Problemy z asertywnością

19.11.07, 12:02
Szanowni forumowicze, jak można pomóc dorosłemu człowiekowi, który ma
ewidentne problemy z asertywnością i czy w ogóle można mu pomóc?

Człowiek ten nie potrafi otwarcie wyrażać swoich potrzeb, kluczy, naprowadza,
licząc na to, że rozmówca sam się domyśli czego on tak naprawdę chce. Nie
muszę dodawać, że jest to dosyć uciążliwe w życiu codziennym. Te ciągłe
intuicyjne odczytywanie jego intencji... On twierdzi, że nigdy nie mówi
wprost, bo liczy na inteligencję drugiej strony. Jednak mam wrażenie, że nie
chodzi tu o inteligencję, tylko o trochę szerszy problem...

Drugą kwestią jest to, że osoba ta nigdy nie mówi otwarcie o tym "co jej na
wątrobie leży", co ją zabolało, co jej się nie podoba. Zawsze trzeba się
domyślać "co zrobiłam/łem źle"??? Jej reakcją w takich sytuacjach zazwyczaj
jest wycofanie się, unik, czasami atak ale raczej nie związany z wydarzeniem,
które uraziło, zabolało.

Nie muszę tłumaczyć, że komunikacja z kimś takim jest naprawdę trudna, dlatego
stawiam pytanie - z czego wynika taki sposób bycia? I jak można to zmienić, o
ile w ogóle można to zmienić? ;)
    • maria_antonieta Re: Problemy z asertywnością 19.11.07, 16:20
      Sadze, ze w tym przypadku jest to juz kwestia charakteru. My raczej
      nie potrafimy dotrzec do tego typu osob. Jednak to co mozesz zrobic,
      pomoc tej osobie aby ONA zrozumiala, ze mam ten problem.
      Heh, czesto wlasnie tacy zdarzaja sie byc szefowie, niemniej to juz
      jest pwena gra, a tu chyba nie o to chodzi.

      Zdaje sobie sprawe, ze komunikowanie sie z tego typu osoba musi byc
      ciezkie. Ale Ty nie sama nie jestes w stanie temu zaradzic. Nie
      bedziesz przecie traktowala drugiego jak jajo, ktore w kazdej chwili
      moze sie zbic! Dlatego wlasnie, ta druga osoba musi sobie
      uswiadomic,ze to wlasnie ona jest przyczyna zlej komunikacji. Moze
      po prostu trza wziasc takiego czlowieka na dywanik i wytlumaczyc mu
      wszystko powoli, dokladnie i precyzyjnie, ale bez agresji z powodow
      oczywisctych.
      Mozna nawet pokusic sie o stawianie drugiego na wygranej pozycji,
      czyli po prostu slodzac mu nieco; tlumaczac np., ze przeciez tak Ci
      zalezy aby mu bylo dobrze, etc...

      Sprobuj tego, moze jeszce kto co napisze, wtedy bedziesz miala
      klarowniejsza sytuacje.

      Pozdrawiam
      • femme77 Re: Problemy z asertywnością 19.11.07, 16:42
        No właśnie raz próbowałam, wytłumaczyłam o co mi chodzi, podałam przykład z
        naszej znajomości i usłyszałam odpowiedź, o której pisałam powyżej. Ta osoba nie
        mówi, nie wyraża swoich potrzeb jasno i wprost, bo twierdzi, iż liczy na
        inteligencję rozmówcy, że ten się intuicyjnie domyśli i odczyta jej intencje. Na
        moje słowa, że w ten sposób niepotrzebnie komplikuje proste sprawy, człowiek ten
        odparł że taki już jest i się nie zmieni. Ja nie chcę go zmieniać, a raczej pomóc.
        • 3_kropka Re: Problemy z asertywnością 20.11.07, 02:39

          Może ona sama nie wie czego chce albo nie umie tego właściwie sprecyzować i liczy, nie tyle na inteligencję, co na pomoc innych?
          Albo lubi żeby jej poświęcać dużo czasu.
          Może przestań się domyślać; kiedy moje dzieci uczyły sie mówić specjalnie udawałam, że nie rozumiem ich "gaworzenia" i wtedy szybciutko odnajdywały właściwe słowa
          • zyg_zyg_zyg Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 19:29
            > Albo lubi żeby jej poświęcać dużo czasu.

