anuska22
05.10.07, 16:47
Jest mi strasznie ciężko.Jestem największym pechowcem,nic mi się nie udaje,
nic nie układa, wszystko psuje!próbowałam być optymistką, ale życie ciagle
każe mi upadać, im bardziej wierzę, że może w końcu będzie lepiej, tym jest
gorzej ;( Na pewno dobre rzeczy, wydarzenia pozwoliłyby mi podnieść się, ale
one mnie omijają, większość przyjaciół powyjeżdzała, zostali nieloczni ze
swoimi problemami.
Właściwie od dwóch lat czuję, że jestem w dołku.Mam wrażenie, że ktoś po
prostu rzucił na mnie jakiś zły urok.
Nie mam szczęścia w miłości, ostatnio straciłam dobrze płatną pracę, przez
intrygę pewniej dziewczyny, ciągle odczuwam lęk, o siebie i o najblizszych,
mam problemy na studiach.Ciągle wydaje mi się, że jestem na coś chora, mimo iż
byłam u lekarzy i jest wszystko w porządku, a to dlatego, że wokół mnie
ciagle ktoś umiera, choruje.Boję się przyszłości i chwilami ludzi.Chciałabym
pójść do psychologa, ale na prywatne wizyty mnie nie stać.Najlepiej byłaby
przestać istnieć, ot tak, w jednej chwili...