Mam pytanie w malo powaznej sprawie

30.09.07, 18:43
pracuje w biurze. Mam problem ze wspolpracownikiem, ktory odwrotnie niz ja lubi chlod w pomieszczeniu. Ja jestem cieplolubna. Ja pracuje tu od 10 lat a on rok. Jestesmy w tym samym wieku.

Pomieszczenia te dopiero od dwoch lat sa po remoncie z ociepleniem. Wczesniej przez 8 lat pracowalam tam zima w temperaturze 8-15C. Nabawilam sie chorego gardla ktore teraz reaguje na chlod wywalonymi migdalami i przeziebieniem. Po remoncie temperatura jest w sam raz 20C i nareszcie moglam swobodnie pracowac bez chowania rak w rekawiczki zima. Niestety moja radosc nie trwala dlugo. Przyszedl do pracy nowy chlopak, ktory notorycznie chlodzi cale biuro. Jak przyjezdza do pracy i wchodzi do biura to tak jak otwiera drzwi szeroko tak je juz zostawia i siedzi z otwartymi drzwiami przez caly dzien. Nie ma znaczenia czy pada deszcz i za oknem jest 10C czy jest zima. Drzwi nie sa bezposrednio w pokoju biura ale zaraz za scianka korytarza, a nasz pokoj nie ma osobnych drzwi na ten korytarz wiec wszystko od razu plynie do srodka. Czesto jak jest juz mi maksymalnie zimno to po prostu podchodze i je zamykam, ale mam juz tego powoli dosyc. Jak sie mu zwroci uwage to zamknie ale za 15 minut wychodzac po cos do samochodu znowu sa otwarte i tak w kolko.

On ma prace jezdzaca i nie musi siedziec caly czas przy biurku, chodzi po calym budynku, ja przypisana jestem do biurka za ktorym siedze cale 8 godzin. Dotychczas nie zwracalam mu uwagi bardziej dosadnie bo wiem ze sa ludzie ktorym jest stale goraco, staram sie wytrzymywac bo wiem ze jestem ciepla i moj komfort moze oznaczac dyskomfort dla niego. W piatek probowalam wytrzymac i efekt jest taki ze dzisiaj sie kuruje.

On nie chce otwierac lufcika bo mu sie nie chce, nie starcza mu tez wyciag ktory jest w pomieszczeniach i ktory tloczy chlodne powietrze (czesc pomieszczen jest po bylym laboratorium). Chlopak jest prosty, wychowany na wsi na twardego faceta i bardzo pewny siebie. Wiem ze jak zaczne temat to mnie wysmieje albo to po nim splynie. Czasami faktycznie jest tak zabiegany ze czuc od niego pot i wowczas sama otwieram okno, ale te otwarte drzwi po prostu mnie dobijaja. Nie chce jednak sprzeczki bo mysle ze raczej wiekszosc ludzi nie przeszkadzalyby otwarte drzwi jesienia bez wzgledu na pogode.

Nie wchodzi tez w rachube poproszenie szefa o przeniesienie mnie do innego biura.

Mam pytanie czy potraficie sobie wyobrazic siebie siedzacych w tych temperaturach co teraz przy calkiem otwartych drzwiach caly dzien? Pytam bo chce sie dowiedziec czy nie przesadzam i czy nie jestem zbytnim zmarzluchem.
    • sankanda Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 30.09.07, 19:00
      twoj kolega jest typowym przykladem czlowieka, ktory w biurze sie
      dusi. dlatego ma prace zwiazana z przemieszczeniami. jestescie
      encyklopedycznie niekompatybilni , a na dodatek kolega ma swoj
      profil jakby przerysowany. no, karykatura pracownika terenowego. do
      tego dochodzi zero tolerancji i cholewy. faktycznie musi byc jakims
      strasznym kmiotem. dlatego radzilabym ci z nim powaznie i szczerze
      porozmawiac, skoro juz musicie dzielic biuro.
    • czarodziejka87 Rozumiem Cie doskonale 30.09.07, 19:03

      • czarodziejka87 Re: Rozumiem Cie doskonale 30.09.07, 19:04
        Oto moj watek z innego forum:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=68332884&v=2&s=0
    • wiedzma15 Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 30.09.07, 19:03
      zwracaj mu uwagę, aż sie nauczy, idiota, że nie jest sam na świecie
      masz prawo do pracy w odpowiedniej, komfortowej dla ciebie temperaturze
      ja lubię chłód, ale jesli komuś zimno, to dostosowuję się, najwyżej zdejmuję jedną warstwę ubrania
      około 20 stopni to właściwie normalna temperatura przy siedzącej pracy, niższa spowoduje nie tylko dolegliwości somatyczne, ale przede wszystkim otępienie umysłowe - mózg jest nastawiony na to, jak zaoszczędzić jak najwięcej ciepła, a nie na wydajną pracę
    • synvilla Re:A c h u j z nim! 30.09.07, 19:16
      Co ty kobieto na jakiej planecie zyjesz. Ten twoj kolega z biura
      nie nadaje sie do pracy w biurze.Niech pracuje w polu kopie
      ziemniaki.
      Gdzie twoj instynkt samozachowawczy czy chcesz dostac grypy albo
      nabawic sie innego swinstwa. On sie z toba nie liczy potwor i
      egoista.Zrob awanture.

      • pixi1976 Re:A c h u j z nim! 30.09.07, 19:37
        Bardzo dziekuje za odpowiedzi. Czarodziejko z ciekawoscia przeczytalam Twoj watek, dziekuje za niego.

        Ja mam wyniki dobre w tym tarczycy, a poza tym to nie jest problemem ze jest mi chlodno czy zimno bo wowczas wystarczy ze nalozy sie sweterek i jest ok, nie byloby problemu, ale u mnie problem jest z migdalami. Po siedzeniu tyle lat w tak niskich temperaturach mam skopane migdaly i wystarczy ze posiedze przy otwartych drzwiach godzine i nalykam sie chlodnego powietrza to juz mam wieczorem wywalone migdaly i goraczke. Tak samo nie moge spac przy otwartym oknie. Wiem ze to moja ulomnosc i dlatego nie wychodze z nastawieniem ze mi sie nalezy cieplo i koniec. To w pewien sposob moj problem i innych nie powinno to interesowac. Stad moja powsciagliwosc w zwracaniu uwagi.

        Ten facet tez nie robi tego specjalnie ze otwiera te drzwi, dlatego napisalam ze to prosty wychowany na twardziela osobnik bo takiego nie interesuja takie duperele jak otwarte drzwi. On uwaza to za szczegol i mozna mu zwracac uwage a on i tak po 15 minutach znowu zrobi to samo. Zaznaczam ze to nie jest osoba typu robotnik tylko wyksztalcony facet wychowany na takiego zlewusa.

        On sie rusza jest mu cieplo, ma samochod wiec nawet kurtki nie zabiera do pracy. A ja chodze i zamykam po nim drzwi albo mu mowie zeby zamkna ale to nie pomaga bo on zapomina. Czasami juz mi sie nie chce i po prostu zakladam kurtke lub wlaczam dmuchawe, bo chodzenie co 10 minut do drzwi juz mnie meczy.

        Ja mam taki kompleks zamrzlucha, w mojej rodzinie tak sie przyjelo ze ja to zmarzlak i zawsze mi wmawia sie ze to anormalne i zebym nie przesadzala. Ale ja tak analizuje sobie to co widze to w zadnym pokoju w urzedach nie widzialam otworzonego na cala szerokosc okna zima lub jesienia co najwyzej lufcik, a otwarte drzwi to przeciez chyba do lufcika nie mozna porownac.

        Stad bylam ciekawa czy to normalne waszym zdaniem ze teraz siedzi sie przy otwartych drzwiach.
      • 13kotek13 Re:A c h u j z nim! 30.09.07, 19:54
        A moze koles ma taki glupi nawyk ze otwiera drzwi i nie zamyka, bo go w domu nie
        nauczyli. Powiedz mu wprost, ze jestes chora od tego chlodnego powietrza, niech
        sie facet dostosuje, zalozy krotki rekaw i niech tak biega po biurze.
        • pixi1976 Re:A c h u j z nim! 11.10.07, 16:16
          Znowu mam problem z tym samym facetem i znowu chcialabym sie dowiedziec co sadza postronni ludzie ktorzy nie sa zaangazowani emocjonalnie w ta sytuacje. Chce sie dowiedziec czy tym razem tez przesadzam czy moze jednak powinnam bronic swojego zdania w sprawie ktora przytocze.

          Ten sam facet dzisiaj porzadnie mnie wkurzyl. Ani on nie jest nade mna ani ja nad nim. Do moich obowiazkow nalezy wypozyczanie sprzetu geodezyjnego. Przez 11 lat to robilam i znana jestem z tego ze skrupulatnie wszystkiego pilnuje. On jest najmlodszym pracownikiem (ale w tym samym wieku co ja). Pracuje u nas rok czy dwa. I ma luzny bardzo luzny stosunek do wypozyczanych sprzetow zasad wypozyczania i w ogole do wszelakich zasad. Biore poprawke ze to taki typ, ale w momencie kiedy reorganizuje innym prace to uwazam ze juz jest cos nie tak. Wypozyczyl ode mnie m.in tasme miernicza, nowiutka, kosztowala 50 zl. Jego praca polega na wyjezdzie z grupa w teren (grupa kursantow). Po kazdym powrocie nie dosc ze oddaje mi sprzet etapami przez kilka tygodni przy wielkim proszeniu sie z mojej strony to ostatnio zaczal juz mi nawet wmawiac ze cos mi oddal. Ja mam wszystko pozapisywane kazdy sprzet ma swoj numer itd (jestem typowa biurokratka). Pilnuje tego w ten sposob bo wiem ze jak nie bedzie takich rzeczy to nastepuje anarchia w sprzecie. Dzisiaj ta tasme dostalam od niego w strzepach, cala zwinieta i polamana. Tasma byla metalowa. Oczywiscie idzie do likwidacji i trzeba kupic nowa (zaklad nie ma pieniedzy nawet na zakup takiej tasmy, i bedziemy musieli bazowac na starych do konca roku).

          Zwrocilam mu uwage ze on wypozyczajac sprzet musi go oddac w takim samym stanie a jak nie to musi mi to zglosic i wowczas pomyslimy jak to zalatwic, i ze on jadac z grupa musi pilnowac ich aby tego sprzetu nie niszczyli. A on mi mowi ze on nie jest w stanie upilnowac grupy i go to nie obchodzi, trzeba kupic nowa i solidniejsza. Ja mu mowie ze takie tasmy od lat biora inni w teren i przywoza w idealnym stanie a juz na pewno nie zwinieta w klebek i zmiazdzona. Prosilam zeby uczulal gupe na to ze w razie zniszczenia sprzetu oni jako grupa ponosza za niego odpowiedzialnosc (najbardziej chodzi o zagubienia). Ale on mowi ze nie bedzie sobie czyms takim zawracal dupy i koniec dyskusji.

          Ja juz nie wiem jakich ja mam argumentow uzywac zeby do niego dotrzec. W takim tempie to 10 tasm rocznie nie wystarczy. Przeciez te tasmy ja rozumiem ze nie sa niezniszczalne i zawsze moze cos sie zdarzyc, ale jesli widze ze ktos sie przyznaje ze mu sie zepsulo lub nawet zgubilo to przymykam oko i wpisuje na straty ale jak ktos mi jeszcze butnie twierdzi ze nie ma problemu to mnie krew zalewa.

          Potem za kilka tygodni w teren bedzie jechal szef i wowczas mi sie oberwie ze nie ma tej tasmy a ten facet co mi ja taka oddal nawet nie zabierze glosu ze to on ja zepsul. Nie chce zgladszac takich pie..k szefowi, bo ja tez wiem ze to pierdolka ale zle sie czuje jak tamtern facet tak wszystko zlewa i lekcewazy moja prace.

          Czy Waszym zdaniem powinnam jednak z nim porozmawiac i jednoczesnie pokazac ze nie tak latwo odpuszczam czy dac sobie na luz bo i tak go nie zmienie?

          Facet jest jak juz wczesniej mowilam bardzo sztywno wychowany. Dziwi sie ze ktows moze glosowac na inna partie niz PIS, dla niego smieszne jest ze moj kolega siwieje, duza wage przyklada jesli ktos nie ma dzieci w wieku 30 lat lub jest kawalerem lub panna (dla niego to jest glupie i smieszne). Kompletnie nie potrafie wyczuc tego czlowieka. Wiem ze wina lezy po srodku i ja dla niego jestem pewnie za bardzo ulozona i skrupulatna. Jak to on mowi ze jestem biurwaq. I ma racje ale ja wiem ze on to mowi pejoratywnie. On bardzo ma zle zdanie o portierach, sekretarkach, sprzataczka a mnie uczyli ze czlowieka poznaje sie po tym jak traktuje osoby nizej od niego.

          ufff rozpisalam sie, i chyba jest mi lepiej ;-)
          • synvilla Re:Tak w skrocie 12.10.07, 21:14
            Uwazam ze powinnas z nim przeprowadzic rozmowe na temat rutyn jakie
            macie w pracy. To sa wazne sprawy.
            tak sie nie postepuje jak on robi.
            To jest to cale nieszczescie w pracy ze ludzie ktorzy zupelnie do
            siebie nie graja musza pracowac razem. Moze koncentruj sie na tym
            co mozesz kontrolowac, a zostaw juz to czego nie dasz kontrolowac.
            Drzwi musi zamykac.Z taka osoba tzreba postepowac ostro i bardzo
            wyraznie.
    • jan_stereo Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 11.10.07, 16:37
      Wywies/przyklej kartke na drzwiach z prosba o ich zamykanie, mozesz
      mu ja nawet przeczytac publicznie jesli ma chlopak problemy z
      czytaniem i rozumieniem tekstu(tacy tez sie zdarzaja wsrod
      wyksztalconych). W przypadku trudnych ludzi, nie masz bawic sie w
      pracy w psychologa, jako, ze praca ma byc jak najprostsza i
      przejrzysta, wszystko wiec rejestruj i zglaszaj komu uwazasz za
      stosowne niezwlocznie. Jesli uwazasz, ze chlopak ma tez problemy z
      pamiecia i koncentracja, ewentualnie jest niedorozwiniety z
      lekka,zaproponuj mu moze wizyte u psychiatry, zupelnie smialo...
      • pixi1976 Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 07:40
        Dziekuje Ci za odpowiedz.

        Tylko rzecz w tym ze on nie jest niedorozwiniety ani nie ma problemow z pamiecia. Jest inteligentny, bardzo zaradny (pod tym wzgledem jest dla mnie wzorem) i ma dobra pamiec. Jest tylko grubo ciosany, prostacki i nie zaprzata sobie glowy pie..mi. Taki troche cwaniaczek.

        Wiem ze najprostszym rozwiazaniem jest isc na skarge ale to nie w moim stylu, wole sprawe zalatwiac na twarz z dana osoba. Poza tym niezamykanie drzwi i olewczosc w braniu odpowiedzialnosci za sprzet wart 50 zl nie sa warte robienia sobie kwasow. Musze zalatwic to na plaszczyznie ja - on. Tylko jak na razie mi sie nie udaje.

        Dziekuje wszystkim za wypowiedzi
        • makijaze Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 08:23
          On Cie ma w dupie a Ty go w kółko usprawiedliwiasz... nadstawisz nawet swojej u
          szefa dla jakichchś tam zasad których on nie ma.

          Co to za tłumaczenia "robi tak bo taki jest - bo taki ma nawyk" Nie liczy się z
          innymi nie da sobie nic powiedzieć to rzeczywiście niech w polu pracuje, alebo
          na własny rozrachunek. Troche cwaniaczek?? Otwórz oczy dziewczyno bo wchodzi Ci
          na głowę.
          A jeśli się już (niepotrzebnie moim zdaniem) upierasz przy płaszczyźnie Ty-on -
          to zniż się do jego poziomu- zrób awanturę zastosuj jakiś szantaż jeśli chdzi o
          ten sprzęt itp
        • jan_stereo Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 11:09
          pixi1976 napisała:

          > Tylko rzecz w tym ze on nie jest niedorozwiniety ani nie ma
          >problemow z pamiecia. Jest inteligentny, bardzo zaradny (pod tym
          >wzgledem jest dla mnie wzorem) i ma dobra pamiec. Jest tylko grubo
          >ciosany, prostacki i nie zaprzata sobie glowypie..mi. Taki troche
          >cwaniaczek.

          Niewlasciwie odebralas moje szyderstwo, ja doskonale sobie zdaje
          sprawe, ze on taki nie jest jak to ujalem, ja Ci w nieco zawoalowany
          sposob proponuje abys tak go jedynie traktowala w rozmowie z nim i
          zeby on to widzial, ze masz takie o nim zdanie. Moze najzwyczajniej
          w swiecie go to ruszy, ze za nie zamykanie drzwi i oddawanie sprzetu
          nie w terminie, jakas "upierdliwa/glupia biurwa" uwaza go za idiote
          i debila i daje temu wyraz bezposrednio, chociaz bez ublizania i
          chamskich slow. Co do skarg do szefa, to to ma byc ostatecznosc,
          masz swoj limit i nie ma co go nadwerezac.

          ps. od biedy zainstaluj sobie jakis grzejnik elektryczny ;")

          Pozdrawiam
    • polska_potega_swiatowa bo kobiety sa chlodne :) 12.10.07, 08:51
      pixi1976 napisała:

      > Mam problem ze wspolpracownikiem, ktory odwrotnie niz ja lubi >
      > chlod w pomieszczeniu. Ja jestem cieplolubna. Ja pracuje tu od 10
      > lat a on rok.

      W porzadku, ale zupelnie nie rozumiem o jakie znaczenie ma fakt ze
      pracujesz tam 10 lat a on tylko 1 rok? Moze; "Ja tu bylam pierwsza!
      Mnie sie nalezy!" :)"
      • pixi1976 Re: bo kobiety sa chlodne :) 12.10.07, 20:12
        Juz Ci tlumacze. Chociaz gdybys sie wczytal to bys zrozumial.

        Zdanie ze ja pracuje 10 lat a on rok czy 1,5 jest po to zeby nakresilc sytuacje, ze to on przyszedl jako drugi i wszedl w pewne warunki, a tymi warunkami bylo zamykanie po sobie drzwi. To nie jest tak ze ja sie zjawilam, od 10 lat drzwi byly otwarte non stop i nagle ja zazadalam zeby je zamykac. Uwazam ze ktos kto przychodzi jako nowy powinien przynajmniej spytac sie jakie w danej pracy panuja zasady (i nie wiaze sie to teraz z "problemem: okna czy drzwi tylko pisze ogolnie). Kiedy on przyszedl do pracy ja glupia bylam ta ktora go wprowadzala w tajniki pracy i zapoznawala ze wszystkimi, on przez pierwsze trzy miesiace czesto kimal na biurku bo mial przerwy pomiedzy zajeciami, a ja mu proponowalam zeby siadal do mojego komputera i sobie korzystal z internetu itd. To ja zalatwialam mu karty obiegowe i latalam z nim po pokojach w innej czesci miasta bo sam by nie trafil. I sprawilam sobie to na co zasluzylam. Nie powinnam byc taka miekka. Myslalam ze on bedzie jak kazdy nowy pracownik, troche zagubiony, speszony i tak dalej a tymczasem... pomylilam sie.

        Po drugie zdanie o 10 latach pracy wiaze sie z tym zdaniem, ze przez kilka lat pracy siedzialam w temperaturach 8-15 C.
        • polska_potega_swiatowa Re: bo kobiety sa chlodne :) 13.10.07, 07:15
          Zamykanie drzwi, lub ich nie zamykanie nie jest czescia statutu
          firmy, zalezy jedynie od preferencji pracownikow, jesli ty lubisz
          zamykac drzwi, to nie znaczy wcale ze pracownik z krotszym starzem
          powinien sie twoim preferencjom podporzadkowac. Musicie dojsc do
          jakiegos kompromisu, a jesli nie da sie polubownie to trzeba to w
          jakis sposob na nim wymusic. Sa na to sposoby :)
    • bene_gesserit Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 13:02
      Poprosz szefa, zeby zafundowal ci zamykajacy dzwig do drzwi. To jest
      to takie ramie, ktore przymyka otwarte drzwi. Koszt z montazem
      jakies 200 zeta.
      • bene_gesserit Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 13:03
        Jako alternatywe mozesz podac koszty dogrzewania sie farelka,
        pracodawca na pewno zmięknie ;)
        • pixi1976 Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 20:27
          Bardzo dziekuje WSZYSTKIM za odpowiedzi. Dla mnie one bardzo duzo znacza bo tak jak chcialam sa opinia osob ktore nie kieruja sie emocjami w tej sprawie. Dalo mi to do myslenia.

          Jesli chodzi zas o mojego szefa, to tak jak napisalam wczesniej nauczona jestem tego ze nie mozna donosic za przewinienia innych. Nie moglabym takiego czegos zrobic. Raz ze mi by bylo tej osoby szkoda, a dwa ze moj szef jest luzakiem i jego takie sprawy jak jakies spory miedzy pracownikami nie obchodza. Kiedys jak zaczynalam prace, moja kolezanka miala konflikt z inna poniewaz obie wchodzily sobie w kompetencje i byly klotnie ktora co ma robic. Poszly do szefa razem rozwiazac spor. Efekt, on nakrzyczal na obie nie doviekajac gdzie tkwi problem i dalej obie byly sklocone az jedna z nich nie zrezygnowala z pracy. On zawsze stosuje odpowiedzialnosc zbiorowa. Ja na przyklad pracuje 10 lat a do dzisiaj nie moge sie od niego doprosic o zakres obowiazkow, bylam w tej sprawie z 5 razy i zawsze to odkladal. W koncu stwierdzilam co bede sie ponizac i prosic po raz n-ty, a on niedawno z pretensja do mnie ze jest kontrola i czesc z nas nie ma zakresu obowiazkow, a przeciez on nam pisal! I nie ma mowy o zaczeciu zdania ze przeciez on nie chcial dac. Tuli sie uszy i przytakuje ze to Wasza wina.

          Jak myslicie jak zareagowalby na prosbe wstawienia zamykacza do drzwi, on, ktory przez X lat pozwalal mi pracowac w warunkach 8-15 stopni? (Poza tym moj wspolpracownik z pokoju zaraz by te drzwi przytrzymywal stolkiem lub cegla).

          Ja wiem juz ze to moja wina bo pozwolilam sobie wejsc na glowe i teraz nie majac poparcia w szefie nie daje rady tego odkrecic, ale sie postaram ;-)
        • pixi1976 Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 20:35
          jeszcze tylko dodam jedna sytuacje. Moj wspolpracownik zostawia wlaczone maszyny kiedy nikogo nie ma w pomieszczeniach (typu suszarki, piece itd). Wlaczone zostawia je tez na cala noc bez informowania nawet portierni ze cos jest wlaczone (dlatego ze portierze gdyby sie dowiedzieli to by mu je wylaczyli). Te maszyny maja po 30 lat i juz nie raz po zostawieniu ich na 5 minut wyjmowalam z nich plonace zawartosci. Czesto sa zwarcia instalacji, urzadzenia dymia, kopca a w ich sasiedztwie sa odczynniki chemiczne. Bylam u szefa juz kilka razy mowiac ze w razie czego nie odpowiadam za pozar. Wysluchal, poprosil mojego wspolpracownika zeby jednak je wylaczal. Efekt, on dalej je zostawia wlaczone. A ja wiem ze jesli odpukac cos by sie stalo, to moj szef nie bedzie pamietal o tym ze u niego bylam tylko i ja i ten chlopak zostaniemy zbiorowo ukarani, plus portierzy.
          • jan_stereo Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 20:48
            jak sie caly zaklad spali, to nie bedziesz miala juz szefa, znaczy sie, on nim juz nie bedzie z braku miejsca pracy :")
          • bene_gesserit Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 12.10.07, 22:56
            Oj, pixi.
            Widac, ze ta cala sytuacja jest dla ciebie bardzo wazna, a tytul
            dajesz taki, jaki dajesz. Cos mi sie wydaje, ze masz pewne cechy,
            ktore okresla sie jako 'przepraszam, ze zyje', co?

            Kazdy (rozsadny) szef zareaguje wlasciwie, jesli przedstawisz mu
            a)gotowy do realizacji projekt (czyli masz namierzonego fachowca,
            wiesz co zamontowac i ile to bedzie wszystko kosztowalo, kiedy moze
            byc zrobione itd)
            b) rachunek strat i zyskow. I wcale nie chodzi tu o donoszenie na
            kolege, alez skad. Po prostu dodaj koszty twoich nieobecnosci z
            powodu powazniejszych chorob oraz (jak napisalam) koszt dogrzewania
            farelka. Czyli 'rozumiem, ze kolega zabiegany, nie chce mu nic
            utrudniac i go rozpraszac, dlatego pomyslam o tym zamykaczu, ktory
            rozwiaze problem'. Szefowie istotnie nei znosza personalnych
            przepychanek miedzy podwladnymi, lubia natomiast myslenie trzezwymi
            kategoriami rynku i dobra organizacje oraz takie przygotowanie.

            Z kolega moze porozmawiaj, a najlepiej wyslij mu e-maila, zebys
            miala to na pismie. 'Zauwazylam, ze znowu nie wylaczyles tego i
            tego, pozar tego urzadzenia moze nas narazic na to i na to, prosze
            cie, zebys o tym pamietal. Jesli nie bedziesz pamietal, poczuje sie
            zmuszona ponownie przedstawic sprawe szefowi'. Poczym spelnij
            obietnice, o ile zajdzie taka potrzeba - tez na pismie. Jesli
            rzeczywiscie konsekwencja moze byc pozar calego budynku, na twoim
            miejscu CC e-maila wyslalabym na jakas zapasowa skrzynke
            internetowa, tak na wszelki wypadek.
    • ansag Re: Mam pytanie w malo powaznej sprawie 13.10.07, 09:11
      Dogadajcie się. Powiedz mu wyraźnie, że przez jego wietrzenie nabawiłaś się przeziębienia i od dzisiaj musi siedzieć przy pozamykanych drzwiach i oknach, dopóki się nie wykurujesz - na tydzień będziesz miała spokój (między czasie kaszlnij, smarknij itp. :P). Jeśli otwiera drzwi, wstawaj i zamykaj z powrotem, najwyżej będziesz miała dużo chodzenia, ale może on w końcu skojarzy o co chodzi. No i ew. możesz powiedzieć, żeby zamiast otwierać drzwi, zdjął bluzkę i siedział np. w samym podkoszulku. Jeśli to do niego nie dotrze, zaproponuj mu układ - możesz sobie UCHYLAĆ okno, ale drzwi mają być zamknięte. Pracujemy tu razem i ja też mam coś do powiedzenia.
Pełna wersja