gdy twój mąż ma dziecko...

IP: *.kapuscinska.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 10:44
Jestem krótko po ślubie, mój mąż ma 10-letniego syna z nieformalego związku.
Dziecko mieszka z matką. Na początku naszej znajomości jakoś sobie
radzilismy, dlatego że ja bardzo starałam się go zaakceptować. Wydawało mi
się, że sobie poradzę, że to nic wielkiego... Ale w dotychczasowych
związkach, to ja byłam zawsze najważniejsza, a tutaj wakacje z dzieckiem,
weekendy z dzieckiem, a poza tym z nie swoim dzieckiem. W końcu zaczęłam sama
wpędzac się w paranoję, nie potrafię już znieść że dziecko innej kobiety mówi
do mojego męża tato. Nie chcę utrudniać mężowi kontaktów z synem, rozumiem i
cenię jego miłość do dziecka, ale kiedy przywozi go do nas do domu,
najchętniej nie wychodziłabym z drugiego pokoju. Chciałabym się od tego
odizolować, odciąć, ale mąż twierdzi że jestesmy rodzina i powinniśmy spędzać
czas
razem. Wiem, że ma rację, ale nie potrafię się przemóc, jestem pełna złości i
żalu i nie moge sobie z tym poradzić. Do tego dochodzi myśl, że nasze wsplne
dziecko nigdy nie będzie jego pierwszym, że przeżywał to już z inną
kobietą... Czy któś z was jest może w podobnej sytuacji...?
    • Gość: aiszka4 Re: gdy twój mąż ma dziecko... IP: 217.8.186.* 30.07.03, 11:13
      Już był conajmniej jeden taki wątek za mojej bytności na tym forum. Poszperaj
      trochę, to poczytasz. Nie mam dla Ciebie rady. Tamta dziewczyna, bo burzliwej
      dyskusji napisała, że jednak się rozwodzi, bo sytuacja ją przerosła:((
      Ale może u Ciebie będzie inaczej:)
    • Gość: Dora Re: gdy twój mąż ma dziecko... IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.07.03, 14:52
      Ja Cie doskonale rozumiem. Mam podobna sytuacje. Moj facet tez ma dziecko,
      prawie w tym samym wieku. Nie zdazylam jej jeszcze poznac, bo mieszka w innym
      miescie, ale nie potrafie przejsc nad tym do porzadku dziennego. itd. Z tym ze
      to on jezdzi do corki, albo gdzies razem wyjezdzaja.
      Mysle tez ze jeszcze nie jestem gotowa aby ja poznac.
      A co do tego, ze Wasze dziecko nie bedzie dla niego tym pierwszym to moze i
      lepiej. Bo ma juz wprawe i sie lepiej nim zajmie...
      • Gość: Linka Re: gdy twój mąż ma dziecko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 15:15
        Rozumiem ciebie bardzo dobrze i zdaje sobie sprawe co czujesz,ale nalezalo
        pomyslec wczesniej nim podejelas decyzje o slubie z mezczyzna ktory ma dziecko
        z inna kobieta, teraz sie tylko zadreczasz myslami.
        Wez jedno pod uwage gdyby ciebie nie kochal to napewno by z toba nie byl i nie
        ozenil sie z toba.nalezy rozgraniczyc milosc do kobiety i do dziecka, powinnas
        pokazac swojemu mezowi ze zalezy tobie na jego szczesciu i na dobrych relacjach
        z jego dzickiem chociaz wiem ze to trudne,a moze warto pomyslec o waszym
        wspolnym dziecku, ktore napeno bedzie kochal tak samo.
        U mnie jest troche inna sytuacja,moze to nie ma nic wspolnego z twoja
        sytuacja ,ale chce napisac od dluzszego czasu jestem w zwiazku z mezczyzna (ja
        mezatka przed rozwodem ale nie z jego powodu, on zonaty)i przez dlugi czas
        slyszalam tylko o dzieciach,jestem dla niego najwazniejsza, ale dzieci sa na
        pierwszym miejscu,poniewaz jestem matka wiec dobrze to rozumialam i bardzo
        cenie ze jest dobrym ojcem.Ale raz jedyny wscieklam sie gdy podczas dlugo
        planowanego spotkania,zadzwonil telefon, ze dzicko placze i chce do
        tatusia,zawinal sie i pojechal.Potem okazalo sie ze przewrocilo sie na rowerku.
        Przeciez mogl sie zapytac co sie stalo,powiedziec ze przyjedzie za godzine, ze
        jest zajety (przeciez mogl w tym czasie byc na spotkaniu czy w pracy)a wypadlo
        akurat na mnie, jakby los tak chcial zebysmy ze soba spedzili tylko kilka chwil.
        Bylo mi przykro i smutno, ale zdalam sobie sprawde ze czasem tak bywa i nie
        powinnam i miec pretensji.Co ja dla niego znacze? napewno bardzo wiele i to
        mnie bardzo cieszy, nadal jest wspaniale, spotykamy sie, a to ze kocha jeszcze
        kogos oprocz mnie i sa to dzieci tylko moze cieszyc,nie wyobrazam sobie jakby
        to byla inna kobieta. Glowa do gory,trzeba kochac wszystko to co kocha osoba
        przez ciebie kochana.
    • komandos57 Re: gdy twój mąż ma dziecko... 30.07.03, 16:30
      Moja zona tez ma dziecko.tez ma dziecko.jest mlodsze ode mnie o 10 lat.i masz problem?
    • seksuolog Dojrzalosc zyciowa 30.07.03, 21:11
      Gość portalu: kaśka napisał(a):

      > Jestem krótko po ślubie, mój mąż ma 10-letniego syna z nieformalego związku.
      > Dziecko mieszka z matką. Na początku naszej znajomości jakoś sobie
      > radzilismy, dlatego że ja bardzo starałam się go zaakceptować. Wydawało mi
      > się, że sobie poradzę, że to nic wielkiego... Ale w dotychczasowych
      > związkach, to ja byłam zawsze najważniejsza, a tutaj wakacje z dzieckiem,
      > weekendy z dzieckiem, a poza tym z nie swoim dzieckiem.


