związki odgrzewane

IP: *.solar.silesianet.pl 27.07.03, 22:53
Co myslicie o tzw . burzliwych zwiazkach? Problemy, łzy,zale, uczucia ,
samotnośc...powroty.
Czy odgrzewane uczucia, zwiazki mają sens i przyszłosc???
Moze ktos by napisal o swoim doswiadczeniu w tej kwestii.
    • Gość: Biedronka14 Re: związki odgrzewane IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.07.03, 00:51
      Nie wierze w nie. Co nie zostalo naprawione za pierwszym razem, za drugim nie
      pracuje jak szwajcarski zegarek. Jezeli byly wielkie lzy i tragedja,
      niekonczace sie rozmowy ktore nic nie rozwiazywaly, zlosc itp, daj sobie spokoj.
      Jestem osoba ktora nie wierzy w zmiane ludzkich charakterow, cos takiego nie
      istnieje. Ironicznie, byly chwile gdzie wierzylam w to bardzo, chcialam
      wierzyc...

      Mozna starac sie zmienic swoje reakcje, oszukiwac siebie i innych po to by
      utrzymac zwiazek w pionie, uwierz, to na dluzsza mete nie nie jest
      rozwiazaniem. Prawdziwe usposobienie wyjdzie na wierzch jak Twoj partner
      poczuje sie znow bezpieczny. Historia lubi sie powtarzac.

      Odluz na bok niepotrzebne sentymenty, i uciekaj jak najdalej.
      Rozejzyj sie, tylu interesujacych chlopcow do okola ;)))

      Pa.
      • Gość: Renka Re: związki odgrzewane IP: *.home.cgocable.net 28.07.03, 05:40
        Ja mysle, ze jest szansa na naprawe w kazdym zwiazku, tylko kiedy warto to
        robic?
        okazac sie moze, ze oboje nie potrafia zmienic swoich uczuc, nie chca okazac
        milosci, bo sa zbyt gleboko zranieni.Kazdy ruch to grzebanie igla w ranie.Moim
        skromnym zdaniem lepiej jest zalozyc jalowy bandaz i czekac az rana obeschnie,
        a potem sprobowac kuracje.Blizna i tak pozostanie.
    • Gość: ania Re: związki odgrzewane IP: *.era.pl 28.07.03, 10:50
      To jest bardzo trudne i moje doświadczenia wskazują, że niestety się nie udaje.
      Właśnie skończyłam 8-letni związek, w którym rozstania i powroty były na
      porządku dziennym. Za każdym razem powodem rozstania była inna kobieta, co
      oczywiście nie znaczy, że całą winę za to ponosi mój mąż! W takich sytuacjach w
      ogóle przecież trudno mówić o winie.
      Po raz pierwszy zdarzyło się to po roku bycia razem, trwało miesiąc i
      zakończyło bardzo romantycznym i pięknym powrotem. Potem było parę wspaniałych
      lat razem i wydaje mi się, że udało nam się obojgu zapomnieć o tamtym
      incydencie.
      Jednak póltora roku temu mój mąż znowu odszedł i tym razem przeżyłam to bardzo
      mocno. Byliśmy już w zupełnie innej sytuacji, nasza córka kończyła właśnie 3
      lata i nie wyobrażałam sobie, że będzie się wychowywać w niepełnej rodzinie...
      Tym razem ja bardzo chciałam spróbować jeszcze raz. Na początku było bardzo
      ciężko, brak zaufania, głupie wyciąganie różnych spraw ('bo ty nigdy nie
      umiałaś ...", "a ty niegdy nie byłeś dla mnie..." itd.)
      Chodziliśmy na terapię, zależało nam, żeby to naprawić, i po jakimś czasie
      wydawało się, że raczej między nami jest już w porządku.
      I wtedy okazało się, że zaczynamy się od siebie oddalać, że inne rzeczy
      zaczynają być dla nas ważne, a ja złapałam się na tym, że zaczynam planować
      życie sama...
      I w końcu wszystko pękło, okazało się, że mój mąż nie może się wyzwolić od
      myślenia o tamtej osobie, ja nie mogę zapomnieć o tamtych wydarzeniach, i w
      zasadzie już się nie kochamy.
      Kiedy on zaproponował, żebyśmy się rozstali było to dla mnie tak całkowicie
      naturalne, że przyjęłam to zupełnie bez emocji - to był dla mnie znak, że
      faktycznie między nami wszystko się już skończyło. Ale dojście do tego zajęło
      mi grubo ponad rok...

      Jesteśmy więc raczej dowodem na to, że odgrzewane związki raczej się nie
      sprawdzają... Ale jak widać na załączonym obrazku, żeby całkowicie wyzwolić się
      z takiego związku, czasami trzeba próbować go ratować...

      pozdrawiam,
      ania


    • Gość: meee:) Re: związki odgrzewane IP: *.MAN.atcom.net.pl 28.07.03, 10:59
      jak są mądre ludzie, to wykorzystają kryzys ku wlasnemu rozwojowi.
      A jak się rozwiną, to może uda im się przejsc do nastepnego etapu relacji?
      trzeba by tylko 'wygumkować' troszku pamięc;
      a czasem to się zdarza, ze demencja pada na głowę i miłosc szalencza ponownie
      rozkwita... :)
      jednakowoż, tak w 90% się nie dzieje i mało ludzi potrafi się wznieść ponad
      wlasny ból, gniew...


      • Gość: chłost Re: związki odgrzewane IP: *.icpnet.pl 28.07.03, 11:05
        Gość portalu: meee:) napisał(a):

        > jak są mądre ludzie, to wykorzystają kryzys ku wlasnemu rozwojowi.
        > A jak się rozwiną, to może uda im się przejsc do nastepnego etapu relacji?
        > trzeba by tylko 'wygumkować' troszku pamięc;
        > a czasem to się zdarza, ze demencja pada na głowę i miłosc szalencza ponownie
        > rozkwita... :)
        > jednakowoż, tak w 90% się nie dzieje i mało ludzi potrafi się wznieść ponad
        > wlasny ból, gniew...
        >
        >
        >
        Się zgadzam z owieczką szanowną w myśl zasady: jak nie zabije, to pomoże:)
        Pozdrawiam
        chł.
        • blabona Re: związki odgrzewane 28.07.03, 11:17
          to ciężka sprawa-jeśli się zdecydujesz to najpierw rozwaz sobie ,czy jesteś w
          stanie znieść kolejne rozczarowanie.
          Kiedy odgrzewasz stary zwiazek,który rozpadł się z mniej lub bardziej
          przykrych przyczyn,to musisz ZAPOMNIEĆ swoje urazy,tak jakby ich nie było-czy
          stać Cię na to?jeśli nie-to nie ma to sensu,bo będziesz ciagle patrzec na ta
          osobę przez pryzmat złych doswiadczeń,a jej zwykłe "przejęzyczenie":-)
          odbierać będziesz jako atak(i powrót tej złej przeszłości).
          Najwazniejsze jest- z jakich przyczyn się juz kiedys rozstaliscie-jeżeli nie
          było to nic poważnego,to szanse macie spore, ale jeśli bardzo się
          zraniliscie,to raczej nic z tego nie będzie.
          • ann.k Re: związki odgrzewane 28.07.03, 16:24
            A ja uważam, że nie ma znaczenia powód, dla którego się ludzie rozstali.
            Rozstali się, bo nie chcieli, nie umieli ratować tego co już było. A skoro tak,
            to po co drugi raz pchać się w to samo? Z nadzieją, że tym razem będzie
            inaczej. To prawda, ludzie się zmieniają, ale nigdy aż tak. Jeśli para się
            kłóci o byle co, będzie się kłócić zawsze. Jeśli ktoś ma skłonności do zdrady
            (są tacy ludzie, którzy po prostu musza zdradzać), będzie je miał wiecznie.
            Ja nie wracam. I nie zgadzam się na powroty do siebie. Choć dwa razy w życiu mi
            sie to zdarzyło. Jeden związek pełen burz i drugi, raz zakończony przez
            głupotę, odgrzany po miesiącu był pasmem złośliwości i łez. I nigdy więcej.

            Nauczyłam sie szanować siebie i partnera. I z tego też tytułu nie szastam jego
            uczuciami, nie zabawiam się nimi, grożąc mu odejściem lub raniąc go
            doprowadzając do niepewności co będzie dalej. Również dlatego nie pozwalam
            nikomu na takie gierki. Dbam o to co mam jak umiem najlepiej. A związek dwojga
            ludzi to nie jest zabawka tamagoochi, którą można wskrzesić jednym przyciskiem,
            jeśli stworzonko umrze.
            • matrek Re: związki odgrzewane 28.07.03, 23:14
              Jestes swietna. Bardzo podoba mi sie to co napisalas.
              • komandos57 Re: związki odgrzewane 28.07.03, 23:18
                matrek napisał:

                > Jestes swietna. Bardzo podoba mi sie to co napisalas.
                /////////////////////////////////////////////////////////////////
                A ja?Czy jestem swietny?
    • Gość: soho Re: związki odgrzewane IP: *.solar.silesianet.pl 28.07.03, 21:44
      moj zwiazek nie rozpadl sie przez codzienne klotnie,obelgi czy zdrady...
      Były to raczej powody obiektywne tzn. miejsce zamieszkania ,brak kompromisow
      co do tego jak i gdzie bedziemy zyc razem...Nie chce sie za duzo rozpisywac
      ale pewnie ma tu znaczenie zbyt mocne przywiazanie do rodziców,domu,pracy niz
      chec i gotowosc zaryzykowania utraty tego wszystkiego dla miłosci...
      To moze brak zaufania i poczucia bezpieczenstwa.
      Moze uda nam sie dojsc do kompromisu.B.chce miec rodzine ale tez i prace taka
      jak obecna ,swobode wlasnego mieszkania itd.
      Trudno mi zyc bez niego a umawianie sie z innymi nic nie pomaga - chc lepoej
      byłoby sie zakochac w innym i nie poswiecac tak wiele...
      A drugiej strony praca i moje miasto tez staja sie jalowe bez swiadomosci ze
      jestem z nim...
      Co myslicie o psychoterapii??On raczej nie chce sie jej poddac ,ja ciagle
      zwlekam.Nie wiem czego naprawde chce.Boje sie nieznanego i decyzji.
    • komandos57 Re: związki odgrzewane soho 28.07.03, 21:51
      Cos wymyslimy.Posadze cie na patelni i odgrzeje.Bedzie to zwiazek
      odgrzewany.Jak pojda ci dymy z czterech liter,bedziesz w zwiazku odgrzanym.O to
      ci chodzilo?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja