Gość: Gość
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
30.07.03, 18:55
Niektórzy pewnie wiedzą o czym mówię, dla innych to coś nowego:)
Całość sprowadza się do jednego:)
Kompleksy => brak wiary we własne możliwości, brak wiary w siebie => poczucie
bycia "emocjonalnym popaprańcem", ale mimo wszystko potrzebującym
niewyobrażalnie dużej dawki uczucia ( najlepiej kilka razy dziennie )oraz
ofiarą losu, która niczego nie jest w stanie osiągnąć:(:)=> traktowanie
porażek, jako: "a czego mogłam się spodziewać i tak jestem do niczego",
traktowanie sukcesów jako: "chyba los sobie ze mnie zakpił i podarował mi
prezencik":)??? => odbieranie każdego komplementu jako ukrytej
złośliwości/zazdrości => brak gestu ze strony ( mimo wszystko ) kochającego
faceta, a tym samym zawalenie się całego mojego świata:)
I to by było na tyle:))
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że większość moich problemów jest urojona, że
zbyt przejmuję się opinią ludzi ( ale jak się nie przejmować z taką
buzią;) ), że oczekuję od bliskich, żeby DAWALI MI SZCZĘŚCIE pomimo, że mają
ważniejsze sprawy do załatwienia, niż uprzyjemnianie mi życia:)
Ale co mam zrobić kiedy z powodu jednego gestu ( lub jego braku ) czuję się
do tego stopnia odtrącona, że muszę zażyć małego, białego przyjaciela na
uspokojenie????:) Tak się długo nie da????