eska60
23.09.07, 23:05
Witajcie!
Zastanawiam się co ze mną jest "nie teges", ale tak jak w tytule nie
nawidzę wcześnie wstawać! Mam wrażenie że u mnie to urosło do
chorobliwych rozmiarów. Jak muszę wstać do pracy o 6.00 to jestem
fizycznie nie przytomna a psychicznie.... wstępuje we mnie złość nad
którą nie zawsze potrafię panować i potrafię być wredna,
nieprzyjemna i moje reakcje są mocno przesadzone- byle co doprowadza
mnie do rozpaczy bądź wściekłości. :-( (jak się wyśpię nic takiego
nie ma miejsca)
Radzono mi żebym wcześniej chodziła spać - ale ja dopiero po 20
zaczynam się najlepiej czuć! Rozkręcam się, jaśniej myślę i więcej
mi się chce (np. wielkie sprzątanie - na ogół wieczorem i w nocy)
itd. Szkoda by mi było przesypiać "czasu mej szczęśliwości"
Wstaję rano już blisko 30 lat - i nie przestawiłam się - jestem
beznadziejnym przypadkiem.
Acha! I dodatkowo nie lubię późnej jesieni i zimy. Wystarczyło by mi
jakby był śnieg na Boże Narodzenie i Nowy Rok a reszta - lato.
Jesień i zima wprawiają mnie w stan przewlekłego przygnębienia i
zmęczenia - chyba jeszcze nie depresji - ale coś w pobliżu. Już
nawet zaczęłam się zastanawiać czy nie można by było się
przeprowadzić do innej strefy klimatycznej.
Nie wiem czy moje reakcje na pory dnia i roku mieszczą się jeszcze w
granicach normy.
A Wy co o tym sądzicie?