333a13
09.10.07, 09:16
mam 28 lat i kilka nieudanych związków za sobą... WIELKĄ MIŁOŚĆ
spotkałam na I roku studiów, rozstaliśmy się ale uczucie pozostało.
nigdy nie będziemy razem, (po 5-6 latach niewidzenia wróciliśmy do
siebie na krótko by stwierdzić, ze nie możemy i nie potrafimy być
razem) w międzyczasie byl związek z rozsądku oraz "z miłości" ale po
zaręczynach ta niby miłość gdzieś się ulotniła... po roku samotności
poznałam chłopaka... jesteśmy razem od roku... ale tak jak we
wszystkich poprzednich związkach po roku, dwóch "coś" zaczyna się
psuć... nie ukrywam, że nie potrafię się już w nikim "zakochać" i
każdy związek na dłuższą metę mnie męczy... jakie macie
doświadczenia? czy możliwy jest szczęśliwy związek z rozsądku, czy
lepiej być samotnym, nie krzywdząc kolejnych ludzi w pogoni za
własnym szczęściem? chciałabym mieć rodzinę... dzieci... tylko jakoś
nie potrafię znaleść odpowiedniej osoby... a może to ze mną jest coś
nie tak...