co u mnie- terapia i takie tam

28.09.07, 09:05
Ja umieram z ciekawosci, co u Was dziewczyny, wiec zakladam, ze i Wy chcecie
wiedziec, co u mnie :) Wiec pisze.
Chodze sobie na terapie. Mam za soba dwa spotkania (widujemy sie z pania
psycholog co tydzien). Mam zamiar chodzic, dopoki mi starczy kasy. Znalazlam
jej namiary na forum glodne.pl. Oczywiscie teraz nie widze absolutnie zadnych
efektow tych rozmow, poza tym, ze kieruje moje mysli na troche inne tory,
naswietla mi inne strony problemow, ale wszystko z umiarem, do wieksozsci
musze sama dojsc. Szykuje sie, ze moze to potrwac przynajmniej pol roku, ale
teraz jestem dobrej mysli. Poza tym wszystko dobrze, zerwalam z chlopakiem,
stracilam prace i czuje sie wspaniale! :)
Sciskam Was,
tr
    • nieadekwatna Re: co u mnie- terapia i takie tam 30.09.07, 08:54
      Tchnie optymizmem ;)
      U mnie na odwrót: biorę leki, nie żrę, chudnę, znalazłam pracę i kwestia etatu
      rozwiąże się w ciągu następnych dwóch tygodni. Więc lekka nerwówka.
      Psychiatra namawia mnie na psychoterapię, ale ja mam bardzo mieszane uczucia.
      Przede wszystkim dlatego, że nie mam ochoty przed nikim się otwierać. Wręcz
      przeciwnie. Znowu wróciłam do mojej formy idealnej, która zawsze miała wielkie
      powodzenie. Problem w tym, że nie ma tam ani odrobiny mnie prawdziwej. Problem?
      A może ja chcę tak żyć? Sama nie wiem.
      Tropposole, miałabym do Ciebie prośbę: jeśli Twoja terapeutka jest z Warszawy,
      czy mogłabyś podesłać mi na priv jej namiary? Na razie zbieram dane, może się
      kiedyś zdecyduję.
      Ściskam :)
    • szczypior81 Re: co u mnie- terapia i takie tam 03.10.07, 00:06
      Ja bardzo mocno trzymam kciuki, zeby sie udalo :)

      Szkoda, ze wiele dziewczyn tutaj zaglada ale nie wpisuje sie. Na poczatku tez mi
      sie nie chcialo ale teraz walcze, walcze tak jak Ty a przy okazji pisze na forum
      i mojego bloga.

      Mam nadzieje, ze wyjde z tego ale jestem raczej przygotowana na maraton niz na
      krotki sprint :)

      1.rozpoznalam wroga
      2.wiem co robie nie tak
      3.wiem co mi pomaga, a co przeszkadza w normalnym jedzeniu
      4.teraz tylko musze to wykonac :)

    • brzuchw9miesiacu Re: co u mnie- terapia i takie tam 04.10.07, 20:24
      ciesze sie ze u ciebie wszystko w porzadku choc nawetcie nie
      znam,mam nadzieje ze wyjdziesz z problemow;-)a terapia bedzie
      skuteczna;-) POWODZENIA;D
    • tropposole Re: co u mnie- terapia i takie tam 27.10.07, 23:10
      Minął miesiąc, sama nie wiem. Miałam kilka dni STRASZNEGO jedzenia, jakbym z
      jakichś powodów była na to skazana. Jakbym musiała, a nie chciała to jeść. Dziś
      pierwszy dzień jem rozsądnie i widzę nadzieję. Niestety, przytyłam z 7 kilo, co
      pewnie nie miałoby znaczenia, gdyby nie to, że źle się czuję, spodnie są za
      cisane, czuję się OKROPNIE gruba. Wiem, ze za kilka dni mi minie, ze troche
      schudnę, zawsze tak jest, ale dziś tak się niezbyt czuję......
      A co u Was, dziewczyny?
      • wodka_z_sokiem Re: co u mnie- terapia i takie tam 04.06.08, 21:39
        przeczytalam sobie ten watek i jakos tak zatesknilam za tropposole,
        jeszcze niedawno taka aktywna, a ostatnio niewiele sie udziela :(

        ciekawa jestem kochana troppsole, jak wygladaja u Ciebie postepy w
        zdrowieniu. mysle, ze przebieg terapii wyglada w miare podobnie u
        kazdej z nas, ja mialam te same objawy co i Ty (stad te wnioski).
        Czy czujesz sie juz zdrowa? Czy nakierowalas swoje mysli na
        odpowiednie tory? Czy kompulsy to dla Ciebie juz historia? Jesli nie
        masz nic przeciwko, podziel sie tym z nami.

        Ja zaczynam 3 miesiac terapii. Postepy sa. Moze nieszczegolnie
        ogromne w jedzeniu, ale (ze sie tak wyraze) patologie zdarzaja sie
        coraz rzadziej. Probuje zajac sie czyms innym, cieszyc sie zyciem.
        Nie mam takich oporow przed wychodzeniem z ludzmi, nie alienuje sie.
        Nie jestem w ciaglym dolku, staram sie nie skupiac tak bardzo na
        wadze (z tym jest roznie). Potrafie wyczuc "niebiezpieczenstwo",
        kiedy nadchodzi napad, i czasem udaje mi sie nawet przed nim
        obronic (a czasem niestety nie).

        Cenie sobie bardzo terapie rowniez dlatego ze poprawia sie jakosc
        mojego zycia nie tylko w sferze jedzenia, myslenia o wadze etc (na
        poczatku liczylam tylko na to), ale w innych dziedzinach ( a o to
        przeciez w tym chodzi). Zaczynam lepiej rozumiec pewne sprawy,
        mechanizmy rzadzace mna, moim postepowaniem i tym co dzieje sie z
        moja glowa. Terapia wzmacnia wewnetrznie.

        • tropposole Re: co u mnie- terapia i takie tam 04.06.08, 23:29
          Jestem, jestem, tylko się ukrywam :) dzięki za pamięć wodka_z_sokiem, to takie
          miłe!
          Nie piszę, bo jakoś mi skrzydełka opadły, nie chce mi się czasem nawet
          odpisywać, bo czuję się jakbym radziła ludziom coś, czego sama nie jestem w
          stanie w życie wcielić.
          Minął ósmy miesiąc mojej terapii. Na początku zdawało mi się, że pół roku to
          szmat czasu, ale teraz widzę, że jeszcze wszystko przede mną. Jeśli za rok
          skończę, to uznam, że szybko poszło. Okazało się oczywiście, czego się nie
          spodziewałam, że problemem nie jest wcale jedzenie. Wręcz przez cztery miesiące
          terapii, od listopada, nie miałam ani jednego kompulsu. W tym czasie na terapii
          wałkowałam moich rodziców, ten temat po tych wszystkich miesiącach mam mniej
          więcej opanowany. W mięczyczasie walczyłam o związek, w którym byłam, ale w
          końcu, kiedy zaczęłam go analizować na terapii, postanowiłam go zakończyć. To
          było niedawno i wciąż mnie ta sytuacja bardzo boli.
          Ostatnio miewam kompulsy, znowu czuję się (choć raczej "jestem") gruba, ale wiem
          już, że nie powinnam się szczególnie na tym skupiać, bo od każdej diety tylko
          przytyje i zrujnuję sobie psychikę.
          Także ostatnimi dniami mi smutno, ale wiem, że wyjdę na prostą i że będę jeszcze
          miała takie życie, jakie bym chciała i na jakie zasługuję. Z terapii jestem
          więcej niż zadowolona, moja psycholożka jest profesjonalistką w 100% i naprawdę
          zna się na rzeczy. Nie mydli mi oczu, nie gada o dietach, jak z nią gadam, to
          mam wrażenie, że ona WIE, co ja mówię. że miała już takie przypadki i że im
          pomogła. Ok, nie będę tego rozwijać, moje wrażenia zgadzają się z tym, co
          napisała wodka_z_sokiem.
          Teraz problemem jest samotność. Której się boję, i dlatego tworzę niezbyt zdrowe
          związki. Ale jeszcze nie wiem, jakie jest lekarstwo: chyba samotność przez
          dłuższy czas. Spojrzenie potworowi w oczy.

          Wodka_z_sokiem, bardzo się cieszę, że Twoja terapia daje efekty! Oby tak dalej.
          Nie oczekuj jednak zbyt wiele, nie przerażaj się, jeśli się czasem cofniesz...
          jesteś na dobrej drodze, to najważniejsze. Mnie również terapia daje taką
          wewnętrzną siłę, nie czuję się już taka bezbronna.
          ściskam!
          tr
          • wodka_z_sokiem Re: co u mnie- terapia i takie tam 08.06.08, 16:40
            dzieki tropposole ze odpowiedzialas na moj apel :)

            mam nadzieje ze wkrotce poprawi sie Twoj nastroj ,zwlaszcza ze juz
            duzo wiesz o sobie samej i moze byc tylko lepiej.

            wiecie to truizm, ale dobra terapia to klucz do sukcesu. wreszcie
            staram sie rozwiazywac swoje prawdziwe problemy a nie ich przykrywke
            jaka byly ( i sa nadal niestety - coraz rzadsze ale jednak) napady i
            problemy z prawidlowym jedzeniem.
            Zaczynam odczuwac potrzebe przegadania tego co siedzi we mnie, a nie
            wyliczenia przyjaciolce calego swojego menu na dany dzien.

            chociaz wciaz nie potrafie wyzbyc sie nawyku porownywania sie ze
            szczuplymi laskami :(
            • tropposole Re: co u mnie- terapia i takie tam 14.06.08, 17:36
              wodka_z_sokiem, jesli masz ochote na prywatna wymiane mejli, prosze napisz na
              moj gazetowy. tropposole@gazeta.pl
              ja bardzo chetnie. juz dwaniej o tym myslalam, ale ucieklo mi z glowy...
              pozdrawiam,
              tr
    • tropposole Re: co u mnie- terapia i takie tam 14.06.08, 17:22
      szczerze mowiac nie wiem, co robic. rozne wydarzenia zyciowe, nie najlepiej sie
      czuje, znowu kiepsko, znowu wciaz jem.
      zaczyna czlowiek sobie rozpetlac zycie i emocje to wychodza rozne potwory z
      szafy i jeszcze zycie na bierzaco rozrywki dostarcza, czy kiedys bedzie w koncu
      ok na dluzej...
      sciskam wszystkie przegladaczki forum...
      tr
Pełna wersja