Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystansu.

    • aora11 Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 30.09.07, 23:58
      Badz szczęśliwa!!! To Twój obowiązek!!!
    • mahadeva Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 01.10.07, 00:28
      ja bym sie na Twoim miejscu rozwiodla nawet nie majac
      nowej 'milosci' - jak zrozumialam szybko czytajac
      to jest kwestia zasadnicza - czy mamy prawo zyc, jak chcemy, jak
      sobie wymarzylismy - czy mamy pozwalac by inni lub spoleczenstwo
      dyktowalo nam warunki, ktorymi pogradzamy
      jesli malzesntwo Ci nie odpowiada - rozwiedz sie - mysle, ze nawet
      dzieci samotnych matek sa szczesliwe, gdy te je kochaja
      a Ty masz szanse na stworzenie nowej rodziny - wierz w idealy
      poza tym mysle, ze warto popracowac nad rozwojem osobistym, nie
      zadawac sie z byle kim, wznosic caly czas w gore
    • janneke Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 04.10.07, 18:12
      Własnie odchodze od mojego mezczyzny. dawalam sie ponizac, znosilam
      ignorowanie, milczenie calymi tygodniami, seks raz na miesiac, z
      mojej inicjatywy, male zarobki, brak ambicji, nie chcial sie zenic,
      bo nie, byl maminsynkiem, powiedzial "matka" zamiast "zona".. i tak
      dalej i tak dalej.. do tego pelno internetowych kolezanek.. nie, nie
      poznalam nikogo. to znaczy... poznalam, ale z jego strony nic nie ma
      po za przyjaznia. Zyskalam za to duzo z tej znajomosci nowej, bo
      uswiadomilam sobie,ze na swiecie sa inni faceci... ciepli, ambitni,
      dobrze wychowani, potrafiacy rozmawiac, nie pozbawieni empatii.. i
      tak dalej i tak dalej.. i ciezko mi zyc z mysla, ze moj facet taki
      nie jest, i ze nigdy nie dojde z nim do porozumienia (myslalam,ze
      sie zmieni, ale po latach juz wiem, ze to nierealne) i ze jest
      inny, ktory dalby mi o wiele wiecej, gdyby tylko chcial. Ale nie
      chce, i trudno, i ja nie bede plakala, bo mam w nim przynajmniej
      przyjaciela. I wlasnie sie wyprowadzam, wynajmuje mieszkanie z
      kolezanka, pewnie kredyt wezme, zeby jakos sie utrzymac, i w koncu
      przestane zawalac studia i wszystko inne, bo bede mogla wziac moje
      wlasne sprawy i problemy we wlasne rece, kurka wodna, a nie martwic
      sie o tego maminsynka, ktory nic sam nie potrafil zrobic, mial w
      nosie bajzel w domu i przykladowe kwiatki na nasza rocznice.. i tak
      dalej, i tak dalej.. \
      wiec powiem Ci jedno, moja kochana - rzuc go w cholere, bo faceci
      sie nie zmieniaja. Obiecuja, zmieniaja sie na chwile, a potem i tak
      wszystko wraca do normy.
      Nie marnuj wiecej swojego zycia- masz je tylko jedno! Musisz przec
      do przodu i za wszelka cene probowac byc szczesliwa. I chocby ten
      nowy zwiazek mial trwac kilka miesiecy lub lat, to uwierz mi,
      pozwoli Ci sie odchwycic i spojrzec na zycie z innej strony.
      Ja wlasnie mam taki zamiar- zaczac od nowa. Sama, niestety, ale
      wiem, ze tak musze. Bo mam szanse jeszcze cos zrobic ze swoim
      zyciem, a przy takim facecie nie dalabym rady, bo podcinal mi
      skrzydla.. Powodzenia.
    • czerwone_wytrawne Zostawiasz go i układasz sobie życie 04.10.07, 21:04
      To JEDYNE słuszne rozwiązanie. Trzymam kciuki!!!
      • arszana lepiej zeby dziecko pochodzilo z rozbitej 04.10.07, 21:22
        rodziny niz z nia mieszkalo.
    • amelika14 Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 04.10.07, 23:38
      Jestem kolejna osoba, ktora pomimo dlugosci, przeczytala do konca.
      Moje posty tez sa z reszta zwykle dlugie :-)
      Po pierwsze podziwiam i to na prawde ogromnie Ciebie za wytrwalosc.
      Ja po kilku akcjach, nie potrafilabym z takim czlowiekiem zyc pod
      jednym dachem, jesli tylko mialbym mozliwosc zyc bez nigo i jego
      widoku. Jak ktos tu wspomnial LUDZIE SIE NIE ZMIENIAJA. I uwierz mi,
      nie zmieniaja sie. On teraz zapewni Cie o swojej milosci i oddaniu,
      bo masz nowego mezczyzne przy swoim boku,ktory Cie kocha szczerze i
      prawdziwie (jak pisalas) i jego meska duma i honor nie moze tego
      przebolec. Meski szowinizm. Sam na laski pojdzie i nie pomysli glupi
      leb, ze zona moze przypadkiem rowniez na kogos milego w swym zyciu
      trafic. Przerazajace! Oni chyba nawet takich mysli do siebi enie
      dopuszczaja. Reasumujac! Nie wierze, abys swojemy mezowi juz
      kiedykolwiek zaufala w pelni, jesli w ogole, nie wierze, ze kiedy
      cala sytuacja wyciszy sie, przy kazdym jego wyjsciu, nie pomyslisz -
      gdzie i z kim, i czy na pewno tam, gdzie mowil, nie wierze w jego
      oddanie i wsparcie dla Ciebie i coreczki, nie wyobrazam sobie
      waszego zycia w waszym wspolnym lozku. Nie rzucam slow na wiatr.
      Moze nie mam duzo lat, ale zycie doswiadczylo mnie juz sporo i nie
      ma sie z czego cieszyc. Niepodwazalnie zostaja przy nas dziec i ich
      prawdziwa, bezinteresowna milosc. Powodzenia przy wyborze dobrej
      decyzji.
      • kaade Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 05.10.07, 11:52
        Beato, bardzo podoba mi się sposób w jaki myślisz o swoim
        małżeństwie i dziecku. To co napiszę, zabrzmi okropnie
        niepopularnie "na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie" ... Życie
        we dwoje bywa trudne, czasem staje się nie do zniesienia, ale ludzie
        się zmieniają i cuda się zdarzają. I wielu z nas zasługuje na drugą
        szansę i wiele pięknych rzeczy nie zdarzyłoby się gdybyśmy tej
        szansy nie dostali. Ale wszyscy też mamy prawo do szacunku, szczęścia
        i miłości w byciu z drugą osobą. Nie będę Cię na do niczego
        namawiać, bo myślę, że jesteś w stanie sama podjąć decyzję najlepszą
        z możliwych w tej sytuacji.
    • brebre Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 05.10.07, 21:12
      no to czas na nowe życieee.;)) ps: jakież to szczęście dla małej
      skoro jej mamusia nie bęzie szczęśliwa? pewnie wzdychasz gdy ja
      tulisz? a powinnaś się śmiać by to czuła. ;)
    • saksalainen A ja Ci powiem co innego 06.10.07, 22:30
      ...troche innego.

      Jest mozliwosc, ze maz bedzie Cie kochał. Ale zeby tak było, musisz go utrzymywac w niepewnosci, musisz ciagle miec mozliwosc odejscia, miec kogos "na boku". Musisz byc troche taka jak on. Minusem jest to ze prawdopodobnie bedziesz w ten sposób ranic inne osoby - no i to ze to chyba nie odpowiada Twojej naturze.

      Ale jezeli chcesz stabilizacji, miłosci, szczerosci - to odejdz. Zwłaszcza ze masz do kogo.
    • monamamona Re: Trudna decyzja, szukam różnych opinii, dystan 06.10.07, 23:56
      Poruszające to co piszesz.Znam z autopsji bo tkwiłam też w beznadziejnym związku
      długo, 5 lat. Mam dziecko i jestem zadowoloną mamą w wersji single.
      Kilka wspomnień i przykładów:
      2 razy w ciągu mojego żałosnego związku zapragnęłam odejść, po ciężkich
      awanturach. Ale mój ex był mistrzem szantażu emocjonalnego, urodzonym
      manipulantem. Chorował, jak oznajmiałam ze odchodzę - zapadał w coś dziwnego,
      dostawał ponad 40 stopniowej gorączki, autentycznie , bo byłam przy nim,
      majaczył pół żywy, wołał moje imię, nie jadł , coś strasznego.Po prostu to on
      był uzależniony ode mnie, od mojej obecności, starań o nas, od mojej potulności.
      Zrozumiałam za późno, że on sie nie zmieni.Mimo rozmów, solennych obietnic,
      najdłuższy okres autentycznych starań trwał 3 miesiące. Nie warto sie na to
      nabierać, niestety. To cholernie trudne,nadzieja nie zawsze bywa dobrym
      doradcą.odeszłam będąc w ciąży. W tym koszmarze jaki sie wywiązał czułam tylko
      coraz więcej siły, czułam jak rosną mi skrzydła. Tez potrzebowałam jego opieki
      przez pewien czas , między oznajmieniem mu decyzji a powrotem do kraju(
      mieszkałam za granicą).
      Ale nie dałam się nadziei ,litości, namowom, obietnicom itd.

      Inna rzecz, jestem zdania ,że nie powinnaś odchodzić do kogoś innego, lub dla
      kogos innego. Odchodzi się dla samej siebie, dla własnego dobra, dla dobra
      dziecka właśnie. Uważam ze nie warto uzależniać tej decyzji od jeszcze innego
      mężczyzny. Chodzi mi o to , jeśli się zdecydujesz oczywiście, żebyś odeszła
      świadomie. Żeby nigdy nie mieć pretensji ani wyrzutów do tego drugiego ,że
      zburzyłaś coś dla niego, a on cię rozczarował ( czego nie życzę , ale się zdarza).

      Jeżeli zachcesz dać szanse mężowi, to tak sobie myślę, że tez dobrze by było
      zacząć osobno. To da ci możliwość sprawdzenia jak wielka jest determinacja męża.
      Będziesz niezależna, nabierzesz wiary w siebie, dystansu. Mąż ewidentnie
      powinien nauczyć się cię cenić i szanować.
      Zrobi to wtedy , jeśli przyjdzie mu to z trudem. Nie wróżę nic dobrego jezeli
      będziesz znów w domu cała oddana małżeństwu.
      Nie liczyłabym na raptowną zmianę wieloletnich nawyków.
      życze ci powodzenia,żebyś wybrała to ,w co zaangażujesz się naprawdę i nigdy nie
      żałowała.
Pełna wersja