femme77
19.11.07, 12:02
Szanowni forumowicze, jak można pomóc dorosłemu człowiekowi, który ma
ewidentne problemy z asertywnością i czy w ogóle można mu pomóc?
Człowiek ten nie potrafi otwarcie wyrażać swoich potrzeb, kluczy, naprowadza,
licząc na to, że rozmówca sam się domyśli czego on tak naprawdę chce. Nie
muszę dodawać, że jest to dosyć uciążliwe w życiu codziennym. Te ciągłe
intuicyjne odczytywanie jego intencji... On twierdzi, że nigdy nie mówi
wprost, bo liczy na inteligencję drugiej strony. Jednak mam wrażenie, że nie
chodzi tu o inteligencję, tylko o trochę szerszy problem...
Drugą kwestią jest to, że osoba ta nigdy nie mówi otwarcie o tym "co jej na
wątrobie leży", co ją zabolało, co jej się nie podoba. Zawsze trzeba się
domyślać "co zrobiłam/łem źle"??? Jej reakcją w takich sytuacjach zazwyczaj
jest wycofanie się, unik, czasami atak ale raczej nie związany z wydarzeniem,
które uraziło, zabolało.
Nie muszę tłumaczyć, że komunikacja z kimś takim jest naprawdę trudna, dlatego
stawiam pytanie - z czego wynika taki sposób bycia? I jak można to zmienić, o
ile w ogóle można to zmienić? ;)