wiem ze kolezanka jest maltretowana psychicznie

05.11.07, 01:21
pytam Was o porade. co byscie zrobili w sytuacji w ktorej wiecie ze
Waszej kolezanki chlopak maltretuje ja psychicznie, kontroluje na
kazdym kroku, ogranicza. w stosunku do innych, w tym jej rodziny i
znajomych, pokazuje oblicze ktoremu trudno cos zarzuci, no idealny
chlopak. para mieszka za granica, wiec jest odseparowana od
srodowiska dziewczyny. nie wiem jak mam sie zachowac, jak ja
przekonac ze on ja manipuluje, jak pozbyc sie klapek z jej oczu. ona
twierdzi ze go kocha, wiaze z nim przyszlosc, ale wiekszosc czasu
przeplakuje. jak moge jej pomoc. myslalam zeby powiedziec jej mamie,
ktora twardo stapa po ziemi, bo ona zyje w przkonaniu ze corka
trafila na ksiecia z bajki. zeby go ignorowac i dac do zrozumienia,
ze gardze nim przez to co robi. zeby zadzwonic na policje, bo on
jest nielegalnie w kraju, moze go wyrzuca stad. to sa desperackie
plany, ale zal mi serce sciska jak widze ta biedna dziewczyne, do
ktorej zadne argumenty nie docieraja. nie wiem co mam zrobic.
doradzcie co byscie zrobili na moim miejscu?
oleandra
    • szarylemur Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 05.11.07, 02:19
      mysle ze mozesz porozmawiac z jej matka. zmasowane pranie mozgu moze pomoc.
      pomysl z policja jest niezly ale ryzykowny i moze nie wyjsc tak jak sobie
      zakladasz...
      a jak jej pomagasz teraz? co robisz gdy ona przychodzi i placze?
    • mskaiq Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 05.11.07, 12:52
      Nie wtracaj sie w zycie drugiej osoby. To jej zycie i jej wybor, Ty
      masz Swoje zycie i Swoje decyzje. Ty nie masz prawa decydowac co
      jest dla Niej lepsze a co gorsze.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • haga4 Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 05.11.07, 14:25
      to nie jest tak, że można powiedzieć " nie wtrącaj się" i umyć ręce.
      skoro wiesz o jej problemach , to znaczy ,ze jej jest z tym źle.
      wpadła w błedne koło ( tak przypuszczam) - nie wie co zrobić. Pewnie
      z chęcią by odeszła, ale : wroci do mamy , do rodziny , co powiedzą?
      będzie wstyd. nie wiem jaka jest jej sytuacja materialna itd, na ile
      jest samodzielna.On prawdopodobnie zachowuje się jak dr. Jekyll i
      Mr.Hide - dwie osoby w jednej. ona kocha- owszem ,ale tylko jedną z
      nich. w duszy wierzy, że kiedyś on się "zmieni". na lepsze.
      • oleandra20 Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 05.11.07, 18:23
        jest dokladnie tak jak mowisz! przypuszczam ze strach przed
        powrotem, przyznaniem sie do porazki itp graja duza role. dziewczyna
        jest bardzo przejeta swoim wizerunkiem, zawsze byla, wiec powrot
        chyba wydaje sie gorszy niz pozostanie tam gdzie nikt jej nie zna.
        sytuacja finansowa jest srednia, tzn dziewczyna z domu ponad
        przecietna krajowa, a tutaj robi kanapki (po studiach i
        podyplomowce), zreszta mysle ze on kontroluje kase.
        ja wiem, wsrod moich przyjaciolek zdania sa podzielone, jedne mowia
        zeby dac jej wiecej czasu i sama dojrzeje do tego zeby go zostawic,
        inne ze cos trzeba zrobic. ja mysle nad jakims planem, bo dziewczyna
        jest dosc slaba psychicznie, zawsze byla raczej pesymistka ze
        sklonnosciami do depresji, i ja sie boje ze jak cos w niej peknie
        moze dojsc do najgorszego... nie chcialabym jej miec na sumieniu...
        zreszta ja wiem co mowie, jakies pare lat temu sama bylam w
        IDENTYCZNEJ sytuacji, co prawda nie zagranica, mialam 17 lat i bylam
        totalnie oddana i podporzadkowana facetowi starszemu o 15 lat. bylam
        mloda i glupia, ale dlatego potrawie sobie wyobrazic co ta
        dziewczyna przezywa teraz. mnie sie udalo od niego odejsc przy
        pomocy znajomych, rodziny, otworzyly mi sie oczy, choc bylo to
        meczarnia, bo on np mi grozil, wyzywal itp ale ja jestem bardziej
        odwazna, smiala, otwarta niz moja kolezanka, nie przejmuje sie tak
        co znajomi/rodzina powiedza. teraz w sumie patrze na to
        doswiadczenie pozytywnie, wiem ze juz NIGDY nie dam sie tak wrobic,
        jestem silniejsza. ale to trwa.
        jak z nia rozmawiam, choc duzo czasu nie mam, bo on raczej nie
        pozwala jej sie spotykac ze mna, choc jestem jedyna osoba z jej
        znajomych mieszkajaca w tym samym miescie, a jak przyjade do nich to
        siedzi z nami pod byle pretekstem i nie ma jak otwarcie porozmawiac.
        jednaze jak sie udaje, ona tlumaczy wszystko ze mial trudne
        dziecinstwo itp ma probelmy z ojcem (ktory nota bene jest b.
        agresywny, kiedys na jakiejs imprezie prawie zatlukl kogos kijem
        bejsbolowym, dobieral sie do mojej kolezanki, ze musiala uzyc sily
        zeby sie go pozbyc itp) i ze w sumie jest dobrym chlopakiem tylko
        czasem przesadza. to czasem jest zawsze, ja widze po niej ze jak
        tylko uslyszy dzwonek telefonu, spina sie, rece jej sie trzesa,
        denerwuje sie, i pewnie w duchu modli zeby tylko sie z nim
        poklocic...
        dodam tylko ze mieszkaja nielegalnie na jakiejsc budowie, tak wiec
        jak cos nawet nie ma wspollokatorow zeby zalagodzic sytuacje
        jeszce dodam ze jakies pol roku temu temu chlopakowi strasznie
        spodobala sie moja wspollokatorka, i jak wyjechalam z ta kolezanka
        na swieta do domu, probowal sie z nia umowic, wydzwanial do niej,
        obsypywal komplementami itp (ona go zignorowala oczywiscie). wtedy
        strasznie mi glupio bylo to powiedziec mojej kolezance i teraz tego
        zaluje, moze by cos zmienilo...
        ja wiem ze jak bysmy np po kryjomu powiedzieli wszystko jej mamie,
        albo uzyli jakis srodku tylko np policja kozanka moglaby nas
        znienawidzic, choc pewnie do czasu. z drugiej strony nie moge
        przestac myslec co ona przezywa.
        co byscie zrobili???
        • szarylemur pozory 06.11.07, 04:27
          wiesz, wyglada jakby trafil swoj na swego..
          moze ten chlopak po prostu wpisal sie w umilowanie pozorow twojej kolezanki?
          on gra przy ludziach idealnego, mowisz. a co robi w tym czasie ona? czy
          kiedykolwiek sie wylamala z gry w idealnosc? wydaje mi sie ze to jedyne cos moze
          zmienic - to ze ona przestanie udawac ze jest ok.
          kiedy przypuscicie z jej matka zmasowany atak na fasade, dziewczyna pewnie sie
          zlamie. ale czy znasz jej relacje z matka?
          odnosnie rozmowy z facetem - jak wyobrazasz sobie jej skutki? bo ja tak - wraca
          na squat i kopie te "niedyskretna szmate", "zdradliwa sucz". bez swiadkow.
          niewatpliwie moze taka sytuacja przemowilaby jej do rozumu, ale nie wiem czy
          wolno ci decydowac tu za nia.
          moze zwyczajnie sprobuj ja sciagnac do swojego miasta?
          poza tym nie utozsamiaj sie z nia az tak bardzo. zrob co mozesz, ROZWAZNIE, ale
          nie zbawaiaj jej na sile. moze dla niej najwazniejsze sa pozory szczescia? zadaj
          jej takie pytanie.
          moze jej sie przysni :)
          • oleandra20 Re: pozory 06.11.07, 11:38
            to jest wlasnie moj dylemat, bo ja tez nie chce wchodzic w butach w
            czyjes zycie. moje pytanie jest takie czy to jest juz sytuacja w
            ktorej kazda interwencja jest wskazana czy jeszcze nie? to tak jak
            widzmy kogos kto kopie druga osobe na ulicy - czy mozemy powiedziec
            ze to jest jego sprawa i sie nie wtracac? przemoc psychiczna jest
            czasem gorsza niz fizyczna. mysle ze to co mowisz to w duzej mierze
            prawda, pozory. chyba ona woli pozory szczescia niz przyznanie sie
            do porazki. zwlaszcza w domu, a tutaj nikt jej nie widzi, nikt jej
            nie zna. nie chce nikogo zbawiac na sile, ale nie chce tez miec
            wyrzutow sumienia jezeli cos sie stanie (tak jak np z tym ze nie nie
            zareagowalam na przemoc na ulicy). on robi jej 'pranie mozgu' juz od
            jakiegos czasu i ona juz sama zaczyna czuc sie winna wszystkiemu i
            odpowiedzialna za kazdy np jego zly humor.
            • szarylemur Re: pozory 06.11.07, 16:45
              czy to jest juz sytuacja w
              > ktorej kazda interwencja jest wskazana czy jeszcze nie?
              jeszcze nie, moim zdaniem. tylko rozwazna interwencja, poprzedzona doglebnym
              wywiadem - rozmowami z dziewczyna o jej stosunku do zycia, tego faceta, jej matki.
              jak chcesz mozesz zaczac ignorowac tego typa, gadac aluzjami. moze cos zalapie.
              wydeje mi sie ze najwazniejsze pomoc tej dziewczynie uswiadomic jej role w calym
              tym zamieszaniu.
    • girlandy Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 05.11.07, 23:53
      Ona sie nie miesza do nie swoich spraw! Jesli przyjaciolka sie jej zwierza to
      jest to jej sprawa!!! Przyjaciolka sie pewnie zaplatala i nie wie jak sie
      wyplatac. Ja bylam kiedys bardzo blisko kogos, kto maltretowal moja przyjaciolke
      - znam mechanizmy, ktore dzialaja zarowno u maltretujacego jak i maltretowanego.

      Oleandra, pomoz jej koniecznie! Na pocztek bym porozmawiala z jej mama. Byc moze
      porozmawialabym z samym facetem i powiedziala mu, ze jesli nie przestanie to
      pojdziesz na policje. Najczesciej to dziala na takich "odwaznych" - maltretuja
      tylko tych, ktorzy sa slabsi od nich! A przede wszystkim, sprobuj przekonac
      przyjaciolke, zeby od niego odeszla, bo takie zachowania z czasem nie nikna,
      tylko robia sie coraz gorsze. Niech odejdzie od niego poki nie jest za pozno!
    • szarylemur Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 06.11.07, 04:28
      z ciekawosci: co to za kraj gdzie mozna nam byc nielegalnie?
      • oleandra20 Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 06.11.07, 10:01
        nie napisalam ze ON tez jest Polakiem
        • obmyslam_swiat Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 09.11.07, 22:43
          Spróbuj z nią najpierw porozmawiać na ten temat. Jeśli to nie zadziała, to
          porozmawiaj z jej mamą (Wydaje mi się, że... Czy mogłaby Pani zwrócić na to uwagę).
          Polecam Niebieską Linię.
          • bszalacha Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 12.11.07, 17:55
            A mnie się wydaje,że ta koleżanka zyje dzięki obarczaniu innych
            swoimi sprawami.Ty jesteś od wysłuchiwania skarg,ona od
            skarżenia.Może tak własnie funkcjonuje i bez "oprawcy"w swoim życiu
            nie miałaby czym zainteresować innych.
            Powiedz jej,że nic nie umiesz więcej zrobić,jak powiedzieć matce lub
            policji.I ze nie możesz brać tego na siebie,bo jak się stanie coś
            złego,będziesz ciągana w charakterze współwinnej.
            • 10iwonka10 Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 12.11.07, 18:27
              Nie wiem czy to jest "syndrom ofiary" ale mam wrazenie ze niektore
              osoby same wybieraja takie zycie. Przeciez ona jest wolna, ma
              oparcie w rodzinie, pracuje.... to nie prosta zona alkoholika, bez
              pracy z 6 dzieci na utrzymaniu.....

              Facet ma despotyczny charakter, chce wszystko kontrolowac, izoluje
              ja od otoczenia to sie zdarza czesciej niz nam sie wydaje. Jesli ona
              jest taka nieszczesliwa,placze to dlaczego go nie zostawi?
              • bszalacha Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 12.11.07, 18:35
                no właśnie.może potrzebuje oprawcy i kontrolera.
                • e_w_a_g_5 Re: wiem ze kolezanka jest maltretowana psychiczn 12.11.07, 18:43
                  jak ktos lubi, to nie może?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja