Otworzyc sie czy zamknac

07.07.03, 10:18

Z moich obserwacji wynika, ze istnieja trzy grupy przygnebionych:
- tacy, ktorym zwierzenie sie przynosi wyrazna ulge;
- tacy, ktorym by przynioslo, ale zwierzac sie nie umieja/boja/etc;
- tacy, ktorzy nie czuja potrzeby zwierzenia sie, unikaja kontaktow

Ja rozumiem - ludzie sa rozni i rozne maja strategie radzenia sobie z
rzeczywistoscia, ale wyplakanie sie komus w rekaw, tak obiektywnie rzecz
biorac, jest sposobem racjonalnym, dostepnym niemal kazdemu i tanim. Mysle,
ze nie chodzi tu o ekstra/introwertyzm.

Czemu wiec jest tak, ze niektorym (tym z trzeciej grupy), kiedy sa w nastroju
depresyjnym, sama mysl o spotkaniu z kims bliskim wydaje sie odstreczajca?
Nie odbieraja telefonow, nie sprawdzaja skrzynki, 'zdzwonimy sie' i nie
dzwonia.

Ktos wie?

ziemiomorze
    • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 10:33
      Bo naprawdę nie czują potrzeby kontaktów zanim nie poukładają się sami ze sobą.
      Sprawdzone.
      • Gość: Malwina Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 07.07.03, 10:49
        i nie chca ciazyc innym, zwlaszcza bliskim
        • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 11:29
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > i nie chca ciazyc innym, zwlaszcza bliskim

          Acha - tez o tym myslalam: 'zacisne zeby i bede dzielna dziewczynka, dlaczego
          mam innym swoimi problemami zawracac glowe?'. Ale ci sami przeciez ludzie z
          checia wysluchuja trosk i smutkow innych. Czy nie czasem chodzi tu o taka
          specyficzna pyche: 'ja moge innym pomoc, ale inni mi - nie'?

          ziemiomorze
          • Gość: Malwina Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.d1.club-internet.fr 07.07.03, 12:19
            z braku zaufania
            z braku poczucia wlasnej wartosci tez
            ze strachu (obawa przed obojetnoscia lub odrzuceniem w stylu : nie mam czasu)

            > Acha - tez o tym myslalam: 'zacisne zeby i bede dzielna dziewczynka,
            dlaczego
            > mam innym swoimi problemami zawracac glowe?'. Ale ci sami przeciez ludzie z
            > checia wysluchuja trosk i smutkow innych. Czy nie czasem chodzi tu o taka
            > specyficzna pyche: 'ja moge innym pomoc, ale inni mi - nie'?
            >
            > ziemiomorze
      • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 11:30
        alfika napisała:

        > Bo naprawdę nie czują potrzeby kontaktów zanim nie poukładają się sami ze
        sobą.
        > Sprawdzone.

        Mmhm, ale dlaczego nie uznaja, ze inni moga w tym poukladaniu pomoc? Z czego
        sie to bierze?

        ziemiomorze
        • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 12:08
          ziemiomorze napisała:

          > Mmhm, ale dlaczego nie uznaja, ze inni moga w tym poukladaniu pomoc? Z czego
          > sie to bierze?
          >
          > ziemiomorze

          To nie jest przekonanie, że inni są zbyt ograniczeni. To jest świadomość, że
          inni naprawdę mogą pomóc, ale nie bierze się pod uwagę takiej możliwości. Jak
          na grypę bardziej pomaga Ci aspiryna niż gripex, to idąc do apteki mimo
          świadomości, że możesz kupić gripex, wybierzesz aspirynę.

