obecność na pogrzebie

22.09.07, 20:28
zmarła matka mojego ojca.nie wiadomo kiedy pogrzeb.zaczyna się cyrk:bo trzeba
mieć czarne ubranie(fakt,w różowe rajtuzy się nie ubiorę),bo trzeba kupić
wieniec(konieczny duży) i trzeb BYć na pogrzebie.

a rodzice nie są w stanie zrozumieć tego,że ja nie lubię takich ''uroczystości''.
że ważniejsze jest to,że pamiętam zmarłą osobę,a nie ,że noszę jej kwiaty a
grób..:-/

czy ktoś podziela moją opinię czy zostanę potępiona?
    • astrotaurus Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 20:38
      maybehope napisał:

      "czy ktoś podziela moją opinię czy zostanę potępiona?""

      Ktoś podziela Twoja opinię, a ktoś inny Cię potępi, jak w życiu.

      A z umarlakami nie ma o czym gadać, choć niektórzy jako umarli są
      lepsi niż za życia. ;)


      • blackforeverr Re: obecność na pogrzebie 25.09.07, 16:11
        ja z kolei nienawidzę wesel ale chodzę na nie bo wypada... :(
    • stokrootka40 Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 20:52
      Mam kilka "ale"
      - napisałaś "matka mojego ojca"- czy to nie jest przypadkiem Twoja
      babcia???
      - to czy lubisz takie "uroczystości" nie ma tu najmniejszego
      znaczenia- Twoja obecność jest wyrazem szacunku dla babci i wsparcia
      dla ojca
      - czy Ty jesteś jedynaczką???!!!!!- zachowujesz się jakbyś była.

      Weź się dziewczyno w garść i zacznij myśleć o innych, a nie tylko o
      sobie!!!!
      • nangaparbat3 Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 20:55
        >>> - czy Ty jesteś jedynaczką???!!!!!- zachowujesz się jakbyś była.
        A to co?
      • szpilkaaa Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:01
        -tak to była matka mojego ojca.dla mnie babcia,którą widziałam 1 raz w roku,z
        którą nie łączyły mnie żadne emocjonalne więzi.
        -widzisz,jednak wydaje mi się,że to ma znaczenie.głównie z tego powodu,że pomimo
        posiadania chrztu i bierzmowania nie czuję się członkiem wspólnoty religijnej i
        nie wyznaję zasady ,że ''pomodlę się o niebo''.dlatego uważam,że jest tu nieco
        naruszana moja wolność bo to ,że moja babcia była katoliczką(ba,w dzieciństwie
        chodziłam z nią czasem do kościoła)nie oznacza,że ja muszę słuchać jakiś głupot
        księdza i wtapiać się w modlitwę skoro tego nie czuję.
        tak jak powiedziałam uważam,że lepsza byłaby pielęgnacja wspomnień o babciu w
        moim sercu i przekazywanie tych wspomnień dla moich (ewentualnych )dzieci
        aniżeli płacenie niebotycznych sum na jakieś zwariowane wieńce.
        -tak jestem jedynaczką.

        racja,muszę się wziąść w garść chyba po to,żeby nie czytać takich bezsensownych
        opinii jak Twoje:-/
      • szpilkaaa Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:03
        Stokrotka,
        może i powiem sarkastycznie i z czarnym humorem
        ale tak na dobrą sprawę co moją świętej pamięci babcię obchodzi to czy byłam na
        pogrzebie czy nie??
        może np.wolałaby,żebym się uśmiechała a nie lamentowała.

        wyznaję zasadę,że śmierć to coś naturalnego.
        dla praktykujących to kolejny etap.
        dla mnie to śmierć i ciała i duszy.
        • nangaparbat3 Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:32
          Co do Twojej ś.p. Babci, to albo nic, albo sie wyrozumiale do Ciebie usmiecha.
          Ale ze wzgledu na Tatę po prostu powinnaś pójść. Jeśli choc odrobine go lubisz,
          idź koniecznie. Sama niedawno chowalam mojego tatę, mogę wiec sobie wyobrazić,
          co czulby Twoj Ojciec, gdybys nie poszła.
          Mówi sie, ze granicą naszej wolności jest wolność innych. Ale też krzywda i ból
          tych innych. To nie sa okolicznosci odpowiedznie do wzniecania buntu. Tym
          bardziej, ze znajac Twoją Mamę, moze ona potem Twoje niepojawienie sie na
          pogrzebie wykorzystac i przeciwko Tobie, i przeciwko Ojcu. A przede wszystkim po
          to, by zniszczyc cokolwiek dobrego jeszcze jest miedzy Ojcem a Toba.
          • szpilkaaa Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:53
            najprawdopodobnie pójdę na pogrzeb.
            ale to chyba tylko ze względu na smutek ojca i babcię.
            co do innych powodów to jest nim w bardzo dużym stopniu matka,która przy
            jakiejkolwiek imprezie rodzinnej(to znaczy pogrzeb to nie jest żadna impreza,ale
            w pewnym stopniu spotkanie rodzinne)częstuje mnie swoimi kąśliwymi uwagami)robi
            szopkę.

            w tym roku była I komunia mojej kuzynki i wiedziałam,że matka nie chce na nią
            iść(matka nigdy nie lubiła rodziny ojca).ja sama nie chciałam iść z powodu:
            1.okres komunijny w tym roku był dla mnie ciężkim okresem jeśli chodzi o
            psychikę.nie miałam siły wysłuchiwać pytań cioć,wujków i sie ładnie uśmiechać
            znosząc moją matkę(zawsze jest coś co jej nie pasuje.a to włosów nie związałam,a
            to ''stoję jak kołek'' itp.)
            2.I komunia dla mnie straciła znaczenie ze względu na swoją komercyjność,która
            jest widoczna w bardzo wielu rodzinach(w przypadki kuzynki również).sam fakt,że
            jest to święto podczas którego Chrystus po raz pierwszy zagości w serduszku
            małego dziecka staje się coraz mniej istotny.
            Kiedy ja powiedziałam,że nie chcę(a mój ojciec nie mógł)to matka podniosła
            wrzask-że ona również nie jedzie.ona wyszła na swoje,a do mnie przez tydzień
            ojciec się nie odzywał.

            co do pogrzebu:przed chwilą matka zapytała czy jutro pojadę z nią na zakupy(bo
            trzeba w coś się ubrać.)ja powiedziałam,że pojadę, ale do innego centrum
            handlowego.matka pomimo posiadania z 5 czarnych spódnic,czarnych bluzek to i tak
            musi sobie coś kupić(w myśl zasady''aby jakoś wyglądać'').
            zachowuje się jak żmija(matka w zakresie zakupów).
            nie wiem nawet kiedy będzie pogrzeb(zapewne w tym tygodniu),ale osobiście
            wolałabym jechać do sklepu z odzieżową specjalnie na pogrzeb ,żeby ubrać się
            skromnie i prosto bo nie chodzi o oryginalną czy zadziwiającą ''kreację''.


            a przede mną jeszcze ''fascynująca''część rodzinnej sagi-bitwa o wykonanie
            testamentu ś.p.babci..( a tutaj już będzie cyrk na kółkach..)
            • nangaparbat3 :) 22.09.07, 22:28
              Hmmm... Nigdy nie byłam w takim sklepie z pogrzebowa odzieżą, chyba bym sie
              bała, ze tam są zbyt pańciowate stroje (a pewnie moglabym byc Twoja matką), ale
              moze mam błędne pojecie o takich miejscach.
              Bo wiesz, nawet żalobny stroj nie musi być żalosny - kup sobie koniecznie coś, w
              czym bedzie Ci ładnie i bedziesz się dobrze czuła :)
              • szpilkaaa Re: :) 23.09.07, 08:42
                mam czarny zestaw w którym się dobrze czuję:
                -spódnica do kostki(dosyć luźna,ale nie jest ''wakacyjna'')
                -czarny podkoszulek na to czarny sweter w serek
                -buty ciemna zieleń z paskiem

                na to moja matka:
                -nie będziesz wyglądać jak lump
                -nie założysz tej spódnicy
                -sweter pewnie będziesz mieć jakiś powyciągany
                (mam jeszcze czarną bluzkę pod którą niby jest biała i ''wystają'' rękawy i
                kołnierzyk -ale z pewnością tej matka również nie zaakceptuje).

                Sama(matka)jedzie za chwilę do jakiegoś centrum handlowego.i kiedy ojciec
                zapytał się za ile chce kupić rzeczy to ona stwierdziła-200zł(!!!).


                to się nazywa ''ubicie'' interesu.
                mojego ojca nie za bardzo w tej chwili interesują koszule,krawaty i
                inne.najważniejsze,aby było w stonowanych kolorach.
                za to moja matka..eh...

                czy macie może jakieś sposoby,aby przeforsować swoje zdanie?
                nie mam zamiaru ubrać się jak dz...typu kabaretki tylko prosty,zwykły strój.
                a ta idiotka znów zrobi awanturę bo chce postawić na swoim..
                • nangaparbat3 Re: :) 23.09.07, 12:47
                  Szpilkaa, kochana, przeciez Ty dorosła kobieta jesteś.
                  Proponuje metode zdartej płyty: uważam, ze jest to odpowiednie dla mnie ubranie.
                  albo: ale mnie się tak podoba i tak pójdę. Albo cos w tym stylu - pwtarzane
                  spokojnie, łagodnie i w kołko.
                  Czy Ty znasz ksiazke "Toksyczni rodzice?" Tam na końcu sa takie własnie porady
                  praktyczne - innych nie pamietam, ale "zdarta płyta" działa rewelacyjnie.
                  • szpilkaaa Re: :) 23.09.07, 15:55
                    co do metody''ale mnie się tak podoba i tak pójdę''to u niej (matki) jest kilka faz:
                    1.może być wybrała coś innego.to nie pasuje.za tanie/za drogie/wygląda jak piżama
                    2.przekonywanie mnie na siłę ,że ona zna taki jeden sklep i może tam pójdziemy
                    3.w razie kategorycznej odmowy nazywanie mnie:
                    -gnojem
                    -dziwolągiem
                    -gó..arą
                    -kretynką
                    -debilką
                    -nienormalną

                    po czym następuje cała seria ciosów w psychikę na zasadzie''ile ja dla ciebie
                    robię,a ty tego nie doceniasz''
                    krytykowanie''wyglądasz bez sensu.załóż coś innego''.
                    zaczyna się awantura,a ojciec staje po stronie matki bo chce mieć spokój(a w tym
                    wypadku chciałabym mu oszczędzić awantur,ale matka będzie chciała grac dobrą
                    mamuśkę...)
    • mojsukces1 Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:22
      Z tego, co czytam, to liczysz się tylko Ty i Twoja wolność, jak to ujęłaś.
      Pomyśl o babci, o ojcu, może dla niego to jest ważne,abyś pożegnała jego mamę.
      Chyba, że najważniejsza jesteś tylko Ty, to nikt Cię nie zmusi do obecności.
      Dobrych wyborów życzę.
      • mojsukces1 Re: obecność na pogrzebie 22.09.07, 21:29
        przypadkiem przeczytałam inny watek, gdzie się wypowiadałaś. I trochę zmieniam
        zdanie, bo wydaje mi się, że są inne przyczyny Twojej niechęci do pójścia na
        pogrzeb, niz nie lubienie pogrzebów. Pozdrawiam
    • psychoguru To jest hopeless, pomysl o bliskich 23.09.07, 08:52
      maybehope napisał:

      > a rodzice nie są w stanie zrozumieć tego,że ja
      nie lubię takich ''uroczystości'
      >...
      > czy ktoś podziela moją opinię czy zostanę
      potępiona?

      Pierwsze pytanie: d l a c z e g o nie lubisz
      takich "uroczystosci"?

      Czy za tym ze odrzucasz tradycyjny zwyczaj nie
      kryja sie czasem problemy psychologiczne?

      Najwazniejsze pytanie: Dlaczego nie jestes w
      stanie wyjsc poza s w o j EGOIZM w tej sprawie?
      Przeciez tu NIE chodzi o osobe zmarla wiec twoje
      tlumaczenie ze pojdziesz na jej grob jest
      kompletnie bez sensu i wlasnie wskazuje na
      problemy osobowosciowe. Dlatego ze pogrzeb jest
      ceremonia dla ludzi zywych, dla twoich bliskich
      bo smierc im bliskiej osoby jest dla nich
      bolesnym wydarzeniem. Obecnosc innych ludzi
      pomoze im zlagodzic ten bol. Sluzy tez temu
      tradycyjny obrzed ktory ujmuje wydarzenie w
      scisle okreslone ramy co ulatwia zalatwienie
      sprawy i jej odejscie w przeszlosc.

      Natomiast ty nie chcac w tym uczestniczyc
      wtykasz bliskim ostra szpile i przez to
      ustepowanie ich bolu bedzie trudniejsze. Bo to
      wydarzenie nie beda pamietali jako zalatwienie
      sprawy tylko beda je bolesnie pamietali ze TY to
      olales.

      Twoje postepowanie jest wynikiem nadmiernego
      skupienia na sobie, egoizmu i braku empatii.
      Stad bylo pierwsze pytanie, czy tego typu
      postawy nie przejawiasz w innych zachowaniach
      spolecznych?
      • szpilkaaa Re: To jest hopeless, pomysl o bliskich 23.09.07, 12:32
        wiesz,
        tutaj bardziej chyba chodzi o moją matkę aniżeli o moje poglądy.
        nie wiem czy czytałeś post dotyczący mojej matki(w tym temacie).
        dla mnie ona robi cyrk i po prostu boję się jej wybuchów.
        nie raz słyszałam kazanie''jak Ty stoisz'',''jak Ty się ubrałaś'',nie to
        uczesanie ,nie to zacbowanie.


        a stosunki z matką mam wyjątkowo napięte..
        • psychoguru Re: To jest hopeless, pomysl o bliskich 23.09.07, 13:50
          szpilkaaa napisała:

          > wiesz,
          > tutaj bardziej chyba chodzi o moją matkę
          aniżeli o moje poglądy.
          > nie wiem czy czytałeś post dotyczący mojej
          matki(w tym temacie).
          > dla mnie ona robi cyrk i po prostu boję się
          jej wybuchów.
          > nie raz słyszałam kazanie''jak Ty
          stoisz'',''jak Ty się ubrałaś'',nie to
          > uczesanie ,nie to zacbowanie.
          > a stosunki z matką mam wyjątkowo napięte..

          Widac jednak ze bardzo skoncentrowana jestes na
          sobie. A o ojcu myslisz? Smierc matki jest
          zwykle bolesnym przezyciem.

          A z okazji pogrzebu czyli imprezy jednorazowej
          moglabys poprosic matke zeby cie ubrala, mogoby
          byc naprawde wesolo:).

          Powaznie to zalisz sie na dominujaca matke,
          zalozmy ze masz nawet sto procentow racji. Co
          robisz zeby sie uwolnic spod jej wplywow? Mozna
          to latwo zrobic po prostu przez usamodzielnienie
          sie, czasem w ciezszych przypadkach trzeba tez
          zmienic okolice. Wiec jak z tym u ciebie?
          • szpilkaaa Re: To jest hopeless, pomysl o bliskich 23.09.07, 15:51
            tak,do jasnej cholery JESTEM NA SOBIE SKONCETROWANA.

            być może dlatego,że już nie raz od niej dostałam publicznie w twarz i ubliżała mi.
            być może będzie jęczeć ,że do kościoła trzeba iść 5 km,a ona ma nowe buciki.

            A z okazji pogrzebu czyli imprezy jednorazowej
            > moglabys poprosic matke zeby cie ubrala, mogoby
            > byc naprawde wesolo:).

            jesteś śmieszny po prostu.
            przeczytaj sobie może to co napisałam w wątku ''byłam z córką w markecie''.
            u mnie KAżDE wyjście z nią po zakupy ubraniowe to horror.i nie raz przeżyłam to
            dosyć sadystycznie dostając w twarz(bo ona chciała sama ciuchy wybrać)i przy
            okazji słuchając jakim gnojem jestem i dziwolągiem,że córeczki jej koleżanek
            uwielbiają zakupy z matkami,a ja nie potrafię tego docenić.naprawdę nie wiem czy
            sam chciałbyś tego wysłuchiwać.
            ona z jednej strony płacze, a z drugiej strony łazi na zakupy kupując sobie
            białą bluzkę(pełna szafa)i zmuszając do takich zakupów mnie.
            mam cholerny lęk przed byciem ocenianą ,który nie wziął się znikąd.
            (sam się udzielałeś w tym temacie).

            co do uwolnienia się spod jej wpływów to musiałabym się wyprowadzić.
            żeby się wyprowadzić musiałabym mieć pracę.
            żeby mieć pracę musiałabym się wyleczyć z tej cholernej choroby jaką jest
            schizofrenia.

            kółko zamknięte.
            :-/
            • psychoguru Czy psychiatra jest poinformowany? 23.09.07, 18:07
              szpilkaaa napisała:

              > tak,do jasnej cholery JESTEM NA SOBIE
              SKONCETROWANA.

              Jestes.
              > co do uwolnienia się spod jej wpływów to
              musiałabym się wyprowadzić.
              > żeby się wyprowadzić musiałabym mieć pracę.

              A czy jestes w stanie opisac konflikt oczami
              twojej matki? Jak ona to postrzega?

              > żeby mieć pracę musiałabym się wyleczyć z tej
              cholernej choroby jaką jest
              > schizofrenia.
              > kółko zamknięte.

              Czy twoj psychiatra jest poinformowany o
              konflikcie z matka?
              • szpilkaaa Re: Czy psychiatra jest poinformowany? 23.09.07, 18:14
                jeżeli chciało mu się przeczytać historię choroby,którą skopiowałam z
                pobytów w szpitalu i poradni wcześniejszej to wie.
                poza tym kilkakrotnie mu wspominałam o kiepskich stosunków między mną,a matką.
                może coś jeszcze:kiedy byłam w szpitalu,mój ówczesny psychiatra poprosił o
                pójście na terapię rodzinną.kiedy tam poszliśmy to moja matka powiedziała
                wprost,że ona nie chce uczestniczyć bo problemy rozwiązuje się we własnym domu.
                tym samym terapia nie wypaliła bo w terapii rodzinnej muszą być wszyscy
                członkowie rodziny,których konflikt dotyczył,że terapeuta mógł spojrzeć na
                sytuację z każdego punktu widzenia.
                • sankanda Re: Czy psychiatra jest poinformowany? 23.09.07, 20:17
                  jesli nawet nie czytal, to i tak sie tego domysla, inaczej nie byl
                  by psychiatra..;)
                • psychoguru Re: Czy psychiatra jest poinformowany? 23.09.07, 20:27

                  Chyba dobrze byloby sprobowac innego psychiatry,
                  z bardziej indywidualnym kontaktem. Twojej
                  sytuacji nie da sie ocenic bez solidnego wywiadu.
                  A jezeli nie da sie ustalic czy obraz matki jest
                  wynikiem sklonnosci paranoidalnych na tle
                  schizofrenii czy tez rzeczywistej konfliktowej
                  osobowosic matki to nie mozna nic powiedziec na
                  temat terapii.

                  Na pewno byloby o wiele bardziej pozyteczne gdyby
                  udalo ci sie skierowac energie z konfliktow na
                  konstruktywne myslenie na temat mozliwosci
                  samodzielnego zycia. Nie jest to latwe ale jak
                  sie zacznie myslec i dzialac moga pojawic sie
                  jakies mozliwosci.
    • maureen2 Re: obecność na pogrzebie 23.09.07, 09:52
      można chodzić,można nie chodzić,
      • nangaparbat3 Re: obecność na pogrzebie 23.09.07, 12:49
        Można nie ranić najbliższych, można ranić.
    • solaris_38 tradycha 23.09.07, 16:54
      myślę że rytuały pogrzebowe
      choć mogą budzić niechęć
      mają swój głęboki sens dla społeczności

      prawdopodobnie jesli pójdziesz poczujesz go

      ale nic na siłę

      najważniejsza jest miłość

Pełna wersja