnac.
                        • wodka_z_sokiem Re: was...wam... 03.06.08, 22:37
                          odchudzika napisała:

                          > I tak na marginesie, ja wlasnie zaczelam sie odchudzac dla siebie,
                          a nie dlateg
                          > o
                          > ze ktos tego chcial.
                          > Chcialam poprostu lepiej sie ze soba, zadbac o zdrowie i troszke
                          schudnac.
                          >


                          wiesz co, bardzo podobnie myslalam jak Ty jakies 4 lata temu, kiedy
                          postanowilam sie zaczac odchudzac: dla siebie, dla zdrowia, zeby
                          lepiej wygladac i czuc sie atrakcyjnie. mialam "silna wole" i
                          schudlam sporo...

                          to jest jak pulapka: zabraknie odrobiny rozsadku i wpadasz po uszy.
                          ja od 4 lat mysle tylko kategoriami diety. kazde odstepstwo bylo
                          pretekstem do tych moich obzarstw, bo "przeciez dzien diety z
                          glowy", a od jutra biore sie za siebie zeby czuc sie ladnie,
                          atrakcyjnie zdrowo etc... nie potrafilam juz wrocic do tego
                          normalnego myslenia, zawsze chcialam chudnac albo chociaz trzymac
                          wage: dla siebie, dla zdrowia, zeby lepiej wygladac i czuc sie
                          atrakcyjnie. no i dla facetow, zeby mieli co podziwiac...

                          dopiero terapia otworzyla mi na to oczy: kiedy nie bylam na diecie
                          czulam sie beznadziejnie, bo przeciez nie dbalam o siebie o swoje
                          zdrowie, wizerunek i odbiegalam od tego idealu atrakcyjnosci.

                          moze to troche off topic, ale taka mala refleksja odnosnie tego co
                          piszesz.

                          pzdr
          • tropposole Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 03.06.08, 15:40
            > Nie mozna miec pretensji do chlopaka, ktory Ci przytyka ze jestes za
            > gruba.

            Oczywiscie, najlepiej sie z nim natychmiast pozegnac! Kiedys jeszcze mialam
            watpliwosci, dlatego ten watek zalozylam, ale z dzisiejszej perspektywy wiem, ze
            nie ma sensu ciagnac takiego zwiazku.
            Takiemu facetowi zawsze bedzie cos przeszkadzalo i zawsze znajdzie w Tobie cos,
            co bedzie nie tak. Naoglada sie chlopak lasek przerobionych w Photo Shopie i
            potem ma wymagania...

            Mam tu na mysli zwiazki oparte na milosci, zwiazki na lata. Sory, ale nie
            przytyka sie komus, kogo sie kocha. Facet, ktory kocha zaproponuje wspolne
            spacery, bieganie (jak moj), basen, inny sport, czy wspolne gotowanie zdrowych
            rzeczy, cos w tym stylu. Kochajacy facet nie bedzie od Ciebie wymagal, zebys
            dazyla do idealu (jego idealu). Kiedy zobaczy, ze tyjesz, ze w inny sposob, jak
            to okreslilas, zapuszczasz sie, zapyta raczej czy wszystko ok, a nie wytknie
            kilogramy. Przeciez nie zapuszczasz sie jemu na zlosc, tak? Masz jakies
            problemy, ktore odreagowujesz jedzeniem, (Ty o ile rozumiem sportem). Takie
            przytyki nie prowadza do niczego, nawet osob zdrowych bez ED, jedynie do
            kompleksow i problemow.
            Swoja droga osoba, ktora tak przytyka swojej drugiej polowce, tez pewnie nie ma
            zbyt stabilnej sytuacji emocjonalnej i nie ma poukladane ze soba. Bo do
            przytykow nie ma prawa, nie przekonaly mnie padajace tu argumenty - przytykanie
            jest okrutne. W naszym swiecie ludzie i tak zanadto sie koncentruja na
            wygladzie, i tak wszyscy sadza, ze sa brzydcy i cierpia z tego powodu.
            Ja bym sie nie czula swobodnie przy kims, komu moje cialo nie lezy! :)
            pozdrawiam panie!
            tr
      • mindtriper Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 02.06.08, 19:23
        odchudzika napisała:


        > Odwrotnie, dlaczego mojemu chlopakowi, ktory mnie kocha mialoby
        > odpowiadac to ze robie sie gruba, brzydka i ze nie dbam o siebie?

        Po pierwsze: to Twój sposób myślenia: kilka kilo na plusie = gruba
        Po drugie: to Twój sposób myślenia: kilka kilo na plusie=brzydka
        Po trzecie: to Twój sposób myślenia: miłość=mniej kilkogramów

        Na szczęście to nie mój sposób myślenia, ani mojego chłopaka:)))

        > Mozna wywnioskowac ze wszystkie macie gdzies swoich chlopakow, bo
        > nie dbacie o siebie. Nie robicie wszystkiego, aby byc dla nich
        > atrakcyjne.

        Nie robię WSZYSTKIEGO by być dla kogoś atrakcyjna, robię tyle ile
        chcę i mogę. Zwariowałabym od robienia wszystkiego!


        > Uwazam, ze chlopak ma prawo zwrocic uwage na niezadbana sylwetke
        > dziewczyny.
        • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 02.06.08, 23:24
          mintriper wyrwylas pare zdan z kontekstu. Prawde mowiac, staram sie
          zrozumiec wasz problem. Ze mna sama co0s sie zlego dzieje, a
          konkretnie u mnie aktywnosc fozyczna sie wysunela na pierwsze
          miejsce. Tzn jest centralnym punktem w moim zyciu. A zpowodowane
          jest to tym, ze czasami sobie podjem co nieco i lece na silownie,
          basen, do lasu rano i na aerobik to zrzucic. Powiem szczerze ze poki
          co udaje mi sie, ale cialo i psychika sie od tego meczy.

          Ale do rzeczy, mi w tym wszystkim chodzi o to, ze kiedy on mowi ze
          Ci sie przytylo, to wcale nie oznacza, ze jest to nienormalny
          chlopak. On pewnie tez chce, abys dla niego byla jak najpiekniejsza.
          I tak samo w druga strone to dziala. Dlatego nie mozna miec
          pretensji do chlopaka o taki tekst. Chyba ze chlopak mowi schudnij,,
          a na Tobie juz wszystko wisi, albo poznal Cie przy kosci i probuje
          Cie przerobic. Takie zachowanie jeste zle.
          • nienill Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 03.06.08, 08:41
            odchudzika napisała:

            > \ Prawde mowiac, staram sie
            > zrozumiec wasz problem.
            dziekujemy za starania
            doceniamy je, ale poradzimy sobie bez nich
            do widzenia w przyszlym wcieleniu


            Ze mna sama co0s sie zlego dzieje, a
            > konkretnie u mnie aktywnosc fozyczna sie wysunela na pierwsze
            > miejsce.
            no to super
            to sie nazywa bulimia :)
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=592
            serdecznie zapraszam
          • mindtriper Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba... 03.06.08, 09:57
            odchudzika napisała:

            Dlatego nie mozna miec
            > pretensji do chlopaka o taki tekst. Chyba ze chlopak mowi
            schudnij,,
            > a na Tobie juz wszystko wisi, albo poznal Cie przy kosci i probuje
            > Cie przerobic. Takie zachowanie jeste zle.

            No, to nie można mieć pretensji czy takie zachowanie jest złe?
            Odchudzika, nie chcę łapać Cię za słówka, ale sporo niepokojących
            rzeczy piszesz.
            Że jak zjesz więcej - lecisz spalać, że atrakcyjny wygląd
            uzależniasz od wagi, że dajesz innym prawo do wskazywania Ci
            odpowiedniej wagi itd. No i (możesz uznać, że się czepiam) - Twój
            nick! Myślę, odchudzika, że odchudzanie jest baaardzo ważną częścią
            Twojego życia, a szkoda!
            • odchudzika Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba. 03.06.08, 10:33
              Zastanawialam sie na nikiem, odchudzika wynika z tego, ze wlasnie przeszlam na
              diete. Aktualnie staram sie jakos zadbac o wyglad, w koncu cieple dni sie
              zblizaja, a w ich trakcie slub bardzo bliskiej mi osoby.
              Chce wygladac ladnie.
              No tak ladnie nie znaczy chudo, ale dla mnie ladna kobieta to kobieta zadbana, a
              ja sie nie czuje zadbana, bo przez jakis czas jadlam co popadnie no i same
              pewnie wiecie jakie sa tego skutki.

              Dieta ktora mi lekarz przepisal jest dla mnie poza mozliwoscia schudniecia takze
              czyms co porzadkuje moje zycie i uczy mnie racjonalnego i zdrowego zywienia.
              Oczywiscie nie zawsze trzymam sie kurczowo przykazow, ale wszelkie odejscia od
              diety nie sa az tak strasznie druzgocace jak przed jej podjeciem.

              Atrakcyjna dziewczyna dla mnie to subtelnosc, kobiecosc, niebagatelny charakter,
              pewien urok, ale takze ladna sylwetka (chcociaz mam wiele znajomych, ktore maja
              pierwsze, a tego ostatniego nie i sa cudowne).
              Ale swoja droga uwazam, ze wiekszosc kobiet chcialoby miec piekna zdrowa figure.

              Z pewnoscia masz racje, ze ostatnimi czasy odchudzanie stalo sie czescia znaczna
              mojego zycia, jakos pierszy raz sie w to tak zaangazowalam. Z czego to wynika?
              Moze spodobala mi sie wieksza kontrola nad tym co sie dzieje i poukladane zycie,
              a nie nieumiarkowanie.

              Poza tym moja mlodosc niedlugo zacznie mijac, warto pod sam jej koniec cieszyc
              sie ladna sylwetka.
              Pozdrawiam
              • horlaa Re: kiedy on mowi, ze jestem za gruba. 04.06.08, 09:07
                odchudzika, z ostatniej twojej wypowiedzi wynika, ze faktycznie przykladasz nadmierna role do figury, zbyt wiele od tego uzalezniasz.
                pierwsze slysze, zeby mlodosc = zgrabna figura. a dojrzalosc i starosc to nie? ej, bez przesady :)
                znam 70-letnich dziadkow, ktorzy wstaja o 6 rano i idą biegać albo pływać, i wcale nie są grubi :) ale robią to dla formy, dla przyjemności, bo to lubią, bo im to dobrze "robi". nie upatrujmy wszystkiego w czarno-białych kategoriach.
                mozna byc mlodym zaniedbanym czlowiekiem, i mozna byc dojrzalym, tryskajacym energia - i nadal to nie oznacza "zgrabnym".

                > Moze spodobala mi sie wieksza kontrola nad tym co sie dzieje i poukladane zycie
                > a nie nieumiarkowanie.

                uważaj, bo to może być pułapka.

                OK, jasne, dietetyk, większa kontrola nad jedzeniem, nauka zdrowego odżywiania - może mi też by się przydały. ale w NASZYM PRZYPADKU to jednak ryzykowne sprawy, łatwo przeradzają się w nowe uzależnienie.

                poza tym, dlaczego pojawiłaś się na tym forum?
                czyżbyś miała problem kompulsywnego odżywiania?
                gdyby wszystko było ok, nie zawracałabyś sobie głowy takim forum...

                dlatego właśnie warto troszkę przeanalizować swoje myślenie.

                pozdrawiam
      • ansag Odchudzika... 08.06.08, 00:25
        Czy wg Ciebie to, że ktoś waży więcej niż przewiduje "norma", czyli słynne BMI,
        to znaczy, że o siebie nie dba? Dziewczyno, czy Ty w ogóle wiesz o czym piszesz?
        Jak ktoś nie dba o siebie, to np. nie myje zębów, nie chodzi do lekarza,
        śmierdzi itp. Można ważyć dużo, dbać o siebie, wyglądać seksownie i zawsze
        ładnie. Jedno nie wyklucza drugiego.
        • odchudzika Re: Odchudzika... 08.06.08, 20:17
          Ja piszę o ludziach, którzy są grubsi ze swojej winy, ktorzy
          narzekaja, a potem ida do cukierki po 5 paczkow i do sklepu po 4
          cole.
          Sama znam zadbane i ladne grubaski, którym jest dobrze we wlasnym
          ciele.

          A dla mnie osobiscie nie ma brzydkich kobiet, tylko zaniedbane
Pełna wersja