Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wrócić

05.11.07, 10:29
Mój mąż przejął opieke nad synem ponad rok temu gdy matka wpadła w
nałóg narkotykowy. Od wielu lat był zaniedbany emocjonalnie,
pedagogicznie i wychowawczo. Po traumie jaka przezył będąc z matka (
awantry, bicie, libacje alkocholowe, zostawianie na kilka dni bez
opieki) chcielismy dać tamu dziecku wszystko aby jak najszybciej
poczół sie kochany, potrzebny w nowym domu. Do tej pory moczy sie w
nocy choć ma juz 11 lat. Teraz po ponad roku znów pojawiła sie mama.
Teraz jest miła, uprzejma, nie krzyczy, nie wymaga i nie nakazuje i
dla niego ona stała sie całym światem.
Wczoraj kiedy mój M. odbierł syna z wisyty od babci gdzie widział
sie z mama okazało sie że nie chciał wracac, że nie chce z nami
mieszkac, ze nie czuje sie u nas dobrze i ze jak sytuacje bedą sie
powtarzac to założą sprawę o odzyskanie młodego.

Dla nas cios w serce, poraszka i żal przede wszystkim do syna.
Mój mąż jest zdruzgotany a ja - nie moge sie pogodzić że taki młody
człowiek dla którego nasze zycie staneło na głowie aby był
szczęsliwy nie chce byc z nami.
Dlaczego tak sie dzieje,
jak mamy sie do tego ustosunkowac?
    • e_w_a_g_5 Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 05.11.07, 11:38
      uszanować uczucia i decyzje dziecka
      jeżeli nie czuje sie u was dobrze, a Wy jak czytam między wersami czujecie się
      dotknieci, to egoistycznie wymagacie wdzieczności.
      To nie jest miłość, tylko własnie zranienie własnego ego
      • bszalacha Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 12.11.07, 23:32
        Dokładnie tak właśnie jest.Kocha sie nie "za coś"ale mimo
        wszystko.Tak własnie kocha dziecko.Trzeba ją/matkę/ratować,jeżeli
        zyczycie chłopcu naprawdę dobrze.To strasznie trudne ale niestety
        jedyne wyjście.
        • wiola101 Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 14.11.07, 14:38
          niestety na dzien dzisiejszy do mnie takie argumenty nie trafiaja.
          Jeszcze raz powtarzam. To nie gó..ara majaca 16 czy 17 lat która
          nie zna zycia i zbładziła. To kobieta która ma lat 30 i naraziła
          swoje dzieci na taka traume a do tego obwinia wszystkich za stan w
          jakim sie znalazła a nie siebie i swój kompletny brak
          odpowiedzialności za życia które wspólnie z innymi partnerami
          poczeła nowe zycia.
          Dla mnie jest skończona jako matka. I kazda osoba dorosła która
          krzywdzi bezbronne i niczemu niewinne dzieci - wg mnie zasługuje na
          potepienie.
          Wg niej samej cyt" cos od zycia sie nalezy" - to niech zginie w tym
          swoim bagnie. natomiast ja i mój mąż zrobimy wszystko aby syna
          wychowac, dac mu wykształcenie i aby nigdy nie popełnił tych błędów
          co jego matka.
    • asidoo Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 05.11.07, 13:53
      Może zanim ona wpadła w nałog była dobrą mamą? On ją po prostu kocha i pewnie
      pamięta, że dobrze było im razem przed jej nałogiem. Was może też kocha, ale z
      nią był dłużej.
    • synvilla Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 14:01
      Chroncie dziecko jak najlepiej potraficie.

      Na wyjscie z nalogu narkotycznego szanse sa marne. 97% ludzi
      powraca do nalogu. Jedynie, jak podaja statystyki, wyjsc udaje sie
      3% (!)
      To jest straszna cyfra.Spowodowana nawrotami.
      Dziecko ma dopiero 11 lat, to jasne,ze teskni za matka. On jeszcze
      nie rozumie nieszczescia i tragedii w jakiej jest jego mama.

      Poza tym wchodzi za rok w okres prepubertet, to jest bardzo trudny
      okres w zyiu kazdego czlowieka. Wtedy nic nie funkcjonuje normalnie
      zwlaszcza mozg. Emocjonalnie bywa to rozsypka. Jezlei idac za
      przykladem matki zacznie pic i narkotyzowac sie to praktycznie
      dziecko jest juz stracone. To koniec, szanse na wyjscie z
      jakiegokolwiek nalogu sa znikome.

