saana
07.07.03, 20:34
kiedy bylam dzieckiem -uczniem, czesto szlam do szkoly nieprzygotowana, -
nienawidzilam szkoly - nawet jezeli byl jakis sprawdzian tak robilam.
Wyobrazalam sobie ze zamkne oczy , otworze je i nie bedzie zadnego
sprawdzianu. Czesto mialam szczescie bo ktos zachorowal cos wypadlo i
sprawdzian byl przelozony. Ale lufy zbieralam rowno. Mobilizowalam sie
dopiero w ostatecznosci. Ale nigdy sie nie balam bo myslalam ze moge zamknac
oczy i wszystko bedzie wygladalo inaczej.
Na szczescie fart i chyba jakies zdolnosci plus zawsze opiekunczy facet
pomogly mi skonczyc studia.
Potem niewiele sie zmienilo, zamykalam oczy jak sie rozstawalam z bardzo
opiekunczym mezem. Myslalam zamkne je i otworze i bedzie dobrze.
teraz jestem pomiedzy 30 i 40, i wciaz zamykam oczy wierzac ze otworze je i
beda tam skad zaczelam swoje drugie zycie- emigrantki. Wciaz zawalam terminy
bo mysle ,ze przeciez one nie istnieja. I mobilizuje sie w ostatecznosci.
I wierze ze nic mi sie nie stanie. A z drugiej strony zachowuje sie jak
kamikadze , ktoremu nie zalezy - na kraju w ktorym mieszkam posadzie ktora
mam, mezu (II) ktorego mam.
lenistwo czy tez uszkodzenie
Zeby to spletowac i uczynic bardziej shizofreniczne. teraz mam wokol siebie
mozgi i musze wykazac sie mozgiem ....ale trudno z taka przeszloscia- bo
pracuje na wyzszej uczelni. O ironio zycia.
Na szczescie mam swoje oczy bo inaczej bym robila w gacie.
Nie wiem czy kiedykolwiek bede dojrzala.