Samobójstwo...

IP: 192.168.0.* 17.12.01, 07:38
Witam was kochani... To chyba ostatnie miejsce gdzie szukam pomocy... Swiat stal sie nie do zniesienia... po tej drugiej stronie musi byc lepiej... I dobrze gdy mnie tu nie bedzie.. Nikogo nie skrzywdze, nie zranie, nie zlame serca... Zanim odejde zadam pytanie: jak wam sie to udaje? Kroczyc poprzez krete sciezki codziennosci? Jak to robicie?
    • Gość: ryżymałp Re: Samobójstwo... IP: 195.116.167.* 17.12.01, 10:08
      Może to brutalne ale jesteś mięczakiem.Kręte ścieżki codziennośvci? O czy ty
      mówisz?; Życie jest proste. Trzeba robic swoje a nie użalać sie . Jeżeli ktoś (
      coś )podpowiada ci, że nie umiesz czegos zrobic to zrób to. Odkryjesz, że
      możesz więcej niż ci się wydaje. Trzeba wstać z barłogu i wziąć się za mordę.
      Powodzenia.
      • Gość: Andrzej Krete sciezki ? IP: *.unl.edu 17.12.01, 15:36
        krete sciezki, powiadasz ? No to niech sobie beda krete. To nawet ciekawiej,
        za kazdy zakretem moze byc jakas zmiana. Nic mnie nigdy tak nie nuzylo
        i frustrowalo jak prosta droga przede mna. Brrrrrr !!!
        A tak powaznie: musisz wyrobic sobie DYSTANS do wszystkiego co Cie otacza.
        Niech sie wali, niech sie pali, a Ty stoj z boku. Spojrz na male rzeczy obok
        Ciebie. Zapomnij o planach, oczekiwaniach. Zapomnij o przeszlosci. Tylko TU i
        TERAZ, nic wiecej.
        Pozdrowienia, Andrzej.
        Ps. A z ta druga strona ? tam zawsze dojdziesz. Nie ma pospiechu.
    • kwieto Re: Samobójstwo... 17.12.01, 19:17
      Po pierwsze: nie wiadomo, czy jest wogole jakas druga strona, i nie wiadomo,
      czy przypadkiem po drugiej stronie nie jest gorzej - masz relacje z pierwszej
      reki? Nie masz!

      Po drugie - zdziwilo mnie takie cos: "nikomu nie lamie serca, nikogo nie
      zranie" - a lamiesz te serca celowo? A jesli robisz to niechcacy, to nie
      bierzesz przypadkiem na siebie zbyt duzej odpowiedzialnosci? A co z cala rzesza
      ludzi, ktorzy rania Ciebie? Nie starasz sie przypadkiem brac na siebie
      wszystkich grzechow tego swiata?

      Andrzej ma racje - wiecej luzu, wiecej dystansu do siebie! Moje sciezki zycia
      wcale nie sa ani lepsze ani gorsze od Twoich (mozemy sie licytowac, watpie czy
      mnie przebijesz), ale po prostu nie traktuje ich jako krete - po prostu ide
      nimi i ciesze sie z kazdego dotkniecia stopa ziemi...
    • Gość: a psik Re: Samobójstwo... IP: 192.168.1.* 17.12.01, 23:28
      prosze pana jak juz pan odejdzie to sie pan potem przekona jak duzo pan ludzi
      zranil i skrzywdzil...ale moze juz tym pan nie bedzie zainteresowany
      z wyrazami szacunku
      • mobile Re: Samobójstwo... 18.12.01, 01:00

        Adam, to minie. Wszystko jeszcze sie zmieni na lepsze! Nie wiem czy sie znamy,
        ale jestem z Toba w tym trudnym czasie. Jak chcesz to napisz albo podaj mail.

        mobile.
        • Gość: Z Re: Samobójstwo... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 01:25
          ...to skrzywdzenie najbardziej siebie samego. Ale odwaga nie jest skonczyc ze
          soba. Odwaga jest stojac nad przepascia i wiedzac, ze za mna nic juz nie ma,
          mimo wszystko zawrocic i znalezc swoja droge. Potrzeba zakonczenia wszystkiego
          co marne potrafi tak zdominowac mysli, ze jedynym lekarstwem jest ktos, kto
          znajdzie sie blisko i pomoze. Ja chce przez wiele lat dziekowac jeszcze jednej
          wspanialej osobie...
          Nie daj sie samemu sobie ...
          Pozdrawiam
          • Gość: czarek Re: Samobójstwo... IP: 65.128.156.* 18.12.01, 02:43
            lepsze krete sciezki ale wlasne, niz proste ale obce (prostowane)!
            tyle przygod w zyciu, wystarczy nauczyc sie wypuszczac
            z reki to co sie chwycilo, a kazda zmiana w zyciu
            staje sie okazja na doswiadczenie nowej wolnosci.
            I wtajemnicza czlowieka w arkana utrzymywania
            prawdziwej rownowagi. To co 'tam', jest na pewno lepsze,
            ale tylko tutaj mozna rozwinac to, czym 'tam' mozna
            w pelni byc. Tylko tutaj cierpienie jest przemijajace,
            a nie wieczne, dlatego mozna sie z niego wyzwolic
            i czegos sie nauczyc. Tylko tutaj utrata wzmacnia
            wiare w powroty i utrwala zdolnosc do przemiany,
            do rozwoju. Pomysl, wszystko zalezy od Twojej percepcji.
            To co tu stworzysz (w umysle, pragnieniu), bedzie sie
            spelniac tu i tam. A slyszales ze cialo jest juz czescia duszy,
            wyzwalajacej sie z iluzji i ograniczen, i ze cialem duszy
            jest doswiadczanie bolu i rozkoszy? Po to tu spadlem (glowa w dol
            noworodek zlatuje),zeby sie ulepszyc i 'tam'nie cierpiec wiecznie,
            ani nie krzywdzic. Poza tym uwazam ze zycie we mnie nie jest moja
            wlasnoscia, tylko darem i obecnoscia wielu istnien wy-z-bytych juz
            cielesnosci, i nie mam prawa ingerowac w nasz/moj rozwoj swoja 'rewolucja'.
            Obchodzi mnie ewolucja, nie rewolucja. Gwalt na sobie (samobojstwo)
            jest egoizmem, ktory odrzuca koniecznosc zmiany, dostosowania sie do wspol-
            istnienia. Gdybys naprawde chcial popelnic samobojstwo w imie zycia (lepszego),
            oddaj sie innym, potrzebujacym milosci, czulosci, odrzuconym, a zobaczysz jak
            to wzmacnia. Po prostu oddaj sie dobru i wspolczuciu. Pomagaj innym, badz
            woluntariuszem u niepelnosprawnych. Nie zapominajac o wlasnym duchowym rozwoju.
            No wlasnie, jesli Ci juz tutejszosc nie wystarcza, to dobrze. Szukaj wsrod
            mistykow, ktorzy umarli za zycia oddajac sie w sluzbe zyciu. Tak ja
            przynajmniej sie staram i, jak widze, z nienajgorszym skutkiem.
    • Gość: Masza Re: Samobójstwo... IP: 212.38.196.* 18.12.01, 09:44
      Chciałam umrzeć, nawet nie wiedziałam, jak bardzo. Już nie chce, może tylko
      czasami... Trzeba mieć odwagę spojrzeć sobie w oczy, to trudne i bardzo
      bolesne, ale da się znieść. Da się przeżyć bezsenne noce, da sie przeżyć cały
      ten ból, poczucie winy i świadomość tego, jak wiele się zniszczyło...
      Zapewniam Cię, że DA SIĘ. Ważne, żeby ktoś Cię wysłuchał, nie oceniał. Ale i
      tak nikt nie oceni Cię tak źle, jak sam siebie potrafisz ocenić... Tak surowych
      sędziów nie ma. Masz prawo być tu TAKI, JAKI JESTEŚ. Tu jest Twoje miejsce.
      Teraz wiem, że mam wybór. I CHCĘ BYĆ PO TEJ STRONIE.
      • mobile Re: Samobójstwo... 18.12.01, 12:28
        Gość portalu: Masza napisał(a):

        > Chciałam umrzeć, nawet nie wiedziałam, jak bardzo. Już nie chce, może tylko
        > czasami... Trzeba mieć odwagę spojrzeć sobie w oczy, to trudne i bardzo
        > bolesne, ale da się znieść. Da się przeżyć bezsenne noce, da sie przeżyć cały
        > ten ból, poczucie winy i świadomość tego, jak wiele się zniszczyło...
        > Zapewniam Cię, że DA SIĘ. Ważne, żeby ktoś Cię wysłuchał, nie oceniał. Ale i
        > tak nikt nie oceni Cię tak źle, jak sam siebie potrafisz ocenić... Tak surowych
        >
        > sędziów nie ma. Masz prawo być tu TAKI, JAKI JESTEŚ. Tu jest Twoje miejsce.
        > Teraz wiem, że mam wybór. I CHCĘ BYĆ PO TEJ STRONIE.

        I to jest chyba wlasnie to, co nalezy powiedziec w takich przypadkach. Jak
        czlowiek wyje z bolu to NIE WYGLASZAJCIE MU KAZAN bo one tylko sluza poprawieniu
        WASZEGO wlasnego samopoczucia, to jest duchowy i wcale nie subtelny EGOIZM.
        Wiem, ze to, co napisze, jest nienaukowe - czytalam chyba w relacjach zebranych
        przez Moody'ego, ze dusze samobojcow nie ida do tego 'lepszego swiata', tylko
        tulaja sie gdzies na ziemi, widza rzeczywistosc i probuja wolac o pomoc, ale nie
        moga nawiazac z nikim kontaktu, i tak przez wszystkie lata az do wyznaczonej im
        godziny smierci. Ja nie strasze, powtarzam tylko argument, ktory przypominam
        sama sobie, kiedy nachodza mnie mysli samobojcze. Jesli wiec tak jest, moze
        lepiej zostac i znalezc czlowieka / ludzi ktorzy podadza Ci reke i wyciagna z
        opresji. I na pewno sie tacy znajda! Zreszta zima sie skonczy, dzien sie wydluzy
        i wszyscy zobaczymy zycie w nowym swietle. Czy moglbys zdradzic co cie tak
        zdolowalo?
        • Gość: czarek Re: Samobójstwo... IP: 65.128.156.* 18.12.01, 20:45
          czytalam chyba w relacjach zebranych
          >
          > przez Moody'ego, ze dusze samobojcow nie ida do tego 'lepszego swiata', tylko
          > tulaja sie gdzies na ziemi, widza rzeczywistosc i probuja wolac o pomoc, ale ni
          > e
          > moga nawiazac z nikim kontaktu, i tak przez wszystkie lata az do wyznaczonej im
          >
          > godziny smierci. Ja nie strasze, powtarzam tylko argument, ktory przypominam
          > sama sobie, kiedy nachodza mnie mysli samobojcze.

          Z wszystkim sie zgodze tylko nie z teoria kary za popelnienie samobojstwa, czy
          jakiegokolwiek grzechu, bledu. Owszem sa konsekwencje (karmiczne, genetyczne,
          etc.), ale blakanie sie duszy samobojcy po ziemi, bez pomocy etc, to znowu
          zakrawa na przywiazywanie na sile czarnej owieczki do pastwiska ziemskiego.
          Smierc (w tym samobojstwo) jest nieodzwona czescia zycia, tak jak zwyczajna
          milosc, poswiecenie sie dla kogos, dla czegos, tak jak natura pokarmu ktory nie
          jest trucizna, lecz czyms ozywczym (w tym fakcie istnieje zdolnosc do
          wybaczajacego samobojstwa, skoro takie jablko np. nie kryje w sobie zadnych
          utajonych jadowitosci, kolcow etc, choc teretycznie dlaczego nie?)
          Czlowiek jest istota posiadajaca jakis tam zasieg wolnych wyborow i na pewno
          dysponowanie swoim fizycznym bytem miesci sie w tym obszarze. Problem nie lezy w
          karze tylko w zatrzymaniu jakiejs kontynuacji, rozwoju. Niektorzy musza to zrobic
          i basta. Na pewno po smierci, jesli jest Bog, ogarnia ich swoim milosierdziem i
          wspolczuciem, na pewno trzeba naprawiac wynikajace z tego rozne bole i krzywdy,
          wybaczac i zapominac, lub sie zmieniac. Kto musi ten musi, ale czy warto? Czy
          warto dodawac cierpienie do cierpienia? I zwiekszac swoja prace do wykonania?
          Czy nie lepiej potraktowac to co sie przezywa jako swoj warsztat pracy, swoje
          natchnienie, dane od zycia czy boga, i starac sie, zachowujac intencje szukania
          prawdy(sensu) i milosci, powierzajac sie swiatlu (szukaniu pozytywnego sensu tej
          negatywnosci)przezwyciezac te 'nieznosna lekkosc bytu' ziemskiego, ten caly bol i
          osaczenie, nie uciekajac sie do odfizycznienia? Czy nie mozesz zniesc tego ze
          zycie tutaj jest okrutne, ludzie ludziom nieludzccy, etc., w naturze, pieknej na
          wejrzeniu, dzieja sie bezustanne obozy zaglady, wielkie i male zarcia? To
          wszystko ma swoj sens, i to pozytywny sens. Nie mozna dac sie porazic
          przerazeniem. Nawet w bezsilnosci jesli przylgniesz do wewnetrznego, milczacego
          blagania o sens, swiatlosc, to on/a cie odnajdzie, a Ty go/ja odkryjesz. To
          wszystko co tu jest jak stan chorobowy, a dzieki bolom i cierpieniom uczymy sie
          stawiac diagnoze i cos zmieniac na lepsze. Rowniez tutaj. Bo im lepiej bedzie
          tutaj, tym bardziej tutaj zblizy sie do tam, a moze w pewnym momencie tutaj nie
          bedzie juz potrzebne. Choroba, jak mowia niektorzy lekarze, jest
          blogoslawienstwem, bo motywuje do rozwoju, zmiany, wiec gdzie i po co uciekac?
          Zeby zyc tylko blogostanem dla siebie? Zycie to wspol-zycie. Czlowiek to przy-
          jazn. Trzeba tego szukac i to wcielac, realizowac. Ulepszajac siebie ulepszamy
          ten swiat.
          Poza tym szukaj rowniez pomocy u fachowcow: psycholog, psychiatra,
          psychoterapeuta. I to nie jednego, dwoch. Ludzie sa rozni, fachowcy tez. Szukaj
          takiego, az poczujesz ze ten Ci pasuje, temu ufasz. Grupy wsparcia. Mysle ze w
          Polsce istnieja takie srodowiska? Trzeba zadzwonic byc moze na taka hotline i
          dojsc do wlasciwych ludzi.Na pewno nie zostaniesz odrzucony.
          • Gość: Masza Re: Samobójstwo... IP: 212.38.196.* 19.12.01, 09:12
            > Poza tym szukaj rowniez pomocy u fachowcow: psycholog, psychiatra,
            > psychoterapeuta. I to nie jednego, dwoch. Ludzie sa rozni, fachowcy tez. Szukaj
            >
            > takiego, az poczujesz ze ten Ci pasuje, temu ufasz. Grupy wsparcia. Mysle ze w
            > Polsce istnieja takie srodowiska? Trzeba zadzwonic byc moze na taka hotline i
            > dojsc do wlasciwych ludzi.Na pewno nie zostaniesz odrzucony.

            Ja wiem, jak trudno jest zwrócić się o pomoc. Od roku chdzę do psychoterapeuty.
            Miałam szczęście, bo od razu trafiłam do człowieka o osobowości niezwykle mi
            odpowiadającej, a to ma ogromne znaczenie. Nie wiem, kim byłabym teraz, gdyby nie
            stanął na mojej drodze. I czy w ogóle bym była. Bałam się śmieszności, potwornie
            bałam się otworzyć... Pokonałm to, chociaż początkowo myślałam, że mi się nie
            uda... Udało się! Zawdzięczam mu życie, nie mam co do tego wątpliwości. Trzeba
            szukać pomocy, nie tak trudno ją znaleźć, jakby mogło się wydawać.
          • Gość: i Re: Samobójstwo... IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.12.01, 22:49
            Pieknie to napisales. Potrzebowalam tych slow,bo tez jestem w dolku. Dziekuje!
    • ada08 Re: Samobójstwo... 19.12.01, 14:40
      Gość portalu: adam295 napisał(a):

      > Witam was kochani... To chyba ostatnie miejsce gdzie szukam pomocy... Swiat sta
      > l sie nie do zniesienia... po tej drugiej stronie musi byc lepiej... I dobrze g
      > dy mnie tu nie bedzie.. Nikogo nie skrzywdze, nie zranie, nie zlame serca... Za
      > nim odejde zadam pytanie: jak wam sie to udaje? Kroczyc poprzez krete sciezki c
      > odziennosci? Jak to robicie?

      To chyba Cioran jest autorem slynnego zdania:

      ''Gdyby nie mysl o samobojstwie - dawno bym sie zabil''.

      Notabene dozyl sedziwego wieku.

      Samobojstwo Ci nie ucieknie, nie masz sie co spieszyc.
      Zawsze zdazysz.
      Pozdrawiam :-)))
      ada



      • Gość: neon Re: Samobójstwo... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.01, 23:45
        Nie rob tego.
        Nasz kolega popelnil samobojstwo na wiosne.Okropna,samotna smierc (oszczedze ci
        szczegolow).
        Zostawil za soba tylko chaos i spustoszenie.
        Wszystkim nam ktorym czasem chodzilo to samo po glowie natychmiast przeszlo-to
        naprawde jest najgorsze wyjscie.
    • sebastian_ Re: Samobójstwo... 23.12.01, 17:37
      Dziękuję, że jeste�cie ze mnš. Przepraszam, że odzywam się dopiero teraz... Depresja... Nie potrafiłem wykonanac najmniejszego ruchu, nie potrafilem stukajac w klawiaturke ubrac mysli w slowa... Teraz... Dzieki wam czuje, ze nie jestem sam... Ktos rozumie... Wskrzesilo to drzemiace w glebi sily... Przystroilem blaskiem zielone, pachnace lasem drzewko... Dzieki niemu w mojej samotni zagoscilo... takie niezwyle ciepełko... Jutro przygotuję sobie wigilijnš wieczerzę... Na stole będzie czekac nakrycie dla strudzonego wedrowca... I choc swiateczne dni spedze samotnie, to dzieki wam... pewnie samotnosc tš lzej zniesc bedzie... Jutro, wieczorem, gdy w sniegowym puchu ujze srebrzacy sie blask pierwszej gwiazdy, podziele sie z wami oplatkiem, swymi myslami, marzeniami, obawami... Dla wszystkich sle oddechem wiatru niesione, ponad dachami utulonych bialym puchem domow najszczersze zyczenia pogodnych swiat...

      Kiedys opowiem co przynioslo samobojcze zamiary...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja