życie na kocią łapę-ideał dla facetów

15.07.03, 20:54
wiem ze modne jest teraz życie na tzw.kocią łąpę-zwolennicy tegoż modelu
partnerstwa twierdzą,ze niczym to się nie różni od małżeństwa-no może
właśnie tylko papierkiem,a ten nie jest ważny skoro dwoje ludzi się kocha.
A mi się wydaje ze jest to idealny model dla nieodpowiedzialnych facetów-
którzy właśnie odpowiedzialności za drugą osobę się boją.Wiadomo bowiem,ze
nie ma 100% zabezpieczenia i nawet piguła czasem zawiedzie.
Ja sama jestem mężatką,ale znam kilka dziewczyn,które zyły w takim
właśnie "szczęśliwym" ukłądzie bez ślubu-i wszystko było cacy dopóki nie
pojawiłą się ciąża-a wtedy...panowie się ulatniali,stwierdzając nagle,ze
jeszcze nie dorośli do roli ojca,ze ona(ta z którą mieszkali) to chyba
jeszcze nie ta jedyna...
    • Gość: tak Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.07.03, 01:18
      Do życia na kocią łapę potrzeba dwojga ludzi, dwóch decyzji.

      Pozdrawiam
      • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 08:31
        Gość portalu: tak napisał(a):

        > Do życia na kocią łapę potrzeba dwojga ludzi, dwóch decyzji.
        >
        > Pozdrawiam
        ****
        no tak-to co napisałeś jest oczywiste.Zawsze sa to dwie decyzje dwóch osób:-)
        chodzi mi o finał takiego układu.Jedne rzeczywiscie rozpadają się-bo po
        zamieszkaniu razem okazuje sie,że to nie jest to.Ale ja mówię o takich(dosyc
        ostatnio częstych)przypadkach-kiedy jest miłość(?) jest miło itp.a kiedy
        pojawia się "problem" facet nagle stwierdza że on jest nieszczesliwy w zwiazku
        (i ponoć juz wcześniej był nieszczęśliwy)i odchodzi.Wiem o czym piszę,bo
        pracuję w sądzie:-)
        A wy jak myślicie-zgadzacie sie ze mną?

        • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 16.07.03, 08:38
          generalizujesz, ja akurat znam pary co zyja 'na kocia lape' od lat 5,8,12,
          niektorzy maja kochajace dzieci, zadowolenie w rodzinie.
          latwo zrzucilas wine na faceta, ale jak to przedmowca zauwazyl, to dwie osoby
          przewaznie podejmuja decyzje.
          a co do wygody, my po prostu nie spieszymy sie, nam lata tak szybko nie
          uciekaja jak kobietom, uklad na kocia lape jest wygodny bo mozna bezpiecznie
          sie dobrac badz rozejsc w poszukiwaniu. co do facetow, ktorzy w takim zwiazku
          maja dzieci, badz dowiedzieli sie, ze zostana ojcami ..i odchodza, to szkoda
          slow, nie ma co komentowac.

        • Gość: tak Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.07.03, 08:39
          olka35 napisała:

          > A wy jak myślicie-zgadzacie sie ze mną?

          Zgadzacie się, na co? Na to, że występują takie przypadki? Sama jesteś ich
          wiarygodnym źródłem.
          W "kociej łapie" z definicji jest inny (niższy) poziom odpowiedzialności za
          trwałość związku.

          Pozdrawiam
          • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 08:48
            Gość portalu: tak napisał(a):

            > olka35 napisała:
            >
            > > A wy jak myślicie-zgadzacie sie ze mną?
            >
            > Zgadzacie się, na co? Na to, że występują takie przypadki? Sama jesteś ich
            > wiarygodnym źródłem.
            > W "kociej łapie" z definicji jest inny (niższy) poziom odpowiedzialności za
            > trwałość związku.
            >
            > Pozdrawiam
            ******
            rzeczywiscie taki przypadki sa-i to niestety dosyć częste.
            Możliwe,ze sa pary zadowolone z takiego układu.
            Moze ja jestem staroświecka,bo nie zdecydowałabym sie mieszkać z mężczyzną
            włąśnie bez ślubu.
            Ale po "przerobieniu" kilku takich przypadków nasunęła mi sie właśnie taka a
            nie inna refleksja.
            Bo gdyby mężczyźnie naprawde zależało na kobiecie,to nie namawiałby ją na
            wspólne mieszkanie-celem "sprawdzenia sie"(często włąśnie obiecując późniejszy
            slub-a potem takie "sprawdznie sie" przeciaga sie w nieskończoność).
            Chodzi mi o to,ze wydaje mi sie,ze taki facet na starcie juz niezbyt poważnie
            traktuje dziewczynę.
            • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 16.07.03, 08:54
              > Moze ja jestem staroświecka,bo nie zdecydowałabym sie mieszkać z mężczyzną
              > włąśnie bez ślubu.
              > Bo gdyby mężczyźnie naprawde zależało na kobiecie,to nie namawiałby ją na
              > wspólne mieszkanie-celem "sprawdzenia sie"(często włąśnie obiecując
              późniejszy slub-a potem takie "sprawdznie sie" przeciaga sie w nieskończoność).
              > Chodzi mi o to,ze wydaje mi sie,ze taki facet na starcie juz niezbyt poważnie
              > traktuje dziewczynę.

              wrecz przeciwnie, wlasnie traktuja ja bardzo powaznie, przeciez rownie dobrze
              moze sie okazac, ze to ona nie akceptuje jego domowych codziennych zachowan.
              cos mi sie zdaje, ze wg ciebie to wspolne mieszkanie z facetem bez slubu to
              wykorzystywanie biednej naiwnej istotki dla wlasnej przyjemnosci
              • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 09:07
                Gość portalu: jar napisał(a):

                > wrecz przeciwnie, wlasnie traktuja ja bardzo powaznie, przeciez rownie
                dobrze
                > moze sie okazac, ze to ona nie akceptuje jego domowych codziennych zachowan.
                > cos mi sie zdaje, ze wg ciebie to wspolne mieszkanie z facetem bez slubu to
                > wykorzystywanie biednej naiwnej istotki dla wlasnej przyjemnosci
                *******
                ha ha-nie użyłąbym określenia biedna naiwna istotka:-) to już nie te
                czasy,gdzie dominował brak uświadomienia.
                Ale masz rację-dla mnie to szukanie ideologii(sprawdzenie się) do tego zeby
                mieć same przyjemności,bez zobowiązań.
                Takie mam zdanie na ten temat
                • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 16.07.03, 09:13
                  :) a dla mnie to wlasnie odpowiedzialnosc za swoje zycie,za zycie z kims kogo
                  sie wybralo, i za przyszlosc dzieci z takiego zwiazku, nie akceptuje formy
                  pobierania sie bez uprzedniego poznania sie, a nie widze mozliwosc poznania sie
                  bez wspolnego zamieszkanie razem - a ty widzisz taka szanse?

                  > ha ha-nie użyłąbym określenia biedna naiwna istotka:-) to już nie te
                  > czasy,gdzie dominował brak uświadomienia.
                  > Ale masz rację-dla mnie to szukanie ideologii(sprawdzenie się) do tego zeby
                  > mieć same przyjemności,bez zobowiązań.
                  > Takie mam zdanie na ten temat
        • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 17.07.03, 13:16
          > Wiem o czym piszę,bo
          > pracuję w sądzie:-)

          mam tylko cicha nadzieje, ze nie jestes sedzina... z takim uprzedzeniem to i
          ciezko argumentow sluchac
    • default Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 09:22
      Jak facet jest nieodpowiedzialny z charakteru, to papierek mu tej
      odpowiedzialności nie doda. I jak będzie miał dość to odejdzie tak czy owak.
      • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 09:35
        default napisała:

        > Jak facet jest nieodpowiedzialny z charakteru, to papierek mu tej
        > odpowiedzialności nie doda. I jak będzie miał dość to odejdzie tak czy owak.
        *********
        tak-zgadzam się z tym.Ale chodzi tu właśnie o trendy dzisiejszych czasów-
        wolność,swoboda jako najwyższe wartości(chociaż same w sobie nic nie znaczą-
        wolność dla wolności?)-może trochę odbiegłam od tematu.
        Dużo jest teraz rzeczy,które uważamy automatycznie za normę,bo taka jest
        moda.A właśnie panuje moda na wszelki brak zobowiązań-na początku może
        to "kręcić" obie strony,ale później-do czego to zmierza?no a kiedy już pojawi
        się ta nieplanowana ciąża-to uwiewrzcie mi-mało tego typu związów przechodzi
        taką "próbę" pozytywnie.
        Rzeczywiście-jeżeli facet będzie chciał uciec od odpowiedzialności-bo taki
        ma "charakter" to i ślub nie stanie mu na przeszkodzie-ale czy nie jest tak,że
        właśnie brak tego "papierku" ułatwia mu taką decyzję?
        Może właśnie odpowiadają mu takie luźne związki,żeby w razie problemów móc
        szybko i bezboleśnie(dla siebie) się ewakuować...
        • default Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 10:03
          Wiesz, w zasadzie to wszystko prawda, co piszesz, ale za bardzo to
          generalizujesz. Faceci to jednak nie tylko nieodpowiedzialni dranie, choć i
          takich się spotyka. Życie na kocią łapę pewnie jest ideałem dla niektórych
          facetów i dla niektórych kobiet też. Nie każdy od razu chce się wiązać
          formalnie i wcale nie musi to być wyrazem wyrachowania i braku
          odpowiedzialności. Może raczej właśnie rozwagi - lepiej przekonać się na
          własnej skórze, jak się żyje na co dzień razem, zanim podejmie się taką
          decyzję. A w związkach, gdzie ludzie się naprawdę kochają i czują się za siebie
          nawzajem odpowiedzialni, papierek traci na znaczeniu. Może być lub nie, po
          wielu latach bycia razem to się robi mało istotne. I wcale to nie jest tak, że
          jak się nie ma ślubu, to wystarczy spakować walizkę i wyjść. To wszystko
          kwestia charakteru ludzi i rodzaju uczuć, jakie do siebie żywią.
          • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 10:12
            default napisała:

            > Wiesz, w zasadzie to wszystko prawda, co piszesz, ale za bardzo to
            > generalizujesz. Faceci to jednak nie tylko nieodpowiedzialni dranie, choć i
            > takich się spotyka. Życie na kocią łapę pewnie jest ideałem dla niektórych
            > facetów i dla niektórych kobiet też. Nie każdy od razu chce się wiązać
            > formalnie i wcale nie musi to być wyrazem wyrachowania i braku
            > odpowiedzialności. Może raczej właśnie rozwagi - lepiej przekonać się na
            > własnej skórze, jak się żyje na co dzień razem, zanim podejmie się taką
            > decyzję. A w związkach, gdzie ludzie się naprawdę kochają i czują się za
            siebie
            >
            > nawzajem odpowiedzialni, papierek traci na znaczeniu. Może być lub nie, po
            > wielu latach bycia razem to się robi mało istotne. I wcale to nie jest tak,
            że
            > jak się nie ma ślubu, to wystarczy spakować walizkę i wyjść. To wszystko
            > kwestia charakteru ludzi i rodzaju uczuć, jakie do siebie żywią.
            ***************
            zgadzam sie z Tobą -tam gdzie ludzie sią naprawdę kochają nie ma problemów z
            odpowiedzialnością za drugą osobę
            I taka konkluzja: zycie na "kocią Łapę" ułatwia życie panom o lekkim podejściu
            do swoich dziewczyn
            • szewczyk_dratewka Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 10:33
              No dobra. Kiedyś ludzie zaczynali mieszkac ze soba dopiero po slubie i wtedy
              okazywało się, jak wiele ich dzieli. Teraz kiedy większość osób "próbuje" się
              przed rozpoczęciem wspólnego zycia, też jest nie halo? Rozumiem, ze idzie Ci o
              zjawisko dłuższego mieszkania, bez podjęcia stabilnych zobowiązań w postaci
              ślubu. Ale ile czasu według Ciebie powinno trwać takie życie na kocią łapę?
              Rok, pięć lat? Może dwa tygodnie? Jak dla mnie, każdy przypadek trzeba
              rozpatrywać oddzielnie. Są ludzie prości i garbaci. Ale nie to decyduje o ich
              odpowiedzialności. Zapewne niewiele z par rozmawia wcześniej o tym co się
              stanie jak pojawi się dziecko i w sytuacji zaistnienia takiego zdarzenia
              następuje coś czego nikt się nie spodziewał, a co? To zależy od kazdego
              przypadku oddzielnie, tak myślę...
              Może zależy to od wieku? Że do pewnych sytuacji w zyciu trzeba dorosnąć?
              • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 10:40
                szewczyk_dratewka napisał:

                > No dobra. Kiedyś ludzie zaczynali mieszkac ze soba dopiero po slubie i wtedy
                > okazywało się, jak wiele ich dzieli. Teraz kiedy większość osób "próbuje"
                się
                > przed rozpoczęciem wspólnego zycia, też jest nie halo? Rozumiem, ze idzie Ci
                o
                > zjawisko dłuższego mieszkania, bez podjęcia stabilnych zobowiązań w postaci
                > ślubu. Ale ile czasu według Ciebie powinno trwać takie życie na kocią łapę?
                > Rok, pięć lat? Może dwa tygodnie? Jak dla mnie, każdy przypadek trzeba
                > rozpatrywać oddzielnie. Są ludzie prości i garbaci. Ale nie to decyduje o
                ich
                > odpowiedzialności. Zapewne niewiele z par rozmawia wcześniej o tym co się
                > stanie jak pojawi się dziecko i w sytuacji zaistnienia takiego zdarzenia
                > następuje coś czego nikt się nie spodziewał, a co? To zależy od kazdego
                > przypadku oddzielnie, tak myślę...
                > Może zależy to od wieku? Że do pewnych sytuacji w zyciu trzeba dorosnąć?
                *********
                Możliwe,że mam nieco "skrzywione" podejście do "tematu" z racji swego
                zawodu,gdzie naoglądałąm sie nieprzyjemnych rzeczy.
                Może rzeczywiscie niektórzy nie dorastają do pewnych rzeczy-ale uważam,ze nie
                powinni wtedy mieszkać razem,bo zawsze trzeba sie liczyć,że "sprawy sie
                skomplikują"-nigdy przecież nie jest do kończ różowo,a jak ktoś się decydyje
                na mieszkanie z drugą osobą,to każdy scenariusz powinien brać pod uwagę-ot co!
                • szewczyk_dratewka Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 11:44
                  olka35 napisała:

                  > Może rzeczywiscie niektórzy nie dorastają do pewnych rzeczy-ale uważam,ze nie
                  > powinni wtedy mieszkać razem,bo zawsze trzeba sie liczyć,że "sprawy sie
                  > skomplikują"-nigdy przecież nie jest do kończ różowo,a jak ktoś się decydyje
                  > na mieszkanie z drugą osobą,to każdy scenariusz powinien brać pod uwagę-ot co!

                  No dobrze, a jak odróżnić tych którzy mogą mieszkać razem, od tych, którym
                  trzebaby zabronić?
                  A jeśli mamy brać pod uwagę każdy scenariusz, to chyba i druga strona musi
                  pomyśleć o tym, ze ktoś może być jednak nieodpowiedzialny?
                  Najczęsciej jak dla mnie, to bierze się stąd, że nie rozmawiamy o pewnych
                  sprawach, a potem powstaja problemy. A patrząc z boku na cudze sytuacje,
                  zazwyczaj przyjmujemy stronę tylko jednej osoby. Oczywiście nie pochwalam tego
                  typu zjawisk, ale próbuję byc obiektywny...
                • alfika Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 11:45
                  Niby tak, ale i nie.

                  Nie rozumiem jednego w tym wszystkim: on jej proponuje: zamieszkamy razem, tak
                  na próbę, sprawdzimy, jak nam jest - a ona - co? - odmówić nie wypada? Pełnię
                  szczęścia przeżywa i nie włącza jej się alarm przy słowach "na próbę"?
                  On ją traktuje niepoważnie - a ona siebie może poważnie traktuje?

                  Są różne sytuacje życiowe.
                  Ale przynajmnej na tyle ludzie powinni się znać przy podejmowaniu decyzji o
                  wspólnym życiu, żeby wiedzieć - aha, ślub po zakończeniu żałoby, może jedno
                  jest chore i wymaga opieki - ślub musi poczekać (potrzeba opieki niebardzo),
                  może to protest przeciwko naciskom natrętnych rodziców, potem sobie wezmą ten
                  ślub, nawet chętnie, ale najpierw rodzice niech się odczepią, może nie mogą,
                  może cywilny nie każdemu wystarcza - ale takie rzeczy powinno się wiedzieć.
                  A przynajmniej powinno się móc o nie zapytać!
                  Ale chyba nie wypada, prawda? Faceta, który podobno jest tym, z którym chce się
                  spędzić życie!...
                  Bo może sobie pomyśli, że dziewczyna prze do ślubu.
                  Może widzieć ją we wszystkich wstydliwych sytuacjach, ale zapytać o jego
                  podejście - jeśli wcześniej rozmów nie było jakimś dziwnym trafem - nie
                  wypada???
                  Albo, co gorsza, pomyśli sobie, że ona jest jakaś staroświecka. On ją kocha,
                  owszem, ale nie taką staroświecką?
                  A już zapytać: a jak zajdę w ciążę? Wstyd na całą wieś...

                  No i nie piszcie, że żeby kogoś pokochać na dobe i złe, potrzebny jest warunek
                  wspólnego mieszkania!


                  Rozumiem wspólne życie bez ślubu. Są różne sytuacje.
                  Ale nie rozumiem podejmowania decyzji, do których - trudno - jeszcze związek
                  albo człowiek nie dojrzał.
                  Nie rozumiem testowania - serce, które kocha, nie poddaje się "testom".
                  Nieodpowiedzialności nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. One mają głos tak samo
                  decydujący, o ile nie ważniejszy.
                  • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 12:19
                    alfika-ja mysle podobnie-tzn.nie jestem za mieszkaniem razem bez ślubu-
                    celem "sprawdzenia się".Bo o jakim sprawdzeniu tu mowa?-o tym,że okaze sie,ze
                    ta druga osoba zużywa za dużo wody,mydła itp.,że nie zakręca tubki od pasty do
                    zębów?
                    Na czym ma polegać włąśnie to testowanie? przecież o tym czy się kogoś
                    kocha,czy nie wiadomo chyba wcześniej.
                    Musi być to uczucie-bo inaczej to juz wogóle nie ma sensu.
                    • alfika Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 12:53
                      Tylko że to nie do końca prawda o odpowiedzialności faceta za mieszkanie ze
                      sobą nieszczęśliwie zakończone i że poza "testowaniem" są i inne powody
                      układania życia we dwoje bez ślubu.

                      Facet, którego kobieta zostawiła, mimo że przeciez mieszkali razem - do sądu
                      nie pójdzie.
                      A przynajmniej rzadko, bo jednak znam przypadek, kiedy poszedł. Ale pani była
                      majętna i pan uznał, że powinna spłacić jego szkody moralne.
        • fiuutek Re: życie na... 17.07.03, 09:53
          Rzeczywiście-jeżeli facet będzie chciał uciec od odpowiedzialności-bo taki
          ma "charakter" to i ślub nie stanie mu na przeszkodzie-ale czy nie jest tak,że
          właśnie brak tego "papierku" ułatwia mu taką decyzję?


          a poco komu taki facet, na sile? po co mu cos utrudniac? w jakim celu?
          po co trzymac na sile i sie meczyc?

          i z tymi naiwnymi to jest tak, ze im sie myslec nie chce. jak sie
          kieruja 'uczuciem' i podejmuja decyzje, to niech za nie odpowiadaja.
          sex jest z natury do robienia dzieci i z tym trzeba zyc. albo miec duze konto w
          banku :)
        • Gość: astinger Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 213.231.15.* 17.07.03, 11:14
          olka35 napisała:

          > default napisała:
          >
          > > Jak facet jest nieodpowiedzialny z charakteru, to papierek mu tej
          > > odpowiedzialności nie doda. I jak będzie miał dość to odejdzie tak czy owa
          > k.
          > *********
          > tak-zgadzam się z tym.Ale chodzi tu właśnie o trendy dzisiejszych czasów-
          > wolność,swoboda jako najwyższe wartości(chociaż same w sobie nic nie znaczą-
          > wolność dla wolności?)-może trochę odbiegłam od tematu.
          > Dużo jest teraz rzeczy,które uważamy automatycznie za normę,bo taka jest
          > moda.A właśnie panuje moda na wszelki brak zobowiązań-na początku może
          > to "kręcić" obie strony,ale później-do czego to zmierza?no a kiedy już pojawi
          > się ta nieplanowana ciąża-to uwiewrzcie mi-mało tego typu związów przechodzi
          > taką "próbę" pozytywnie.
          > Rzeczywiście-jeżeli facet będzie chciał uciec od odpowiedzialności-bo taki
          > ma "charakter" to i ślub nie stanie mu na przeszkodzie-ale czy nie jest
          tak,że
          > właśnie brak tego "papierku" ułatwia mu taką decyzję?
          > Może właśnie odpowiadają mu takie luźne związki,żeby w razie problemów móc
          > szybko i bezboleśnie(dla siebie) się ewakuować...

          Jeśli w jakis sposób mógłbym wpłynac na twoje osobiste statystyki, a co za tym
          idzie wbic szpileczke w twój beton światopoglądowy to pozwól że sie przedstawię
          jako typowy przedstawiciel życia na kocia łapę z wpadką włącznie. Mamy dziecko
          i jestesmy rodziną. Nie zamierzam nigdzie odchodzić. To prawda wzielismy ślub w
          tak zwanym międzyczasie, ale były ku temu powody. Gdyby nie one do tej pory
          bylibyśmy szcęśliwą kocią łapą tak jak i teraz z podpisanym paprierem. A, i
          jescze powiem, że mam kolegę żyjącego w takiej samej konfiguracji, a i jeszcze
          jedna kuzynka mi sie przypomniała....
    • saana Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 12:28
      nie wiem czy az taki ....
      zaznacz, ze nie chcesz byc jego zona potem zmien zdanie potem jeszcze raz...i
      facet zaprowadzi Cie do oltarza.
      A serio kocia lapa czy konkubinat. Znam mnostwo par ktore mieszkaja razem i po
      10 latach czasem decydujA sie na slub.
      brak odpwiedzialnosci i brak slubu to nie to samo.
      • naturella Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 12:48
        Nie rozumiem stwierdzenia "życie na kocią łapę". Dla mnie mieszkanie razem to
        jest konsekwencja związku, następny etap po randkach w pubach, pierwszych
        wspólnych wakacji, pomieszkiwaniu razem przez weekendy itp. W końcu jedna ze
        stron proponuje "zamieszkajmy razem" i nie powinno w tym momencie pachnieć
        siarką i dymić się, ale jest to naturalna kolej rzeczy. Ludzie zamieszkują
        razem, sprawdzają swoją miłość we wspólnym zyciu i normalnych, ludzkich
        problemach, po czym decydują się na ślub.
        Tak było u mnie i u prawie wszystkich moich znajomych. Nie wyobrażam sobie
        ślubu bez wcześniejszego zamieszkania razem. Zbyt wiele widziałam związków,
        które rozpadały się, bo różnica temperamentów, charakterów i przywyczajeń
        wyszła dopiero wtedy, gdy zamieszkali razem. I może jestem zbyt realistyczna,
        ale moim zdaniem miłość nie wystarczy do udanego związku. Do tego potrzeba jest
        jeszcze akceptacja, szacunek i zaufanie. W słowie "akceptacja" u mnie mieści
        się również szeroki zakres tolerowania trybu zycia partnera, jego zachowań,
        przyzwyczajeń, wad, nałogów itp. I nie sprowadzajcie wszystkiego do głupawych
        testów typu "przestanę go kochać, bo zuzywa za dużo wody". To raczej uczenie
        się siebie nawzajem, żeby nie doprowadzać do sytuacji, w której okazuje się, że
        on i ona mają zupełnie inne wyobrażenie na temat wspólnego życia, a wszelkie
        rozdźwięki odbierane są w sposób "on mnie chyba już nie kocha".
        • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 16.07.03, 12:58
          masz w 100 procentach racje, jednak niektorym ciezko pojac, ze kiedy wrobelki
          cwierkaja i milosc w sercach wypelniaja, to nie juz juz slub, ale najpierw
          zamieszkac i poznac sie naprawde
          • olka35 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 13:49
            Gość portalu: jar napisał(a):

            > masz w 100 procentach racje, jednak niektorym ciezko pojac, ze kiedy
            wrobelki
            > cwierkaja i milosc w sercach wypelniaja, to nie juz juz slub, ale najpierw
            > zamieszkac i poznac sie naprawde
            *******
            nie -nie o to chodzi,ze trudno pojąć:-)
            pomijam tu pary,które z założenia nie chcą brać slubu i to im odpowiada.
            Ja jestem mężatką-i też to nie było chop-siup z tym ślubem:-)oboje po pewnym
            czasie dojrzelismy do tej decyzji.Ale nie wyobrazam sobie jakby mój chłopak
            stwierdził:ok,chcę żebyś byłą moją żoną,ale najpierw zamieszkajmy na próbe-to
            jest takie przedmiotowe podejście do człowieka.
            Przecież,gdy sie zamieszkuje sie razem-traktując to jako kolejny etap-przed
            slubem to można bardzo dobrze przez ten czs odgrywać rolę idealnej osoby-
            prawda?i dopiero potem się "odsłonić".
            to jakieś dziwne podejście do spraw uczuciowych-jak do kariery
            zawodowej...ok,randki mamy już za sobą,kolejny etap to wakacje,kolejny to
            wspólne weekendy,kolejny to...itd nie ma w tym za grosz romantyzmu.
            To trochę tak-jakby ktoś decydował się na wzięcie kota ze schroniska,ale
            najpierw bierze go na tydzień na próbę do domu-sprawdzić,czy podoła opiece

            • Gość: jar Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: 195.136.33.* 16.07.03, 13:59
              noo.. wiesz, w zasadzie jak ktos moze powiedziec do kobiety z ktora nie
              mieszkal 'zamiszkajmy razem, chce zebys byla moja zona', przeciez to od razu
              widac, ze albo mlody naiwny albo wesoly chlopiec....;)
              to nie jest podejscie jak do kariery aby mieszkac razem i poznawac sie, nie
              znam lepszej metody na wzajemna akceptacje swoich malych przyzwyczajen (a
              ladnie to opisala naturella), nie uwazam jedynie aby w sytuacji kiedy ludzie
              sobie ufaja (a nie ktos chce wykorzystac druga strone) byla tutaj obawa przed
              jakakolwiek nieszczeroscia. to tutaj wlasnie naprawde moze sie rozwinac zwiazek
              badz do niego nie dojsc...lepiej przeciez aby ludzie zakochani ze hej, ktorzy
              nie potrafia wspolnie obok siebie funkcjonowac, nie byli malzenstwem, czy nie?
              -to nie kotek, kotek czesto nie ma wplywu na swoje decyzje, kotek nie bedzie
              mial z toba dzieci, nad kotkiem masz znaczna przewage:)
          • szewczyk_dratewka Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 13:54
            No i jeszcze jedna ważna sprawa. Któregoś dnia "motylki" przestają dominować, a
            zaczyna się codzienność. I jeśli nie jesteśmy uodpornieni na niektóre z wad
            partnera, to czy po slubie, czy bez, związek taki zaczyna się rozpadać. Myślę,
            że duże znaczenie ma wcześniejsze poznanie się, by związek był w stanie
            przetrwać różne burze. Zauważcie, że osoby "po przejściach" dużo ostrożniej
            wymawiają słowo "ślub". Zupełnie inaczej rozumieją słowo "związek".
            Życie zawiera w sobie zbyt wiele prozaicznych czynności, takich jak codzienne
            zakupy, sprzatanie, pamiętanie o opłatach, o datach, kwiatach itp...
            Samą miłością nie rozwiąże się tych niby prostych spraw. Inaczej zresztą
            wygląda miłość z poziomu nastolatka, a inaczej z pozycji 30, 40-latka.
            A czy w wieku 80-lat można kochać? Czy można wtedy wciąż z kimś być? Wierzę że
            tak, czego i Wam ze smoczym pozdrowieniem życzę... :)
            • Gość: Malwina Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 14:25
              tzw milosc nie wiele ma wspolnego ze zyciem razem, zapewniam. Stad ta ochota
              aby sprawdzic czy w codziennosci funkcjonujemy kompatybilnie (???)
              z samej milosci wychodza kwiatki blawatki i maslane oczy a obiad jak sie palil
              tak sie pali
              • Gość: Malwina Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 14:30
                Druga strona medalu :
                w wolnym zwiazku daje sie wiecej gdyz latwo wszystko spieprzyc - nie ma
                obwarowan jak w malzenstwie. Jak zalezy ludziom to sie bardziej staraja bo
                wlasnie bardziej to wszystko ulotne.

                a najlepiej to mieszkac osobno ! oo !
                • alfika Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 14:41
                  Guzik prawda! Jak wszystko bardziej ulotne, to ludzie energie tracą na obawy -
                  jak mnie tak kocha, jak mówi, to czemu za mnie nie wyjdzie/nie ożeni się ze
                  mną.
                  To wprowadza niepokój, a to odbiera energię, a ta zamiast iść na starania jest
                  bezpowrotnie i bez sensu tracona.

                  Lepiej we dwoje uczyć się gotować niż jeść samemu smakowitą zupę.
                  Nie samą zupą człowiek żyje. O!
                  • Gość: Malwina Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 14:46
                    nieeee, to w polsce ten szal z malzenstwem :-)
                    zapewniam
                    trzy palce na sercu
                    tu juz od dawna dawna dawna nie ma presji
                    ludzie sie hajtaja (jak juz)z :
                    a) przyjemnosci
                    b) wzgledow podatkowych

                    Nawet na wsi masz swiety spokoj :-)
                    • alfika Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 14:59
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):


                      > zapewniam
                      > trzy palce na sercu


                      A co z dwoma pozostałymi???

                      Nie ma presji, jest chęć bycia we dwa :)
                      A z przyjemnością i z podatkami - masz rację, mimo że we Francji :)))
                      W normalnym związku dorosłych ludzi miłość i tak sobie trwa.
                      Jak nie ma, to nic nie pomoże. Nawet sto ślubów. Ani na niemanie miłości, ani
                      na niemanie dojrzałości.

