emer_emer
03.10.07, 10:18
wczoraj rozmawialam z kolezanka ktora zerwala z chlopakiem, chcialam
pomoc, ale najwidoczniej zaszkodzilam sama sobie. ona przez prawie
2h wyrzucala wszystko z siebie, ja sluchalam doradzalam, ale zadne
moje slowa nie trafialy. czuje ze mnie to omotalo, czuje sie jak
koziol ofiarny, ktory zostal zarazony tymi negatywami. jej ulzylo,
ja sie nasluchalam i czuje sie dzis zle...jak sobie pomoc? czy na
przyszlosc nie sluchac, nie pomagac?