      Niestety, wiazac sie z mezczyzna a bagazem trzeba to bylo wziac pod uwage.
      To co piszesz swiadczy pozytywnie o mezu ktory jest po prostu odpowiedzialnym
      czlowiekiem i ojcem.

      > W końcu zaczęłam sama wpędzac się w paranoję, nie potrafię już znieść że
      >dziecko innej kobiety mówi do mojego męża tato. Nie chcę utrudniać mężowi
      >kontaktów z synem, rozumiem i cenię jego miłość do dziecka, ale kiedy
      >przywozi go do nas do domu, najchętniej nie wychodziłabym z drugiego pokoju.
      >Chciałabym się od tego odizolować, odciąć, ale mąż twierdzi że jestesmy
      >rodzina i powinniśmy spędzać czas razem. Wiem, że ma rację, ale nie potrafię
      >się przemóc, jestem pełna złości i żalu i nie moge sobie z tym poradzić.

      Slusznie zdajesz sobie sprawe z tego ze on ma racje. Natomiast twoja zlosc
      i frustracja wynikaja z tego ze w tym ukladzie nie jestes tylko ty. Jest
      tu egoizm i chec zawladniecia partnerem.

      Sprobuj przeprowadzic taka autoterapie: Twoj maz jest bardzo pozytywna i
      odpowiedzialna osoba. Bylby draniem i godnym potepienia typem gdyby dla
      ciebie przestal interesowac sie dzieckiem.

      Dziecko nie jest niczemu winne a nawet twoja niechec do niego (to dziecko
      wyczuje przez skore) zle sie odbije na calym ukladzie.

      Nie pozostaje wiec nic innego jak zaakceptowac ten uklad. Potraktuj to jako
      roszerzona rodzine. Wyobraz sobie ze to ty jestes na miejscu meza, masz dziecko
      z innego zwiazku a maz jest jemu bardzo niechetny.

      Staraj sie zaangazowac w sytuacje i rozmawiaj z mezem na ten temat. Maz na
      pewno zareaguje pozytywnie.

      Jezeli autoterpia nie pomoze to mozna sie udac na terapie do specjalisty
      od psychologii rodziny.


      > Do tego dochodzi myśl, że nasze wsplne dziecko nigdy nie będzie jego
      >pierwszym, że przeżywał to już z inną kobietą... Czy któś z was jest może w
      >podobnej sytuacji...?

      Tu mozna szczerze i brutalnie powiedziec: na takie dywagacje jest ZA POZNO!
      Na to byl czas przed slubem, teraz klamka zapadla. Mozesz traktowac wszelkie
      mysli na ten temat jako przejaw twojej: niedojrzalosci, egoizmu, checi
      dominacji i zawladniecia partnerem. Potraktuj wiec to jako zyciowa lekcje,
      i zacznij tolerowac i akceptowac ten uklad pozytywnie. Innego wyjscia nie ma.

      Trwaly zwiazek ma duzo niespodzianek i to czy jestesmy do niego dojrzali
      mozna sprawdzic w prostym tescie: czy jestesmy w stanie zaakceptowac prawie
      wszystko co moze w zwiazku sie wydarzyc? Na przyklad wychodzimy za maz za
      fantastycznego mezczyzne, a potem on ma wypadek i jest ciezko chorym inwalida.
      Czy mamy go porzucic bo nie spelnia juz naszych oczekiwan?
    • zly_kwiat Re: gdy twój mąż ma dziecko... 30.07.03, 22:15
      Gość portalu: kaśka napisał(a):

      > Jestem krótko po ślubie, mój mąż ma 10-letniego syna z nieformalego związku.
      > Dziecko mieszka z matką. Na początku naszej znajomości jakoś sobie
      > radzilismy, dlatego że ja bardzo starałam się go zaakceptować. Wydawało mi
      > się, że sobie poradzę, że to nic wielkiego... Ale w dotychczasowych
      > związkach, to ja byłam zawsze najważniejsza, a tutaj wakacje z dzieckiem,
      > weekendy z dzieckiem, a poza tym z nie swoim dzieckiem. W końcu zaczęłam sama
      > wpędzac się w paranoję, nie potrafię już znieść że dziecko innej kobiety mówi
      > do mojego męża tato. Nie chcę utrudniać mężowi kontaktów z synem, rozumiem i
      > cenię jego miłość do dziecka, ale kiedy przywozi go do nas do domu,
      > najchętniej nie wychodziłabym z drugiego pokoju. Chciałabym się od tego
      > odizolować, odciąć, ale mąż twierdzi że jestesmy rodzina i powinniśmy spędzać
      > czas
      > razem. Wiem, że ma rację, ale nie potrafię się przemóc, jestem pełna złości i
      > żalu i nie moge sobie z tym poradzić. Do tego dochodzi myśl, że nasze wsplne
      > dziecko nigdy nie będzie jego pierwszym, że przeżywał to już z inną
      > kobietą... Czy któś z was jest może w podobnej sytuacji...?


      Nie łam sie kobito
      syn twego meza za 6 lat bedzie mial lat 16 i permanentny wzwod
      nie przegap tego


    • komandos57 Seksuolozku w kaftanie dla oblakanych 30.07.03, 23:27
      Czy ty jestes tez psycholozkiem i seksuolozkiem.A sam masz problemy ze wzwodem.Prawdaz?Smierdzisz mi ciota.
Pełna wersja