markus.kembi
16.10.07, 23:26
W wielu podaniach ludowych przewija się motyw "sprzedania duszy diabłu" -
chodziło mniej więcej o to, że człowiek, któremu coś się nie udaje, dla
którego coś jest nieosiągalne, a czego ów człowiek pragnie, w zamian za
urzeczywistnienie swojego marzenia sprzedaje duszę diabłu. Wyjaśnienia
dodatkowe: diabły to duszki ludowe, ale utożsamiane są przez niektórych z
demonami, a dusza sprzedawana ma być "pośmiertnie". Handel duszą niczym
workiem kartofli, albo co gorsza fantastyczna wizja pośmiertnych mąk wśród
ogni piekielnych - taka bajka wydaje się być z pozoru miałka, naiwna, ale
gdyby się nad tym chwilę zastanowić...
Potraktujmy to jako przenośnię. Dusza to wrażliwość, dobro, zasady moralne.
Mówi się "dusza człowiek", a na przeciwnym biegunie jest człowiek "bezduszny".
Dusza to sumienie, które nie daje spokoju człowiekowi gdy wyrządzi komuś coś
złego, sumienie, które na zło potrafi się z czasem uodpornić. A więc człowiek
w pogoni za pieniędzmi, władzą, marzeniami może stopniowo zacząć tracić swoją
duszę - będzie zdolny zrealizować swoje marzenia, ale aby taką zdolność
uzyskać, a przynajmniej zwiększyć, musi podporządkować temu celowi absolutnie
wszystko. A jeśli dla kogoś jedynym celem jest zarabianie pieniędzy dla samego
ich posiadania, można powiedzieć, że rzeczywiście sprzedał swoją duszę jak
worek kartofli.