odogas
31.10.07, 20:53
Mam problem i może wy wiecie jak to nazwać.Ja nie wiem za bardzo.
Otóż jakiś czas temu odszedłem od żony, kiedy powiedziałem żonie że
uważem że powinniśmy się rozstać, to stwierdziła że winna jest moja
rodzina,że namawiają mnie do tego, powiedziała że winna jest moja
siostra,a także moja matka.Żona stwierdziła że ponieważ moja siostra
jest rozwódką to robi wszytsko abym ja też był rozwodnikiem i
nazwała moją siostrę kur...wą,a o mojej mamie powiedziała że tak
mnie jakoś źle wychowała że poprostu uciekam od problemów.Nikt z
mojej rodziny nie miał wpływu na moją decyzję.
Żona kiedyś groziła że popełni samobójstwo.Zadzwoniła do mnie i
powiedziała że odkręciła gaz i popełni samobójstwo.Mówiła że jestem
gnojem i sku..ynem, i że jeszcze nikt ją tak nie skrzywdził jak
ja.Często do mnie dzwoni i płacze, w sumie to chyba podczas każdej
rozmowy płacze, i prosi mnie abym się zlitował nad nią.Mówiła że
musi się tłumaczyć wszystkim z tego gdzie ja jestem, że nie mieszkam
z nią teraz.
Kilka tygodni temu powiedziała że ona chce mieć dziecko.I chciałaby
abym do niej wrócił i jak będziemy mieli dziecko to sobie mogę
odejść od niej. Potem mnie przepraszała ze te słowa.Mówiła że to
jakoś w nerwach.
Myślicie że to grożenie samobójstwem to taki szantaż tylko.Nie
chciałbym aby coś jej się stało.Sam nie wiem co myśleć o tym.Moja
żona jest chora na bulimię tzn. mówiła że już jest wyleczona, że
kiedyś była chora.
Zastanawiam się nad tym czy może jednak ją tak skrzywdziłem jak mi
mówi że tak reaguje w taki sposób.