Gość: Anna
IP: *.int.warszawa.sint.pl
08.07.03, 12:09
Pracuje przez caly tydzien do pozna.
Wyjscie do kina czy spotkanie z przyjaciolmi moge zaplanowac wlasciwie tylko
w weekend. Mam chlopaka, u ktorego czasem nocuje w srodku tygodnia, ale jak
sie widzimy wieczorem, to oboje padamy na pysk. Wiec tez zostaje tylko sobota
i niedziela.
Matka ma do mnie zal, ze nie utrzymuje kontaktow z rodzina (ciotki itd) i ze
nie jezdze do nich czesto.
Do tego stopnia, ze jak chcialam kiedys z nia pojechac, to mi zaczela robic
wymowki, ze ja przeciez rodzine mam w dupie, i ze pewnie nie mam nic innego
do roboty i dlatego sobie przypomnialam, ze mam rodzine.
A mi srednia przyjemnosc sprawiaja wizyty u ciotek roznych. Wole spedzac czas
z przyjaciolmi albo sama z ksiazka.
Czy powinna sie czuc winna?? I na sile podtrzymywac te kontakty?
Czy jest to jakis niepisany przymus?