wrazliwiec1
06.11.07, 11:14
Witam.
Od wczoraj jest mi kiepsko ( brak wyników szukania pracy, brak pracy, i taki
jesienny dół). Jest mi smutno z tego względu.
Wczoraj ewidentnie byłem smutny, etc. Jestem introwertykiem, więc zamknąłem
się trochę w sobie.
Moja dziewczyna podeszła do mnie i spytała się co mi jest. Powidzialem, ze
jakoś tak.
Pozniej podeszła drugi raz i się spytała co mi jest, czemu tak się zachowuję.
Powiedziałem: "Smutno mi " . "A czemu?" -spytała.
"Nie wiem..." -odpowiedziałem. A Ona.... popatrzyła jeszcze na mnie i
...poszła do pokoju . (sic!).
I później mimo, że chodziłem smutny i zamyślony - to nie próbowała ze mną
porozmawiać, w ogóle nie chcąc..
I to mnie wkurza, że Ona chyba nie jest w stanie mi pomóc. Że nie dała mi
wsparcia. Że niŻe nie potrafimy porozmawiać o moich problemach tak, żebym
poczuł się lepiej. Wczoraj tak się zachowała jak za przeproszeniem... pusta
blondynka :/
Tylko oczywiście była na mnie trochę zła, i wczoraj i dziś, za to, że jestem
smutny i mam doła. A chyba każdy ma do tego prawo, nie? I czeka na wsparcie
swojego partnera,nie?
Tym bardziej, że nie mam żadnego przyjaciela od serca, a do psychologa już nie
chodzę.
Co o tym sądzicie?
Jak to u Was jest? Jakie macie doświadczenia w tym?