          Na pewno są osoby podchodzą do spraw z poczuciem wyższości: ja to sobie muszę
          sama poradzić, wy możecie tylko próbować, ale tak naprawdę nic nie zdziałacie,
          bo nie umiecie. Ale takie osoby chyba wiele robią, zeby inni wiedzieli o
          problemach, z którymi nasz dzielny mały bohater sobie radzi ;)

          Czasem naprawdę do rozwiązania problemu potrzeba samotności, spokojnego
          przemyślenia sprawy, czasem to naprawdę jest świadomość, że nie ma takiej
          tragedii, by innym zawracać głowę, że można samemu sobie poradzić.
          I nie oceniam: tak jest lepiej, a inaczej jest gorzej.
          Ludzie są różni i mają różne potrzeby.
          Juz to kiedyś pisałam - moja mama jakby nie miała w żałobie bliskich przy
          sobie, nie wiem, jak by sobie poradziła. Było by jej ciężej.
          Mi była potrzebna samotność. Przy ludziach mam potrzebę bycia silną.
          Ewentualnie bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
          przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)

          No tak mam i nie chcę tego zmieniać.
          • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 14:37
            alfika napisała:


            > To nie jest przekonanie, że inni są zbyt ograniczeni. To jest świadomość, że
            > inni naprawdę mogą pomóc, ale nie bierze się pod uwagę takiej możliwości. Jak
            > na grypę bardziej pomaga Ci aspiryna niż gripex, to idąc do apteki mimo
            > świadomości, że możesz kupić gripex, wybierzesz aspirynę.

            Opisujesz tu bardzo ciekawe dzialanie irracjonalne, ktore podczas rozmow z
            przyjaciolmi nazwalismy pretensjonalnie (bo mlodzi bylismy bardzo) 'aniolem
            zaglady' (takie cos, ze nie biegniesz za autobusem, chociazbys zdazyla gdbybys
            podbiegla, a jesli nie zlapiesz tego wlasnie autobusu, spoznisz sie na bardzo
            wazne spotkanie).
            Dlaczego robimy takie rzeczy?

            > Mi była potrzebna samotność. Przy ludziach mam potrzebę bycia silną.
            > Ewentualnie bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
            > przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)

            Przepraszam, ze draze - jesli za bardzo, zignoruj to pytanie: dlaczego tak masz?

            ziemiomorze
            • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 14:40
              ziemiomorze napisała:

              > alfika napisała:
              >
              >
              > > To nie jest przekonanie, że inni są zbyt ograniczeni. To jest świadomość,
              > że
              > > inni naprawdę mogą pomóc, ale nie bierze się pod uwagę takiej możliwości.
              > Jak
              > > na grypę bardziej pomaga Ci aspiryna niż gripex, to idąc do apteki mimo
              > > świadomości, że możesz kupić gripex, wybierzesz aspirynę.
              >
              > Opisujesz tu bardzo ciekawe dzialanie irracjonalne, ktore podczas rozmow z
              > przyjaciolmi nazwalismy pretensjonalnie (bo mlodzi bylismy bardzo) 'aniolem
              > zaglady' (takie cos, ze nie biegniesz za autobusem, chociazbys zdazyla
              gdbybys
              > podbiegla, a jesli nie zlapiesz tego wlasnie autobusu, spoznisz sie na bardzo
              > wazne spotkanie).
              > Dlaczego robimy takie rzeczy?



              O, kochana! Jeśli chcesz mi powiedzieć, że moja aspiryna to działanie
              irracjonalne!...



              >
              > > Mi była potrzebna samotność. Przy ludziach mam potrzebę bycia silną.
              > > Ewentualnie bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
              > > przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)
              >
              > Przepraszam, ze draze - jesli za bardzo, zignoruj to pytanie: dlaczego tak
              masz
              > ?
              >
              > ziemiomorze



              Dar od Boga :))))
              • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 15:00
                to ja sie zamkne, bo mi sie wszystko poplatalo,

                z.
                • alfika Re: ? 08.07.03, 10:22
                  Ale czemu?
                  :)
          • Gość: molly Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 07.07.03, 15:49
            Witaj, Alfiko, po soboniedzieli (jak sie udał wekend?)

            Piszesz:

            >...bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
            >przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)

            A czo można zrobić lub powiedzieć coś sensownego w takiej sytuacji? Co
            powiedzieć komuś (bliższemu lub dalszemu) kto właśnie stracił osobę kochaną. Ja
            od śmierci mojego ojca wiem, że nic. Ale może Ty będ\ziesz wiedziała...:)
            • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 07:37
              Gość portalu: molly napisał(a):

              > Witaj, Alfiko, po soboniedzieli (jak sie udał wekend?)
              >
              > Piszesz:
              >
              > >...bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
              >
              > >przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)
              >
              > A czo można zrobić lub powiedzieć coś sensownego w takiej sytuacji? Co
              > powiedzieć komuś (bliższemu lub dalszemu) kto właśnie stracił osobę kochaną.
              Ja
              >
              > od śmierci mojego ojca wiem, że nic. Ale może Ty będ\ziesz wiedziała...:)



              Witam! Weekend był przeudany :) A jak u Ciebie? :)
              A w takich stresowych sytuacjach mozna podejść, przytulić i pogłaskać po
              plecach. Albo nawet zagadywać o cokolwiek, byle ten ktoś, kto cierpi, pomyślał
              o czyms innym.
              Są ludzie, którym to pomoże - szczególnie to tulenie, głaskanie. Ja
              zdecydowanie do nich nie należę.

              Czytałam twój post o wiezieniu Twojego ojca do szpitala, o tym, jak zasłabł.
              Bardzo Ci współczuję.
              Pozdrawiam.
              • Gość: molly Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 01:57
                alfika napisała:

                > Gość portalu: molly napisał(a):
                >
                > > Witaj, Alfiko, po soboniedzieli (jak sie udał wekend?)
                > >
                > > Piszesz:
                > >
                > > >...bycia niezauważoną, bez głaskania i pocieszania w sytuacjach
                >
                > >
                > > >przymusowego towarzystwa (szpital, pogrzeb...)
                > >
                > > A czo można zrobić lub powiedzieć coś sensownego w takiej sytuacji? Co
                > > powiedzieć komuś (bliższemu lub dalszemu) kto właśnie stracił osobę kochan
                > ą.
                > Ja
                > >
                > > od śmierci mojego ojca wiem, że nic. Ale może Ty będ\ziesz wiedziała...:)
                >
                >
                >
                > Witam! Weekend był przeudany :) A jak u Ciebie? :)
                > A w takich stresowych sytuacjach mozna podejść, przytulić i pogłaskać po
                > plecach. Albo nawet zagadywać o cokolwiek, byle ten ktoś, kto cierpi,
                pomyślał
                > o czyms innym.
                > Są ludzie, którym to pomoże - szczególnie to tulenie, głaskanie. Ja
                > zdecydowanie do nich nie należę.
                >
                > Czytałam twój post o wiezieniu Twojego ojca do szpitala, o tym, jak zasłabł.
                > Bardzo Ci współczuję.
                > Pozdrawiam.
                >
                Dziękuję. Z nim było tak, że chyba nie cierpiał. Zostawił za to nam tę sprawę.
                No ale... wiesz to było w 1979 więc rozumiesz, że to już szmat (a może nawet ze
                dwa szmaty) czasu. Nie pisałam zresztą tego po to, żeby budzić współczucie (ale
                nie jest tak, że czuje się dotknięta, kiedy ktos je okazuje //współczucie =
                SYMpatia - czy tak? lub empatia//), tylko chyba w odpowiedzi na post i chodziło
                mi tylko o to, lepiej jest temu, kto umiera powoli, ale w asyście...a zresztą.
                Cieszę się, że ci się udał wypoczynek, a nawet bardzo:)) U mnie też całkiem
                nieźle. Wszystkiego dobrego. Molly:)
                • Gość: molly Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 02:01
                  chciałam zakończyć - do zobaczenia (troszkę głupio?) ale do spotkania. M
                  • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 09.07.03, 08:04
                    Gość portalu: molly napisał(a):

                    > chciałam zakończyć - do zobaczenia (troszkę głupio?) ale do spotkania. M

                    :)))
                    Ha ha, zawsze można "do zobaczenia w sieci" (trochę makabreską zalatuje) :))))

                    A poważniej: wcale nie wiem, jaka śmierć jest łatwiejsza. Czy ta szybka, czy z
                    czasem na pożegnanie.
                    Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mi było łatwiej, gdyby powoli czekało się na
                    śmierć. Z reguły nigdy nie jest dobry czas na odejście kogoś bliskiego.
                    To wszystko pewnie, niezależnie od tego, jak byśmy chcieli, jest "załatwione" w
                    taki sposób, w jaki musi.


                    Bardzo ciepło pozdrawiam :)
                    • Gość: molly Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 10:39
                      alfika napisała:

                      > Gość portalu: molly napisał(a):
                      >
                      > > chciałam zakończyć - do zobaczenia (troszkę głupio?) ale do spotkania. M
                      >
                      > :)))
                      > Ha ha, zawsze można "do zobaczenia w sieci" (trochę makabreską zalatuje) :))))
                      >
                      > A poważniej: wcale nie wiem, jaka śmierć jest łatwiejsza. Czy ta szybka, czy
                      z
                      > czasem na pożegnanie.
                      > Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mi było łatwiej, gdyby powoli czekało się na
                      > śmierć. Z reguły nigdy nie jest dobry czas na odejście kogoś bliskiego.
                      > To wszystko pewnie, niezależnie od tego, jak byśmy chcieli, jest "załatwione"
                      w
                      >
                      > taki sposób, w jaki musi.
                      >
                      >
                      > Bardzo ciepło pozdrawiam :)

                      Witaj! Tu właściwie można by powiedziec AMEN czy cos w tym rodzaju:)

                      A co do "zobaczenia w sieci" to zdaje się znowu odezwało się moje poczucie
                      humoru (o którym mi kiedys pisałaś, a którego samej Ci nie brak - i bardzo
                      dobrze:)))

                      No to do zobaczenia w sieci. A czy Ty pozdrawiasz mnie w st.F, czy
                      w "celsjuszach", czy wreęcz w kelwinach?
                      W każdym razie ja też ciepło, nie zapominając też o psie (piesku?) imieniem
                      Baja M.


                      • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 09.07.03, 10:57
                        Gość portalu: molly napisał(a):

                        >
                        > Witaj! Tu właściwie można by powiedziec AMEN czy cos w tym rodzaju:)
                        >
                        > A co do "zobaczenia w sieci" to zdaje się znowu odezwało się moje poczucie
                        > humoru (o którym mi kiedys pisałaś, a którego samej Ci nie brak - i bardzo
                        > dobrze:)))
                        >
                        > No to do zobaczenia w sieci. A czy Ty pozdrawiasz mnie w st.F, czy
                        > w "celsjuszach", czy wreęcz w kelwinach?
                        > W każdym razie ja też ciepło, nie zapominając też o psie (piesku?) imieniem
                        > Baja M.
                        >

                        Jak nic liczę w K, przekraczając beztrosko górny pułap! Zawsze to o te kilka
                        stopni więcej :)))
                        Dzięki za miłe słowo i jeszcze dzięki :) i pozdrawiam z wierzchołka termometru -
                        i Ciebie, i Jotkę :)

        • Gość: jar Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: 195.136.33.* 07.07.03, 12:25
          poniewaz problem czesto jest do rozwiazania we wlasnym zakresie, nie chodzi tu
          o brak zaufania do innych czy tez niemoznosc otrzymania pomocy od bliskich, to
          po prostu problemy, ktore nie wymagaja pomocy....przynajmniej subiektywnie;)

          > Mmhm, ale dlaczego nie uznaja, ze inni moga w tym poukladaniu pomoc? Z czego
          > sie to bierze?
          >
          > ziemiomorze
          • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 14:45
            Gość portalu: jar napisał(a):

            > poniewaz problem czesto jest do rozwiazania we wlasnym zakresie, nie chodzi
            tu
            > o brak zaufania do innych czy tez niemoznosc otrzymania pomocy od bliskich,
            to
            > po prostu problemy, ktore nie wymagaja pomocy....przynajmniej subiektywnie;)


            Wiekszosc problemow jest do rozwiazania we wlasnym zakresie, ale nie o
            rozwiazywanie ich w zwierzaniu sie glownie chodzi.

            W mojej opinii - raczej o poczucie bliskosci, ktore wzmacnia emocjonalnie; o
            mozliwosc dialogu (zobaczenia problemu z innej, czesto trzezwiejszej
            perspektywy), dialog z sama soba (poprzez opowiedzenie historii mozemy ja sami
            sobie jakos 'ulozyc w glowie').
            Generalnie - chodzi o wsparcie emocjonalne i lepsze poznanie problemu, nie jego
            rozwiazanie.

            ziemiomorze
            • Gość: jar Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: 195.136.33.* 07.07.03, 15:22
              w takim razie dolaczylbym grupe osob, ktore uwazaja, ze maja potrzebe zwierzac
              sie ze swoich problemow, ale tak naprawde ciezko powiedziec czy to jest
              zwierzanie czy tez jedynie artykulowanie do innych swojego punktu widzenia, bez
              potrzeby wysluchania racji drugiej strony, ani tez bez potrzeby rozwiazania
              problemu w swojej glowie.... takie samorobienie sobie dobrze czasami przez to,
              ze zle..., ale w zasadzie to faktycznie...jest tu wsparcie emocjonalne;)
    • trzcina Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 12:59
      ziemiomorze napisała:

      >
      > Z moich obserwacji wynika, ze istnieja trzy grupy przygnebionych:
      > - tacy, ktorym zwierzenie sie przynosi wyrazna ulge;
      > - tacy, ktorym by przynioslo, ale zwierzac sie nie umieja/boja/etc;
      > - tacy, ktorzy nie czuja potrzeby zwierzenia sie, unikaja
      kontaktow


      Co ja bede o innych.
      Wyrozniam u siebie trzy rodzaje przygnebienia:
      - takie, kiedy zwierzenie sie przynosi wyrazna ulge, mamy z
      przyjaciolmi rewelacyjnie skuteczny system szybkiego
      odreagowywania ("spuszczania") smutkow i uciazliwosci banalnych, a
      zalegajacych
      - takie, kiedy zwierzyc sie nie umiem (trudno mi jeszcze samej
      okreslic w czym rzecz), mam chwilowa blokade na kontakt, czekam,
      az minie
      - takie, kiedy musze poradzic sobie sama, do czasu, gdy pomoc
      bedzie mozliwa
      Te ostatnie porownuje do sytuacji duzego bolu, w ktorym laduje sie
      cos przeciwbolowego i wlazi sie w nore, by przeczekac. Jak chore
      zwierze. Nikt nie moze chwilowo pomoc. Nawet swiadomosc
      przyjaznej i chetnej obecnosci nieobecnieje, choc pewnie podkorowo
      wazy swoje. Organizm musi sobie sam radzic do momentu, gdy reke
      wyciagnieta zauwazy i pochwyci.
      Skadinad chwile bardzo cenne i oczyszczajace. Uprzedzam szybko -
      nie, nie jestem masochistka;)

      Kazdy kaliber ma inne lekarstwo.
      Sa plastry duze i male.

      I sa ludzie, ktorzy sami plastra nawet nie znajda, o przyklejaniu nie
      mowiac, a i tacy, ktorym nikt inny z plastrem we wlasciwe miejsce
      nie trafi.
      A czasem tylko tak im sie wydaje.

      zdrowienia

      t.))
      • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 14:57
        trzcina napisała:
        > Wyrozniam u siebie trzy rodzaje przygnebienia:
        [...]
        > - takie, kiedy zwierzyc sie nie umiem (trudno mi jeszcze samej
        > okreslic w czym rzecz), mam chwilowa blokade na kontakt, czekam,
        > az minie

        A mozesz sie zastanowic i okreslic w czym rzecz?
        :-)

        > - takie, kiedy musze poradzic sobie sama, do czasu, gdy pomoc
        > bedzie mozliwa
        > Te ostatnie porownuje do sytuacji duzego bolu, w ktorym laduje sie
        > cos przeciwbolowego i wlazi sie w nore, by przeczekac. Jak chore
        > zwierze. Nikt nie moze chwilowo pomoc. Nawet swiadomosc
        > przyjaznej i chetnej obecnosci nieobecnieje, choc pewnie podkorowo
        > wazy swoje. Organizm musi sobie sam radzic do momentu, gdy reke
        > wyciagnieta zauwazy i pochwyci.

        Czyli - bol jest taki, ze odcinamy sie od bodzcow, bo kazdy z nich uwiera?

        > Skadinad chwile bardzo cenne i oczyszczajace. Uprzedzam szybko -
        > nie, nie jestem masochistka;)

        Mysle, ze rozumiem o czym piszesz - doswiadczenie pustki, bolu i samotnosci
        potrafi miec swoje dobre strony (oczywiscie z perspektywy czasu).

        > zdrowienia

        Oby,
        ziemiomorze
        • trzcina Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 15:55
          ziemiomorze napisała:


          > A mozesz sie zastanowic i okreslic w czym rzecz?


          Tu klasyczne kfiprokfo zaistnialo;)
          Sek w tym, ze nie moge z kimkolwiek "o tym porozmawiac", bo
          jeszcze sama nie wiem w czym rzecz, czyli sama sobie problemu nie
          nazwalam, nie dookreslilam (a bywaja przeciez takie, ktore tylko
          samemu mozna namierzyc, nie w rozmowie z innymi). Do bliznich
          polece, jak juz bede miala "z czym", jak bede wiedziala, o czym
          mowie. Trudno isc z malo konkretnym - cos mi jest, nie wiem co,
          pomyslcie ze mna wraz, co mi tez moze byc. Taki start "myslenia o"
          rzadko bywa stadny. Ba, bywa, ze to samomyslenie juz konczy
          sprawe, nie trzeba nikogo angazowac.


          > Czyli - bol jest taki, ze odcinamy sie od bodzcow, bo kazdy z nich
          uwiera?

          Tak wlasnie, dzieki za wspomozenie jezykiem gietkim, taka
          autoregeneracja w obiegu szczelnie zamknietym. Jak gdyby bol
          wypalal sie szybciej i czysciej, kiedy informacje niezbedne do
          wyleczenia nie gina w tloku, a organizm nie wykonuje zbednych z
          punktu widzenia przetrwania ruchow. I wtedy..., kto przezyje
          wolnym bedzie;)

          pozdrawiam
          t.))
    • kresska Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 18:23
      może dlatego, że chcą się zaszyć w jakiejś norze i przeczekać, może sami nie są
      w stanie ogarnąć tego co ich spotyka i nie wiedzą czy rzeczywiście to, co
      wydaje im się problemem jest warte cudzej uwagi.
    • jmx Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 18:42
      Zgadzam się z Alfiką i dodam jeszcze jedno - świadomość, że ktoś wie o czymś co
      juz minęło a było bolesne/trudne/ czasem jest nie do zniesienia. Więc lepiej
      nie mówić nic, prędzej czy później samo przejdzie a wtedy już można z
      podniesioną głową i z uśmiechem wyjść "do ludzi".

      I jeszcze jedno - czasem sama świadomość, że ktoś jest chętny do pomocy, bez
      kontaktowania się, wystarczy.
    • Gość: Imagine Re: Otworzyc sie czy zamknac IP: *.unl.edu 07.07.03, 18:56
      ziemiomorze napisała:

      >
      > Z moich obserwacji wynika, ze istnieja trzy grupy przygnebionych:
      > - tacy, ktorym zwierzenie sie przynosi wyrazna ulge;
      > - tacy, ktorym by przynioslo, ale zwierzac sie nie umieja/boja/etc;
      > - tacy, ktorzy nie czuja potrzeby zwierzenia sie, unikaja kontaktow
      >
      > Ja rozumiem - ludzie sa rozni i rozne maja strategie radzenia sobie z
      > rzeczywistoscia, ale wyplakanie sie komus w rekaw, tak obiektywnie rzecz
      > biorac, jest sposobem racjonalnym, dostepnym niemal kazdemu i tanim. Mysle,
      > ze nie chodzi tu o ekstra/introwertyzm.
      >
      > Czemu wiec jest tak, ze niektorym (tym z trzeciej grupy), kiedy sa w nastroju
      > depresyjnym, sama mysl o spotkaniu z kims bliskim wydaje sie odstreczajca?
      > Nie odbieraja telefonow, nie sprawdzaja skrzynki, 'zdzwonimy sie' i nie
      > dzwonia.
      >
      > Ktos wie?
      >
      > ziemiomorze
      Otowrzyc, ale do tego potrzebna jest wiedza na temat, czym jest to otworzenie.
      • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac - do Imagine 08.07.03, 12:20
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > Otowrzyc, ale do tego potrzebna jest wiedza na temat, czym jest to
        otworzenie.

        A co to jest w Twojej opinii?

        I druga sprawa:
        Ja dlugo uwazalam, ze "aby podazac Droga, trzeba ja znac", mi sie ostatnio
        coraz czesciej wydaje, ze "wystarczy podazac Droga".

        Niby przepracowanie poznawcze pewnych tresci jest warunkiem rozwoju (mowie
        konkretnie o duchowym i emocjonalnym), ale na pewnym jego etapie udzial
        intelektu nie jest juz taki istotny - nie trzeba 'wiedziec'. Umysl raczej w
        rozumieniu intellectus niz ratio.

        ziemiomorze
    • cossa Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 19:02
      moze nie wierza, ze ktos moze i chce im pomoc. uciekaja z
      nadzieja, ze ktos ich dogoni i zatrzyma, ale
      paradoksalnie - nie pozwalaja sie zlapac. nie wiem, takie
      mi sie nasunelo skojarzenie.

      cossa


      ziemiomorze napisała:

      > Czemu wiec jest tak, ze niektorym (tym z trzeciej
      grupy), kiedy sa w nastroju
      > depresyjnym, sama mysl o spotkaniu z kims bliskim
      wydaje sie odstreczajca?
      > Nie odbieraja telefonow, nie sprawdzaja skrzynki,
      'zdzwonimy sie' i nie
      > dzwonia.
      >
      > Ktos wie?
      >
      > ziemiomorze
      • pierans Re: Otworzyc sie czy zamknac 07.07.03, 19:46
        cossa napisała:

        > moze nie wierza, ze ktos moze i chce im pomoc. uciekaja z
        > nadzieja, ze ktos ich dogoni i zatrzyma, ale
        > paradoksalnie - nie pozwalaja sie zlapac. nie wiem, takie
        > mi sie nasunelo skojarzenie.
        >
        > cossa
        >
        >
        > ziemiomorze napisała:
        >
        > > Czemu wiec jest tak, ze niektorym (tym z trzeciej
        > grupy), kiedy sa w nastroju
        > > depresyjnym, sama mysl o spotkaniu z kims bliskim
        > wydaje sie odstreczajca?
        > > Nie odbieraja telefonow, nie sprawdzaja skrzynki,
        > 'zdzwonimy sie' i nie
        > > dzwonia.
        > >
        > > Ktos wie?
        > >
        > > ziemiomorze

        Moze dlatego, ze nie chca sie spotykac?
        Nie znaczy nie, a nie tak
    • ellenai Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 04:46
      ja naleze do tej grupy ktora nieznosi sie otwierac.Po prostu lubie sama w
      samotnosci zupelnej,odcieciu od swiata zmierzyc sie z tym co we mnie
      jest.Wychodze z prostego zalozenia ze tak naprawde to ja moge dociec co mnie
      gryzie ,co boli i tylko ja to moge po swojemu przezyc.Nie lubie,okropnie nie
      lubie o tym co mnie boli dzielic sie z nikim.Moj problem jest moim problemem i
      nikt go za mnie nie rozwiaze,ale rozmowa o tym nie dziala na mnie
      terapeutycznie, nie lubie rozsiewac swoich"nastrojow",pozdrowka:))))))
      • pierans Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 11:29
        swiete slowa, podpisuje sie 2 rekoma
        nareszcie zdrowe podejscie do siebie i innych.
        • ellenai :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))n/t 08.07.03, 17:05

    • sdfsfdsf Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 11:32
      otworzyc sie na siebie, do srodka
      • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 11:42
        sdfsfdsf napisał:

        > otworzyc sie na siebie, do srodka

        hej - to jest fajnie napisane

        jakos to realizujesz czy to tylko teoria?

        ;-)
        ziemiomorze
        • sdfsfdsf Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 12:20
          zrozumiec siebie to osiagnac szczescie, staram sie i przynosi efekty :)
          • ziemiomorze Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 12:25
            sdfsfdsf napisał:

            > zrozumiec siebie to osiagnac szczescie, staram sie i przynosi efekty :)

            jestes diabelnie lakoniczny.
            Ja tez chce byc szczesliwa! Jak to sie robi?

            z.
          • ellenai Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 17:31
            sdfsfdsf napisał:

            > zrozumiec siebie to osiagnac szczescie:)))))
            -----------------------------------------------------------------------------
            DOKLADNIE:))))lepiej nie mozna tego ujac:)))))))))))rozumienie siebie to dlugi
            proces wymagajacy moim zdaniem samotnosci.Majac problemy wiekszosc z nas stara
            sie od nich uciec,wlasnie roztrzasajac je przy kims.A tu zrozumiec trzeba
            siebie ,no ale juz sie nie madrze,pozdrowka:))))))))
    • delirium2 Re: Otworzyc sie czy zamknac 08.07.03, 14:50
      Wydaje mi się, że częściej zamykają się w sobie mężczyźni i jest to naturalne.
      Odporność na stresy, zaradność, psychiczna równowaga należą do garnituru cech
      pożądanych u mężczyzn. W końcu jego rola jest w jakiś sposób określona i
      zdeterminowana - chociażby z biologicznego punktu widzenia. Odkrywanie swojej
      słabości, "wypłakanie się" np. na ramieniu ukochanej kobiety może sprawić, że w
      głowie tejże kobiety zapali się czerwona lampka: "czy on stanowi dla mnie
      wystarczająco silne oparcie? czy on przypadkiem nie jest fajtłapą?". Mężczyzna
      zatem może zechcieć przywdziać pewną maskę i pomimo kłopotów starać się wywrzeć
      wrażenie, że sobie świetnie radzi. Tak mi się to widzi, ale czy tak jest - nie
      jestem pewna.
      • alfika Re: Otworzyc sie czy zamknac 09.07.03, 11:04
        Ale kobieta ma jakby naturalną skłonność do trzymania strony "pokonanego" (tu:
        chwilowego przecież)- może to trochę instynktu macierzyńskiego? He, he :)
        Wiem, wiem, żaden facet nie życzy sobie pewnie uczuć macierzyńskich ze strony
        jedynej, ale w tym wyjątkowym momencie przynajmniej może mieć odrobinę poczucia
        bezpieczeństwa, że nie będzie widziany jako przegrany i spokojnie może się, od
        czasu do czasu przynajmniej :), otworzyć.

        A z kobiecego punktu widzenia - męskie łzy dają wskazówkę, że mężczyznę stać na
        uczucia i ich okazanie. Że jest na tyle silny, że nawet moze sobie pozwolić na
        łzy i nie przynosi mu to ujmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja