...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie???

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 18:55
Niektórzy pewnie wiedzą o czym mówię, dla innych to coś nowego:)
Całość sprowadza się do jednego:)
Kompleksy => brak wiary we własne możliwości, brak wiary w siebie => poczucie
bycia "emocjonalnym popaprańcem", ale mimo wszystko potrzebującym
niewyobrażalnie dużej dawki uczucia ( najlepiej kilka razy dziennie )oraz
ofiarą losu, która niczego nie jest w stanie osiągnąć:(:)=> traktowanie
porażek, jako: "a czego mogłam się spodziewać i tak jestem do niczego",
traktowanie sukcesów jako: "chyba los sobie ze mnie zakpił i podarował mi
prezencik":)??? => odbieranie każdego komplementu jako ukrytej
złośliwości/zazdrości => brak gestu ze strony ( mimo wszystko ) kochającego
faceta, a tym samym zawalenie się całego mojego świata:)
I to by było na tyle:))
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że większość moich problemów jest urojona, że
zbyt przejmuję się opinią ludzi ( ale jak się nie przejmować z taką
buzią;) ), że oczekuję od bliskich, żeby DAWALI MI SZCZĘŚCIE pomimo, że mają
ważniejsze sprawy do załatwienia, niż uprzyjemnianie mi życia:)
Ale co mam zrobić kiedy z powodu jednego gestu ( lub jego braku ) czuję się
do tego stopnia odtrącona, że muszę zażyć małego, białego przyjaciela na
uspokojenie????:) Tak się długo nie da????
    • Gość: Imagine Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.unl.edu 30.07.03, 19:07
      nie da sie. masz w glowie bigos mysliwski. przestan czekac na gesty innych,
      usmiechnij sie do nich. zacznij studiowac zen albo podobna dyscypline.
      przestan tak przygladac sie sobie. nie jestes pepkiem swiata. kazdy z nas nim
      jest.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: Poli Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 19:26
        Problem tkwi tylko i wyłącznie w glowie.Ja mam 30 lat i właśnie takie problemy,
        o jakich napisałaś.CHociaż muszę przyznać ,że to już nie to , co było 4 , 5 lat
        temu. WTedy analizowałam każdą przeżytą sytuację , każdą rozmowę i oczywiście
        wnioski były jednoznaczne: jestem do niczego , jestem beznadziejna, wszyscy to
        widzą , dziwią się jak można taką być itd. Teraz jest lepiej.Czuję się
        pewniej , nie boję się tak bardzo nowych sytuacji , ludzi...
        A pomogły mi książki włoskiego psychologa Victorio Albisetti. Są świetne. I
        polecam je każdemu kto czuje się zagubiony, czuje się gorszy , ma poczucie
        niskiej wartości. Książka " Smiej się całym sercem" , pierwsza, którą
        przeczytałam zmieniła radykalnie moje patrzenie na siebie. W jakiś sposób
        uratowała mnie.
      • ginger_beer Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? 31.07.03, 09:07
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > nie jestes pepkiem swiata. kazdy z nas nim jest.

        To znaczy każdy z nas oprócz niej? Przekombinowałeś, Imagine. Jak zwykle...
    • cossa Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? 30.07.03, 19:13
      a co probowalas zrobic, by to zmienic?
      cossa
    • Gość: Gość Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 19:34
      Dziękuję Poli - na 100% skorzystam:)

      Co do Cossa - hmmmm - nie zabrzmi to zbyt mądrze:)........ale jedyne co
      zrobiłam w tym kierunku, aby było lepiej to: jem tylko jednego białego
      przyjaciela, a nie całą kolonię;)) a poza tym - staram się sama sobie
      tłumaczyć, że faktycznie nie jestem pępkiem świata, a życie to nie koncert
      życzeń:)
      • cossa Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? 30.07.03, 19:57
        nie siegalam do malych przyjaciol
        choc mialam (mam) podobny problem. gdy zebralam w sobie
        sily i znalazlam chwile czasu - zastanowilam sie skad sie
        to wzielo. dlaczego tak reaguje. obserwowalam ludzi,
        ktorzy nie mieli z tym problemu. staralam sie zrozumiec
        skad oni czerpia to czego ja ciegle potrzebuje i
        potrzebuje i potrzebuje, by sie usmiechac, czuc sie
        wartosciowa. by czuc sie dobrze w swojej skorze.
        oczywiscie zaczelam sie babrac w domu rodzinnym, w
        relacjach miedzy dziecmi a rodzicami. ubabrana po lokcie
        swierdzilam, ze ilez mozna? trzeba cos z tym zrobic.
        teraz staram sie pamietac, ze nie wszystkie gesty,
        spojrzenia sie skierowane do mnie, ze nie jestem pepkiem
        swiata, ze ja tak samo nie widze mnostwa rzeczy jak inni.
        czytanie ksiazek z polki "poradniki" sporo daly. nie
        potrafie podac jednego tytulu - z kazdej ksiazki
        wyciagnelam cos innego.
        a co najwazniejsze - nauczylam sie prosic o to czego
        potrzebuje. mowic o tym czego potrzebuje, pytac gdy czuje
        sie nieswojo. pozwolilam wyjsc problemom z glowy. i w
        rzeczywistosci okazuje sie, ze nie taki diabel straszny.
        obserwacje, proba nazwania tego co czuje i okreslenia
        czego chce i co mi to da czy mnie "zadowoli". troche w
        tym analizowania bez sensu, ale z czasem nie wiadomo skad
        przeszlam raz, drugi obojetnie wobec gestu, ktory kiedys
        zalamal by moje poczucie wartosci.

        jest przy Tobie kochajaca Cie osoba. moze Ci w tym bardzo
        pomoc. zycze znalezienia swojej drogi, ktora prowadzi tam
        gdzie chcesz dojsc:)

        cossa
        • Gość: Gość Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 20:05
          cossa napisała:

          > nie siegalam do malych przyjaciol
          > choc mialam (mam) podobny problem. gdy zebralam w sobie
          > sily i znalazlam chwile czasu - zastanowilam sie skad sie
          > to wzielo. dlaczego tak reaguje. obserwowalam ludzi,
          > ktorzy nie mieli z tym problemu. staralam sie zrozumiec
          > skad oni czerpia to czego ja ciegle potrzebuje i
          > potrzebuje i potrzebuje, by sie usmiechac, czuc sie
          > wartosciowa. by czuc sie dobrze w swojej skorze.
          > oczywiscie zaczelam sie babrac w domu rodzinnym, w
          > relacjach miedzy dziecmi a rodzicami. ubabrana po lokcie
          > swierdzilam, ze ilez mozna? trzeba cos z tym zrobic.
          > teraz staram sie pamietac, ze nie wszystkie gesty,
          > spojrzenia sie skierowane do mnie, ze nie jestem pepkiem
          > swiata, ze ja tak samo nie widze mnostwa rzeczy jak inni.
          > czytanie ksiazek z polki "poradniki" sporo daly. nie
          > potrafie podac jednego tytulu - z kazdej ksiazki
          > wyciagnelam cos innego.
          > a co najwazniejsze - nauczylam sie prosic o to czego
          > potrzebuje. mowic o tym czego potrzebuje, pytac gdy czuje
          > sie nieswojo. pozwolilam wyjsc problemom z glowy. i w
          > rzeczywistosci okazuje sie, ze nie taki diabel straszny.
          > obserwacje, proba nazwania tego co czuje i okreslenia
          > czego chce i co mi to da czy mnie "zadowoli". troche w
          > tym analizowania bez sensu, ale z czasem nie wiadomo skad
          > przeszlam raz, drugi obojetnie wobec gestu, ktory kiedys
          > zalamal by moje poczucie wartosci.
          >
          > jest przy Tobie kochajaca Cie osoba. moze Ci w tym bardzo
          > pomoc. zycze znalezienia swojej drogi, ktora prowadzi tam
          > gdzie chcesz dojsc:)
          >
          > cossa


          Hmmm
          Dzięki:))
          Może jestem zepsuta, ale jakoś mi raźniej jak czytam, e nie tylko ja sobie nie
          radzę ze sobą:)
          Też uważałam, że otwarte przedstawianie tego czego się potrzebuje - w granicach
          przyzwoitości oczywiście - może wiele pomóc, a przynajmniej odciąży drugą osobę
          od czytania w moich myślach.
          Niestety - to się właśnie nie sprawdza:) A każda kolejna prośba - zaznaczam, że
          niezbyt wygórowana - spotka się mimo wszystko z obojętnością - tym samym
          utwierdza mnie w przekonaniu, że trudno zasłużyć sobie na miłość i akceptację.
          I chyba w tej chwili nie chodzi o pępek świata:))
          Tak czy owak - czytanie poradników mnie nie ominie:))
          • cossa Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? 30.07.03, 20:08
            Gość portalu: Gość napisał(a):

            > Niestety - to się właśnie nie sprawdza:) A każda
            kolejna prośba - zaznaczam, że
            >
            > niezbyt wygórowana - spotka się mimo wszystko z
            obojętnością - tym samym
            > utwierdza mnie w przekonaniu, że trudno zasłużyć sobie
            na miłość i akceptację.

            cos z ta mioscia i akceptacja cos trzeba zrobic. bo to
            chyba nie tak. czy kochasz kogos za to jaki jest na
            kazdym kroku?:)

            cossa
            • Gość: Gość Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 20:16
              cossa napisała:

              > cos z ta mioscia i akceptacja cos trzeba zrobic. bo to
              > chyba nie tak. czy kochasz kogos za to jaki jest na
              > kazdym kroku?:)
              >
              > cossa

              dochodzę do wniosku, że nie wiem na czym polega prawdziwa miłość i uczucie:)
              Z jednej strony staram się wyczuć jaki jest mój mężczyzna i dawać mu tego,
              czego najbardziej mu brakuje. Z drugiej strony odzywa się we mnie brak
              bezinteresowności - ponieważ też potrzebuję z jego strony, żeby dawał mi to
              czego mi brakuje - ciepła, czułości, etc.:) Wiem, wiem - powoli dojdziemy do
              sedna sprawy, a mianowicie......znowu ten pępek:))
              • cossa Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? 30.07.03, 20:30
                chyba jednak nie pepek:) milosc to nie transakcja. nie
                jest celem. po prostu jest albo jej nie ma. qrcze, moze
                cos mi sie skojarzy to napisze pozniej wiecej ;) teraz
                jakos tak nijak mi ;)

                pozdrawiam
                ... pepuszku :)

                drugi pepuszek :)


                Gość portalu: Gość napisał(a):

                > dochodzę do wniosku, że nie wiem na czym polega
                prawdziwa miłość i uczucie:)
                > Z jednej strony staram się wyczuć jaki jest mój
                mężczyzna i dawać mu tego,
                > czego najbardziej mu brakuje. Z drugiej strony odzywa
                się we mnie brak
                > bezinteresowności - ponieważ też potrzebuję z jego
                strony, żeby dawał mi to
                > czego mi brakuje - ciepła, czułości, etc.:) Wiem, wiem
                - powoli dojdziemy do
                > sedna sprawy, a mianowicie......znowu ten pępek:))
                • Gość: Gość Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 20:35
                  hihi:)
                  eee, to miłe/śmieszne* było:))
                  czekam na wskazówki, a sama zmykam już

                  * - niepotrzebne skreślić

                  cossa napisała:

                  > chyba jednak nie pepek:) milosc to nie transakcja. nie
                  > jest celem. po prostu jest albo jej nie ma. qrcze, moze
                  > cos mi sie skojarzy to napisze pozniej wiecej ;) teraz
                  > jakos tak nijak mi ;)
                  >
                  > pozdrawiam
                  > ... pepuszku :)
                  >
                  > drugi pepuszek :)
                  >
                  >
                  > Gość portalu: Gość napisał(a):
                  >
                  > > dochodzę do wniosku, że nie wiem na czym polega
                  > prawdziwa miłość i uczucie:)
                  > > Z jednej strony staram się wyczuć jaki jest mój
                  > mężczyzna i dawać mu tego,
                  > > czego najbardziej mu brakuje. Z drugiej strony odzywa
                  > się we mnie brak
                  > > bezinteresowności - ponieważ też potrzebuję z jego
                  > strony, żeby dawał mi to
                  > > czego mi brakuje - ciepła, czułości, etc.:) Wiem, wiem
                  > - powoli dojdziemy do
                  > > sedna sprawy, a mianowicie......znowu ten pępek:))
                  • Gość: Malwina Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.d1.club-internet.fr 30.07.03, 21:01
                    pierwsze : nic nie musisz robic
                    bo nie musisz zasluzyc na milosc
                    albo otrzymujesz albo nie

                    drugie : twoj mezczyzna nie wypelni nigdy nawet gdyby tego pragnal (a nie
                    pragnie i ma racje) luki ciepla i milosci ktora pozostawili zapewne rodzice.
                    to jest nie mozliwe
                    zreszta nigdy nie zrobi dostatecznie
                    bo to od NICH te milosc chcesz
                    Nie bylo ? trzeba sie pogodzic.
                    odwagi
    • Gość: meee:) Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 09:39
      jestem z grupy, która wie o czym mówisz, bo nadal - okresowo- borykam się z tym
      problemem.
      Przeszłam przez babranie się w bebechach domu rodzinnego - ok, znalazłam
      miejsce, z ktorego wzięły się moje problemy z brakiem poczucia własnej
      wartości. Każdy stara się sobie jakoś radzić. Jedni robią pożytek z self-
      poradników, ktore do mnie nie docierają, bo sa napisane w sposób, ktory do mnie
      nie trafia. z kolei inni (Imagine :) mówią, że zen, że joga.
      Osobiście znalazłam ogromne pocieszenie w filozofii Huny. Nie jest to sekta,
      tylko raczej sposób postrzegania świata, inny zupełnie od tego 'pępkowego' ;)
      a jesli wszystko tkwi w głowie i wyobraźnię posiadasz, to Huna trafi do
      Ciebie :)
      niech moc będzie z Tobą, Dziewczynko! :)
    • Gość: rybkaa Re: ...a co kiedy problem tkwi TYLKO w głowie??? IP: *.acn.waw.pl 31.07.03, 10:22
      Sama wiesz, jakie jest zródło twoich problemów; niskie poczucie własnej
      wartości, na nic porady typu 'przestań myśleć o sobie, zrób coś dla innych',to
      jest tak głęboko w tobie, że sama sobie z tym nie poradzisz, nawet całkowita
      akceptacja ze strony bliskiej osoby nie uwolnii cię od wiecznych wahań
      nastrojów i wątpliwości w obcowaniu z innymi ludzmi. Moim zdaniem
      potrzebujesz terapii.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja