smutno i ciężko

05.10.07, 18:50
Nie daję rady już dłużej, problem związany jest z pracą, moją tam pozycją. Nie
chcę się wgłębiać w szczegóły, ale nie radzę sobie w środku. Usłyszałam smutne
słowa na swój temat.
Czuję , ze muszę z kimś to obgadać. Będę wdzięczna za namiary na kogoś, z kim
będę mogła się tym podzielić, kto pomoże mi zrozumieć co się dzieje, do czego
ma to prowadzić (warszawa, lub poza w stronę zachodnią)....
    • piesbaskervill Re: smutno i ciężko 05.10.07, 18:51
      niestety,jestem z innego rewiru :))
      • shangri.la Re: smutno i ciężko 05.10.07, 18:55
        piesbaskervill napisał:

        > niestety,jestem z innego rewiru :))

        Z mojego!!!!!! Na szczęście ...dla Psa!:)))
        • edytaczajka Re: smutno i ciężko 07.10.07, 06:46
          było już lepiej, gdy nagle jedna rozmowa, czyjaś opinia sprawiły, że wszystko co
          starałam się budować boleśnie legło z gruzy. Czuje się jak zbity pies, intruz.
          Najchętniej zmieniłabym pracę i nigdy tam nie wracała. Nie mam w sobie żadnego
          motoru napędowego. Praca jest dla mnie bardzo ważna.
          • jesiennapani Re: smutno i ciężko 07.10.07, 19:02
            czy jedna rozmowa, czyjaś opinia może
            zburzyć wszystko? Co za argumenty zostaly uzyte?
            a może autorka postu jest bardzo wrażliwa na krytyke?
            Może warto przemysleć i zastanowic się
            co ta krytyka może mnie nauczyć?
            ponoć "Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi"
            Chyba, że w grę wchodzi mobbing? prawdopodobnie nie-
            ponieważ mowa byla o jednorazowej krytyce
            • edytaczajka Re: smutno i ciężko 07.10.07, 21:36
              Jesienna Pani, dziękuje za wpis i muszę przyznać, ze zapamiętałam Panią z
              pięknego stylu. Czytałam dwie Pani wypowiedzi i bardzo mi utkwiły, były to
              bardzo ciepłe i mądre słowa, rady kogoś kto dużo przeżył, jakbym czytała książkę.

              Jeśli o mnie chodzi to cierpię z powodu krytyki zwierzchników. Ten rodzaj
              krytyki najbardziej mnie boli i dotyka. Nie umiem sobie z nią radzić. Mobbingu
              doświadczyłam wcześniej. Kilka sytuacji sprawiło,że wrażliwa osoba zupełnie się
              przyłamałam wówczas. Czuję, że przygasł ogień życia, brak w nim szacunku dla
              siebie. Czemu w pracy jestem jak mysz pod miotłą, aby nikomu nie wejść w drogę,
              nie zawadzić.
              To wszystko ze strachu.
              • edytaczajka Re: smutno i ciężko 07.10.07, 21:51
                Poczucie wartości gdzieś zgubiłam po drodze, kierunek - kiedyś jakiś , miałam, o
                czymś myślałam......
                Nie podoba mi się ta moja kruchość, nijakość, niby sporo wiem, dużo czytam, ale
                w pracy mam kłopoty z zastosowaniem tego.
                Życie osobiste to brak porozumienia z mężem.
                Wiem , ze gdzieś na dnie drzemie ta silna osoba, która potrafi i może dużo z
                siebie dać. Ale teraz jej nie ma,od czasu do czasu się odzywa, ale rzadko.
                Bez przerwy rozpamiętuję smutne sytuacje i tym samym bez sensu projektuję czarne
                scenariusze. W tym jestem teraz najlepsza. Najchętniej uciekłabym od ludzi, od
                sytuacji.
                • maureen2 Re: smutno i ciężko 08.10.07, 07:30
                  trzeba przeanalizować z czego wynika trudność przełożenia teorii na
                  praktykę,jeżeli jest to stałe,to rzeczywiście trudno uzyskać dobre
                  wyniki w pracy i może trzeba znależć prostszą pracę.
                • jesiennapani Re: smutno i ciężko 08.10.07, 17:58
                  W tych dwoch wypowiedziach jest odpowiedz,
                  w jakim kierunku powinny pojśc zmiany,
                  by odzyskać szacunek dla siebie i poczucie wartości
                  - być bardziej asertywną
                  - projektować optymistyczne scenariusze w różowych kolorach
                  /myśl jest potęgą - "samospelniająca się przepowiednia"/
                  - myśleć i dzialać pozytywnie

                  proponuję codziennie wieczorem
                  zastanowić się: co mnie dzis spotkało miłego
                  i okaże się, że oprocz przykrosci
                  zdarzyly sie przyjemne chwile.

                  Są zawsze dwie możliwości:
                  podjąc walke lub uciec przed problemem
                  Ta druga opcja wcale nie oznacza porażki
                  zdarza się, że w danym momencie
                  sytuacja czlowieka przerasta
                  lub nie ma on tylu sił, by stawić czola przeciwnościom
                  Ucieczka, wycofanie sie, uniknięcie walki
                  moze oznaczac mniejszy bilans strat
                  a bywa, że jest wielka wygraną.

              • jesiennapani Re: smutno i ciężko 08.10.07, 17:40
                Bardzo dziekuję za mile slowa
    • mona.blue Re: smutno i ciężko 07.10.07, 22:52
      Może w "Synapsis" na Dembowskiego albo w Stowarzyszeniu Psychologów
      Chrześcijańskich na Bednarskiej.
    • yossarian69 Re: smutno i ciężko 08.10.07, 17:52
      przede wszystkim jak bys nie dawala rady w pracy to by cie zwolnili. po drugie
      jest takie powiedzenie ze kto podsluchuje to nigdy o sobie dobrego slowa nie
      uslyszy. wystarczy, ze zamkniesz za soba drzwi ,to juz cie obgaduja. to dotyczy
      KAZDEGO. liczysz na uznanie w pracy w POLSCE??? nie doczekasz sie. BEDZIESZ
      WALCZYC O UZNANIE U BADZIEWIAKOW?! NIE WARTO
      • edytaczajka Re: smutno i ciężko 13.10.07, 22:27
        Dziękuje za Wasze rady. Muszę zmienić dotychczasową drogę, samo życie w
        ostatnich dniach mocno mi to uświadomiło i nieźle dało popalić.... Czuję, ze nie
        mam czego szukać w obecnym miejscu pracy... jest mi bardzo ciężko...
        Zaliczyłam już pierwszą wizytę u psychologa. Chciałabym się pozbierać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja