I o co mi chodzi??

30.08.07, 15:19
Sprawa troche dluga i dziwna... Odpowiedzi na wszelkie zadane pytania mile
widziane... A wyglada to tak:
Jestem z kims od 2 lat. Wielka szalona milosc. Od roku mieszkamy razem.
Studiujemy, choc blizej nam do konca jak do poczatku. Z racji wielkiej milosci
juz od dawna myslimy o wspolnej przyszlosci (slub, dzieci itp). Wakacje (jak
dla wiekszosci studetow) oznaczaja prace w celu zarobienia na caly nastepny
rok studiow w wielkim miescie. W tym roku wyjechalismy poza granice naszego
pieknego kraju, z tym ze kazde gdzie indziej. 2 miesiace w zupelnie innych
krajach. Na poczatku tesknota byla wielka (no przyznam sie ze ryczalam na
lotnisku..), potem jak juz zaczelam pracowac zmalala (wiadomo - czlowiek sie
przyzwyczaja, a i czasu za bardzo na rozmyslania nie ma). W pracy poznalam
faceta. Nazwijmy go L. Dobrze nam sie rozmawialo. Raczej nie ma mowy
(przynajmniej na razie) o jakims wiekszym uczuciu... Nazwalabym to wzajemna
fascynacja. Spotkalismy sie pare razy z moim zastrzezeniem ze tylko jako
przyjaciele. Daleka jestem od zdrady i pojscia do lozka tylko dla seksu (albo
tylko z powodu fascynacji...). I... nie wiem o co mi chodzi. Mam kochanego
faceta i zaplanowana przyszlosc. I nagle wszystko mi sie poprzekrecalo. Mam
wrazenie ze jestem za mloda jeszcze, ze jak teraz sie zobowiaze to juz koniec
(dla mnie slub jest jeden na cale zycie). Czuje ze moj zwiazek mnie ogranicza,
ze niektore decyzje ktore chcialabym teraz podjac skrzywdza mojego chlopaka,
albo przynajmniej bedzie mu przykro i smutno. Ale te decyzje to moje marzenia.
Cholera - po prostu za szybko znalazlam te milosc. Ja chyba potrzebuje troche
czasu dla siebie, zeby zrobic wszystko co chce, zeby potem nie zalowac, ze
moglam i stracilam szanse... Czy to niedojrzale z mojej strony? A co do L...
jutro wyjezdzam i raczej juz nigdy sie nie spotkamy. Ale ja chce go jeszcze
spotkac. Za cholere nie wiem co mnie do niego tak ciagnie. Jak juz mowilam o
jakims wiekszym uczuciu nie ma na razie mowy, wiec tym bardziej sie gubie...
No i o co mi chodzi??
    • jan_stereo Re: I o co mi chodzi?? 30.08.07, 16:51
      To dosc proste co piszesz,skoro Twoj chlopak ze studiow to ta
      wlasciwa milosc (dajaca zadowolenie z zycia i spelnienie swych
      mozliwosci), zatem nie powinno stac nic na przeszkodzie ze strony
      ukochanego bys mogla realizowac swoje pragnienia (na jakim polu by
      one nie byly). Milosc ma nie tylko byc dobra w danym miejscu i
      okolicznosciach,ona ma byc dobra w okolicznosciach w jakich Ty sie
      dobrze czujesz i chcesz znajdowac, inaczej jest ona malo uniwersalna
      i traci swa atrakcyjnosc i przestaje byc miloscia, a staje sie
      kajdanami milosci. Co do fascynujacego L. spotkaj sie z nim jak
      najbardziej, najlepiej tak za rok dopiero, wowczas byc moze wyjdzie
      przy spotkaniu ze nie ma juz fascynacji,albo nawet 'skleroza'
      samoistnie i naturalnie pozwoli Ci on nim zmienic zdanie.
      Jak nie, to zobaczysz.
      • indi2 Re: I o co mi chodzi?? 30.08.07, 17:02
        widzisz... to wszystko nie jest tak proste... albo ja to po prostu komplikuje
        (swoja droga to wlasnie to uslyszalam wczoraj od L).
        Ja chce wyjechac na rok, a moj chlopak nie wyobraza sobie przerwania studiow w
        tej chwili, wiec to oznaczaloby rozlake na rok. On nie bardzo rozumie, czemu
        chce go zostawic na rok i wyjechac niewiadomo gdzie... stwierdzil ze mi cos
        odbilo... Po prostu inne spojrzenie na swiat. A co z L... Twoja rada jest dobra,
        ale za rok raczej go juz nie spotkam (taki niespokojny duch co adres zmienia co
        3 miesiace) i boje sie ze czegos bede zalowac... tylko sama nie wiem czego... I
        wez tu zrozum kobiete...
        • jan_stereo Re: I o co mi chodzi?? 30.08.07, 18:18
          Ten L. to niech sie tak nie wymadrza, a Ty nie bedziesz za nim
          ganiac po adresach,najlepiej sam niech sie odezwie gdzie jest za ten
          rok badz pol, to go znajdziesz. A wyborow milosnych to najlepiej
          byloby dokonywac jak juz sie zobaczy caly swiat, a nie tylko kilka
          krzakow w najblizszym lesie, miala bys wowczas przeglad sytuacji. w
          zasadzie to jakbys znalazla sobie wiecej aktywnych atrakcji, to
          mozliwe ze po jakims czasie Twoj obecny zwiazek wydalby sie mile
          kojacy w swej 'monotoni spokojnej'. To nie chlopaka chcesz zostawic
          na rok (znaczy moze i chcesz,ale ja to rozdzielam tutaj),tylko na
          ten okres masz ochote wyjechac 'niewiadomo gdzie' i
          osiagnac 'niewiadomo co' zeby sie przekonac ze owe niewiadome beda
          dla Ciebie w przyszlosci albo atrakcyjne albo nieatrakcyjne. Nazwij
          to wycieczka rozwijajaca, ciezko jest wiedziec cos czego sie nie
          widzialo/smakowalo, trzeba tylko pamietac ze nieznane smaki dziela
          sie na te oblesne jak i na te smakowite, mimo nawet lciekawych
          opakowan.
          • shangri.la Re: Wow, jestem pod wrazeniem!:) 30.08.07, 18:22
            Jan S. przewertował już cały katechizm?:)
          • indi2 Re: I o co mi chodzi?? 31.08.07, 11:31
            Hmm.. On sie nie wymadrza, taki ma sposob na zycie. Lubi zmieniac miejsca,
            prace... A czy ja za nim ganiam... oj chyba nie odpowiem na to pytanie - zbyt
            subiektywne by bylo... Ja po prostu zwykle (choc nie zawsze) wyznaje zasade, ze
            jak chce to cos robie. chce do niego zadzwonic (bo np chce sie z nim spotkac) to
            dzwonie. to ze on do mnie nie chce zadzwonic to jego sprawa. Moze mi w kazdej
            chwili powiedziec, zebym nie dzwonila i bedzie ok. Ale fakt faktem raczej sie do
            mnie nie odezwie.
            Co do wyborow milosnych... niestety nigdy nie uda ci sie poznac wszystkich
            potencjanych kandydatow na partnera. Zycia by chyba nie starczylo :). Poza tym
            zaznaczylam, ze to nie uczucie tu w gre wchodzi, tzn nie chodzi o milosc czy
            nawet o zauroczenie.
            Masz racje - nie chce zostawic chlopaka. Po prostu chce wyjechac (ale zwykle
            widze to jako samotny wyjazd, a nie podroz we dwoje - takie obcowanie sam na sam
            ze soba), a moj facet raczej tego nie zrozumie... (nie znaczy ze nie
            zaakceptuje). Czasem mysle, ze za szybko znalazlam swoja druga polowke. Bo
            milosc jednak ogranicza czlowieka - nawet nieswiadomie...
            No i jeszcze jest pytanie: by poznac czy smak jest oblesny czy nie, trzeba
            niestety sprobowac. Na szczescie w wiekszosci wypadkow odrzuca nas juz samo
            opakowanie albo zapach :) (metafora taka)
    • pani.misiowa Re: I o co mi chodzi?? 30.08.07, 16:52
      dokladnie o to co napisalas- chcesz sobie poszalec jeszcze,
      zasmakowac zycia, pobawic sie.
      • indi2 Re: I o co mi chodzi?? 30.08.07, 17:08
        tak, tylko ze wczesniej dalam komus nadzieje, ktos zwiazal ze mna swoje plany na
        przyslosc... A ja teraz jak jakas nastolatka rozmyslam nad rzuceniem wszystkiego
        majac wszystkich gdzies - taki niesmialy egoizm, ktorego sie wstydze i dlatego
        probuje go wyrzucic z mojej glowy. No i jak rzuce wszystko to raczej nie bedzie
        drugiej szansy... co gdy sie okaze ze to byl blad? ech - kto nie ryzykuje ten
        nie ma, ale chyba za bardzo sie boje...
    • synvilla Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 17:26
      Moim zdaniem jesteś mało wytrenowana uczuciowo.To jest sprawa
      treningu umieć kontrolować swoje uczucia. Nie wiem co pomiedzy toba
      a tym nowym jest, ale wiem na pewno ze ma to zwiazek z idealizacją
      drugiej osoby.

      Wspaniałych ciekawych mezczyzn bedziesz spotykac CALE swoje
      zycie.Nawet wtedy kiedy wyjdziesz za maz.
      Zawsze sa przez cały czas, okazje poznania kogos nowego i wielu
      pokus.
      Ale zadaj sobie pytanie, po co to wszystko?
      I co dalej, bedziesz rozgryzac nowego faceta?
      No chyba, ze juz nie kochasz swojego chlopaka i masz go dosyc. Moim
      zdaniem powinnas troche trenowac kontrole swoich uczuc.

      W kazdym czlowieku jest niebo pełne słonca i radosći ale tez i
      niebo pełne chmur i smutku. Idelanych ludzi nie poznasz.
      • shangri.la Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 17:30
        Wyjątkowo zgadzam się z przedmówczynią , ale dziwaczny termin "wytrenowania uczuciowego" zastąpiłabym tradycyjnym.....moralność:)
        • indi2 Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 17:54
          ?? no dobra... znam naprawde wielu wspanialych facetow. wspanialych i cudownych,
          w dodatku przystojnych, kulturalnych itp. Dwoch z nich to moi najlepsi
          przyjaciele. I jakos mnie do nich tak nie ciagnie...do zadnego. to nie jest
          kwestia tego jaki ktos jest, czy mily, ciekawy, inteligentny itd. To kwiestia
          tego faceta. i nie wiem jakie dokladnie uczucia wchodza tu w gre z mojej strony.
          To raczej nic glebszego.
          a moralnosc... hmm... co rozumiesz pod tym pojeciem - brak jakichkolwiek uczuc
          do innych ludzi? fascynacja inna osoba to normalny odruch, nie kontrolujemy
          tego. Moge najwyzej powiedziec sobie, ze to do niczego nie doprowadzi, ze to
          blad i sie wycofac, nie robic zadnego kroku w te strone. moralnosc to raczej
          powstrzymanie sie przed czyms by nie skrzywdzic innych... ale tu nie ma miejsca
          na egoizm - i po pewnym czasie mozna stwierdzic ze uszczesliwia sie wszystkich
          wokol z wyjatkiem siebie...
          • shangri.la Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 17:58
            Jak bardzo słusznie zauważyłaś moralność to wybór między uszcześliwianiem innych i siebie;)
            Moralnosć nie ma nic wspólnego z uczuciowością i nie jest powstrzymywaniem się przed krzywdzeniem innych dla nich samych, ale na skutek wewnętrznego imeratywu ...STOP! NIE WOLNO!
            • indi2 Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:06
              racja. nie wolno. ale moze sie tez pojawic mysl - co jesli bede zalowala? i mamy
              odwieczny dylemat:
              zrobic i (ewentualnie) zalowac, czy nie zrobic i pozniej (ewentualnie) zalowac
              ze nie nie zrobilo? Co wybierzesz??
              • shangri.la Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:14
                Różnie wybierałam i różne bywały tego konsekwencje.
                Pytanie....wolisz być lekkomyślna czy rozsądna?
                • indi2 Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:24
                  To chyba zalezy...od tego ile nas kosztuje bycie lekkomyslnym. Czasami po
                  analizie stwierdzasz, ze za duzo ryzykujesz i za duzo mozesz stracic, a niewiele
                  zyskasz w zamian. Dlatego tez zamiast rzucac chlopaka i stawiac wszystko na
                  jedna karte wracam do polski. Moze sie okazac, ze on (moj chlopak) jutro pozna
                  jakas dziewczyne, zakocha sie i mnie zostawi... Niczego nie mozna byc pewnym.
                  ale w koncu komus trzeba zaufac...
                  A L....coz - pewnie juz go nie spotkam - czas pokaze czy bede zalowac.
                  Czasem po prostu w czlowieku jakis maly incydent, drobiazg jakis budzi
                  niespelnione marzenia. I pierwsza (nie znaczy sluszna i najwlasciwsza) mysl to
                  rzucic wszystko i spelniac swoje marzenia, bo drugiego zycia na to nie
                  dostaniemy. Jedni tak robia, inni odrzucaja te mysli i zycie toczy sie dalej.
                  Tylko ze ja nie chce zalowac...
                  • shangri.la Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:27
                    Bardzo pięknie napisałaś:)
                    Życzę Ci mądrych wyborów teraz i na przyszłość;)
                    • indi2 Re:O co ci chodzi? 31.08.07, 11:16
                      Dziekuje i zycze tego samego. Obysmy nigdy nie zalowaly podjetych decyzji...
        • synvilla Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:23
          Tu chodzi o trening owych uczuc ktore robia ze nam sie wydaje ze
          nowo poznana osoba to ta specjalna.
          Takich osob spotyka sie sporo na swojej drodze.Ale to jeszcze nie
          milosc.
          • indi2 Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 18:28
            toz napisalam ze o milosci raczej mowy nie ma... fascynacja - nie znam innego
            slowa, ktore mogloby to okreslic lepiej... ten facet ma w sobie jakis magnesik,
            ktory mnie przyciaga i sprawia ze chce z nim spedzac czas. i wcale nie w
            lozku... chociaz on by tak wolal (facet...) :D
            • synvilla Re:O co ci chodzi? 30.08.07, 19:12
              OOOohhh to juz cie rozumiem:=)))
              To jest calkiem normalne, zaakceptuj to jako jeden z urokow zycia.
              Sa tacy ludzie, z ktorymi fajnie i milo spedza sie czas i jest ich
              wielu, poprawiaja nam samopoczucie.:=))Ja to cenie takich ludzi.
              Moze on ci poprawia samopoczucie, bo jest ci gdzies na duszy
              smutno? I stad u ciebie to "cos" co cie ciagnie.A poza tym moze on
              ma to "cos" co rozgryza kobiety.
              Pewnie minie gdy wrocisz z powrotem do swojego chlopaka.
              • indi2 Re:O co ci chodzi? 31.08.07, 11:08
                Pewnie minie... tez tak mysle. I masz racje - jest to czlowiek, przy ktorym po
                prostu czuje sie dobrze, nawet jak tylko siedzimy w milczeniu, lub ogladamy
                film. Nie wiem - moze chodzi tu o zapach (teraz zaszpanuje ze wiem cos w tej
                kwestii :P), albo o glos, lub o to ciezkie do zidentyfikowania "cos"... (a czy
                rozgryza kobiety... no coz - jak juz pisalam gadke ma facet
                ponadprzecietna...pare lat mniej i pewnie bym sie nabrala... ciekawe tylko co by
                bylo potem?)
                Czy go cenie? Jeszcze nad tym nie myslalam. Na razie jest mi smutno ze go nie
                zobacze...
    • indi2 Re: I o co mi chodzi?? 07.09.07, 09:44
      troche neta nie mialam, wiec nadrabiam dzis :)
      postanowilam zapomniec o L. i miec swiety spokoj, ale jakos tak trudno...
      ostatni raz widzielismy sie i rozmawialismy w zeszla srode. Teraz ja zmienilam
      numer, wiec juz sie do mnie nie dodzwoni (choc i tak wiem ze nie zadzwoni).
      Przemyslalam cala sprawe i sama sobie odpowiedzialam tak, jakby pytanie zadawal
      ktos obcy na forum i odpowiedz byla: stanowczo daj sobie spokoj!
      Ech, szkoda ze to tak latwo powiedziec, a z wykonaniem gorzej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja