Do Jerzego psychologa-psychiatry

27.07.03, 02:55
Witam
Czytałem pańskie wypowiedzi i rady oraz odpowiedzi innych forumowiczów na
innych wątkach. Wszystko razem "kupy" się nie trzyma. Jest Pan psychologiem
i nie jest Pan przygotowany na rzecz prostą. Otóż postawił Pan diagnozę na
podstawie jednej wypowiedzi (pacjenta dajmy na to) , takich szukających rady
jest wielu. Tamtego nazwał Pan kłamcą. Wg jakiego Pana szablonu on nim
jest ? W ten sposób z góry Pan skazuje swoją misję tutaj na niepowodzenie,
bo potencjalny następny Pana pacjent będzie się obawiał, że zarzuci mu Pan
kłamstwo. W tym momencie staje się Pan człowiekiem nie godnym zaufania. To
chyba proste i łatwe być winno dla takiego b.dobrego psychologa-psychiatry
za jekiego się Pan sam uważa. Kumasz Pan? To już drugi Pana błąd jako
psychologa i tym samym kolejne podważenie wiarygodności. Nie mam Pana
zamiaru obrażać , ale sam Pan widzisz jakie to reakcje innych wywołuje i
odwołując się do Pana zdrowego rozsądku pozostaje w nadziei, że więcej Pana
tu nie "zobaczę" i wierze, że nikt nie skorzysta z pańskich rad.
Z całym szacunkiem
Zdzichu
    • Gość: Jerzy Re: Do Jerzego psychologa-psychiatry IP: *.gen.twtelecom.net 29.07.03, 02:28
      zdzislaww napisał:

      > Witam
      > Czytałem pańskie wypowiedzi i rady oraz odpowiedzi
      innych forumowiczów na
      > innych wątkach. Wszystko razem "kupy" się nie trzyma.
      Jest Pan psychologiem
      > i nie jest Pan przygotowany na rzecz prostą. Otóż
      postawił Pan diagnozę na
      > podstawie jednej wypowiedzi (pacjenta dajmy na to) ,
      takich szukających rady
      > jest wielu. Tamtego nazwał Pan kłamcą. Wg jakiego Pana
      szablonu on nim
      > jest ? W ten sposób z góry Pan skazuje swoją misję
      tutaj na niepowodzenie,
      > bo potencjalny następny Pana pacjent będzie się
      obawiał, że zarzuci mu Pan
      > kłamstwo. W tym momencie staje się Pan człowiekiem nie
      godnym zaufania. To
      > chyba proste i łatwe być winno dla takiego b.dobrego
      psychologa-psychiatry
      > za jekiego się Pan sam uważa. Kumasz Pan? To już drugi
      Pana błąd jako
      > psychologa i tym samym kolejne podważenie
      wiarygodności. Nie mam Pana
      > zamiaru obrażać , ale sam Pan widzisz jakie to reakcje
      innych wywołuje i
      > odwołując się do Pana zdrowego rozsądku pozostaje w
      nadziei, że więcej Pana
      > tu nie "zobaczę" i wierze, że nikt nie skorzysta z
      pańskich rad.
      > Z całym szacunkiem
      > Zdzichu

      Nie potepiaj mnie,bo poprzez to siebie potepiasz,
      moj drogi "xxx".
      Ja odpowiedzialem tak na ten post,bo sam mialem takie
      przezycia w przeszlosci,mojej mlodosci.A zatem ta
      odpowiedz byla buntem przeciw temu,ze ktos jeszcze
      wiecej tak musi cierpiec;myslalem ze na mnie sie skonczy
      niestety,to sie powtarza,taka juz jest natura "cykliczna
      i nic tego nie zmieni,Jedyne co mozemy zrobic to zmienic
      siebie,tak aby nam to nie przeszkadzalo.
      Zycze powodzenia,

      Jerzy


      • zdzislaww Re: Do Jerzego psychologa-psychiatry 29.07.03, 18:03

        > Nie potepiaj mnie,bo poprzez to siebie potepiasz,
        > moj drogi "xxx".

        Toż to chłopie na przedszkole zakrawa :) . Teraz się bawisz w zgadywanki, nie
        jestem xxx ( i nie interesuje mnie czy mi wierzysz czy nie ). Zresztą taką
        samą zgadywanką było zarzucenie kłamstwa , właśnie xxx. Nie wierzysz, że po
        prostu jestem człowiekiem, który staje w obronie innych odwołując się do
        innych wartości niż środki farmakologiczne. Nie wierzysz w człowieka i właśnie
        to , jęsli piszesz o wewnętrznych zmianach , powinieneś w sobie zmienić .
        Uwierz w człowieka ! Nie potępiam Cię, napisałem o wnioskach wynikających z
        Twoich wypowiedzi. Określiłem w jasny sposób Twoje kompetencje, poddałem po
        wątpliwość Twoją profesjonalność. To wszystko. A to jakim jesteś człowiekiem
        to zupełnie co innego. Musisz starać się oddzielić swoje życie i jego
        empiryczność, bo działa zbyt wybiórczo na Twoją pracę.


        > Ja odpowiedzialem tak na ten post,bo sam mialem takie
        > przezycia w przeszlosci,mojej mlodosci.A zatem ta
        > odpowiedz byla buntem przeciw temu,ze ktos jeszcze
        > wiecej tak musi cierpiec;myslalem ze na mnie sie skonczy
        > niestety,to sie powtarza,taka juz jest natura "cykliczna
        > i nic tego nie zmieni,Jedyne co mozemy zrobic to zmienic
        > siebie,tak aby nam to nie przeszkadzalo.
        > Zycze powodzenia,
        >
        > Jerzy

        Doskonale rozumiem Twoją sytuację. Oczywistą rzeczą jest, że istnieją jakieś
        patologiczne wzorce. Powinieneś wiedzieć, że jest ich wiele. Tak samo jasne
        jest , że trzeba zacząć od siebie.
        Jeszcze raz : nie mam nic do Ciebie. Liczy się fakt, że chcesz pomagać innym,
        by nie spotkało nikogo to co Ciebie.
        Również życzę powodzenia :)
        Zdzichu
        ps
        myśle, że to prywatna rozprawka, pisz jak chcesz na maila, bo to nie miejsce
        zdzislaww@gazeta.pl
      • komandos57 Re: Do Jerzego psychola 29.07.03, 18:11
        Uzdrow sie sam.Boze,widzisz i nie grzmisz.
        • Gość: Maryla Re: Do Jerzego psychola IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 29.07.03, 22:07
          komandos57 napisał:

          > Uzdrow sie sam.Boze,widzisz i nie grzmisz.

          wysuń choc stopę i kopnij :-))))))
Pełna wersja