zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyciowe

07.07.03, 20:34
kiedy bylam dzieckiem -uczniem, czesto szlam do szkoly nieprzygotowana, -
nienawidzilam szkoly - nawet jezeli byl jakis sprawdzian tak robilam.
Wyobrazalam sobie ze zamkne oczy , otworze je i nie bedzie zadnego
sprawdzianu. Czesto mialam szczescie bo ktos zachorowal cos wypadlo i
sprawdzian byl przelozony. Ale lufy zbieralam rowno. Mobilizowalam sie
dopiero w ostatecznosci. Ale nigdy sie nie balam bo myslalam ze moge zamknac
oczy i wszystko bedzie wygladalo inaczej.
Na szczescie fart i chyba jakies zdolnosci plus zawsze opiekunczy facet
pomogly mi skonczyc studia.
Potem niewiele sie zmienilo, zamykalam oczy jak sie rozstawalam z bardzo
opiekunczym mezem. Myslalam zamkne je i otworze i bedzie dobrze.
teraz jestem pomiedzy 30 i 40, i wciaz zamykam oczy wierzac ze otworze je i
beda tam skad zaczelam swoje drugie zycie- emigrantki. Wciaz zawalam terminy
bo mysle ,ze przeciez one nie istnieja. I mobilizuje sie w ostatecznosci.
I wierze ze nic mi sie nie stanie. A z drugiej strony zachowuje sie jak
kamikadze , ktoremu nie zalezy - na kraju w ktorym mieszkam posadzie ktora
mam, mezu (II) ktorego mam.
lenistwo czy tez uszkodzenie
Zeby to spletowac i uczynic bardziej shizofreniczne. teraz mam wokol siebie
mozgi i musze wykazac sie mozgiem ....ale trudno z taka przeszloscia- bo
pracuje na wyzszej uczelni. O ironio zycia.
Na szczescie mam swoje oczy bo inaczej bym robila w gacie.
Nie wiem czy kiedykolwiek bede dojrzala.
    • Gość: Malwina Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 00:38
      i w tym calym galimatiasie sobie dobrze radzisz
      wymienic pozytywy ?: skonczone studia, praca z "mozgami"
      a na dodatek mozliwosc odplyniecia we wlasny swiat (zamkniete oczy) zeby sie
      odstresowac.
      Jest bardzo dobrze. Wystarczy to zobaczyc i zaakceptowac.
      • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 01:35
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > i w tym calym galimatiasie sobie dobrze radzisz
        > wymienic pozytywy ?: skonczone studia, praca z "mozgami"
        > a na dodatek mozliwosc odplyniecia we wlasny swiat (zamkniete oczy) zeby sie
        > odstresowac.
        > Jest bardzo dobrze. Wystarczy to zobaczyc i zaakceptowac.

        Dzięki za post Malwino. Gdyby nie ty, to Saana zdołowałaby mnie beznadziejnie
        • brytan Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 08.07.03, 02:46
          Gość portalu: stary napisał(a):

          > Gość portalu: Malwina napisał(a):
          >
          > > i w tym calym galimatiasie sobie dobrze radzisz
          > > wymienic pozytywy ?: skonczone studia, praca z "mozgami"
          > > a na dodatek mozliwosc odplyniecia we wlasny swiat (zamkniete oczy) zeby s
          > ie
          > > odstresowac.
          > > Jest bardzo dobrze. Wystarczy to zobaczyc i zaakceptowac.
          >
          > Dzięki za post Malwino. Gdyby nie ty, to Saana zdołowałaby mnie beznadziejnie


          Mnie tez. Ma doskonale zycie bez wiekszego wysilku.i sie leni do tego!
          • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 03:34
            brytan napisała:


            >
            >
            >
            > Mnie tez. Ma doskonale zycie bez wiekszego wysilku.i sie leni do tego!

            Chyba jesteś niesprawiedliwy. Wiesz, co w niej siedzi?
    • Gość: ktos Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 08.07.03, 03:41
      Mam tak samo. Ale jeszcze nie udalo mi sie niczego osiagnac - a raczej wszystko
      zmarnowac. To chyba nieuleczalne.
      • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 05:48
        Gość portalu: ktos napisał(a):

        > Mam tak samo. Ale jeszcze nie udalo mi sie niczego osiagnac - a raczej
        wszystko
        >
        > zmarnowac. To chyba nieuleczalne.

        Nie. Naprawdę nie. Można bardzo wiele spieprzyć, tylko nie daj się przywalić.
        • saana Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 08.07.03, 11:58
          Nie chcialam nikogo dolowac. Chcialam tylko napisac ,ze czasem przeczuwam
          katastrofe swojego zamykania oczu. W gruncie cale moje zycie wyglada jak
          eksperyment. Ktory wydaje mi sie moze sie zakonczyc poprez otwarcie oczu. Ale
          jakby zaczyna do mnie docierac, ze mam coraz wiecej lat i bedzie moment w
          ktorym nie bede mogla dokonac juz zadnego wiecej eksperymentu. Np. wciaz wydaje
          mi sie, ze mam mnostwo czsu na dzieci, ale obiektywnie biologi nie oszukam.
          Teoretycznie powinnam wlasnie konczyc doktorat, ktory z powodu zmiany krajow
          sie przedluzyl, i wtedy musze zaczac gdzies pracowac. Co innego praca w nauce
          co innego wykorzystanie tego w przemysle, ale kiedys zaczelam wlasnie taki
          eksperyment 'nazywa sie to doktorat z przedmiotu scislego' . Wcale nie jestem
          przekonana czy nie wolalabym byc socjologiem, kulturoznawca...i wlasnie wydaje
          mi sie czasem ze zamkne oczy otworze je i bede miala jeszcze jedno zycie, ktore
          poprowadze zupelnie inaczej.
          Nie jestem chyba zdolowana, bo nie mam na to az tak duzo czasu, natomiast
          czasem mma wrazenie ze za bardzo eksperymentuje na sobie, nie biorac pod uwage
          konsekwencji. Dokladnie tak jakby jakies kontakty nie dzialaly.
          Moze jest to pozytywne. Nie wiem. Chyba lawiej komus czytajacemu to jakos
          zakwalifikowac.
          • Gość: Malwina Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 12:31
            alez samo zycie jest eksperymentem !
            (o rany i to doktorat chcesz robic ! - niezla przegrana ! ;-)
            zdaj sobie sprawe ze to inni wokol ciebie sa niezywi
            Powodzenia i takiej odwagi w dalszym ciagu
          • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 12:37
            Saana:

            >czasem mma wrazenie ze za bardzo eksperymentuje na sobie, nie biorac pod uwage
            >konsekwencji. Dokladnie tak jakby jakies kontakty nie dzialaly. Moze jest to
            >pozytywne. Nie wiem. Chyba lawiej komus czytajacemu to jakos
            >zakwalifikowac.

            Jako naukowcowi wiadomo Ci, że eksperymenty czasem wychodzą spod kontroli.
            Taka "zabawa z kontaktami". Kiedy byłem bardzo młody i jeszcze bardziej głupi,
            próbowałem się bawić kontaktami - i swoimi, i innych. Nigdy nic dobrego z tego
            nie wyszło.
            Tu nikt nie ma pretensji, że się poczuł "zdołowany". Jak widzisz, znakomita
            większość reakcji jest życzliwa. W tych forach zapewne trudno znaleźć gotową
            receptę, ale one są trochę jak lustra - pomagają sie przyjrzeć sobie i czasem
            też uporządkować sobie pewne rzeczy. Nie wiem...
            Życzę wszystkiego dobrego:)
            st

            • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 12:45
              Malwina:

              >- niezla przegrana ! ;-) zdaj sobie sprawe ze to inni wokol ciebie sa niezywi

              Wiesz Malwina, niestety to jej subiektywne przekonanie jest DLA NIEJ istotne.
              Niestety(po raz drugi - albo może na szczęście) to nie wyścigi konne czy jakis
              tam lotek pozdrawiam st
              • Gość: Malwina Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 08.07.03, 14:28
                poniewaz zupelnie nie rozumiem ponizszej uwagi wnioskuje ze nie rozumiesz tego
                co ja pisze.
                A pisze absolutnie identycznie jak alfika
                tylko inny gatunek literacki :-)
                pzdr
                M.
                > Niestety(po raz drugi - albo może na szczęście) to nie wyścigi konne czy
                jakis
                > tam lotek pozdrawiam st
    • alfika Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 08.07.03, 12:47
      Saana, dla mnie Twój post jest optymistyczny jak nie wiem!
      Pomyślałam przy czytaniu: kto nie ryzykuje, ten nie żyje. Ty ryzykujesz, nawet
      za cenę poczucia, że balansujesz już na granicy - być może udało Ci się
      osiągnąc o niebo więcej niż gdybyś tkwiła w bezpiecznym, spokojnym punkcie :)
      Kazdy ma swój rytm, Twój też jest w porządku, bo owocuje :)
      • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 12:52
        No i wreszcie sensowna wypowiedź. Tylko dlaczego tak późno, Alfiko. Już prawie
        13. Nie znalazłaś nic "miłego" w w poczcie?
        podrawiam
        st
        • alfika Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 09.07.03, 11:21
          Miałam tęgi dzień w pracy :)

          Dzięki :)
          • Gość: stary Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 14:18
            alfika napisała:

            > Miałam tęgi dzień w pracy :)
            >
            > Dzięki :)
            >
            "Tęgi" tzn ciężki? Czy też pełen osiągnięć? Co prawda jedno drugiego nie
            wyklucza
            Pozdrowienia :)
            st
            • alfika Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 09.07.03, 14:32
              Tęgi właśnie oznacza ciężki, przynajmniej w wymiarze czasowym :)
              Mam nadzieję, że moja praca przyniosła - choć na jednym spotkaniu - wymierne
              efekty. W drugim miałam brać udział i chwytać to, co dotyczy mojej działeczki.
              A najmilsze jest to, że odwołano kolejną jutrzejszą nasiadówkę...
              Życie jest piękne!
      • saana Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 08.07.03, 14:39
        alfika napisała:

        > Saana, dla mnie Twój post jest optymistyczny jak nie wiem!
        > Pomyślałam przy czytaniu: kto nie ryzykuje, ten nie żyje. Ty ryzykujesz,
        nawet
        > za cenę poczucia, że balansujesz już na granicy - być może udało Ci się
        > osiągnąc o niebo więcej niż gdybyś tkwiła w bezpiecznym, spokojnym punkcie :)
        > Kazdy ma swój rytm, Twój też jest w porządku, bo owocuje :)
        >
        nie mam poczucia ze cos osiagnelam, mam wrazenie totalnego haosu. Natomiast
        rzeczywiscie fakty mojego zyciorysu ukladaja sie w niezla powiesc 'troche
        ironicznie to pisze'. Jezeli odkurze swoje motto zyciowe, to z gruba chodzilo o
        to zeby zycie za leb i nim kierowac. Plus stworzenie niezaleznosci.
        Do pewnego momentu lubilam swoje zycie. Czulam ze zyje. Natomiast teraz mam
        wrazenie, ze eksperymentowanie zreszta jak napisal Stary jest dobre dla
        mlodych. A ja uknelam. jezeli robie eksperyment w pracy moge przerwac, w zyciu
        nie zawsze mozna przerwac. Zazdroszcze mlodym ludziom po ogolniaku, ktorzy
        wiedza czego chca, ida do takiej szkoly bo chca wykonywac te prace, ukladaja
        przyszlosc w kolejnych etapach. Nie wiem czy Polska mlodziez jest taka sama-
        ale chyba ten wyscig szczurow jest negatywnym przykladem ,ze sa tacy ktorzy
        daza.
        Z drugiej strony jak napisala meee, ja tez czuje opatrznosc czuwajaca nade mna.
        I spadam na cztery lapy. Niepokoi mnie to ,ze zdarza mi sie zawalac bo wydaje
        mi sie ze rzeczywistos nie istnieje. I otworze oczy. To czasem tak jakbym znow
        byla zdziwiona oto ja, tutaj.
        nawer piszac to czuje jak musi to bzdurnie brzmiec.
        • alfika Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie zyci 09.07.03, 11:33
          saana napisała:

          > nie mam poczucia ze cos osiagnelam, mam wrazenie totalnego haosu. Natomiast
          > rzeczywiscie fakty mojego zyciorysu ukladaja sie w niezla powiesc 'troche
          > ironicznie to pisze'. Jezeli odkurze swoje motto zyciowe, to z gruba chodzilo
          o
          >
          > to zeby zycie za leb i nim kierowac. Plus stworzenie niezaleznosci.
          > Do pewnego momentu lubilam swoje zycie. Czulam ze zyje. Natomiast teraz mam
          > wrazenie, ze eksperymentowanie zreszta jak napisal Stary jest dobre dla
          > mlodych. A ja uknelam. jezeli robie eksperyment w pracy moge przerwac, w
          zyciu
          > nie zawsze mozna przerwac. Zazdroszcze mlodym ludziom po ogolniaku, ktorzy
          > wiedza czego chca, ida do takiej szkoly bo chca wykonywac te prace, ukladaja
          > przyszlosc w kolejnych etapach. Nie wiem czy Polska mlodziez jest taka sama-
          > ale chyba ten wyscig szczurow jest negatywnym przykladem ,ze sa tacy ktorzy
          > daza.
          > Z drugiej strony jak napisala meee, ja tez czuje opatrznosc czuwajaca nade
          mna.
          >
          > I spadam na cztery lapy. Niepokoi mnie to ,ze zdarza mi sie zawalac bo wydaje
          > mi sie ze rzeczywistos nie istnieje. I otworze oczy. To czasem tak jakbym
          znow
          > byla zdziwiona oto ja, tutaj.
          > nawer piszac to czuje jak musi to bzdurnie brzmiec.


          Nie kontrolujemy wszystkich wydarzeń z zewnątrz. Przychodzą, żeby można się
          było uczyć.
          Swoje życie mozna, jak sama wiesz, lubić albo nie. I do jednego, i do drugiego
          dobrze jest mieć racjonalne podstawy. Popatrz na nie. Twoje osiągnięcia mówią
          same za siebie. Czasem potrzebna jest inteligencja, a nie systematyczne
          wkuwanie.
          (Einstein powtarzał klasę - nie pamiętam, czy przez ocenę zmatematyki czy
          fizyki).
          Wyraźnie wyścig szczurów Cię nie pociąga.
          Luźne podejście: to mi jest potrzebne, ale nie zarżnę sie w drodze do zdobycia
          tego (dyplomu, rzeczy, męża) daje o niebo lepsze efekty niż siłowe parcie do
          przodu.
          Poza tym: podejście do życia sie zmienia czasem dużo razy w życiu - okresy
          przejściowe nie mogą charakteryzować się ładem - bo stare podejście chcesz
          zmienić, a nowe dopiero ćwiczysz. Czasem to jest trudny czas. I moze trwać
          lata.
          Dużo ze starego zostaje, dużo po drodze jest ślepych uliczek, ale powoli
          wyłania się obraz tego, co chce się osiagnąć.
          Może to to?
          A może chwilowe pod górkę?

          Z zewnątrz rzecz biorąc - jak parę osób poza mną Ci napisało - jest naprawdę
          nieźle!
          Pozdrawiam.
          • saana Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie c.d.n 09.07.03, 12:04
            >
            > Z zewnątrz rzecz biorąc - jak parę osób poza mną Ci napisało - jest naprawdę
            > nieźle!
            > Pozdrawiam.
            >
            Wiem,ze tak to wyglada z zewnatrz.
            Problem w tym jak nie marnujac energii na uporzadkowanie zaprowadzic jakis
            porzadek i doprowadzic wszystko do konca.
            Samodyscyplina, samodoskonalenie, dazenie do doskonalosci.
            Spotykam mnostwo takich ludzi roznych narodowosci to perfekcjonisci. Kiesys
            nasmiewalam sie z nich uwazajac za malostkowych i drobnomieszczanskich itd.
            Teraz widzac jak trudno byc takim bez narzuconego drygu - chyba z domu , lub
            charakteru, zazdroszcze. I probujac czasem gine w swoim lenistwie. Z drugiej
            strony tylko takie upozeadkowanie daje szanse nie tylko na osiagniecia w pracy
            ale i wolny czas wlasne rozwijanie sie. Slowem to wymog zycia w szybkim wieku.
            Zgodzisz sie ze mna?
            • Gość: Malwina Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie c.d. IP: *.d1.club-internet.fr 09.07.03, 12:14
              pisze to bez pogardy dla zdyscyplinowanych i pracowitych ale zauwazylam nie
              raz ze sa zobowiazani takim byc gdyz nie bardzo uzdolnieni i blyskotliwi, no
              srednio zdolni do zycia niestety
              ty sobie swietnie radzisz w burdelu - nie kazdemu to dane

              > > Z zewnątrz rzecz biorąc - jak parę osób poza mną Ci napisało - jest napraw
              > dę
              > > nieźle!
              > > Pozdrawiam.
              > >
              > Wiem,ze tak to wyglada z zewnatrz.
              > Problem w tym jak nie marnujac energii na uporzadkowanie zaprowadzic jakis
              > porzadek i doprowadzic wszystko do konca.
              > Samodyscyplina, samodoskonalenie, dazenie do doskonalosci.
              > Spotykam mnostwo takich ludzi roznych narodowosci to perfekcjonisci. Kiesys
              > nasmiewalam sie z nich uwazajac za malostkowych i drobnomieszczanskich itd.
              > Teraz widzac jak trudno byc takim bez narzuconego drygu - chyba z domu , lub
              > charakteru, zazdroszcze. I probujac czasem gine w swoim lenistwie. Z drugiej
              > strony tylko takie upozeadkowanie daje szanse nie tylko na osiagniecia w
              pracy
              > ale i wolny czas wlasne rozwijanie sie. Slowem to wymog zycia w szybkim
              wieku.
              > Zgodzisz sie ze mna?
              • saana Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie c.d. 09.07.03, 12:19
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > pisze to bez pogardy dla zdyscyplinowanych i pracowitych ale zauwazylam nie
                > raz ze sa zobowiazani takim byc gdyz nie bardzo uzdolnieni i blyskotliwi, no
                > srednio zdolni do zycia niestety
                > ty sobie swietnie radzisz w burdelu - nie kazdemu to dane
                >
                Ale w ostatecznosci pracowitoc wygrywa nie sadzisz, choc faktycznie podziwia
                sie bardziej tych szalonych balaganiarzy.
                Geniuszy jest bardzo malo, choc z kolei wydaje mi sie ze swietna pamiec to jest
                klucz do wielu osiagniec.
                • alfika Re: zamykam oczy, otwieram oczy- uszkodzenie c.d. 09.07.03, 12:33
                  saana napisała:

                  > Ale w ostatecznosci pracowitoc wygrywa nie sadzisz, choc faktycznie podziwia
                  > sie bardziej tych szalonych balaganiarzy.
                  > Geniuszy jest bardzo malo, choc z kolei wydaje mi sie ze swietna pamiec to
                  jest
                  >
                  > klucz do wielu osiagniec.


                  Nie zgadzam się, że sama pracowitość - mimo, że cecha naprawdę chwalebna -
                  wygrywa.
                  Nie zgadzam się, że należy dostosować się do "szybkich czasów, jakie nastały".
                  Czasy, jak wiadomo z historii, bywają rózne, każdy ma dać możliwość rozwijania
                  określonych cech, ale dostosowywanie się za wszelką cenę do np. czasów palenia
                  czarownic widzę baaardzo makabrycznie!

                  Ale całym sercem zgadzam się z tym, że jesli brakuje Ci w sobie samej
                  pracowitości i chcesz stać się pracowita i sumienna (nie dlatego, że musisz czy
                  ktoś Cię zmusza, ale z motywacją pozytywną - bo naprawdę bardzo tego chcesz) -
                  to nic nie powinno stać na przeszkodzie, by ustalić plan działania i cieszyć
                  się każdym sukcesem prowadzącym do bycia pracowitą.

                  Na marginesie - ja dawno temu wysiadłam z tego pociągu - ufam własnemu
                  wyczuciu, kiedy trzeba się zabrać za robotę - nawet jeśli czasem sprawy
                  wyglądają karkołomnie - mnie nauczyło to zaufania.
                  Ale ja to ja, a Ty to Ty.
      • saana alfika 08.07.03, 14:50
        alfika napisała:

        > Saana, dla mnie Twój post jest optymistyczny jak nie wiem!
        > Pomyślałam przy czytaniu: kto nie ryzykuje, ten nie żyje. Ty ryzykujesz,
        nawet
        > za cenę poczucia, że balansujesz już na granicy - być może udało Ci się
        > osiągnąc o niebo więcej niż gdybyś tkwiła w bezpiecznym, spokojnym punkcie :)
        > Kazdy ma swój rytm, Twój też jest w porządku, bo owocuje :)
        >
        przepraszam za pytanie . Ile masz lat?

        • alfika Re: alfika 09.07.03, 08:34
          A to już może iść tylko prywatnie :)
    • Gość: meee:) saana, nie jestes saama ;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 13:05
      hmmmmmm hmmmmm hm hmmmmmm :)

      kiedy byłam dzieckiem spędziłam 1/2 roku swego życia w piwnicy...
      uuuuuu jak to brzmi, co nie?
      miejsce zasiedzenia wybrałam sama.
      wlasciwie, to spędzalam w tej piwnicy wtorki i czwartki od 7:30 do 12:00, bo
      potem chata się zwalniała (Mama do pracy ;) i mogłam wrocic w domowe pielesze.
      we wtorki i czwartki była bowiem w szkole historia z Panią Wredną (sekretarz
      Podstawowej Organizacji Partyjnej w LO), ktora to Pani Wredna stwierdzila, ze
      skoro jestem wysoka, to muszę być drugoroczna! :)
      a skoro drugoroczna, to muszę wszystko 2 x lepiej umiec niz reszta klasy.
      na pamięć mialam umiec, linijka po linijce, co książka do historii głosiła.
      stres powodował unikanie szkoły.
      ale żebyscie wiedzieli jaka byłam zorganizowana w te wtorki i czwartki! ludzie!
      od 7:30 do 8:30 - matematyka
      5 minet przerwy
      8:35 - 9: 30 - biologia (bo kochalam!)
      5 minet
      9:35 - 10:30 - angielski (bo kochalam ;)
      teraz mam długą przerwę, jak w szkole
      a potem ostatnia lekcja - historia - błeeeeeeeeee (choć były czasy , ze
      kochałam...)
      zazwyczaj organizowanie czasu nie wychodziło mi tak świetnie! ani mniej
      świetnie...
      coż chcę przez to powiedziec?
      ano to, ze podobnie jak saana, mobilizowałam się 'w okopach'!

      i tak mam do dnia dzisiejszego...
      nie mam pojęcia jak to się stało, ze studia, że zagramanica, jakis dyplom,
      dobra praca, w ktorej co rok ,srednio, awans - choćby poziomy.
      teraz znowu mnie to czeka, i tak cholernie się czasem boję, jak rozsądek
      dochodzi do głosu - czyli mało często ;) - że w końcu powinie mi się noga, że w
      okopach obudzę się chwilkę za późno i mobilizacja nie pomoże!
      choć z drugiej strony mam przeczucie, ze cos nade mną czuwa...
      no i te wszystkie decyzje podejmowane 'na czuja', raczej mało racjonalnie, bo
      coś mnie pcha? i sobie radzę!
      PO PROSTU, JEDEN WIELKI EKSPERYMENT, to moje życie!

      pozdrawiam, saana, nie jesteś saama ;)

      +++++++++


      saana napisała:

      > kiedy bylam dzieckiem -uczniem, czesto szlam do szkoly nieprzygotowana, -
      > nienawidzilam szkoly - nawet jezeli byl jakis sprawdzian tak robilam.
      > Wyobrazalam sobie ze zamkne oczy , otworze je i nie bedzie zadnego
      > sprawdzianu. Czesto mialam szczescie bo ktos zachorowal cos wypadlo i
      > sprawdzian byl przelozony. Ale lufy zbieralam rowno. Mobilizowalam sie
      > dopiero w ostatecznosci. Ale nigdy sie nie balam bo myslalam ze moge zamknac
      > oczy i wszystko bedzie wygladalo inaczej.
      > Na szczescie fart i chyba jakies zdolnosci plus zawsze opiekunczy facet
      > pomogly mi skonczyc studia.
      > Potem niewiele sie zmienilo, zamykalam oczy jak sie rozstawalam z bardzo
      > opiekunczym mezem. Myslalam zamkne je i otworze i bedzie dobrze.
      > teraz jestem pomiedzy 30 i 40, i wciaz zamykam oczy wierzac ze otworze je i
      > beda tam skad zaczelam swoje drugie zycie- emigrantki. Wciaz zawalam terminy
      > bo mysle ,ze przeciez one nie istnieja. I mobilizuje sie w ostatecznosci.
      > I wierze ze nic mi sie nie stanie. A z drugiej strony zachowuje sie jak
      > kamikadze , ktoremu nie zalezy - na kraju w ktorym mieszkam posadzie ktora
      > mam, mezu (II) ktorego mam.
      > lenistwo czy tez uszkodzenie
      > Zeby to spletowac i uczynic bardziej shizofreniczne. teraz mam wokol siebie
      > mozgi i musze wykazac sie mozgiem ....ale trudno z taka przeszloscia- bo
      > pracuje na wyzszej uczelni. O ironio zycia.
      > Na szczescie mam swoje oczy bo inaczej bym robila w gacie.
      > Nie wiem czy kiedykolwiek bede dojrzala.
      • saana Re: meee, nie jestes saama ;) 08.07.03, 14:20
        Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo
        :-)



        Gość portalu: meee:) napisał(a):

        > hmmmmmm hmmmmm hm hmmmmmm :)
        >
        > kiedy byłam dzieckiem spędziłam 1/2 roku swego życia w piwnicy...
        > uuuuuu jak to brzmi, co nie?
        > miejsce zasiedzenia wybrałam sama.
        > wlasciwie, to spędzalam w tej piwnicy wtorki i czwartki od 7:30 do 12:00, bo
        > potem chata się zwalniała (Mama do pracy ;) i mogłam wrocic w domowe
        pielesze.
        > we wtorki i czwartki była bowiem w szkole historia z Panią Wredną (sekretarz
        > Podstawowej Organizacji Partyjnej w LO), ktora to Pani Wredna stwierdzila, ze
        > skoro jestem wysoka, to muszę być drugoroczna! :)
        > a skoro drugoroczna, to muszę wszystko 2 x lepiej umiec niz reszta klasy.
        > na pamięć mialam umiec, linijka po linijce, co książka do historii głosiła.
        > stres powodował unikanie szkoły.
        > ale żebyscie wiedzieli jaka byłam zorganizowana w te wtorki i czwartki!
        ludzie!
        >
        > od 7:30 do 8:30 - matematyka
        > 5 minet przerwy
        > 8:35 - 9: 30 - biologia (bo kochalam!)
        > 5 minet
        > 9:35 - 10:30 - angielski (bo kochalam ;)
        > teraz mam długą przerwę, jak w szkole
        > a potem ostatnia lekcja - historia - błeeeeeeeeee (choć były czasy , ze
        > kochałam...)
        > zazwyczaj organizowanie czasu nie wychodziło mi tak świetnie! ani mniej
        > świetnie...
        > coż chcę przez to powiedziec?
        > ano to, ze podobnie jak saana, mobilizowałam się 'w okopach'!
        >
        > i tak mam do dnia dzisiejszego...
        > nie mam pojęcia jak to się stało, ze studia, że zagramanica, jakis dyplom,
        > dobra praca, w ktorej co rok ,srednio, awans - choćby poziomy.
        > teraz znowu mnie to czeka, i tak cholernie się czasem boję, jak rozsądek
        > dochodzi do głosu - czyli mało często ;) - że w końcu powinie mi się noga, że
        w
        >
        > okopach obudzę się chwilkę za późno i mobilizacja nie pomoże!
        > choć z drugiej strony mam przeczucie, ze cos nade mną czuwa...
        > no i te wszystkie decyzje podejmowane 'na czuja', raczej mało racjonalnie, bo
        > coś mnie pcha? i sobie radzę!
        > PO PROSTU, JEDEN WIELKI EKSPERYMENT, to moje życie!
        >
        > pozdrawiam, saana, nie jesteś saama ;)
        >
        > +++++++++
        >
        >
        >
        • Gość: stary Re: meee, nie jestes saama ;) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 14:30
          Saana:

          >Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo

          To chyba freudowski błąd - czy też dzięki opatrzności wszystko idzie na opak?
          • saana Re: meee, nie jestes saama ;) 08.07.03, 14:48
            Gość portalu: stary napisał(a):

            > Saana:
            >
            > >Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo
            >
            > To chyba freudowski błąd - czy też dzięki opatrzności wszystko idzie na opak?
            nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jezeli spradzian byl odwolany z powodu
            choroby nauczycielki a ja nic nie umialam - dostalam szanse zeby sie nauczyc.
            jezeli rozwiodlam sie z bardzo porzadnym czlowiekiem- to byla moja decyzja i po
            paru latach spotkalam czlowieka pasujacego do mnie. A w miedzyczasie blakalam
            sie czujac,ze potrzebuje cieplej duszy i nawet lamalam sie ze ta pierwsz
            decyzja byla zla. teraz widze, ze opatrznosc pomogla mi dwa razy- rozwodzac sie
            i podsuwajac mi tego drugiego czlowieka.
            Nie wiem jak to inaczej nazwac. TO ja podejmuje decyzje a Ona czuwa. Ale skas
            biora sie okazje. Tego nie wiem jak nazwac.
            • Gość: meee:) Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :) IP: *.MAN.atcom.net.pl 08.07.03, 15:48
              Ne ne ne, miły Stary ;)

              Opatrznosc czuwa, by moje decyzje - na pozór mniej rozsądne (hmmm hm hm ;)
              miały bardzo pozytywny efekt! czasem taki, jakiego obrazu w snach i marzeniach
              mych nie mialabym śmiałosci wykrzesać :)

              sprawa męża - hmmmm - tu po prostu powalona zostałam zbiegiem /gdzież on? ;)/
              okoliczności, bo taką samą decyzje podjęłam - według ogółu decyzja była tzw.
              samobójem, a okazało sie wręcz przeciwnie. I ryczałam podejmując tę decyzję, i
              chwilę potem rowniez łzami sie zalewalam sądząc, ze jestem totalnie pokręcona,
              ale - po dluzej wprawdzie chwili - jednak okazuje się, ze decyzja była jak
              najbardziej OK :)
              nie wiem co sprawia, ze zachowuję się czasem jak misiu-kamikaze.
              jest Coś / Ktoś kto czuwa.
              moze Intuicja?
              ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)
              pozdr.

              > Gość portalu: stary napisał(a):
              >
              > > Saana:
              > >
              > > >Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo
              > >
              > > To chyba freudowski błąd - czy też dzięki opatrzności wszystko idzie na op
              > ak?


              > nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jezeli spradzian byl odwolany z powodu
              > choroby nauczycielki a ja nic nie umialam - dostalam szanse zeby sie nauczyc.
              > jezeli rozwiodlam sie z bardzo porzadnym czlowiekiem- to byla moja decyzja i
              po
              >
              > paru latach spotkalam czlowieka pasujacego do mnie. A w miedzyczasie blakalam
              > sie czujac,ze potrzebuje cieplej duszy i nawet lamalam sie ze ta pierwsz
              > decyzja byla zla. teraz widze, ze opatrznosc pomogla mi dwa razy- rozwodzac
              sie
              >
              > i podsuwajac mi tego drugiego czlowieka.
              > Nie wiem jak to inaczej nazwac. TO ja podejmuje decyzje a Ona czuwa. Ale skas
              > biora sie okazje. Tego nie wiem jak nazwac.
              • saana Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :) 08.07.03, 16:16
                Moj ojciec jak sie rozwodzilam powiedzial,ze jestem idiotka i ze wogole nie ma
                ochoty znac zadnego mojego nastepnego Pana. Na szczescie Mama mowila, jezeli
                uwazasz ze tak musisz zrobic to rob. Sama dala mi te wolnosc ktorej jej wlasna
                Mama nie dala. Za to ja bardzo lubie. Ja nigdy nie siedzialam w piwnicy moi
                rodzice stawali po mojej stronie. Chociaz ojciec czasem bardzo sie pieklil jak
                wracalam pozno z teatru a lekcje mialam nie odrobione.
                Meee- widze pewne podobienstwa, ale i roznice. Pewnie kilka lat temu
                napisalabym takim tonem jak Ty. teraz czuje sie przygnieciona.
                Moje trzecie oko- gdy boli mnie glowa wlasnie tam w okolicy masuje. Ale ja
                czasem mysle ,ze moze bylam kims w przeszlosci skoro tak sie uklada i gdzies
                mnie to wszystko prowadzi po jakis okropnych zakretach. Jakby nie mozna bylo
                normalnie. Spokojnie bez stesow.

                Gość portalu: meee:) napisał(a):

                > Ne ne ne, miły Stary ;)
                >
                > Opatrznosc czuwa, by moje decyzje - na pozór mniej rozsądne (hmmm hm hm ;)
                > miały bardzo pozytywny efekt! czasem taki, jakiego obrazu w snach i
                marzeniach
                > mych nie mialabym śmiałosci wykrzesać :)
                >
                > sprawa męża - hmmmm - tu po prostu powalona zostałam zbiegiem /gdzież on? ;)/
                > okoliczności, bo taką samą decyzje podjęłam - według ogółu decyzja była tzw.
                > samobójem, a okazało sie wręcz przeciwnie. I ryczałam podejmując tę decyzję,
                i
                > chwilę potem rowniez łzami sie zalewalam sądząc, ze jestem totalnie
                pokręcona,
                > ale - po dluzej wprawdzie chwili - jednak okazuje się, ze decyzja była jak
                > najbardziej OK :)
                > nie wiem co sprawia, ze zachowuję się czasem jak misiu-kamikaze.
                > jest Coś / Ktoś kto czuwa.
                > moze Intuicja?
                > ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)
                > pozdr.
                >
                > > Gość portalu: stary napisał(a):
                > >
                > > > Saana:
                > > >
                > > > >Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo
                > > >
                > > > To chyba freudowski błąd - czy też dzięki opatrzności wszystko idzie
                > na op
                > > ak?
                >
                >
                > > nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jezeli spradzian byl odwolany z powodu
                > > choroby nauczycielki a ja nic nie umialam - dostalam szanse zeby sie naucz
                > yc.
                > > jezeli rozwiodlam sie z bardzo porzadnym czlowiekiem- to byla moja decyzja
                > i
                > po
                > >
                > > paru latach spotkalam czlowieka pasujacego do mnie. A w miedzyczasie blaka
                > lam
                > > sie czujac,ze potrzebuje cieplej duszy i nawet lamalam sie ze ta pierwsz
                > > decyzja byla zla. teraz widze, ze opatrznosc pomogla mi dwa razy- rozwodza
                > c
                > sie
                > >
                > > i podsuwajac mi tego drugiego czlowieka.
                > > Nie wiem jak to inaczej nazwac. TO ja podejmuje decyzje a Ona czuwa. Ale s
                > kas
                > > biora sie okazje. Tego nie wiem jak nazwac.
                • Gość: meee:) Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :) IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.07.03, 15:53
                  Pewnikiem gdyby nie moja Rodzina, to nie przeszlabym przez decyzje rozwodowe.
                  Takze jestem wdzięczna głównie mojej Mamie, ktora powiedziala, ze bedzie
                  wspierać każde moje postanowienie w tej sprawie.
                  Piwnica- muszę uściślić - po 1/2 roku sumiennego zakowalania w piwnicy ;)
                  przyznałam się mamie do moich zawiłych knowań szkolno-piwnicznych. Myślałam, ze
                  dostane burę itd /czy nadal mówi się 'dostać burę'? ;)/ ale Mama z ledwością
                  zachowała powagę :) wyszlam na prostą i 'na ludzi'! ha!

                  Wiem, ze zanim pojawiłam się na świecie jako 'Koza' vel 'meee:)' , mialam juz
                  za sobą dosyć bogate przejscia; dość powiedzieć , ze rzeczy takie jak OBE
                  występowały dosyc nagminnie w pewnym czasie i przerazeniem napawały mnie.
                  Posiadanie 'Towarzysza' vel 'Anioła Stróża' czy jakkolwiek to nie nazwę ,
                  powoduje, ze czuję się bezpieczniej, bo nawet jesli pewne sprawy nie wydaja się
                  sensowne, to wiem, ze za chwilkę logika działań mego świata zostanie
                  objawiona! :)
                  a ze w tzw. międzyczasie jestem cala w stresie i nerwach, ze skąd ja te decyzje
                  biorę itp itd, to jest to po prostu PAKIET jaki otrzymałam odgórnie. I tak
                  myślę , ze powinnas saana to odbierać: stres i nerwy, ta niepewnosc, to
                  część 'package holiday', jaki wygrałaś od losu! co Ty na takie pojmowanie? nie
                  uspokaja Cię?
                  pozdrowienia serrrrdeczne! :)

                  saana napisała:

                  > Moj ojciec jak sie rozwodzilam powiedzial,ze jestem idiotka i ze wogole nie
                  ma
                  > ochoty znac zadnego mojego nastepnego Pana. Na szczescie Mama mowila, jezeli
                  > uwazasz ze tak musisz zrobic to rob. Sama dala mi te wolnosc ktorej jej
                  wlasna
                  > Mama nie dala. Za to ja bardzo lubie. Ja nigdy nie siedzialam w piwnicy moi
                  > rodzice stawali po mojej stronie. Chociaz ojciec czasem bardzo sie pieklil
                  jak
                  > wracalam pozno z teatru a lekcje mialam nie odrobione.
                  > Meee- widze pewne podobienstwa, ale i roznice. Pewnie kilka lat temu
                  > napisalabym takim tonem jak Ty. teraz czuje sie przygnieciona.
                  > Moje trzecie oko- gdy boli mnie glowa wlasnie tam w okolicy masuje. Ale ja
                  > czasem mysle ,ze moze bylam kims w przeszlosci skoro tak sie uklada i gdzies
                  > mnie to wszystko prowadzi po jakis okropnych zakretach. Jakby nie mozna bylo
                  > normalnie. Spokojnie bez stesow.
                  >
                  > Gość portalu: meee:) napisał(a):
                  >
                  > > Ne ne ne, miły Stary ;)
                  > >
                  > > Opatrznosc czuwa, by moje decyzje - na pozór mniej rozsądne (hmmm hm hm ;)
                  >
                  > > miały bardzo pozytywny efekt! czasem taki, jakiego obrazu w snach i
                  > marzeniach
                  > > mych nie mialabym śmiałosci wykrzesać :)
                  > >
                  > > sprawa męża - hmmmm - tu po prostu powalona zostałam zbiegiem /gdzież on?
                  > ;)/
                  > > okoliczności, bo taką samą decyzje podjęłam - według ogółu decyzja była tz
                  > w.
                  > > samobójem, a okazało sie wręcz przeciwnie. I ryczałam podejmując tę decyzj
                  > ę,
                  > i
                  > > chwilę potem rowniez łzami sie zalewalam sądząc, ze jestem totalnie
                  > pokręcona,
                  > > ale - po dluzej wprawdzie chwili - jednak okazuje się, ze decyzja była jak
                  >
                  > > najbardziej OK :)
                  > > nie wiem co sprawia, ze zachowuję się czasem jak misiu-kamikaze.
                  > > jest Coś / Ktoś kto czuwa.
                  > > moze Intuicja?
                  > > ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)
                  > > pozdr.
                  > >
                  > > > Gość portalu: stary napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Saana:
                  > > > >
                  > > > > >Opacznosc. gdyby nie ona to chyba wszystko by sie zwalilo
                  > > > >
                  > > > > To chyba freudowski błąd - czy też dzięki opatrzności wszystko i
                  > dzie
                  > > na op
                  > > > ak?
                  > >
                  > >
                  > > > nie wiem czy dobrze rozumiem, ale jezeli spradzian byl odwolany z pow
                  > odu
                  > > > choroby nauczycielki a ja nic nie umialam - dostalam szanse zeby sie
                  > naucz
                  > > yc.
                  > > > jezeli rozwiodlam sie z bardzo porzadnym czlowiekiem- to byla moja de
                  > cyzja
                  > > i
                  > > po
                  > > >
                  > > > paru latach spotkalam czlowieka pasujacego do mnie. A w miedzyczasie
                  > blaka
                  > > lam
                  > > > sie czujac,ze potrzebuje cieplej duszy i nawet lamalam sie ze ta pie
                  > rwsz
                  > > > decyzja byla zla. teraz widze, ze opatrznosc pomogla mi dwa razy- roz
                  > wodza
                  > > c
                  > > sie
                  > > >
                  > > > i podsuwajac mi tego drugiego czlowieka.
                  > > > Nie wiem jak to inaczej nazwac. TO ja podejmuje decyzje a Ona czuwa.
                  > Ale s
                  > > kas
                  > > > biora sie okazje. Tego nie wiem jak nazwac.
                  • saana Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)-meee 10.07.03, 15:36
                    Przeoczylam.
                    Raczej to mnie zastanawia o co wlasciwie chodzi. Ale masz racje,ze w tych
                    paskudnych sytuacjach mysle dobrnelam tu i dobrne dalej.
                    Jest tez w tym wszytskim element samotnosci. Pisalas ,ze nikt nie jest samotny.
                    Ja mam czasem wrazenie pociagu, ktorym jade sama a ludzie jak sa wystarczajaco
                    dobrzy wskakuja. Kazdy zwiazek nia laczy mi sie w glowie z pojeciem na zawsze.
                    Nie dlatego, ze szukam przygod ale dlatego ze pojecie zawsze nie istnieje.
                    czyni mnie to nieszczesliwa czasem bez oparcia. Chociaz wczesniej zawsze zarysy
                    mialam zaplanowe. W tej chwili nie moge planowac tak wszystko wisi. Za to
                    pojecie wykorzystania tu i teraz towarzyszy mi. Wydaje mi sie ,ze jezeli czegos
                    teraz nie zrobie to juz nie bedzie takiej drugiej chwili.
                    Czy cos wygralam, nie wiem. Rodaj samotnosci czsem myslenia inaczej. Niektorzy
                    nazywaja to osobowoscia. Sa chwile kiedy wydaje mi sie ,ze ten piekielny plan
                    jest ulozony tak ze powinnam cos ostro z siebie dac.
                    Gość portalu: meee:) napisał(a):

                    > Pewnikiem gdyby nie moja Rodzina, to nie przeszlabym przez decyzje rozwodowe.
                    > Takze jestem wdzięczna głównie mojej Mamie, ktora powiedziala, ze bedzie
                    > wspierać każde moje postanowienie w tej sprawie.
                    > Piwnica- muszę uściślić - po 1/2 roku sumiennego zakowalania w piwnicy ;)
                    > przyznałam się mamie do moich zawiłych knowań szkolno-piwnicznych. Myślałam,
                    ze
                    >
                    > dostane burę itd /czy nadal mówi się 'dostać burę'? ;)/ ale Mama z ledwością
                    > zachowała powagę :) wyszlam na prostą i 'na ludzi'! ha!
                    >
                    > Wiem, ze zanim pojawiłam się na świecie jako 'Koza' vel 'meee:)' , mialam juz
                    > za sobą dosyć bogate przejscia; dość powiedzieć , ze rzeczy takie jak OBE
                    > występowały dosyc nagminnie w pewnym czasie i przerazeniem napawały mnie.
                    > Posiadanie 'Towarzysza' vel 'Anioła Stróża' czy jakkolwiek to nie nazwę ,
                    > powoduje, ze czuję się bezpieczniej, bo nawet jesli pewne sprawy nie wydaja
                    się
                    >
                    > sensowne, to wiem, ze za chwilkę logika działań mego świata zostanie
                    > objawiona! :)
                    > a ze w tzw. międzyczasie jestem cala w stresie i nerwach, ze skąd ja te
                    decyzje
                    >
                    > biorę itp itd, to jest to po prostu PAKIET jaki otrzymałam odgórnie. I tak
                    > myślę , ze powinnas saana to odbierać: stres i nerwy, ta niepewnosc, to
                    > część 'package holiday', jaki wygrałaś od losu! co Ty na takie pojmowanie?
                    nie
                    > uspokaja Cię?
                    > pozdrowienia serrrrdeczne! :)
                    >
                    >
              • Gość: stary Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- do meee:) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 16:36
                napisałaś:

                > ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)

                Sure, I know what you mean.

