Gość: kaśka
IP: *.kapuscinska.sdi.tpnet.pl
30.07.03, 10:44
Jestem krótko po ślubie, mój mąż ma 10-letniego syna z nieformalego związku.
Dziecko mieszka z matką. Na początku naszej znajomości jakoś sobie
radzilismy, dlatego że ja bardzo starałam się go zaakceptować. Wydawało mi
się, że sobie poradzę, że to nic wielkiego... Ale w dotychczasowych
związkach, to ja byłam zawsze najważniejsza, a tutaj wakacje z dzieckiem,
weekendy z dzieckiem, a poza tym z nie swoim dzieckiem. W końcu zaczęłam sama
wpędzac się w paranoję, nie potrafię już znieść że dziecko innej kobiety mówi
do mojego męża tato. Nie chcę utrudniać mężowi kontaktów z synem, rozumiem i
cenię jego miłość do dziecka, ale kiedy przywozi go do nas do domu,
najchętniej nie wychodziłabym z drugiego pokoju. Chciałabym się od tego
odizolować, odciąć, ale mąż twierdzi że jestesmy rodzina i powinniśmy spędzać
czas
razem. Wiem, że ma rację, ale nie potrafię się przemóc, jestem pełna złości i
żalu i nie moge sobie z tym poradzić. Do tego dochodzi myśl, że nasze wsplne
dziecko nigdy nie będzie jego pierwszym, że przeżywał to już z inną
kobietą... Czy któś z was jest może w podobnej sytuacji...?