                      Idę na powietrze utwierdzić się w alergii.
                    • magda9819 Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 16.07.03, 15:02
                      ja tam na razie:-) żyję "na kocią łapę" i przyznam szczerze-ze...to tak
                      bardziej bez zobowiązań.Można nawet powiedzieć:"że tak jakoś wyszło"-razem
                      taniej...ale moze powinnam uważać w takim razie- bo może będzie ciążą?
                      choć zabezpieczamy sie,no ale na takie tematy nie rozmawialiśmy...
                      a tak wogóle to nie wiem,czy z nim będę tak na poważnie...
        • Gość: Alcik Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.solcon.nl 18.07.03, 15:07
          Popieram Naturelle.Trzeba sobie razem najpierw przyjrzec mieszkajac pod
          wspolnym dachem,poznac swoje slabosci etc.Jesli sie je akceptuje to dopiero
          sie pobrac.Bo malzenstwo to zbyt odpowiedzialna decyzja.U niektorych dopiero
          po slubie okazuje sie,ze jest to niewypal i wtedy rozwod i nastepne tragedie.
          Dlatego popieram kocia lape "na okres probny".Pozdrawiam
          • Gość: tak Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.net.pl / 192.168.1.* 18.07.03, 15:25
            Gość portalu: Alcik napisał(a):

            > Popieram Naturelle.Trzeba sobie razem najpierw przyjrzec mieszkajac pod
            > wspolnym dachem,poznac swoje slabosci etc.Jesli sie je akceptuje to dopiero
            > sie pobrac.Bo malzenstwo to zbyt odpowiedzialna decyzja.U niektorych dopiero
            > po slubie okazuje sie,ze jest to niewypal i wtedy rozwod i nastepne tragedie.
            > Dlatego popieram kocia lape "na okres probny".Pozdrawiam

            Kiedys było coś podobnego. Nazywało się narzeczeństwo.

            "Kocia łapa" jest super. Można sprawdzić:
            - kto i jak chrapie,
            - jakie wymogi, wady i zalety erotyczne posiada partner(ka),
            - jakie i ile dzieci nam się przydarzy,
            - jaką kto będzie mieć pracę, jakie dochody,
            - kto ile i jak je,
            - czy ona sprząta, a on wynosi śmieci,
            - i wiele innych niezwykle ważnych poznań, które zastąpią braki w uczuciach i
            pomogą uniknąć rozwodu.

            Pozdrawiam
    • Gość: Sergiusz dlaczego tylko dla facetów? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 15:16
      Ulotnić się można w każdych okolicznościach. Różnica jest wyłącznie taka, że z formalnego związku ulotnić się jest "technicznie" trudniej. Powstaje jednak pytanie: czy ma sens sytuacja, w której ktoś ma ochotę się ulotnić i nie czyni tego wyłącznie z powodu istnienia związku sformalizowanego? Przecież w końcu i tak się ulotni - na razie duchem, a jak sytuacja dojrzeje - ciałem też.

      MS.
      • Gość: Malwina Re: dlaczego tylko dla facetów? IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 16.07.03, 15:39
        no ale jak tu jest ciaza w wolnym zwiazku (jak sie zdarzy bo trzeba by dwoje
        chcialo) to nie ma zadnego spolecznego problemu ani pospiechu do kobierca.
        Wiekszosc wolnych z dzieckiem oficjalizuja po kilku dobrych latach i to jest
        urocze jak ich 8 latki "swiadkuja" przy slubie :-)
      • naturella Re: dlaczego tylko dla facetów? 16.07.03, 15:44
        Co to w ogóle, kurcze, za sformułowanie? Życie na kocią łapę? A po slubie to co
        jest, życie na odpis aktu małżeństwa? Życie na ślub? Wiecie co, troszkę dla
        mnie ta dyskusja jest żenująca. Rozumiem, że moja 70-letnia babcia używa takich
        terminów jak "życie na kocią łapę", ale my chyba wszyscy jesteśmy młodymi
        ludźmi, prawda? Myślałam, że powoli odchodzi się od stereotypu, że życie=ślub,
        że miłość=ślub, że w ogóle zacząć nowe zycie=ślub i poukładać sobie życie to
        też = ślub. Ktos tam chce, ktoś nie chce mieć papierka i już. grunt, żeby razem
        tego samego chcieli. Jeśli będą się chcieli rozstać, to i tak to zrobią,
        niezależnie od tego, czy żyją na kocią, psią czy inną łapę. Dlaczego to wygodny
        układ dla faceta? A dla kobiety to nie? To kobieta nie może mieć chęci
        odejścia? To kobiety są takie, że jak już złapią tego faceta, to koniecznie
        muszą mieć papier? W mordę.
        • Gość: Sergiusz Re: dlaczego tylko dla facetów? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 15:47
          Zgoda, z jednym wyjątkiem. Na pewno nie wszyscy tutaj są "metrykalnie" młodzi, a z drugiej strony - często ci 70-letni "staruszkowie" są młodsi od 20-letnich młodzieńców.

          MS.
          • naturella Re: dlaczego tylko dla facetów? 16.07.03, 15:49
            Sergiusz, jasne:) Mentalny wiek ma dużo większe znaczenie:)
            • Gość: Sergiusz Re: dlaczego tylko dla facetów? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 15:52
              Właśnie.
              :-)
              MS.
              • olka35 Re: dlaczego tylko dla facetów? 16.07.03, 16:54
                naturello-ja napisałam ten post głównie dlatego,że w swojej pracy spotkałam
                sie z wieloma przypadkami,kiedy dwoje ludzi mieszkało ze sobą-mieli wspólne
                plany i...kiedy pojawiła się nieplanowana ciąża facet nagle stwierdzał,że on
                tak naprawdę nie kochał tej dziewczyny i ulatniał się.Potem spotykali się na
                sali sądowej-na sprawie o alimenty,bądź jeżeli facet był na tyle "miły" o
                ustalenie ojcostwa i alimenty.
                Dlatego napisałam ten post.Wiadomo-tak samo odchodza ze zwiazków kobiety,jak i
                mężczyźni;ale dla mnie taki układ mieszkania bez slubu-niesie jednak pewne
                ryzyko dla kobiety...:-) bo różnie to bywa
    • Gość: roz swoisty znak czasów... IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.16.* 16.07.03, 16:53
      Zwróćcie uwagę na pewną charakterystyczną dla naszych czasów sprawę. Czy to nie
      dziwne, że z jednej strony czymś szalenie nowoczesnym jest życie z kimś w tzw.
      wolnym związku, odrzucenie małżeństwa, papierków, to podobno zabija miłość.
      Ale przecież zupełnie inaczej wygląda to z punktu widzenia środowisk
      homoseksualnych. Przecież przyznanie im prawa do owego małżeństwa jest
      odbierane jako przejaw "nowoczesnego " myślenia.
      To w końcu będąc zwolenniczką tej instytucji jestem nowoczesna czy wprost
      przeciwnie? Zastanawialiście się kiedyś nad tym?
      • Gość: Malwina Re: swoisty znak czasów... IP: *.d1.club-internet.fr 16.07.03, 17:12
        nie chodzi o nowoczesnosc
        lecz o moralnosc
        w pl w dalszy ciagu jest niemoralne zycie bez papierka
        nie mowiac o posiadaniu dzieci poza malzenstwem
        i to mnie wkurza
        • Gość: jar Re: swoisty znak czasów... IP: 195.136.33.* 17.07.03, 08:39
          > w pl w dalszy ciagu jest niemoralne zycie bez papierka

          hehehe....ech.... juz nawet niektore male miasteczka akceptuja takie formy a co
          dopiero mowic o miastach...
          • alfika Re: swoisty znak czasów... 17.07.03, 10:45
            Eeee tam, zalezy gdzie patrzeć i czego słuchać.
            No, trochę się wyzwierzę, he he :)
            Rodzice pobrali się po parunastu latach bycia rodziną - normalną, kochającą
            się, zdrową - i zdrowszą niż wiele rodzin "ślubnych" moich koleżanek czy
            kolegów.
            Na dodatek poczatkowo do Taty mówiłam po imieniu, co szokowało nauczycielki,
            ale słowa nie powiedziały w klasie, tylko zapytały mamę. Potem chyba wyjaśniały
            między sobą :)))
            To było ponad 20 lat temu.
            Tylko raz jako dziecko usłyszałam głupią uwagę ze strony innego dziecka na ten
            temat. Nie pamiętam, czy mu wtłukłam czy zlekceważyłam. Chyba zlekceważyłam.
            Ale ten chłopak po pierwsze pochodzi z chorej rodziny - mama niemal mieszka w
            kościele, ojciec dla odmiany w barze. A po drugie rozpowiedział
            najidiotyczniejsze erotyczne zwierzenie, jakie kiedykolwiek usłyszałam - mocno
            piętnujące dziewczę, które usiłował chyba uwieść, bo z opisu jego działań nie
            do końca cel jego zabiegów był jasny - więc jego opinia nie jest zbyt
            miarodajna (jeśli brać pod uwagę ludzi błądzących, ale jednak zdrowych na
            umyśle).

            Moi sąsiedzi, mający ponad 60 lat, żyją jak małżeństwo, bez ślubu.
            Nie są jedyni.
            Jeszcze znajomi z pracy.
            Traktują sie lepiej niż niejedno małżeństwo, choć mam ogromną nadzieję, że to
            nie ze strachu, że tej drugiej stronie się coś nie spodoba i odejdzie!
            Ale żadna z tych par, o ile wiem, nie wiązała się w rodzinę "dla sprawdzenia",
            tylko po to, by ze sobą spędzić życie. I nie wzięli ślubu z powodów
            zewnętrznych albo przekonań.

            Jestem za ślubem - ale ze zdrowych pobudek i przy pozytywnej motywacji (nie
            ze strachu, z nacisków, bez przekonania, dla świętego spokoju itd).
            • olka35 Re: swoisty znak czasów... 17.07.03, 12:08
              hej,
              nie jestem jakąś zagorzłą zwolenniczką ślubów na siłę,ani tzw.moralności na
              pokaz.
              Dla mnie najważniejsze jest uczucie-a kiedy dwoje ludzi się kocha i szanuje
              wtedy nie ma miejsca na takie tragedie zyciowe jakich często jestem mimowolnym
              świadkiem.Napisałam ten post-nie po to żeby piętnować pary żyjące bez slubu:-)
              czy aby agitować do jedynie słusznego modelu na życie we dwoje.Napisałam to
              z...obserwacji-bo jak widzę duzo jest facetów nieodpowiedzialnych,którzy nie
              dorosli do bycia i mieszkania z kobietą.
              • Gość: jar Re: swoisty znak czasów... IP: 195.136.33.* 17.07.03, 12:09
                > z...obserwacji-bo jak widzę duzo jest facetów nieodpowiedzialnych,którzy nie
                > dorosli do bycia i mieszkania z kobietą.

                och boze... co za szczescie, ze te kobiety zawsze takie odpowiedzialne....;)
                • olka35 Re: swoisty znak czasów... 17.07.03, 12:18
                  Gość portalu: jar napisał(a):

                  > > z...obserwacji-bo jak widzę duzo jest facetów nieodpowiedzialnych,którzy n
                  > ie
                  > > dorosli do bycia i mieszkania z kobietą.
                  >
                  > och boze... co za szczescie, ze te kobiety zawsze takie odpowiedzialne....;)
                  ******
                  no tak-ale kobieta nie czmychnie w siną dal kiedy pojawi się ciąża:-)taka jest
                  biologia-wiem,wiem:-)
                  o takie przypadki mi chodzi w tym poście-ucieczki kolesi i zostawienie swojej
                  partnerki samej sobie z "problemem"-niech sobie radzi sama
                  • Gość: jar Re: swoisty znak czasów... IP: 195.136.33.* 17.07.03, 12:56
                    > no tak-ale kobieta nie czmychnie w siną dal kiedy pojawi się ciąża:-)taka
                    > jest biologia-wiem,wiem:-)

                    no przeciez nie bede sie z toba licytowal, ze facet nie urodzi w tajemnicy w
                    lzience dzieciaka i nie wyrzuci go pod smietnikiem, albo nie utopi w kiblu tuz
                    po porodzie

                    > o takie przypadki mi chodzi w tym poście-ucieczki kolesi i zostawienie swojej
                    > partnerki samej sobie z "problemem"-niech sobie radzi sama

                    no i oczywiscie, ze sa tacy faceci, i zawsze beda, tak samo jak beda podle
                    kobiety... ale ty starasz sie z wyjatkow zrobic jakas dziwna regule
                • alfika Re: swoisty znak czasów... 17.07.03, 12:21
                  Jak się Ola jeszcze trochę poupiera, że to mężczyźni bywają nieodpowiedzialni,
                  to chyba zapomnę o wszystkich historiach, których byłam mimowolnym świadkiem, a
                  które przeczą temu, przy czym zaparła się Ola.
                  :) Stukam i stukam w klawiaturę, chyba zacznę w tę szybkę...

                  Dziewczyny są równie, albo i bardziej nieodpowiedzialne
                  puk
                  puk
                  puk
                  • Gość: joanna Re: swoisty znak czasów... IP: *.icpnet.pl 17.07.03, 12:34
                    alfika napisała:

                    > Jak się Ola jeszcze trochę poupiera, że to mężczyźni bywają
                    nieodpowiedzialni,
                    > to chyba zapomnę o wszystkich historiach, których byłam mimowolnym świadkiem,
                    a
                    >
                    > które przeczą temu, przy czym zaparła się Ola.

                    Poza tym nie wiedziec czemu Ola uparła się, że nieodpowiedzialni panowie są
                    tylko w tych związkach "na kocią łapę". A tak wiele jest historii, gdzie
                    również panowie- mężowie niestety nie wytrzymują psychicznie pojawienia się
                    dziecka i również biorą nogi za pas...
                    Reasumując: nieodpowiedzialność to cecha wystąpująca niestety u obojga płci i
                    we wszelakich związkach.

                    Pozdrawiam,
                    Joanna (zyjąca bez ślubu, bynajmniej nie na próbę)



                  • olka35 Re: swoisty znak czasów... 17.07.03, 13:12
                    alfika napisała:

                    > Jak się Ola jeszcze trochę poupiera, że to mężczyźni bywają
                    nieodpowiedzialni,
                    > to chyba zapomnę o wszystkich historiach, których byłam mimowolnym
                    świadkiem, a
                    >
                    > które przeczą temu, przy czym zaparła się Ola.
                    > :) Stukam i stukam w klawiaturę, chyba zacznę w tę szybkę...
                    >
                    > Dziewczyny są równie, albo i bardziej nieodpowiedzialne
                    > puk
                    > puk
                    > puk
                    >
                    ***
                    dobra-już więcej nic nie napiszę:-)
                    chciałąm po prostu poruszyć ten temat-moze zbyt nachalnie? ale tak mnie
                    wzięło...
                    • alfika Re: A pisz, pisz... 17.07.03, 14:11
                      ...tylko popatrz jeszcze na drugą stronę medalu :)

                      Pozdrawiam ciepło, bo zimno :)))
                      • Gość: molly Re: A pisz, pisz... IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 00:09
                        alfika napisała:

                        > ...tylko popatrz jeszcze na drugą stronę medalu :)
                        >
                        > Pozdrawiam ciepło, bo zimno :)))


                        Gdzie, gdzie jest zimno? Tylko powiedz, a już tam lecę!

                        A "w temacie" kocia łapa vs papierek, hm... Właściwie prawie wszystko
                        wystukano. Tam wyżej pisałaś wyczerpująco - i to tak jakby: dojrzałość =
                        odpowiedzialność. Płeć obojętna, ważne uczucie:)

                        Pozdrowienia (gorące, bo gorąco) :-))
                        M
                        PS. Czy Alfiki i Alfy spędzają wszystkie weekendy na Melmaku?
                        No i co z tą alergią? Czy to nie katar sienny albo inna pyłkowica?
                        (Przepraszam, aż 3 pytania w 1 peesie)

                        • naturella Re: A pisz, pisz... 18.07.03, 08:36
                          To ja jeszcze jedno.

                          Olka35 napisała: no tak-ale kobieta nie czmychnie w siną dal kiedy pojawi się
                          ciąża:-)taka jest biologia-wiem,wiem:-)o takie przypadki mi chodzi w tym poście-
                          ucieczki kolesi i zostawienie swojej partnerki samej sobie z "problemem"-niech
                          sobie radzi sama.

                          Może ja jestem jakaś dziwna, głupia, mówcie co chcecie... ale dla mnie to
                          chore. Jeśli ojciec mojego dziecka miałby czmychnąć, to wolałabym, żeby
                          czmychnął przed ślubem... i żeby w ogóle czmychnął, skoro jest takim
                          nieodpowiedzialnym bydlakiem. I tyle. I uważam akurat przewrotnie, że
                          przypadkowo jest to argument za mieszkaniem razem, żeby nie doprowadzać do
                          sytuacji, w której jest się z facetem, którego tylko ślub wstrzymuje
                          od "czmychania".


                          • alfika Re: A pisz, pisz... 18.07.03, 10:28
                            No, racja, ale Ola pisze o kobietach, które rozumują inaczej, bo weszły w rolę
                            ofiary i przynajmniej w sądzie z tej roli nie wyjdą.
                            Ja nie mówię, że nie mają racji! Czasem muszą zawalczyć o środki do życia.
                            A z drugiej strony - takiego mężczyznę może wychować obrączka - bo nie bedzie
                            mu wypadało odejść - i jedna tragedia mniej.
                            Są kobiety, którym to wystarczy.
                        • alfika Re: A pisz, pisz... 18.07.03, 09:51
                          Gość portalu: molly napisał(a):

                          >
                          > Gdzie, gdzie jest zimno? Tylko powiedz, a już tam lecę!
                          >
                          > A "w temacie" kocia łapa vs papierek, hm... Właściwie prawie wszystko
                          > wystukano. Tam wyżej pisałaś wyczerpująco - i to tak jakby: dojrzałość =
                          > odpowiedzialność. Płeć obojętna, ważne uczucie:)
                          >
                          > Pozdrowienia (gorące, bo gorąco) :-))
                          > M
                          > PS. Czy Alfiki i Alfy spędzają wszystkie weekendy na Melmaku?
                          > No i co z tą alergią? Czy to nie katar sienny albo inna pyłkowica?
                          > (Przepraszam, aż 3 pytania w 1 peesie)
                          >


                          Ale Cię nie było :)))
                          Dzięki za mailika!

                          ad. ps. CO TO Melmak???
                          Alergia ma się dobrze - poszliśmy z Alfem na spacer na łąkę i tu dała popis -
                          kichała i prychała mną aż miło i bolała mi gardło - polubiła mnie, cholera
                          jedna :))))
                          • Gość: molly Re: A pisz, pisz... IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 11:35
                            alfika napisała:

                            > >> > M
                            > > PS. Czy Alfiki i Alfy spędzają wszystkie weekendy na Melmaku?
                            > > No i co z tą alergią? Czy to nie katar sienny albo inna pyłkowica?
                            > > (Przepraszam, aż 3 pytania w 1 peesie)
                            > >
                            >
                            >
                            > Ale Cię nie było :)))
                            > Dzięki za mailika!
                            >
                            > ad. ps. CO TO Melmak???
                            > Alergia ma się dobrze - poszliśmy z Alfem na spacer na łąkę i tu dała popis -
                            > kichała i prychała mną aż miło i bolała mi gardło - polubiła mnie, cholera
                            > jedna :))))

                            Byłam, byłam, tylko cichutko siedziałam pod krzakiem:) - troche za gorąco
                            No, a z jakiej planety przyleciał Alf? (Co prawda przestała już istnieć, ale
                            ten miły kosmatek często ją wspomina:))

                            Pozdrowionka i udanej walki z alergią
                            M

                            >
                            • alfika Re: A guzik :) 18.07.03, 12:14
                              Gość portalu: molly napisał(a):

                              >
                              > Byłam, byłam, tylko cichutko siedziałam pod krzakiem:) - troche za gorąco
                              > No, a z jakiej planety przyleciał Alf? (Co prawda przestała już istnieć, ale
                              > ten miły kosmatek często ją wspomina:))
                              >
                              > Pozdrowionka i udanej walki z alergią
                              > M
                              >


                              I tak się nie odczepię :) Co to jest Melmak???

                              My, kosmatki, jesteśmy dokładnie z tej samej, puchatej planety. I alf, i
                              alfika :)

                              PS. Alergię próbuję pokonać ignorancją.
                              I psikadłem, jak się rozdokazuje.
                              • Gość: molly Re: A 2 guziki :))) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 13:24
                                alfika napisała:





                                > I tak się nie odczepię :) Co to jest Melmak???

                                > My, kosmatki, jesteśmy dokładnie z tej samej, puchatej planety. I alf, i
                                > alfika :)
                                >
                                > PS. Alergię próbuję pokonać ignorancją.
                                > I psikadłem, jak się rozdokazuje.

                                Mam pod ręką "Podręczny indeks leków" (wyd. przez f-mę Gedeon Richter), ale nie
                                znajduję w niej leku o nazwie Ignorancja:-D (choć np. Imigran(t) jest).
                                Poważnie - to z czym walczysz nie powinno być tematem głupich żartów.

                                ODPOWIEDŹ: Serialowy ALF przyleciał na Ziemię z planety Melmak (albo Melmag -
                                nie wiem czy dobrze słyszę, bo on ma taki gruby głos) i wylądował na dachu
                                Tannerów. Teraz chyba wszystko wyjaśnione:)))

                                Jeszcze raz gorące pozdrowionka i życzę dobrego weekendu na Melmaku czy
                                gdziekolwiek będziesz:) Alergię najlepiej zostaw w domu (wciśnij pod szafę czy
                                coś takiego)

                                M
                                Ufff, jak gorąco. Lubię!!!
                                >
                                >
                                • alfika Re: A 2 guziki :))) 18.07.03, 13:39
                                  Gość portalu: molly napisał(a):

                                  > Mam pod ręką "Podręczny indeks leków" (wyd. przez f-mę Gedeon Richter), ale
                                  nie
                                  >
                                  > znajduję w niej leku o nazwie Ignorancja:-D (choć np. Imigran(t) jest).
                                  > Poważnie - to z czym walczysz nie powinno być tematem głupich żartów.
                                  >
                                  > ODPOWIEDŹ: Serialowy ALF przyleciał na Ziemię z planety Melmak (albo Melmag -
                                  > nie wiem czy dobrze słyszę, bo on ma taki gruby głos) i wylądował na dachu
                                  > Tannerów. Teraz chyba wszystko wyjaśnione:)))


                                  O, patrz, a ja nie wiedziałam, że to u tamtego nazywało się Melmak(-g) :))
                                  Dzięki, już myslałam, że to jakieś strasznie tajemnicze miejsce.
                                  Alergię zabieramy, może skoro się przyplątała to się gdzieś odplącze.
                                  Ciekawe miejsce, skoro masz pod ręką indeks leków.

                                  Już Cię zaczynam podejrzewać, że jesteś alfem albo mamą albo piszesz z
                                  zaświatów :)
                                  • Gość: molly Re: A 3 guziki :))) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 14:30
                                    alfika napisała:


                                    >
                                    > O, patrz, a ja nie wiedziałam, że to u tamtego nazywało się Melmak(-g) :))
                                    > Dzięki, już myslałam, że to jakieś strasznie tajemnicze miejsce.
                                    > Alergię zabieramy, może skoro się przyplątała to się gdzieś odplącze.
                                    > Ciekawe miejsce, skoro masz pod ręką indeks leków.
                                    >
                                    > Już Cię zaczynam podejrzewać, że jesteś alfem albo mamą albo piszesz z
                                    > zaświatów :)
                                    >

                                    Nie nie jestem alfem (a szkoda) ani mamą, nie z zaświatów, chociaż ja też nie
                                    jestem z tego swiata. Chciałam wrócić do siebie, ale na "Spirita" sie
                                    spóźniłem, a nie jestem aż taką oportunistką, żeby lecieć na "Opportunity".
                                    Posiedze tu jeszcze trochę, bo towarzystwo (na ogół) miłe.

                                    Pozdrowienia:-)))
                                    M
                                    Ps.Co do "wykazu" no to podobno co drugi Polak (i Polka) jest lekarzem. Tak
                                    mówił w każdym razie jeden trefniś. No więc chcę być trochę lepszym lekarzem
                                    niż inni:)
                                    • Gość: molly Re: A 3 guziki :))) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 14:34
                                      Ale fajna rozmowa w wątku o życiu na kocią łapę:DD.
                                      Chociaż...każde miejsce jest dobre

                                      PS.(Będą następne)
    • sdfsfdsf Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 18.07.03, 08:50
      dla mnie zadna lapa nie jest idealem, dlatego kobietki lapy z daleka ode mnie
    • defanddumb Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 18.07.03, 09:16
      a może Twoja opinia powstała na podstawie Twojej pracy - ponieważ ciągle
      trafiają do Ciebie ludzie z pewnym określonym rodzajem problemu, wydaje Ci się,
      że stanowią oni znaczną część par nierejestrujących się w urzędach?
    • Gość: dream Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.daminet.pl 18.07.03, 21:37
      owszem, wszystko było dobrze w naszym życiu na kocią łapę dopóki nie
      zachorowałam...

      nasze wspólne życie skończyło się błyskawicznie, bo go w poczucie winy swoją
      chorobą wpędzałam. Nie życzę nikomu takiego kubła zimnej wody (byliśmy razem 7
      lat)

      A
    • kamfora Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 18.07.03, 21:53
      olka35 napisała:

      > wiem ze modne jest teraz życie na tzw.kocią łąpę-zwolennicy tegoż modelu
      > partnerstwa twierdzą,ze niczym to się nie różni od małżeństwa-no może
      > właśnie tylko papierkiem,a ten nie jest ważny skoro dwoje ludzi się kocha.

      Moim zdaniem małżeństwo - ma sens jedynie, gdy zawarte ze względów
      religijnych,
      Każde inne - to zwykła spółka cywilna - i tak powinno być traktowane.
      • Gość: molly Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 18.07.03, 22:47
        kamfora napisała:


        >
        > Moim zdaniem małżeństwo - ma sens jedynie, gdy zawarte ze względów
        > religijnych,
        >

        A to ciekawe! Względy religijne - co to jest? Czy np.oboje mają iść do
        klasztoru???
        M
        • kamfora Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 21.07.03, 19:53
          Gość portalu: molly napisał(a):

          > A to ciekawe! Względy religijne - co to jest? Czy np.oboje mają iść do
          > klasztoru???

          Nie, Molly, nie mają iść do klasztoru.
          Względy religijne to traktowanie związku kobiety i mężczyzny
          według zasad swojej religii. Na przykład w katolicyzmie
          małżeństwo jest sakramentem.
          • Gość: molly Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 21.07.03, 23:02
            kamfora napisała:

            > Gość portalu: molly napisał(a):
            >
            > > A to ciekawe! Względy religijne - co to jest? Czy np.oboje mają iść do
            > > klasztoru???
            >
            > Nie, Molly, nie mają iść do klasztoru.
            > Względy religijne to traktowanie związku kobiety i mężczyzny
            > według zasad swojej religii. Na przykład w katolicyzmie
            > małżeństwo jest sakramentem.

            A co na przykład jeśli to prawosławna i np. preziterianin? To wtedy co?
            • kamfora Re: życie na kocią łapę-ideał dla facetów 21.07.03, 23:17
              Gość portalu: molly napisał(a):

              > A co na przykład jeśli to prawosławna i np. preziterianin? To wtedy co?


              Chodzi Ci o różnice w wyznaniu? Akurat te dwa wyznania nie różnią się
              zbytnio w stosunku do małżeństwa. Szczegółowe informacje znajdziesz
              pytając google :-)

              A tak na marginesie: jeśli nie zgadzasz się z czyimiś poglądami
              na jakiś temat - to zawsze usiłujesz tego kogoś wyśmiać?
    • Gość: grrrrw podejscie pragmatyczne IP: 80.51.242.* 20.07.03, 22:58
      Nikt tutaj nie poruszył nastepującego watku:
      1. kto rezygnuje z zarejestrowania swego wiązku w USC rezygnuje z ochrony
      prawnej jakądaje mu ten papier:
      a) dziedziczenie po zmarłym konkubencie jest własciwei niemozliwe (chybaże na
      mocy testamentu - ale to wtedy III grupa podatkowa)
      b) prawa do zajmowania mieszkania kwaterunkowego, spółdzielczego - czasem
      konkubent jako wieloletni lokator ma prawo zostać, niby że sie opiekował
      starsza osobąitp. ale nawet gdy był na stałe zameldowany, jest to dość trudne
      c)dziecko urodzone (a nawet poczete) w małżeństwie korzysta z domniemania, że
      mąż matki jest jego ojcem, a jesli ojciec uważa inaczej, musi tego dowieść, co
      jest zazwyczaj trudne.
      d) dziecko poczete poza małżeństwem musi być przez męża uznane lub zająć się
      tym musi sąd - masa trudności;
      2.dochodzą problemy dziedziczenia dziecka po własnym ojcu;
      3.problemy łączenia rodzin emigrantów, uzyskanie obywatelstwa obcego państwa
      itp przepisy, gdzie uzyte są słowa "członek najbliższej rodziny", a jest ich
      kupa;
      4. w przypadku rozwodu można dostać odszkodowanie, alimenty nawet na siebie, w
      przypadku konkubinatu nie;
      5. może się zdarzyć, że sąd nie udzieli rozwodu, a zarządzi tylko separację, a
      to dla przyczyny wyraźnego naruszenia norm życia społecznego jakim byłaby próba
      opuszczenia współmałzonka inwalidy itp. Konkubenta opuścic można bez żadnych
      zobowiązań finansowych, nie ma pojęcia "współnota majątkowea"
      6. w chwili slubu powstaje powinowactwo między małzonkiem a rodziną
      współmałżonka, które nie ustaje nawet po rozwodzie i po smierci współmałzonka,
      teoretycznie, może się zdarzyć, że byli tęsciowie obciążeni zostaną rentą na
      nasze konto.
      A więc nie jest to całkiem to samo, słusznie ktos zauważył, że jesli za
      postepowe uznamy prawo osób homoseksualnych do rejestracji prawnej związku
      (slub), to własnie dla tych przyczyn które podałam powyżej, tym bardziej
      postepowe powinna nam sie wydawać chęć rejestracji własnego związku
      heteroseksualnego. Oczywiście jesli ktoś zupełnie świadomie, decyduje sie na
      taki model zycia - Bóg z nim, ale wydaje mi się, że większośc piewców
      przyjemności "zycia na kocią łapę" grzeszy brakiem podstawowej wiedzy z
      zakresu kodeksu rodzinnego i brakiem wyobraxni. Niemoralne jest
      wykorzystywanie takiej niewiedzy i głupoty, traci na tym srona słabsza w
      związku, a jest nią zazwyczaj kobieta. Grrrw
      • kamfora Re: podejscie pragmatyczne 20.07.03, 23:34
        Gość portalu: grrrrw napisał(a):

        > Nikt tutaj nie poruszył nastepującego watku:
        > 1. kto rezygnuje z zarejestrowania swego wiązku w USC
        rezygnuje z ochrony
        > prawnej jakądaje mu ten papier:
        > a) dziedziczenie po zmarłym konkubencie jest własciwei
        niemozliwe (chybaże na
        > mocy testamentu - ale to wtedy III grupa podatkowa)

        Może łatwiej zmienić prawo?
      • Gość: jar Re: podejscie pragmatyczne IP: 195.136.33.* 21.07.03, 08:04
        no ale o co chodzi? wiadomo, ze sa przywileje bycia w zwiazku malzenskim, tak
        samo jak i koszta rozpadu takiego zwiazku???.. bo rozumiem, ze tu chodzilo o
        poglebienie naszej wiedzy z dziedziny prawa, i oczywiscie podniesienie poziomu
        strony (jak to nazwalas) slabszej? :)))
Pełna wersja