                Pozdrowienia, powodzenia
                st
                • Gość: stary Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- do meee: IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 16:39
                  Powiem tylko krótko: nikt nie jest sam
                  • saana Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- stary 08.07.03, 16:40
                    Gość portalu: stary napisał(a):

                    > Powiem tylko krótko: nikt nie jest sam
                    rozumiesz to?
                    • Gość: Malwina Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- stary IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 16:47
                      powiem krotko : wszyscy jestesmy sami
                      rozumiem to

                      (no przesadzam , przeciez mamy ...siebie)
                      • saana Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- stary 08.07.03, 17:08
                        Gość portalu: Malwina napisał(a):

                        > powiem krotko : wszyscy jestesmy sami
                        > rozumiem to
                        >
                        > (no przesadzam , przeciez mamy ...siebie)
                        Sami jestesmy wobec smierci ten ostatni moment przytomnosci. I za chwile
                        samotnosc.To robi na mnie wrazenie. Chociaz niektorzy wydaja sie byc
                        szczesliwi, a inni sie bronia. szkoda ze smierc jest taka tajemnica.
                        Musze przeczytac co napisal J.D. bo wstyd sie przyznac ale nawet nie wiem kto
                        to jest.
                        Chcialam podziekowac za posty. Zazwyczaj nie odkrywam sie bezposrednio. Ale
                        ostatnio przelewa mi sie. Myslenie jest pozytywne ale czasem koszmarnie
                        komplikuje zycie. Chetnie wylaczylabym ten obietywizm ktorym patrze na siebie i
                        innych -czasem utrudnia.
                        Zauwazylam z niepokojem,ze dyskusje na forum zabieraja taka ilosc czasu, ze to
                        co mialam zrobic dzis bede musiala zrobic jutro. Ale taka wycieczka w glab przy
                        udziale innych tez jest czasem potrzebna.I jeszcze raz dziekuje za odzew. Nie
                        roztrzygnelam niczego. Wiem, i rozsadek podpowiada mi ze musze skonczyc co
                        zaczelam. Tylko chcialabym jakos nauczyc sie cofac czas.

                        Poki co
                    • Gość: stary Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- stary IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 16:47
                      Rozumiem. Jeśli ty nie, to zobacz, co John Donne miał o tym do powiedzenia
                      • Gość: Malwina Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :)- stary IP: *.d1.club-internet.fr 08.07.03, 17:02
                        ze co ze kto ? ja to mam stare wyksztalcenie na lacinie i byronie z filozofow
                        klasykow znam a z ekonomistow marksa (hi hi)
                        • Gość: meee:) JD Starcem jest, Malwino ;) IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.07.03, 15:59
                          Gość portalu: Malwina napisał(a):

                          > ze co ze kto ? ja to mam stare wyksztalcenie na lacinie i byronie z filozofow
                          > klasykow znam a z ekonomistow marksa (hi hi)

                          no JD to kurcze staaaarzec! :) jakos tak około Szekspirowski, czy cós?
                          ale ktos kto go zapodał tu na Forum, to pewnikiem jakis Filolog jest? ;)
                          • Gość: stary Re: JD Starcem jest, Malwino ;) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 16:32
                            Gość portalu: meee:) napisał(a):

                            > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                            >
                            > > ze co ze kto ? ja to mam stare wyksztalcenie na lacinie i byronie z filozo
                            > fow
                            > > klasykow znam a z ekonomistow marksa (hi hi)
                            >
                            > no JD to kurcze staaaarzec! :) jakos tak około Szekspirowski, czy cós?
                            > ale ktos kto go zapodał tu na Forum, to pewnikiem jakis Filolog jest? ;)

                            Tak, około, a nawet b. blisko (w czasie), ale żeby czytać Szekspira też nie
                            trzeba być filologiem, prawda;)? Szkoła holenderska np. także raczej nie wymaga
                            magistratu z historii sztuki (żeby np. o niej pomówić). Pozdro:)
                            • Gość: meee:) do starego n/t starca JD ;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 21:47
                              no oczywista, ale nieczęsto zdarza sie uslyszec od kogos spoza filologicznych
                              kółek ;) nazwisko mistyka JD :)
                              pozdro Ci tyż!

                              Gość portalu: stary napisał(a):

                              > Gość portalu: meee:) napisał(a):
                              >
                              > > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                              > >
                              > > > ze co ze kto ? ja to mam stare wyksztalcenie na lacinie i byronie z f
                              > ilozo
                              > > fow
                              > > > klasykow znam a z ekonomistow marksa (hi hi)
                              > >
                              > > no JD to kurcze staaaarzec! :) jakos tak około Szekspirowski, czy cós?
                              > > ale ktos kto go zapodał tu na Forum, to pewnikiem jakis Filolog jest? ;)
                              >
                              > Tak, około, a nawet b. blisko (w czasie), ale żeby czytać Szekspira też nie
                              > trzeba być filologiem, prawda;)? Szkoła holenderska np. także raczej nie
                              wymaga
                              >
                              > magistratu z historii sztuki (żeby np. o niej pomówić). Pozdro:)
                              • Gość: stary Re: do meeee:) n/t starca JD ;) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 10.07.03, 01:15
                                >no oczywista, ale nieczęsto zdarza sie uslyszec od kogos spoza filologicznych
                                >kółek ;) nazwisko mistyka JD :)
                                >pozdro Ci tyż!

                                Ja JD nie za mistykę, a za poezję szanuję, choć kaznodzieją też tęgim był.
                                A o filologów się ocierałem (przepraszam za dwuznacznik), chociaż nie anglistów.
                                Raznyje pticy prilietajut. O:)

                                • Gość: meee:) re do Starca : Biełyje Kruki ;) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 10:56
                                  Gość portalu: stary napisał(a):

                                  > >no oczywista, ale nieczęsto zdarza sie uslyszec od kogos spoza filologiczny
                                  > ch
                                  > >kółek ;) nazwisko mistyka JD :)
                                  > >pozdro Ci tyż!
                                  >
                                  > Ja JD nie za mistykę, a za poezję szanuję, choć kaznodzieją też tęgim był.
                                  > A o filologów się ocierałem (przepraszam za dwuznacznik), chociaż nie
                                  anglistów
                                  > .
                                  > Raznyje pticy prilietajut. O:)

                                  ta grupka poetyckich talentow, do ktorej nalezal JD, to byli poeci mistyczni -
                                  skrocilam nazwę do 'mistyka'. ale szanuję bardzo osobników 'starczych', co
                                  zapędy szsnastowieczne mają :) bo to rara avis'y ;) w dzisiejszych czasach.
                                  pozdrawiam serrrdecznie w ten piękny poranek /w sumie, to prawie poludnie/ :)

                                  • Gość: stary Re: re do Starca : Biełyje Kruki ;) - do meee:) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 10.07.03, 15:39
                                    Gość portalu: meee:) napisał(a):

                                    >
                                    > >
                                    > ta grupka poetyckich talentow, do ktorej nalezal JD, to byli poeci mistyczni -

                                    > skrocilam nazwę do 'mistyka'. ale szanuję bardzo osobników 'starczych', co
                                    > zapędy szsnastowieczne mają :) bo to rara avis'y ;) w dzisiejszych czasach.
                                    > pozdrawiam serrrdecznie w ten piękny poranek /w sumie, to prawie poludnie/ :)

                                    No tak - biełyje worony - też ładnie:) może ja nick zmienię?
                                    Hm... czy "stary" od razu musi być "starczy". Stary może jestem, ale nie czuję
                                    sie starczo:). Naprawdę to takie rzadkie? No, jeśli nie JD, to choćby sonety
                                    Billa Trzęsidzidy - o nim nie powiesz chyba, że był "mistykiem" ;)
                                    Dziękuję w każdym razie za rara avis - miło mi było - pozdrawiam

                  • Gość: meee:) odp. na krótką wypowiedź ;) IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.07.03, 15:56
                    Gość portalu: stary napisał(a):

                    > Powiem tylko krótko: nikt nie jest sam

                    ano! ;)


              • alfika Re: Opatrzności! Tkwij Ty przy mnie! :) 09.07.03, 11:43
                Gość portalu: meee:) napisał(a):

                > moze Intuicja?
                > ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)
                > pozdr.
                >


                Wtrącę się :)))
                Otwarte Trzecie Oko, a przynajmniej ten etap pracy nad sobą, to już wiara we
                własne siły, całkowicie rozwinięta oczywiście, podobnie z bezinteresowną
                miłością bliźniego, co wyklucza agresję i pozwala rozumieć kazdego i każdego
                mimo wszystkich wad i czynów darzyć miłością, to także oczyszczone kwestie
                religii, czyli całkowita ufność, prowadzenie bardzo prostego życia, zero
                kompleksów, poza tym zwykle już zdolność widzenia aury i często przyszłości i
                przeszłości.

                Pozdrawiam ciepło :)
                • Gość: meee:) re na post Alfiki :) IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.07.03, 15:41
                  alfika napisała:

                  > Gość portalu: meee:) napisał(a):
                  >
                  > > moze Intuicja?
                  > > ponoć mam szeroko rozwarte Trzecie Oko, if u know what I mean ;)
                  > > pozdr.
                  > >
                  >
                  >
                  > Wtrącę się :)))
                  > Otwarte Trzecie Oko, a przynajmniej ten etap pracy nad sobą, to już wiara we
                  > własne siły, całkowicie rozwinięta oczywiście, podobnie z bezinteresowną
                  > miłością bliźniego, co wyklucza agresję i pozwala rozumieć kazdego i każdego
                  > mimo wszystkich wad i czynów darzyć miłością, to także oczyszczone kwestie
                  > religii, czyli całkowita ufność, prowadzenie bardzo prostego życia, zero
                  > kompleksów, poza tym zwykle już zdolność widzenia aury i często przyszłości i
                  > przeszłości.
                  >
                  > Pozdrawiam ciepło :)
                  >

                  Alfiko, napisalam byłam ja 'ponoć' mam otwarte ;)
                  hmmmm nad całokształtem osiągnięć związanych z 3 OKIEM pracuję jeszcze i daleka
                  droga przede mną. ale rozpoczęłam tę pracę i z tego jestem dumna! pozdr z kozim
                  beknięciem ;)
                  • alfika Re na re do postu Alfiki :) 10.07.03, 07:27
                    Gość portalu: meee:) napisał(a):
                    > Alfiko, napisalam byłam ja 'ponoć' mam otwarte ;)
                    > hmmmm nad całokształtem osiągnięć związanych z 3 OKIEM pracuję jeszcze i
                    daleka
                    >
                    > droga przede mną. ale rozpoczęłam tę pracę i z tego jestem dumna! pozdr z
                    kozim
                    >
                    > beknięciem ;)


                    Kózko, napisałam czym się charakteryzuje osoba z otwartym Trzecim Okiem.
                    Nie mam zielonego pojęcia, czy pisałam o Tobie, bo miałam małe szanse oglądać
                    Ciebie, a co dopiero Twoje Trzecie Oko.
                    Natomiast ludzi, którzy podają się za ekspertów w dziedzinie widzenia aury i
                    opisywania co kto ma - na pęczki :)

                    Każdy człowiek nad doskonaleniem siebie pracuje, czy tego chce czy nie (jak nie
                    chce, to mu okoliczności coraz bardziej i doskwierają, i pomagają).
                    Ale naprawdę chwalebną jest ta praca świadoma!
                    Serdecznie Ci życzę owego otwarcia :)

                    Za pozdrowienia dziękuję, odpowiadam takimi samiuśkimi, jotka w jotkę!
                    • Gość: meee:) co robią Alfiki? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 11:00
                      ha!
                      tuś mi, Alifko! :)
                      nie mam pojęcia co Alfiki robią na pożegnanie pozdrawiając, ale beknięcie
                      należy do kozy! ha! więc czekam na doprecyzowanie pozdrowień, bo tu w
                      niepokoju, w przedpokoju, nóżkami zacieram ;)
                      meeee:)
                      p.s. jestem w przedpokoju, bo ruszam na łąkę zielonawą i soczystą Trzecie Oko
                      otwierać :)

                      alfika napisała:

                      > Gość portalu: meee:) napisał(a):
                      > > Alfiko, napisalam byłam ja 'ponoć' mam otwarte ;)
                      > > hmmmm nad całokształtem osiągnięć związanych z 3 OKIEM pracuję jeszcze i
                      > daleka
                      > >
                      > > droga przede mną. ale rozpoczęłam tę pracę i z tego jestem dumna! pozdr z
                      > kozim
                      > >
                      > > beknięciem ;)
                      >
                      >
                      > Kózko, napisałam czym się charakteryzuje osoba z otwartym Trzecim Okiem.
                      > Nie mam zielonego pojęcia, czy pisałam o Tobie, bo miałam małe szanse oglądać
                      > Ciebie, a co dopiero Twoje Trzecie Oko.
                      > Natomiast ludzi, którzy podają się za ekspertów w dziedzinie widzenia aury i
                      > opisywania co kto ma - na pęczki :)
                      >
                      > Każdy człowiek nad doskonaleniem siebie pracuje, czy tego chce czy nie (jak
                      nie
                      >
                      > chce, to mu okoliczności coraz bardziej i doskwierają, i pomagają).
                      > Ale naprawdę chwalebną jest ta praca świadoma!
                      > Serdecznie Ci życzę owego otwarcia :)
                      >
                      > Za pozdrowienia dziękuję, odpowiadam takimi samiuśkimi, jotka w jotkę!
                      >
                      • alfika Re: co robią Alfiki? 10.07.03, 11:05
                        Gość portalu: meee:) napisał(a):

                        > ha!
                        > tuś mi, Alifko! :)
                        > nie mam pojęcia co Alfiki robią na pożegnanie pozdrawiając, ale beknięcie
                        > należy do kozy! ha! więc czekam na doprecyzowanie pozdrowień, bo tu w
                        > niepokoju, w przedpokoju, nóżkami zacieram ;)
                        > meeee:)
                        > p.s. jestem w przedpokoju, bo ruszam na łąkę zielonawą i soczystą Trzecie Oko
                        > otwierać :)

                        No czułam przez skórę, że Cię zaintryguję tym pobekanym pozdrowieniem, hi hi!
                        Szkoda, że mój nick nie jest od Alfa, bo wystarczyłoby, żebyś obejrzała jakiś
                        odcinek, he he...
                        Alfiki...no, alfiki pozdrawiają po prostu wzajemnie:)
                        • Gość: meee:) Re: co robią Alfiki? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 12:03
                          alfika napisała:

                          > Alfiki...no, alfiki pozdrawiają po prostu wzajemnie:)


                          bo one po prostu są kochane? :)
                          • alfika Re: co robią Alfiki? 10.07.03, 12:21
                            Gość portalu: meee:) napisał(a):

                            > alfika napisała:
                            >
                            > > Alfiki...no, alfiki pozdrawiają po prostu wzajemnie:)
                            >
                            >
                            > bo one po prostu są kochane? :)


                            no, tak... właśnie po prostu są kochane...

                            He he! - z diabelskim-alfierskim uśmiechem ;)

                            Jak na łace? Coś cyka? :)))

                            A u mnie znowu Grecja przed oczami i słonie - i tak w kółko...
                            • alfika Re: no dobrze... 10.07.03, 13:39
                              alfika napisała:

                              > A u mnie znowu Grecja przed oczami i słonie - i tak w kółko...
                              >

                              Tę Grecję to sobie zamienię, przykurzyła mi się już. Słoniki zostaną, a w
                              miejsce widokówek z Grecji przypnę pole zboża. Też będzie pięknie :)
                              • Gość: meee:) Re: no dobrze... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 17:16
                                alfika napisała:

                                > alfika napisała:
                                >
                                > > A u mnie znowu Grecja przed oczami i słonie - i tak w kółko...
                                > >
                                >
                                > Tę Grecję to sobie zamienię, przykurzyła mi się już. Słoniki zostaną, a w
                                > miejsce widokówek z Grecji przypnę pole zboża. Też będzie pięknie :)

                                ha! a ja myślałach, ze to Alfijski Obłęd i jakas Fata Morgana ;)
                                na łączce uroczo... psy latają jak szalooooneeee, slonko swieci, ale jak się w
                                cieniu przebywa, to jest gracko niezwykle. buziak! :)
                                >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja