ziemiomorze
07.07.03, 10:18
Z moich obserwacji wynika, ze istnieja trzy grupy przygnebionych:
- tacy, ktorym zwierzenie sie przynosi wyrazna ulge;
- tacy, ktorym by przynioslo, ale zwierzac sie nie umieja/boja/etc;
- tacy, ktorzy nie czuja potrzeby zwierzenia sie, unikaja kontaktow
Ja rozumiem - ludzie sa rozni i rozne maja strategie radzenia sobie z
rzeczywistoscia, ale wyplakanie sie komus w rekaw, tak obiektywnie rzecz
biorac, jest sposobem racjonalnym, dostepnym niemal kazdemu i tanim. Mysle,
ze nie chodzi tu o ekstra/introwertyzm.
Czemu wiec jest tak, ze niektorym (tym z trzeciej grupy), kiedy sa w nastroju
depresyjnym, sama mysl o spotkaniu z kims bliskim wydaje sie odstreczajca?
Nie odbieraja telefonow, nie sprawdzaja skrzynki, 'zdzwonimy sie' i nie
dzwonia.
Ktos wie?
ziemiomorze