mona.blue 11.11.07, 13:57 Mam pytanie, jaki macie stosunek do własnej osoby - czy lubicie siebie takimi, jakimi jesteście? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
solaris_38 Re: Czy lubicie siebie? 11.11.07, 14:09 uczę sie siebie kochać ale wciąż zasypiam w koleinach jednak jest stały postęp w tej umiejętności mam nadzieję ze na łożu śmierci będę będę odpowiednio połączona ze światem wzajemną miłością kto siebie nie lubi nie może lubić świata wszak jego częścią jesteśmy Odpowiedz Link Zgłoś
ewa.z1 Re: Czy lubicie siebie? 11.11.07, 15:21 No tak. Nie można lubić ludzi jeśli nie lubi się samego siebie. Nie można zrozumieć drugiego człowieka jeśli nie rozumie się samego siebie. A ja, choć mam zawód "pomagacza" to często mam do siebie samej o różne rzeczy żal, pretensje, nagle czuję się niekompetentna i jest mi z tym źle. tak. czasem nie lubie siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: Czy lubicie siebie? 14.11.07, 13:30 a czemu nie pobyć na siebie czasem złym :) :) ? :) nasza potzreba bycia lepszym od siebie wczorajszego ma swoje dobre strony choc potrafi też zabić cały SMAK teraźneiszosci Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Czy lubicie siebie? 11.11.07, 19:50 Jak na osobę głęboko wierzacą , masz mnóstwo dylematów.... Może jednak zmienisz grupę w neokatechumenacie?:) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Czy lubicie siebie? 11.11.07, 19:53 Ostatnio mam kryzys, one się zdarzają regularnie, to część życia. Ale mam nadzieję, że niedługo wyjdę na prostą, jak zwykle zresztą :P Odpowiedz Link Zgłoś
jarty Re: Czy lubicie siebie? 12.11.07, 10:46 sporo czasu potrzebowałem i kilku nieciekawych przejść bym wreszcie zrozumiał swoją wartość dla siebie i swoje miejsce na tym czasem dziwnym świecie teraz, gdy już siebie szanuję i kocham, znalazłem swoją pasję i realizuje się w niej świetnie mam spokój, wszystko jest poukładane Odpowiedz Link Zgłoś
lillalu Re: Czy lubicie siebie? 12.11.07, 15:00 Jako dziecko nienawidziłam siebie-byłam gruba i nosiłam okulary, a koledzy z klasy opluwali mnie i maltretowali, mówiąc że wyglądam jak down. Teraz, gdy spotykają mnie po latach, to muszą sobie przytrzymywać szczęki, żeby im nie spadły na podłogę. Wyleczyłam zeza, schudłam kilkanaście kilogramów, a ludzie mówią,że mam piękną twarz. Uczestniczyłam też w sesji fotograficznej, co pomogło mi ostatecznie oczyścić się z koszmarów przeszłości.Dlatego lubię siebie, a dbanie o urodę i zakupy ,,ubraniowe" sprawiaja mi olbrzymią przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
psychoguru Kto tu kogo lubi? 13.11.07, 09:18 Pytanie "czy lubicie siebie" kryje w sobie paradoks: Kto tu kogo lubi? A to dlatego ze kryje sie w nim zalozenie ze jestem osobowa caloscia ktora podlega ocenie, a z drugiej strony "ktos" lub "cos" spoza tej calosci dokonuje oceny. Pytanie wiec czy ten "ktos" lub "cos" stanowi czesc mojej osobowej calosci ktora jest oceniana, czy nie? Jezeli nie to znaczy ze nie mozna mowic o osobowej calosci a jezeli tak to znaczy ze ocena powinna dotyczyc tez tego co dokonuje tej oceny. Biorac pod uwage ze wszystko to dzieje sie w jednym mozgu dochodzimy do wniosku ze mamy do czynienia z iluzja "nieomylnej" oceny ktora powoduje wiele problemow. Polega to na tym ze ocena "samego siebie" jest dokonywane jakby przez "druga osobe" wewnatrz nas i przy tym jest traktowana jako pojawiajaca sie "znikad" i "absolutna" to znaczy obiektywnie prawdziwa i nie podlegajaca dyskusji. Tak oczywiscie nie jest i nie moze byc bo wszystko dzieje sie w jednym mozgu. Iluzja polega na tym ze ocena ta jest generowana w mozgu na poziomie podswiadomym i zalezy od nastrojenia systemu ktory jej dokonuje. Na poziomie swiadomym "znikad" i nagle pojawia sie wynik tej oceny. Czesto to nastrojenie jest nieprawidlowe i demoluje osobowosc. Jaskrawa ilustracja tego jest na przyklad brak akceptacji wlasnego ciala ktory w skrajnych wypadkach prowadzi np. do zaglodzenia sie na smierc. Cialo moglo byc w porzadku a mimo to bylo postrzegane i oceniane jako straszne co doprowadzilo do smierci. Na takich przykladach ludzie zaczynaja dostrzegac jak dziala mozg i system "lubienia sie" czyli samooceny i ze on tez moze miec problemy. Mozna powiedziec ze nie ma obiektywnego powodu by w mozgu byly produkowane stale silne sygnaly "nielubienia" przez system samooceny. Jezeli tak jest to swiadczy o nieprawidlowym nastrojeniu tego systemu a nie o faktycznym stanie rzeczy. Nieprawidlowe nastrojenie moze byc spowodowane wieloma czynnikami, na przyklad wplywem sygnalow zewnetrznych lub problemami w dzialaniu mozgu. Zeby to wyjasnic mozna jako przyklad zwrocic uwage na to co ktos tu juz napisal: Kiedys cierpialam strasznie i nienawidzilam siebie bo bylam gruba a pozniej schudlam i polubilam siebie a nawet wzielam udzial w (rozbieranej?) sesji zdjeciowej i teraz bardzo sie lubie. Gdzie tu jest problem? Problem jest oczywiscie w nieprawidlowym nastrojeniu systemu samooceny: nadmierny wplyw wzorcow z otoczenia skierownych na kryterium oceny ciala. Tego typu nastrojenie czesto jest ustawiane w dziecinstwie (np.pod wplywem matki) lub wczesnej mlodosci (np.pod wplywem kolezanek). Jest ono oczywiscie bardzo destrukcyjne bo powoduje niedocenienie innych aspektow osoby. Poza tym cialo sie zmienia wiec osoby z samoocena na nim bazujaca beda przezywaly problemy w miare starzenia sie, nie mowiac o chorobach czy wypadkach. Beda tez czesto cierpialy wskutek porownan z innymi "lepszymi" cialami. Jedynym porzadnym rozwiazaniem problemu "lubienia" sie jest wiec dbanie o prawidlowe nastrojenie systemu samooceny w mozgu. Przede wszystkim chodzi tu o wysoki poziom autonomicznosci, a wiec nastrojenie nie ulegajace duzym wplywom wskutek sygnalow plynacych z otoczenia. Na przyklad moje cialo jest moja unikalna wlasnoscia i czescia mojej unikalnej osoby wiec porownywanie z innymi cialami ma tak duzy sens jak porownywanie imion i nazwisk. Kazdy ma jakies imie i nazwisko a to czy imie Maria jest lepsza od Anny jest zabawa dla dzieci w przedszkolu. Zeby to osiagnac potrzebne jest osiagniecie wyzszego poziomu samoswiadomosci, czyli umiejetnosci przechwytywania i analizy sygnalow z systemu samooceny. Wtedy bedzie mozliwa redukcja wplywu tych sygnalow na poziomie swiadomym osobowosci. Wiec jesli np. psiapsiola powie "nos masz za duzy" to nie wpadniemy w totalna depresje i nie bedziemy szukali brzytwy zeby uciac "ohydny" nos. Tylko bedziemy wiedzieli ze psiapsiola chce podwyzszyc swoja samoocene wystawiajac negatywne oceny osobom z otoczenia. Wobec tego zreagujemy z usmiechem "ale to jest moj nosek i dlatego bardzo go lubie". No bo z kolei odpowiadanie kolezance w jej stylu " a ty masz krzywe nogi" bedzie ja z kolei wpedzalo w depreche. Odpowiedz Link Zgłoś
aroden Kazdy cos lubi :))) 13.11.07, 09:27 hollera. i znowu musze Ci popsuc watek. Mea Culpa. Mam np. elektroniczny stroik do gitary... stroi (niestety dla mnie:) lepiej, niz moje ucho. sa pewne wzorce... viem. lecz nikogo nie da sie (do nich) zagonic na sile... mozna tylko zachecac :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Ach, Psychogie...! 13.11.07, 09:32 Jakieś ty mondre! A słowotok to objaw jakiejś szczególnej przypadłości u ciebie? Wybierz się koniecznie na terapię!:))) Odpowiedz Link Zgłoś
3_kropka Re: Czy lubicie siebie? 15.11.07, 12:54 staram się siebie polubić, idzie baaardzo opornie ale w dobrym kierunku. Przez jakiś czas usiłowałam siebie podziwiać ale nic z tego wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
veroy Re: Czy lubicie siebie? 15.11.07, 14:49 ja siebie lubie bardzo :) wogóle nie rozumiem jak można mnie nie lubić ;) Odpowiedz Link Zgłoś
alicjasz0 Re: Czy lubicie siebie? 15.11.07, 21:58 Nie mam z tym problemu. Jestem ok. Jeżeli ktoś uważa inaczej to jego problem. Odpowiedz Link Zgłoś