nie mam już siły na nic!

05.10.07, 16:47
Jest mi strasznie ciężko.Jestem największym pechowcem,nic mi się nie udaje,
nic nie układa, wszystko psuje!próbowałam być optymistką, ale życie ciagle
każe mi upadać, im bardziej wierzę, że może w końcu będzie lepiej, tym jest
gorzej ;( Na pewno dobre rzeczy, wydarzenia pozwoliłyby mi podnieść się, ale
one mnie omijają, większość przyjaciół powyjeżdzała, zostali nieloczni ze
swoimi problemami.
Właściwie od dwóch lat czuję, że jestem w dołku.Mam wrażenie, że ktoś po
prostu rzucił na mnie jakiś zły urok.
Nie mam szczęścia w miłości, ostatnio straciłam dobrze płatną pracę, przez
intrygę pewniej dziewczyny, ciągle odczuwam lęk, o siebie i o najblizszych,
mam problemy na studiach.Ciągle wydaje mi się, że jestem na coś chora, mimo iż
byłam u lekarzy i jest wszystko w porządku, a to dlatego, że wokół mnie
ciagle ktoś umiera, choruje.Boję się przyszłości i chwilami ludzi.Chciałabym
pójść do psychologa, ale na prywatne wizyty mnie nie stać.Najlepiej byłaby
przestać istnieć, ot tak, w jednej chwili...
    • piesbaskervill Re: nie mam już siły na nic! 05.10.07, 16:56
      czy oczekujesz,że ktoś pouczy się za ciebie,a może znajdzie ci pracę
      czy narzeczonego,albo pogłaszcze ?
      • jan_stereo Re: nie mam już siły na nic! 05.10.07, 17:13
        piesbaskervill napisał:

        > czy oczekujesz,że ktoś pouczy się za ciebie,a może znajdzie ci
        pracę czy narzeczonego,albo pogłaszcze ?


        A ktos sie moze tym na forum zajmuje ?
    • jan_stereo ale watek jakos zalozylas :"))) n/t 05.10.07, 16:56
    • juliaiga Re: nie mam już siły na nic! 05.10.07, 20:30
      To jest przeważnie tak,że nieszczęscie ściąga nieszczęście.Masz
      jeden dół to on się pomnaża.a to czego się człowiek boi to
      ściąga.Wyzeruj się z problemami.Znajdż szczęśliwych ludzi.Jeśli nie
      masz ich w okól siebie to próbuj gdzieś dalej np.przez
      internet.Szukaj szczęśliwych ludzi i skończ z narzekaniem.
    • brebre Re: nie mam już siły na nic! 05.10.07, 20:59
      możesz spróbowac lekkie pastylki antydepresyjne. pani w aptece
      ziołowe podpowie, poza tym codziennie mały spcer. nie desperuj.
      psycholog nie tylko przyjmuje prywatnie: są poradnie dla studentów,
      jest centrum praw koniet jest ośrodek interwencji kryzysowej , jest
      tel zaufania... jeśli niedajesz rady zwróć sie do którejs, albo do
      wszystkich z tych punktów. zacznij coś robić. codziennie jedna
      rzecz, potem dwie, koniecznie, nie zamykaj sie i już, teraz do
      roboty!! powodzenia
    • solaris_38 Re: nie mam już siły na nic! 05.10.07, 21:10
      a nie można być szczęśliwym pechowcem:) ?

      ludzie zawsze wyjeżdżają umierają zawsze znajdzie sie jakiś "knój" co knowa
      odstępne chore pajęczynki

      super pracę mają nieliczni
      itd

      to są normalne rzeczy

      nie mogą byc powodem do nieszczęścia !
      nie daj się !
      • szarex Re: nie mam już siły na nic! 15.11.07, 09:40
        Przypomniałeś mi film "Pechowiec" i jego optymistycze zakończenie. Może autorka tematu też powinna go obejrzeć?
    • anuska22 Re: nie mam już siły na nic! 06.10.07, 13:03
      Dziękuję, już mi troche lepiej,ale pozytywów nadal brak.
      pzd
    • zlotyswit Re: nie mam już siły na nic! 06.10.07, 14:04
      anuska22 napisała:

      > Nie mam szczęścia w miłości, ostatnio straciłam dobrze płatną pracę, przez
      > intrygę pewniej dziewczyny, ciągle odczuwam lęk, o siebie i o najblizszych,
      > mam problemy na studiach.

      to jest chyba taka nowa (nie)naturalna selekcja. zacznij machać szybko rękami by
      płynąć pod prąd bo inaczej przepadniesz.
    • veroy Re: nie mam już siły na nic! 06.10.07, 14:54
      a mi się niemal zawsze wszystko udawało - moje życie jest pasmem
      wzlotów bez upadków, sukcesów, fartów, cufalów -jak zwał tak zwał.
      przypuszczam ,że mam wszytsko, o czym marzysz i to , oczym nie
      śmiałabyś nawet pomarzyć.

      na to wszytsko pracowałam momentami bardzo ciężko. czasami trzeba
      było wypruć sobie flaki, czasem coś innego przychodziło mi bez
      trudu, przez farta, "niechcący".
      Nie mam żadnych problemów - z otoczeniem, ze sobą chyba też, choć
      raczej nie mnie to oceniać ;)
      nie mam kompleksów, wręcz przeciwnie - moja matka twierdzi, że od
      tego wszytskiego woda sodowa uderzyła mi do głowy.
      Im więcej od życia biorę, tym więcej od niego żądam.

      bynajmniej nie spoczęłam na laurach teraz - kiedy osiągnęłam
      to ,czego chciałam. chce ciągnąć dalej i dalej, starać się, męczyć ,
      płakać, złościć, ale ciągnąć.

      Tak więc moje życie jest pasmem męk i cierpień.
      ile to się muszę napracować, żeby mi coś konkretnego wyszło. szlak
      mnie trafia, gdy patrzę na osoby "zdolniejsze" ode mnie, którym
      to ,co ja osiągam z trudem, przychodzi łatwiej, albo przynajmniej
      tak się wydaje. jestem zestresowana ,płaczliwa, mam depresję. Nie
      mam nic z życia, bo muszę ciągle ciągnąć i wyciągnąć ile się da.
      Nikt tak nie ma jak ja, bo ja mam najgorzej !
    • markus.kembi Ja też nie mam siły 06.10.07, 15:27
      Od trzech lat. Bo to jest na takiej zasadzie - ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś
      i ktoś nie ma siły, żeby ktoś inny siłę miał. Widocznie w przyrodzie zasób siły,
      szczęścia i dobrego hhumoru jest ograniczony i nie dla wszystkich wystarcza. Dla
      niektórych są to zasoby nieosiągalne, dla innych - dostępne przez cały czas,
      jeszcze inni miewają przejściowe problemy z zaopatrzeniem. Tylko od czego to
      zależy, gdzie i komu można złożyć odwołanie od odmowy przydziału i ewentualne
      zażalenie?
    • zabi_rechot Re: nie mam już siły na nic! 11.11.07, 08:23
      anuska22 napisała:

      > Jest mi strasznie ciężko.Jestem największym pechowcem,nic mi się
      > nie udaje, nic nie układa, wszystko psuje!próbowałam być
      > optymistką, ale życie ciagle każe mi upadać, im bardziej wierzę, że > może w
      końcu będzie lepiej, tym jest gorzej ;( (...)

      Moim zdaniem coś takiego jak "pech" nie istnieje. To my, swoimi myślami i swoją
      postawą ściągamy na siebie niefortunne wydarzenia. W wszechświecie istnieje
      prawo przyciągania: przyciągamy to o czym myślimy i na czym się skupiamy. Jeśli
      skupiasz się na tym, co się nie udaje, boisz się porażki, obawiasz się problemów
      to samo sobie rzucasz pod nogi kłody.

      Warto skupić się na pozytywnych stronach życia. Optymiści mają w życiu łatwiej.
      Optymizmu można się nauczyć. Jeśli dodatkowo nauczysz się wykorzystywać prawo
      przyciągania na swoją korzyść to wszystko w Twoim życiu zacznie się układać.

      Proponuję, żebyś przejrzała sobie "Sekret" Rhondy Byrne. Książka o prawie
      przyciągania. Bardzo motywująca lektura i optymistycznie nastraja do życia.
      • pavira Re: nie mam już siły na nic! 12.11.07, 12:13
        Słyszę o tej książce po raz nty - ale nikt nie chce mi wyjaśnić czym jest owo
        prawo przyciągania. Może Ty opiszesz mi je bardziej szczegółowo?
        • zabi_rechot Re: nie mam już siły na nic! 14.11.07, 17:54
          pavira napisała:

          > Słyszę o tej książce po raz nty - ale nikt nie chce mi wyjaśnić
          > czym jest owo prawo przyciągania. Może Ty opiszesz mi je bardziej
          > szczegółowo?

          Myślę, że wyjaśniłam je dosyć szczegółowo:) Jeśli potrzebujesz więcej
          szczegółów to po prostu przeczytaj książkę. To chyba nie jest wielki problem?
          Tym bardziej, że nie trzeba już w oryginale czytać, bo "Sekret" po polsku się
          ukazał:)
          • skatowana Re: nie mam już siły na nic! 16.11.07, 18:16
            z czego pani Skatowana skrzetnie skorzystala i zadowolona popija wlasnie herbate ;)
    • wszystkiegodobrego Re: nie mam już siły na nic! 12.11.07, 12:23
      Może za bardzo spłycam, ale moim zdaniem to nie prawo przyciągania
      tylko sposób patrzenia na świat (szklanka do polowy pusta lub pełna).
    • kryzolia Re: nie mam już siły na nic! 12.11.07, 14:31
      wylecz depresje i bierz się do roboty, będzie dobrze.
    • paul_ina Re: nie mam już siły na nic! 15.11.07, 10:19
      Zapisz się na areobik. Pochodź nawet codziennie. Po dwóch tygodniach nie poznasz
      ani siebie - ani świata dookoła. Będziesz zachwycona :)))
      Serdecznie polecam.
      • muerte2 Re: nie mam już siły na nic! 15.11.07, 11:54
        Nie ma czegoś takiego jak pech! Nie ma żadnego prawa przyciągania
        pecha. Nie ma żadnych rzucanych uroków. Nie ma
        żadnego „sprzysięgania się wszystkiego przeciwko nam”!
        Nie ma żadnych niewidzialnych sił, które wybierają sobie ofiary
        spośród ludzi i robią im na przekór.
        Tego typu myślenie, to najlepsza droga zakładu zamkniętego i pokoju
        bez klamek!
        Jest życie, które się po prostu toczy. Kogoś potrącił samochód, a
        przechodniom się wydaje, że oto palec boży ich uchronił przed
        potrąceniem i oni mogli teraz leżeć ulicy zamiast ofiary. To
        myślenie paranoiczne i jeżeli ktoś mu się poddaje, to zaczyna każdą
        życiową sytuację podstawiać do tego rodzaju schematu.
        Z reguły, gdy nic się nie udaje, to przyczyna leży w samym
        człowieku. Może na przykład nie mieć konsekwencji w działaniu albo
        mieć skłonność do dokonywania zbyt emocjonalnych wyborów zamiast
        chodnorozumowych. Czasem pewnie wystarcza własna praca nad zmianą
        sposobu myślenia, ale czasem niezbędna jest pomoc fachowa.
        Poza tym tempo i złożoność dzisiejszego życia sprawia, że nie każdy
        potrafi temu podołać. Stąd tłumaczenie tego pechem, sprzysięganiem
        się sił czy urokami.
        • wszystkiegodobrego Re: nie mam już siły na nic! 15.11.07, 12:04
          ale trzeba odróżnić sytuację gdy coś nam się nie udaje(z naszej winy)
          od tej, kiedy spotykają nas nieszczęścia (prawo serii) niezależne
          od nas (niektórzy nazwą to pechem, inni - zbiegiem okoliczności).
          • muerte2 Re: nie mam już siły na nic! 16.11.07, 09:21
            Tzw. prawo serii nie trwa wiecznie. Żadna seria nie trwa wiecznie.
            Nie ma tak, żeby niekorzystne sytuacje seryjnie przydarzały się
            komuś latami. W takim przypadku należy przyjrzeć się sobie, bo
            takie "przyciąganie problemów" spowodowane jest właściwościami danej
            osoby.
            Najważniejsze, to uświadomić sobie, że w naturze nie ma jakiejś
            intencjonalnej złej siły, która z jakichś powodów przyczepia się do
            jednej osoby, a innym "daje spokój". Często niestety tego rodzaju
            myślenie funduje nam religia, która ludzkie niepowodzenia każe
            upatrywac w niezadowoleniu Boga.
Pełna wersja