      Dlatego radze ci walczyc o to dziecko jak lwica.
      Trafiloby to na mnie - odebralabym matce prawa rodzicielskie.
      Spotkania i owszem, ale nigdy osobno. Ktos zawsze musialby byc.Jako
      obserwator.

      On jest w tym wieku ze pewnych zleznosci nie rozumie. Jest
      emocjonalny i ma do tego prawo. jednak jak podrosnie to doceni co
      dla niego zrobiliscie. Teraz napewno nie.

      Jako obserwator zycia radze ci zajac sie sprawa na serio. Duzo z
      nim rozmawiac i tlumaczyc i mowic czym sa narkotyki, alkohol i jak
      bardzo szkodza. I oczywiscie niech spotyka matke, ale nigdy na
      osobnosci.
      • wiola101 Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 14:49
        No własnie, mama pojawiła sie dopiero wtedy jak mój maż załozył jej
        sprawe o odebranie jej praw rodzicielskich. Teraz to eyglada to tak
        ze dała dziecku telefon, smsuja co chwila, przyjezdża do szkoły,
        próbuje wywrócic jego i nasze zycie do góry nogami. Kłamie i
        manipuluje. Ostatnio poszła z lekarstwami jakimis do dyrektora
        szkoły i prosiła go zeby mu je podawać bo ojciec xle sie nim zajmuje
        a one sa mu bardzo potrzebne.
        Jest strasznie....
        ja wykańczam sie psychicznie.
        Wpajamy mu zasady aby nie kłamał, rozmawiamy o zaufaniu i buowaniu
        rodziny, o koniecznosci nauki bo jest to niezbędne w zyciu. ale gdy
        syn dostał 3 to mama stwierdziła ze super , że dobrze że to nie 2.
        Gdy z kolei dotał 1 to mama kazała nic nie mówic ojcu bo i po co.
        Słowo przeciwko słowu. I teraz w momencie zachwytu nad osoba mamy bo
        ona ozmawia z nim, bo go słucha, bo kupi lizaki - my nie mamy szans
        na wychowanie go. Bo my jestesmy źli, my wymagamy, gonimy do nauki
        itd za to mama jest ekstra.

        Walka z wiatrakami i chyba sił zaczyna brakować...
        • asidoo Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 15:21
          Sprawa jasna!
          Zbierajcie dowody i walczcie o dziecko.
        • synvilla Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 15:22
          Wiesz, nie wiem jak inni ale ja nie gonilam mojego dziecka do
          nauki.Dziecko w szkole bywalo od 8-15 majac przez ten caly czas
          zajecia i zajecia, bez konca. To bylo dla mnie jak praca doroslego
          czlowieka, a przeciez to byly male dzieci.

          nauczyciele czasami mamrotali cos pod nosem ze "leniuszek". A ja
          wybralam inna droge dla moich dzieci i to mowilam w szkole na
          wywiadowkach, moje dziecko ma tyle i tyle lat, siedzi tutaj caly
          dzien i ma przyjsc do domu i jeszcze dodatkowo wkuwac? O nie! czego
          ty nauczcyielu nie nauczysz- to twoja wina, a nie dziecka. W domu
          po charowce calego dnia, to moje dzieci sie bawia i sa duzo na
          swiezym powietrzu.
          I co? wyrosly, mialy dobre udane dziecinstwo, wybawione, wyszalale
          chodza do najlepszych uczelni w tym kraju oprocz tego jeszcze
          pracuja. Zaszly w ten sposob dalej niz niejeden zmeczony szkolami
          kujon. Sa na tych kierunkach ktore je interesuja.

          Roznie mozna dzieci wychowycwac ale najwazniejsze aby nie robic nic
          na sile i tez posluchac dziecka 2 czy 1 to jeszcze nie caly swiat.I
          sa inne rzeczy wazniejsze dla dziecka niz przynoszenie dobrych
          stopni ocen dla radosci jedynie rodzicow.
          • asidoo Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 16:29
            Nie każde dziecko wykorzysta konstruktywnie wolny czas. Są dzieci, które
            najchętniej by się włóczyły, biły, kradły itp. Są też takie, które od nauki
            trzeba odciągać... Moim zdaniem zależy od konkretnego przypadku czy zmuszać do
            nauki czy można dać wolną rękę.
        • honeyandmilk Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 15:27
          No właśnie... sił brakuje. Nigdy byś tak nie powiedziała wobec
          własnego dziecka. Sił może brakować do obcych dzieci. Dla swojego
          siły są zawsze. Rzadko kiedy następna kobieta ojca może dziecku
          zastąpić matkę. A dlaczego skreślacie dziewczynę, która brała
          narkotyki??? Jako kobietę, jako matkę. Jeśli teraz nie bierze, to ma
          wszelkie prawo do wychowywania swojego dziecka. Z dużą pomocą ojca.
          I ten ojciec, tej dziewczynie powinien pomóc. Bo skoro brała
          narkotyki, to musiała się czuć bardzo zagubiona.
          • synvilla Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 15:33
            zagubiona? Przeciez to dorosly czlowiek, ktory wie co robi.
            Za sprzedaz narkotykow idzie sie do wiezienia na dlugo. W innych
            krajach dostaje sie wyrok smierci.

            Narkotyki to nie zarty. Wiele osob jest nieszczesliwych i cierpia,
            jednak nie biora do rak takiego swinstwa.

            Ktos kto to robi nie jest osoba odpowedzialna i w ogole nie
            powinien miec dzieci.
            • honeyandmilk Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 16:18
              Niestety nie znasz problemu. Ktoś, kto bierze jest chory. W takim
              razie nie powinien mieć dzieci ten, kto pije alkohol, kto bierze
              zbyt dużo leków, ma raka, depresję czy jakąkolwiek inną chorobę.
              Żeby wypowiadać się o tak złożonym problemie, na jakimkolwiek forum
              publicznym, wypadałoby znać temat. A ty formułujesz błędne i
              nieprawdziwe tezy. Jeśli zależy ci na sprawie, zapoznaj się
              dogłębnie z problemem.
              • synvilla Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 16:52
                Żeby wypowiadać się o tak złożonym problemie, na jakimkolwiek forum
                publicznym, wypadałoby znać temat
                .................
                Znam temat dogłebnie i jestem bardzo kompetentną osobą. Aby w
                ogóle zwracać mi uwagę w tym temacie trzeba być po prostu idiota.
                • honeyandmilk Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 16:57
                  nie odważyłabym się nazwać kogoś idiotą, tak jak ty. Nie odważyłabym
                  się zabrać głosu na temat, w którym niewiele mam do powiedzenia. Ja
                  jestem terapeutą, dlatego pozwoliłam sobie na wypowiedź.
                  Ponieważ wiem też, kogo należałoby nazywać idiotą, będę milczeć.
                  Jestem też damą. O tobie mam już niestety złe mniemanie. Choć miałaś
                  parę dobrych postów wcześniej. Szkoda.
                  • synvilla Re:Alkohol+narkotyki=Bagno. 05.11.07, 17:02
                    Twoje zdanie na moj temat jest twoja jak nahjbardziej prywatna
                    sprawa. Mi nic do tego. Ze jestes terapeuta nie znaczy jeszcze ze
                    jestes osoba kompetentna i do tego dobrym terapeuta.
                    Pzryspuszczam,ze wielkich sukcesow w swojej pracy nie odnosisz
                    jezeli w ten sposb zwracasz sie do innych! Wkrotce mozesz stanac w
                    kolejce do zmiany zawodu.
                    Najpierw popracuj nad soba samą, pani terapeuto!
    • jan_stereo Projekt 'Syn' 05.11.07, 16:52
      A do czego Wam ten syn potrzebny, poza wychowywaniem go, naturalnie ?
      Chce do matki, to porozmawiajcie z nim mega bezposrednio i szczerze,
      czy jedyne czego mu u Was brakuje to lizaki i poblazliwosc,jesli tak
      to macie latwy wybor,jesli to cos znacznie wiecej, to moze warto sie
      ponownie zastanowic. A synowi bym pozwolil wrocic do matki,chociazby
      na miesiac, albo i na zawsze (czemu nie), bo w pierwszej kolejnosci
      to on powinien chciec byc z Wami,a nastepnie Wy z nim.
      A Wy mozecie sie cieszyc w kazdej wolnej chwili, ze zrobilisci cos
      dobrego dla innego czlowieka,ktory jako osoba dorosla moze nawet Wam
      sie odwzajemni sympatia,ktorej teraz dac nie potrafi.
      • e_w_a_g_5 Re: Projekt 'Syn' 06.11.07, 09:07
        zgadzam się z jankiem. Oczywiście, że statystyki sa takie jak podaje synvilla,
        ale znam osobiście wiele matek, które poradziły sobie z nałogiem, dla dziecka.
        Chłopak jest Wam potrzebny, bo macie poczucie, że jestescie jego ratunkiem.
        Matka jest z góry skreslona, widzicie jej
        lizaki i inne niezgodne z Waszymi metodami zachowania.

        Żaden sąd nie odbierze matce praw, jeżeli aktualnie jest czysta, a dziecko czuje
        dużą więź emocjonalna.
        Popatrzcie dalej, jeżeli go prawnie i fizycznie, od niej odsuniecie, bądźcie
        pewni, że za kilka lat wam tego nie wybaczy. A wtedy to już porażka po całości

        A może jednak, nie potrafiliście niestety, stworzyc więzi uczuciowej
        między chłopakiem? co?

        Ja widze niesamowicie dużo zaborczości w waszym postepowaniu, pod płaszczem RATUNEK
        • e_w_a_g_5 Re: Projekt 'Syn' 06.11.07, 09:25
          poza tym, nic nie piszesz, czy matka przebyła jakies leczenie.
          Na jakim etapie jest jej uzależnienie, jakie ma warunki, czy pracuje, a to
          bardzo istotne
      • kryzolia Re: Projekt 'Syn' 06.11.07, 14:47
        Zgadzam się z Stereo, dokładnie to chciałam napisać..
    • jsolt Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 05.11.07, 17:03
      moim zdaniem miłość dziecka do matki jest absolutnie bezwarunkowa.
      żeby nawet codziennie nawalała go stalową rurą, to i tak będzie ją
      kochał i będzie chciał być przy niej, szczególnie jeżeli nie jest
      duży (a 11 lat to może nie maleństwo, ale wciąż jeszcze dzieciak).
      szanse są takie, że trochę zacznie mu się zmieniać światopogląd w
      ciągu najbliższych kilku lat.

      wiola101 napisała:

      > Mój mąż przejął opieke nad synem ponad rok temu gdy matka wpadła w
      > nałóg narkotykowy. Od wielu lat był zaniedbany emocjonalnie,
      > pedagogicznie i wychowawczo. Po traumie jaka przezył będąc z matka
      (
      > awantry, bicie, libacje alkocholowe, zostawianie na kilka dni bez
      > opieki) chcielismy dać tamu dziecku wszystko aby jak najszybciej
      > poczół sie kochany, potrzebny w nowym domu. Do tej pory moczy sie
      w
      > nocy choć ma juz 11 lat. Teraz po ponad roku znów pojawiła sie
      mama.
      > Teraz jest miła, uprzejma, nie krzyczy, nie wymaga i nie nakazuje
      i
      > dla niego ona stała sie całym światem.
      > Wczoraj kiedy mój M. odbierł syna z wisyty od babci gdzie widział
      > sie z mama okazało sie że nie chciał wracac, że nie chce z nami
      > mieszkac, ze nie czuje sie u nas dobrze i ze jak sytuacje bedą sie
      > powtarzac to założą sprawę o odzyskanie młodego.
      >
      > Dla nas cios w serce, poraszka i żal przede wszystkim do syna.
      > Mój mąż jest zdruzgotany a ja - nie moge sie pogodzić że taki
      młody
      > człowiek dla którego nasze zycie staneło na głowie aby był
      > szczęsliwy nie chce byc z nami.
      > Dlaczego tak sie dzieje,
      > jak mamy sie do tego ustosunkowac?
    • mathias_sammer Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 05.11.07, 17:46
      podaj link do artykulu.
      m.s.
      • wiola101 troszke szczegółow 06.11.07, 11:09
        Matka dziecka nie przeszła nigdzie terapi. Kilkakrotnie była
        zawozona przez swoja matke do ośrodków monaroskich niestety
        bezskutecznie. Lekazała równiez w szpitalu psychiatrycznym jednak po
        tygodniu stamtad uciekła. W tej chwili nie ma pracy, jak twierdzi
        mieszka katem u znajomych ( ale byc może mówi to poniewaz nie chce
        płacić alimantów)
        Syn regularnie odwiedza tamta rodzine co dwa tygodnie i matka przez
        rok widziała go moze ze 4 razy - dopiero gdy załozył mój mąż sprawe
        o odebranie jej praw teraz wręcz agresywna miłościa chce na siłe
        odwrócic to wszystko.
        Mysle że syn przezył tam bardzo wiele, duzo sie napatrzył. Jakim
        wielkim zaskoczeniem było dla nas kiedy zapytał nas: ciociu czy ty
        całujesz tate w siusiaka? bo mama widziałem robiła tak z róznymi
        panami a kilka razy dostałem lanie kiedy weszłem bez pukania.
        to tylko część spraw które poruszył po przyjściu do nas. Opowiadał
        ze szczegółami jak go biła i kazała sie trzymac łózeczka żeby jej
        nie uciekał, jak bał sie wychodzic z domu bo wiecznie mama spała i
        martwił sie o młodsze rodzeństwo,itd, itd.
        Szanuje Wasze poglady i wasze opinie równiez te krytyczne.
        Nie ma takiej mozliwości aby dziecko w ciagu roku ot tak oddac na m-
        c matce zeby spróbowac czy coś sie wydarzy złego czy też nie. Do
        tego dochodzi zmiana szkoły i inne sprawy. Syn nie pozwala stworzyc
        sobie domu i to mnie martwi. On przez całe zycie wedrował. jego mama
        zmieniałą miejsce zamieszkania conajmniej 5 razy a w miedzy czasie
        bywał jeszcze albo u jednej babci, albo u drugiej albo u nas i tak
        naprawde nigdzie nie zdażył sie zakorzenic na stałe.
        Co do słów przedmówczyni terapeutki.
        Nie kończyłam psychologi ale dziwi mnie takie podejście i
        przekonanie że Ci którzy spieprzyli sobie zycie na własne zyczenie
        zasługuja na wieczna pomoc. Nie mówimy tu o nastolatce która
        zbładziła tylko o 30 letniej kobiecie która zdecydowała sie na 3
        dzieci i zniszczyła im zycie.
        Na dzień dzisiejszy dla mnie zasługuje na potepienie bo nie bede
        szanowac matki która krzywdzi dzieci. Żadnemu dorosłemu człowiekowi
        który bije, zostawia i zneca sie fizycznie i psychicznie na
        dzieciach zasługuje na karę.
        Nikt mnie nie przekona do zmiany zdania.
        ja teraz równiez mam trójke wspaniałych dzieciaków i nasze zycie
        kręci sie wokół nich. Spełniam sie jako matka, kobieta i zona i
        nawet do głowy mi nie przyjdzie zeby "iść poszaleć" bo tak jak ona
        powidziała kedy zostawiła na 2 dni dzieci bez opieki że "jej sie tez
        cos od zycia nalezy"
        • synvilla Re:swietny tekst! Popieram Cię gorąco. 06.11.07, 13:05
          W tym co robisz. Nie dawaj tej kobiecie dziecka, bo zniszczy zycie
          dziecku. Wypaczy tak samo jak sama jest destruktywna dla siebie
          będzie destruktywna dla dziecka.

          Co ci radzić konkretnego. Absolutnie szukać pomocy kompetentnych
          ludzi, lekarz psychiatra, psycholog, kurator, pedagog i ich opinie
          przydałaby się nie tylko jako pomoc, ale też i swiadectwo w
          sądzie.Juz sam fakt, że chłopak zaczyna mieć problemy ze szkoła, ze
          stabilizacją się w nowym domu, w stabilnych warunkach, znaczy,ze on
          ma problemy. I te problemy z matki, zdążyły przejść na niego i
          POTZREBNA MU POMOC SPECJALISTÓW. Ewentualnie specjalknego pedagoga.
          Dziecko wyszło z bardzo złego srodowiska i za wszelką cenę nie
          pzowól mu tam wrócić.
          Wróci dziecko do domu matki, to się wykolei. Ona przecież nie ma
          uregulowanego życia. Kwestią czasu jest, kiedy na nowo zacznie pić,
          narkotyzować się. A dziecko będzie, o krok od kompletnego upadku.
          Wkrotce bedzie kradł, bił i w końcu zabijał dla narkotyków.

          Matka nie zrobiła nic, aby przekonać srodowiasko, że można jej
          zaufać.

          Ja nie podzielam opinii moich przedmówców -uważam,że jesteś
          wybitnie dzielną i silną kobietą i przy tym bardzo rozsądną, ktora
          kieruje sie dobrem tego dziecka, a nie egoistycznymi pobudkami.
          • kryzolia Re:swietny tekst! Popieram Cię gorąco. 06.11.07, 14:50
            co ONa ma dawać, lub nie dawać dziecko. Dziecko nie jest Jej własnością. Takie
            sprawy powinien rozstrzygac sąd, a emocje powinny pozostać na boku. Jeśli
            dziecko zechce kiedyś wrócić to wtedy MU to umożliwć, nic na siłę...
            • wiola101 no własnie-to tylko dziecko 06.11.07, 15:05
              Ja nie pytam czy mamy go oddac matce czy tez nie.
              Z tego wzgledu ze to jeszcze własnie dziecko to nie moze decydowac
              gdzie byc powinno poniewaz jako dziecko nie mysli o przyszłosci a
              jedynie zycje dniem dziesiejszym. Kiedy mieszkał z matka od nas
              równiez odjeżdżał z płaczem, nawet prawie całe dwa m-ce nie widział
              tej matki to nie tęsknił za nia i nie chciał wracać. Wiec my to
              strasznie przzywalismy ze jak musi mu byc źle z matka bo nie chce do
              niej wracać. Okazuje sie że teraz będąc z nami zachowuje sie tak
              samo. I to mnie martwi bo czasem mam wrażenie że on tak naprawde
              nikogo nie kocha, z nikim nie jest związany. Gra na uczuciach
              naszych i tamtej rodziny. Ma wogóle ogromne zdolnosci robienia z
              siebie "ofiary" i obarczania winą kogoś za swoje niepowodzenia nie
              zważajac że mówiąc rózne rzeczy rani kogoś. To też mnie martwi.
              Jak np sie zmoczy to wsatje wściekły i mówi że to wzystko przez
              matke, że go zostawiała a teraz on płaci konsekwencje.
              Jak po weekendzie u babci płacze bo nie chce wracać do nas mówi - bo
              ciocia z tata sie kłóca jak sie zsikam i czuje sie tam gościem.
              po czym wraca z pełnym usmiechem i zadowoleniem jakby sie nic nie
              stało.

              Czy to jest normalne zachowanie? Czy taki rozwalony emocjonalnie
              chłopak bedzie wiedział gdzie chce byc?
              ja nie sądze...
          • mama303 Re:swietny tekst! Popieram Cię gorąco. 15.11.07, 21:07
            Jesteś w bardzo trudnej sytuacji i współczuję.
            Trzeba dziecko za wszelka cene chronic przed matką, która jak mi sie
            wydaje ma na niego ogromy wpływ i mu imponuje. A moim zdaniem jest
            duzym zagrożeniem.
            Natomiast Twoim wrogiem numer jeden w tym wszystkim jest Twoja
            nienawiść do tej kobiety. Im bardziej Ty bedziesz ja nanawidzieć tym
            bardziej Twój przybrany syn bedzie lgnąc do niej. To jego matka,
            biologiczna i miedzy nimi jest ogromna więź, tego nie uda Ci się
            zniszczyć.
            Dlatego musisz działać rozważnie, bardzo rozważnie aby dziecko nie
            czuło w Tobie wroga swojej matki.
            Pozdrawiam
            • wiola101 Re:swietny tekst! Popieram Cię gorąco. 16.11.07, 09:41
              Masz słuszna racje.
              Tak wiele krzywdy wyżądziła temu dziecku i pozostałym dzieciom, nam
              sprawia i sprawiała wiele problemów, kłamał, oszukiwała,
              oczerniała. Swoje życie poświęca na to aby nam uprzykrzyc zycie za
              wszelka cenę. Mamy jedynie chwile przerwy jak znajdzie sobie
              jakiegoś kochasia. Nie znosze kłamców i kretaczy a ona jest w tym
              perfekcyjna. Gdy próbuje sobie tłumaczyc że musi ta kobieta byc dla
              mnie obojętna to za chwile wykręca nam taki nr lub synowi że pięści
              same sie zaciskaja. Staram sie nie miec z nia wogóle kontaktu. Nigdy
              nie uczestniczyłam w zadnych sprawach i innych sytuacjach bo uważam
              ze to sprawa między nia a moim mężem. Jednak prawda jest taka że nie
              potrafie myslec o niej obojetnie - a do powiedzenia o niej cos
              miłego lub usprawiedliwienia synowi zachowania mamy - faktycznie
              przychodzi mi ciężko.
    • mrsnice Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 06.11.07, 12:23
      czy ja dobrze liczę? Tamta ma trójkę, ta ma trójkę, to znaczy, że
      pan mąż ma w sumie szóstkę? Czy to każde z innym u tych pań?
      Strasznie to zawiłe.
      • wiola101 Wyjaśnienie:) 06.11.07, 12:29
        Mój Mąż miał z ta kobieta jedno dziecko czyli syna o którym pisze,
        my wspólnie mamy jeszcze dwójkę więc 2+1=3. Tamata kobieta jeszcze
        ma dwoje młodszych od syna z innych związków.
        • asidoo Re: Wyjaśnienie:) 06.11.07, 13:05
          Nie chcę cię martwić, ale ten chłopiec został już przez matkę zdemoralizowany.
          Dużo pracy was jeszcze czeka i nie wiadomo czy owocnej. Mimo tego, co chłopiec
          deklaruje, powinien zostać z wami, bo tam się stoczy kompletnie. Liczcie się z
          tym, że to będzie problemowe dziecko i jako takie kochajcie.
          • wiola101 kolejne kroki + pytanie o anafril 06.11.07, 13:50
            Własnie mąz wrócił z synem od psychiatry. na moczenie nocne otrzymał
            anafril. zapisalismy sie również całą rodzina na terapie do
            psychologa bo stwierdzilismy że samo wożenie syna na terapie nic nie
            daje.
            kurcze, poczytałam troche o tym leku który otrzymał i sie go boje
            troszke aby mu nie zaszkodził. czy zna ktos z Was ten lek?

            Chciałabym aby wyrósł na zdrowego, zaradnego, pewnego siebie
            człowieka. Boje się że jego matka wszystko popsuje bo to co robi
            wogóle nie ma związku z dobrem dla niego.
            Dziekuje tez za wszystkie słowa otuchy i pocieszenia...
            • wiola101 Anafranil oczywiscie 06.11.07, 14:01
            • bszalacha Re: kolejne kroki + pytanie o anafril 16.11.07, 23:04
              Nie znam leku,ale na pewno potrzebna jest terapia i to całej
              rodziny.masz dobre odruchy ale zycie jest trudniejsze.Mam
              nadzieję,że jakoś dacie sobie radę z pogodzeniem wszystkich
              dzieci.Wielkie uznanie!
    • jesiennapani Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 06.11.07, 17:17
      wiola101 napisała:

      > Mój mąż przejął opieke nad synem ponad rok temu gdy matka wpadła w
      > nałóg narkotykowy. Od wielu lat był zaniedbany emocjonalnie,
      > pedagogicznie i wychowawczo.

      Dobrze, że za glosem forumowiczów
      /a wlasciwie pod presja wizji powrotu chlopca do matki/
      chlopiec otrzymal fachowa pomoc
      jest nawet szansa na terapie rodzinną :)
      Mam sugestie: by zglosic sie jeszcze
      do rejonowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka
      gdzie terapeuci ustalą
      jakie sa relacja między chlopcem i matką
      jak bardzo związany jest chlopiec z matką
      /zostanie poproszona o przybycie/
      jest szansa pomocy dla chlopca
      jak tez dla jego przyrodniego rodzeństwa
      Może on chce wrócic do domu matki,
      gdyż obawia się o los rodzeństwa.
      Wydaje sie to lepszym rowiązaniem niz
      pozbawianie jej praw rodzicielskich
      /KOPD tez moze sie w tej sprawie wypowiedzić/
      jezeli matka przedstawi dokumenty, że jednak sie leczy
      - ojcu chlopca może zarzucać utrudnianie
      wyjscia z uzależnienia i probe niszczenia
      więzi emocjonalnej z synem.

      Pedagogika mowi tak: tyle samo miłosci co wymagań

      • wiola101 Re: Dziecko porzucone przez matkę chce do niej wr 07.11.07, 09:20
        Chyba o rodzeństwo nie chodzi bo są oni w rodzinie zastępczej u
        babki macierzystej. Nie mamy nic również do kontaktowania matki z
        dzieckiem ale niech to na litość bąska będą kontakty uregulowane,
        stałe. Niech w końcu ta kobieta znajdzie swoje miejsce gdzie to
        dziecko bedzie zabierac ale tez musimy miec pewność że jest zdrowa i
        odpowiedzialna. Równiez jako rodzic i kochajaca matka powinna
        zainteresować sie czy to dziecko ma buty na zime czy kurtkę. Bo
        takie sa obowiązki, troski i przyjemności bycia rodzicem -
        odpowiedzialnym rodzicem.
        Nie moze byc tak że syn nie widzi jej przez 4 m-ce i nagle sie ona
        pojawia i burzy jego cały swiat.
        Ona popsuje mu w głowie przez 1 dzień kontaktu a my to odwracamy
        przez 2 tygodnie.
        • wiola101 co do więzi 07.11.07, 09:22
          Będą badania juz za 2 tygodnie o które mama sama wnioskowała przy
          sprawie o pozbawienie jej praw.
          • wiecejczarnego Re: co do więzi 09.11.07, 12:35
            ludzie obiecuja , ze sie zmienią a dzieci wierza w zmiane ale ta nie nastapi
            niestety . Nie przejmujcie sie soba , wy myslicie , ze syn jest wami
            rozczarowany i niewdzieczny za opiekę , ale to nie prawda . Matka go widocznie
            zmanipulowala pustymi obietnicami i biedak nie chce jej zostawic w potrzebie .
            Tu potrzebny jest facet z silna reką czyli ojciec , ktory poprostu zarzadzi , ze
            syn zostaje z wami i nie ma mowy o innym rozwiazaniu .Nie zostawiajcie decyzji
            11 dziecku .
            • wiola101 Re: co do więzi 09.11.07, 14:28
              A jeżeli faktycznie jest z nami nieszczęśliwy?
              Nie podoba mu sie takie zycie?
              Nie chce byc taki jak ojciec?

              • synvilla Re: co do więzi 09.11.07, 15:23
                Nie chce byc taki jak ojciec?
                ...........................

                A czy jest w zyciu cos gorszego od matki narkomanki, ktora zostawia
                dzieci same w domu na kilka dni i idzie w Polske?

                Co moze wiedziec o tym co dobre/niedobre 11 letni chlopczyk? Pewnie
                za duzo zadan dla niego.
                • wiola101 Re: co do więzi 09.11.07, 16:02
                  Pisząc o ojcu myslałam o tym ze moze niezbyt podoba mu sie to że
                  jest człowiekiem zapracowanym, uczciwym że wymaga i umoralnia. Może
                  bardziej podoba mu sie postepowanie matki która jest tylko od czasu
                  do czasu, teraz nie okazuje zmęczenia ani rozczarowania kiedy
                  dostanie 2. Nie wymaga i nie nakazuje. Do tego składa wiele obietnic
                  materialnych a my? My możemy zaoferować tylko spokojny dom - dla
                  niego może to zbyt mało.
                  Nie rozumiem jego psychiki, sposobu myslenia.
                  Od wczoraj jest juz troszkę lepiej w relacjach między nami. Sa
                  troszke cieplejsze. I to równiez mnie dziwi że jednego dnia sie
                  przytula i mówi o swojej miłosci do nas po czym wraca z wizyty od
                  babci i jest taki zimny. Tak jak wspomniałam jest juz troszke lepiej
                  ale za tdzień znow jedzie i znów bedzie powtórka z rozrywki.
                  Boimy sie równiez o to że z taki nastawieniem pojedzie do RODKa i
                  jeżel;i zdeklaruje swoja chęć mieszkania z mama - Sąd zdecyduje
                  zabranie go nam a wiem ze tam - bez odpowiedniego wkładu
                  odpowiedzialnych dorosłych - zmarnuje sie jego zycie.
                  To trudna dla nas sytuacja...
                  • wiecejczarnego Re: co do więzi 09.11.07, 17:51
                    za bardzo analizujesz tu nie ma miejsca na dylematy tylko na stanowcza
                    odpowiedzialna postawe konkretna decyzja dla dobra dziecka jest jedna -zostaje z
                    wami bo matka ma swoje problemy jest slaba psychicznie a dziecko to pewnie dla
                    niej sposob na staly dochod i jest tyle warte ile moze dostac na niego zasilku
                    • bszalacha Re: co do więzi 12.11.07, 23:51
                      mOwimy o prawach do miłości,nie o obowiązku opieki nad dzieckiem.Nie
                      wolno zabronić kochać,to nie jest proces intelektualny,to
                      uczucie.Czy jesteście przygotowani na to,że chlopak może zacząć też
                      brać narkotyki?Co wtedy?
                      Takich problemów nie rozstrzyga się na forum.Tu trzeba BARDZO
                      DOBRYCH FACHOWCÓW OD TERAPII RODZIN./polecam Kraków u Bogdana de
                      Barbaro albo Warszawę-prof.Namysłowska/.Są też inni,absolwenci
                      powyższych ośrodków,w całym kraju.Trzymam mocno za Was i za sprawę.
                      • wiola101 Re: co do więzi 13.11.07, 11:40
                        Mąz ostatnio był u psychiatry z synem i zapisał równiez nas na
                        terapię. dzis idzie sam maż. Mam nadzieje że to nam pomoze...
Pełna wersja