Nie ma miejsca dla mnie...nie pasuję...

12.10.07, 14:05
Hejka, pisałam juz jakiś czas temu na forum gazety,więc postanowi-
łam zajrzeć tu jeszcze raz.
Otóż,moje poprzednie problemy wydały się minać,bo przyjęli mnie na
studia, milo spędziłam wakacje itp.Poprzedni koszmar związany z poczu
ciem lęku i samotności wydawał sie minąć i taką tez miałam nadzieję-
na studia patrzyłam z poczuciem nowej,innej drogi podczas której znaj
dę ludzi o podobnych zainteresowaniach i już nie będzie siedzenia sa-
memu z książką.Niestety, ostatnie dni pokazały jak bardzo jestem w
błędzie-zamiast tego widzę jak odstaję od grupy,jak wszyscy tyle gada
ją i się śmieją, a ja nie...pasuję.Czuję się strasznie,bo jestem nieś
miała do tego stopnia,że blokuje mi mowę i dlatego w nowym towarzyst-
wie wychodzę na nudnego mruka:(Boli mnie to tym bardziej,iż przecież
staram się być sympatyczna,mam tylko własny świat i pasje i niestety,
nikt mnie nie rozumie.Bardzo się boję kazdego dnia, takie wstrętne
uczucie paraliżu mnie niszczy i ta okropna nieśmiałość,stan
lęku.Dlatego ostatnio uświadomiłam sobie, że nie ma miejsca dla mnie
na tym świecie, bo zawsze mam poczucie bycia niepotrzebnym 5 kołem u
wozu.Najgorsze jest to,że moją miłoscią jest dziennikarstwo a ja
powoli tracę wiarę, że kiedykolwiek spełnie swoje marzenie w tej
paranoicznej nieśmiałosci...
    • green_land Re: Nie ma miejsca dla mnie...nie pasuję... 12.10.07, 14:16
      Wiesz, jak niezbędne jest 5 koło u wozu? :)
      Popatrz na siebie i zastanów się, czy naprawdę jesteś taka
      beznadziejna, za jaką się uważasz. Jesteś młoda, zdrowa, studiujesz,
      masz pasje i cele. Przestań uważać się za gorszą, że odstajesz od
      grupy itd. Jesteś jaka jesteś, wcale nie musisz być dusza
      towarzystwa. Jeżeli chcesz, by inni Cię zaakceptowali, zaakceptuj
      siebie:) Pokochaj:) To podstawa. I tak nigdy nie będzie tak, że będą
      Cię wszyscy lubili, i dobrze:) Bo źle by to o Tobie świadczyło:)
      Ucz się, staraj się być dla innych miła itd, ale nie rób nic na
      siłę. I myśl o sobie dobrze.
      Wiem, trudno pozbyć się myśli, że jest się niepotrzebnym i do
      niczego, ale nie masz wyjścia:) Zresztą poradzisz sobie, poradzisz:)
      Trzymam kciuki!
    • jesiennapani Re: Nie ma miejsca dla mnie...nie pasuję... 12.10.07, 16:57
      primo: rok akademicki dopiero się zacząl
      secundo: wiele osob lubi niemiale osoby, które mowią
      niewiele ale z sensem
      tertio: z nieśmialościa można sobie poradzić,
      quadro: wymaga to ćwiczeń,
      quinto: i ogromnej wytrwalości /wspomnieć można upór Demostenesa -
      zostal wybitnym mowca wbrew wadzie wymowy/
      sexto: wspolne pasje zbliżają, niekoniecznie musza to być ludzie z
      Twojej grupy, moga być z innej uczelni

      Nieśmiali ludzie, którzy niewiele w towarzystwie mowią
      postrzegani są czasem jako wywyższający się
      wręcz lekceważący obecność innych, warto zatem
      poprostu przyznac się do swojej niesmiałości.
    • alienor_rose Re: Nie ma miejsca dla mnie...nie pasuję... 12.10.07, 18:47
      Wiem,że przede mną studia,mam szanse to zmienić, ale obawiam się, że
      przez swoją nieśmiałość wszystko legnie w gruzach...Jestem bardzo smu
      tna,widząc roześmianych, młodych ludzi i świadomość,że jestem z boku
      przygnębia mnie bardzo.Chciałabym ułożyć sobie życie tak aby zrealizo
      wać się zawodowo i mieć bliskich sobie ludzi,ale przyznaje,że mam z
      tym problem.Mimo 19 lat bardzo dużo przeżyłam złego w mym życiu, wie-
      le razy radząc sobie sama z upokorzeniem i samotnością.Dlatego ciąg-
      le wydaje mi się,że wszyscy się ze mnie naśmiewają za plecami,kpią i
      mają za kogoś gorszego.W dodatku mam częste zmiany nastroju...I to i
      owa nieśmiałość czynią moje życie tragedią.Tymczasem przecież są
      chwile kiedy jestem radosna i twórcza i wtedy zupełnie inaczej patrzę
      na świat...Niestety, te paraliżujące uczucie wszystko niszczy.Czy
      całe życie muszę być samotną ?
      • green_land Re: Nie ma miejsca dla mnie...nie pasuję... 12.10.07, 19:41
        To w takim razie polecam Ci psychologa, możliwe, że przydałyby Ci
        się leki. Taka zmiennośc nastojów ze skłonnością do zamykania się w
        sobie nie jest dobrą rzeczą. Bo można sobie popaść na chwilę w
        melancholię i przygnębienie, ale jeżeli dzieje się to co chwila, źle
        wróży. Spróbuj tam poszukać pomocy, bo naprawdę warto. Tak Cię
        namawiam, bo sama niestety straciłam zbyt wiele czasu na radzenie
        sobie sama z problemami, a wystarczyło tak niewiele. Teraz żyję
        całkiem inaczej i znów potrafię patrzeć na świat z wewnętrzną
        radością. warto spróbować.
    • solaris_38 miłośc wynika z poznania (Leonardo da Vinci) 13.10.07, 02:34
      kiedy ludzie poczują że ich lubisz - odpowiedzą tym samym
      ale ty ich nie lubisz ty sie starasz ich lubić

      kiedy zobaczysz zachwycisz sie zafascynujesz - będziesz dla nich być zupełnie inna
      będziesz z nimi z radością
      będzie ci z nimi przyjemnie bo przyjemnie jest z kimś kogo lubisz


      byś może to nie oni cię nie rozumieją
      ale ty ich nie rozumiesz
      i nie widzisz

      tak było u mnie

      ludzie tacy jacy są wokół najczęściej zawsze mają skarby do ofiarowania nawet
      jeśli to nie są takie skarby jakie optymalnie mamy wymyślone że chcemy
      potrzebujemy i których czujemy głód

      podobno czasem wystarczy jeden człowiek, aby ten głód zaspokoić

      a czasem głód ten sięga miłości do samego siebie
      i wtedy inny człowiek nigdy tego nie zaspokoi


Pełna wersja