            Ja bym to opisała krótko: manipulacja.

            Zmuszanie do
            • zyg_zyg_zyg Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 19:35
              pardon- już uzupełniam:

              > Albo lubi żeby jej poświęcać dużo czasu.

              Ja bym to opisała krótko: manipulacja.

              Zmuszanie do określonego zachowania, bo w przeciwnym razie "będę
              smutny i się wycofam". Zmuszanie do dostosowania się, bo
              przecież "ja juz taki jestem i się nie zmienię". Dla mnie to
              irytujące.

    • allisek Re: Problemy z asertywnością 19.11.07, 22:55
      Asertywność jest do wypracowania. Sama w obecnym okresie życia się tego uczę.
      Zapraszam serdecznie na strony mojego bloga, gdzie poruszam ten temat:
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      | www.alicjalisowska.blogspot.com |
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      Planuję też założyć Klub Ludzi Sukcesu W Krakowie, gdzie na co tygodniowych
      spotkaniach rozwija si tą, jak i wiele innych umiejętności.:)
      Podejrzewam, że osoba, o której piszesz ma małą pewność siebie i z własną
      akceptacją - z tąd w dużej mierze wynikaja problemy z asertwnością.

      • ibelin26 Re: Problemy z asertywnością 20.11.07, 09:25
        Kim jest ta osoba dla Ciebie, czy kimś ważnym, dla kogo mimo
        problemów warto znajomość kontynułować. Czy tej osobie zalezy na
        znajomości z Tobą?

        Czy możesz/chcesz zaryzykować - ja bym powiedziała, że niestety nie
        jestm taka inteligenta i nie potrafię domyslać się o co jej/jemu
        chodzi.

        Im bardziej bedziesz starać się za kazdym razem odgadnąć co ta osoba
        ma na mysli, tym bardziej ona/on nie będzie mieć motywacji do
        jasnego wyrażania swoich potrzeb.

        Do pewnego stopnia można wypracować sobie umiejętność komunikacji -
        wiem po sobie. Trzeba tylko chcieć.
        • femme77 Re: Problemy z asertywnością 20.11.07, 09:36
          Często jest tak, że ja odgaduję intencje tego człowieka, ale czasami mnie to
          zwyczajnie wkurza. Wkurza mnie, że on nie potrafi wyrazić otwartym tekstem
          swoich oczekiwań i powiedzieć o tym, co mu nie odpowiada. W takich sytuacjach
          budzi się we mnie przekorna natura i udaję, że kompletnie nie wiem o co chodzi.
          On się wtedy denerwuje i zaczyna się robić nieprzyjemnie. To wszystko gdzieś się
          nawarstwia, a po kilku takich "zakłóceniach w komunikacji", ta osoba jeszcze
          bardziej się zamyka, odsuwa się i czuję, że ma do mnie żal o to, że jej nie
          rozumiem.
          Wiem, nikogo nie da się zmienić, jeśli on sam tego nie chce, tylko jak komuś
          takiemu wytłumaczyć, że ma problem z...... no właśnie z czym? Z asertywnością? Z
          komunikacją międzyludzką? Czy może to wszystko tkwi jeszcze głębiej?
          • allisek Re: Problemy z asertywnością 20.11.07, 10:24
            Wydaje mi się, że problem tkwi w poczuciu własnej wartości - w akceptacji
            siebie. Wiele osób zmaga się z tym problemem. Ja np. tez zauważyłam jakiś czas
            temu, że mam z tym problem. Osoba, ktra się nie akceptuje i ma niskie poczucie
            własnej wartości, ma tez klopoty z asertywnością, z otwartym wyrażaniem, tego co
            myśli i czuje. Najczęściej zgrywa tzw. "Ofiarę".
            Można nad tym pracować, ale ta osoba powinna chciec.
            Zapraszam na czat do POlchat.pl, na godz 22.w czwartek do pokoju sens. Tu
            dyskutujemy o rożnych ważnych tematach, związanych z radzeniem sobie w życiu.
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            | www.alicjalisowska.blogspot.com |
            ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
            • krytyk2 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 11:56
              allisek napisała:

              > Wydaje mi się, że problem tkwi w poczuciu własnej wartości - w
              akceptacji
              > siebie. Wiele osób zmaga się z tym problemem. Ja np. tez
              zauważyłam jakiś czas
              > temu, że mam z tym problem. Osoba, ktra się nie akceptuje i ma
              niskie poczucie
              > własnej wartości, ma tez klopoty z asertywnością, z otwartym
              wyrażaniem, tego c
              > o
              > myśli i czuje. Najczęściej zgrywa tzw. "Ofiarę".
              > Można nad tym pracować, ale ta osoba powinna chciec.
              >

              Masz racje pisząc ,że jest to kwestia poczucia wlasnej wartości,ale
              mylisz sie ,że można to wypracować przy pomocy treningu
              asertywności.Skoro głowną przyczyną jest poczucie niskiej
              wartości,to należy najpierw podnieśc to poczucie.W innym przypadku
              będziemy likwidować skutki bez likwidowania przyczyny.
              Z behawiorystycznego modelu asertywności wycofują sie powoli tworcy
              teorii asertywności.Np autorzy książki Asertywnośc Robert Alberti i
              Michael Emmons pisza w siódmym wydaniu,że sam trening musi być
              poprzedzony skutecznymi zabiegami mentalnymi-i dopiero one,jesli
              skutecznie zmienia nastawienie osoby do siebie,dają oczyszczone
              przedpole do dalszych dzialań.Wspominaja tez o przebudowywaniu
              podswiadomości.
              • femme77 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 12:34
                To bardzo ciekawe o czym piszesz... podnieść poczucie wartości u danej osoby....
                Tylko problem pojawia się wtedy gdy, chcemy to zrobić ale nie bardzo nam to
                wychodzi, dlaczego? Podam przykład - osobę o której piszę w tym wątku znam
                bardzo dobrze, z ogromem wad jakie posiada, stertą kompleksów, błędami życiowymi
                i głupotami na jakie ją stać. Nie przekreślam jej z tych powodów i mimo wielu
                jej niedoskonałości, nadal żywię wobec niej ciepłe uczucia.
                I teraz - jak mam pomóc odbudować jej poczucie własnej wartości i przy tym nie
                zatracić swojej szczerości i prawdomówności, za co ta osoba mnie ceni? Nie wiem
                czy przystępnie to tłumaczę i więc może jeszcze raz ;) Jak pomóc odbudować
                poczucie własnej wartości komuś, kto je zatracił, bo przez własną głupotę
                popełnił wiele błędów w życiu. Staram się skupić na pozytywach, ale nie bardzo
                jest na czym się zaczepić... od czego zacząć i w jakim kierunku pójść?
                • krytyk2 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 13:01
                  femme77 napisała:

                  Jak pomóc odbudować
                  > poczucie własnej wartości komuś, kto je zatracił, bo przez własną
                  głupotę
                  > popełnił wiele błędów w życiu.

                  Bo to niskie poczucie wlasnej wartości powoduje,ze ktos popelnia
                  straszne błędy/jako efekt tykającego zegara autodestrukcji
                  wmontowanego w srodku/.w ten sposób potwierdza przed samym sobą ,ze
                  jest nic nie wart.Taka zasada koherencji przekonań i działań.


                  Staram się skupić na pozytywach, ale nie bardzo
                  > jest na czym się zaczepić... od czego zacząć i w jakim kierunku
                  pójść?

                  Taka osoba potrzebuje przede wszystkim akceptacji na najgłębszym
                  mozliwie poziomie.Być moze nie wystarcza tu nawet zwykła
                  miłość,ktorą ją obdarzymy.Byc moze nie wystarczy tu nawet wiele
                  miłości/kompleks don Juana/.
                  Nie trzeba nawiązywać do czegoś z przeszłości,choc jest to zawsze
                  pomocne.Akceptacja całkowita-o nią tu chodzi.Na podobieństwo miłości
                  danej od Boga-wiem wszystko na Twoj temat,znam wszystkie zakamarki
                  Twojej duszy ,wszystkie potworności,jakie kryjesz przed światem a
                  mimo to i tak cie calkowicie akceptuję!
                  Osoba o niskim poczuciu wlasnej wartości nosi szczelny pancerz, od
                  ktorego odbijaja sie zarowno dowody miłości jak i zwyklej sympatii.
                  Może terapia grupowa dla osob z podobnym problemem.Nic tak nie
                  wzmacnia jak swiadomośc istnienia osob takich samych jak ja:)
                  • femme77 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 13:52
                    krytyk2 napisał:

                    > Taka osoba potrzebuje przede wszystkim akceptacji na najgłębszym
                    > mozliwie poziomie.Być moze nie wystarcza tu nawet zwykła
                    > miłość,ktorą ją obdarzymy.Byc moze nie wystarczy tu nawet wiele
                    > miłości/kompleks don Juana/.
                    > Nie trzeba nawiązywać do czegoś z przeszłości,choc jest to zawsze
                    > pomocne.Akceptacja całkowita-o nią tu chodzi.Na podobieństwo miłości
                    > danej od Boga-wiem wszystko na Twoj temat,znam wszystkie zakamarki
                    > Twojej duszy ,wszystkie potworności,jakie kryjesz przed światem a
                    > mimo to i tak cie calkowicie akceptuję!
                    > Osoba o niskim poczuciu wlasnej wartości nosi szczelny pancerz, od
                    > ktorego odbijaja sie zarowno dowody miłości jak i zwyklej sympatii.
                    > Może terapia grupowa dla osob z podobnym problemem.Nic tak nie
                    > wzmacnia jak swiadomośc istnienia osob takich samych jak ja:)


                    Rozumiem, lecz akceptacja z mojej strony jest, o czym powyżej pisałam. Jest
                    akceptacja, jest zrozumienie, jest podobne podejście do wielu zasadniczych spraw
                    ale to wszystko za mało. Ciągle słyszę jestem beznadziejny, nie warto poświęcać
                    czasu mojej osobie itd. :(
                    • krytyk2 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 14:34
                      > Rozumiem, lecz akceptacja z mojej strony jest, o czym powyżej
                      pisałam. Jest
                      > akceptacja, jest zrozumienie, jest podobne podejście do wielu
                      zasadniczych spra
                      > w
                      > ale to wszystko za mało. Ciągle słyszę jestem beznadziejny, nie
                      warto poświęcać
                      > czasu mojej osobie itd. :(

                      Tak ,niestety to wszystko za mało...:((
                      Niszczenie poczucia wlasnej wartości dokonuje sie wtedy,gdy jestesmy
                      w fazie egotyzmu dziecięcego a ten Kto je niszczy jest dla nas
                      prawdziwym bogiem.Dlatego tak rzadko udaje sie uwierzyć ,ze w
                      każdym, kto nas kocha juz w zyciu dorosłym, kryje sie ta rozproszona
                      moc boskości..
                      Ta osoba ,ktora stoi tu oto na przeciwko mnie,nie może mnie więc
                      uleczyc a Jej miłośc jest za mała.
                      Dlatego,wg mnie, jedynie skuteczna może okazac sie terapia
                      grupowa.Tu bowiem można szukać odpowiednika absolutnej mocy boskiej.
                      Dopiero połączenie jednego i drugiego może dac w dłuższej
                      perspektywie efekt
                      • femme77 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 14:56
                        krytyk2 napisał:


                        > Dlatego,wg mnie, jedynie skuteczna może okazac sie terapia
                        > grupowa.Tu bowiem można szukać odpowiednika absolutnej mocy boskiej.
                        > Dopiero połączenie jednego i drugiego może dac w dłuższej
                        > perspektywie efekt


                        Tak, tylko trudno namówić na terapię grupową kogoś, kto uważa że już wszystko
                        jest o.k. i tej pomocy nie potrzebuje :/
                        • krytyk2 Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 15:12
                          > Tak, tylko trudno namówić na terapię grupową kogoś, kto uważa że
                          już wszystko
                          > jest o.k. i tej pomocy nie potrzebuje :/

                          I to jest nastepny problem-jak przekonać osobe ,ktora paląco
                          potrzebuje pomocy psychologicznej,zeby z niej skorzystała.Dziala tu
                          znowu silny system zaprzeczeń.Musi upaśc ,żeby poczuc sie bezsilnym
                          • shangri.la Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 15:56
                            Zazwyczaj pisałeś takie ciekawe posty, a tu nagle przejmujesz rolę naganiacza
                            psycho-naciągaczy:(
                            • krytyk2 Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 16:02
                              shangri.la napisała:

                              > Zazwyczaj pisałeś takie ciekawe posty, a tu nagle przejmujesz rolę
                              naganiacza
                              > psycho-naciągaczy:(

                              Masz rację,wsrod psychologow jest troche naciągaczy ,ale nie
                              wszyscy.Pisze to ,co uważam za prawdę i radzę to, co uważam za
                              mogące przynieść skutek.Jak może czytałaś tę wymiane- nie ograniczam
                              sie do prostych rad.Bo gdyby to wszystko bylo takie proste swiat
                              roilby sie od szczęsliwych i zadowolonych ludzi...
                              • shangri.la Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 16:12
                                Z ręką na sercu....nie czytałam:(
                                Tylko ostatni post, bo miałam nadzieję poczytać coś madrego;)
                                A tu takie rozczarpowanie, ech....

                                A propos tematu...temat asertywności uważam za równie wyeksploatowany na tym
                                forum, jak i miłości, zwłaszcza nieszcześliwej i stad moje lekceważenie.
                                Masz rację, nie ma prostych rad , bo nie ma prostych problemów, a dla każdego
                                piszącego jego własny problem często bywa rzeczywistym dramatem.
                                Ad rem....moim zdaniem postawa asertywna związana jest ściśle z poczuciem
                                pewności siebie, czyli poczucia bezpieczeństwa , świadomości własnej wiedzy i
                                kompetencji, otwartości na innych itp
                                A tego nie nabywa się w gabinetach psychologów.
                                Podejrzewam , że Ty tak, jak i ja nie miewasz takich problemów:)
                                • femme77 Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 16:15
                                  Shangri.la, masz jakiś pomysł jak można komuś takiemu pomóc?
                                  • shangri.la Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 16:19
                                    Pomysły miewam różne, ale ich wykonanie, to zupełnie inna sprawa:)
                                    Jak napisałam powyżej, asertywność to wypadkowa szeroko rozumianej pewności siebie.
                                    Jak nabrać pewności siebie? Temat rzeka....;)
                                    • femme77 Re: Ech Krytyk....:( 21.11.07, 16:22
                                      "Problemy z asertywnością" - tak zatytułowałam wątek, na końcu miał być znak
                                      zapytania, bo tak naprawdę nie jestem pewna, czy ww. zachowania świadczą właśnie
                                      o braku asertywności. Może się mylę, może jedno z drugim nie ma nic wspólnego?
    • meereeth Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 14:35
      femme77 napisała:

      > Szanowni forumowicze, jak można pomóc dorosłemu człowiekowi, który
      ma
      > ewidentne problemy z asertywnością i czy w ogóle można mu pomóc?
      >
      > Człowiek ten nie potrafi otwarcie wyrażać swoich potrzeb, kluczy,
      naprowadza,
      > licząc na to, że rozmówca sam się domyśli czego on tak naprawdę
      chce. Nie
      > muszę dodawać, że jest to dosyć uciążliwe w życiu codziennym. Te
      ciągłe
      > intuicyjne odczytywanie jego intencji... On twierdzi, że nigdy nie
      mówi
      > wprost, bo liczy na inteligencję drugiej strony. Jednak mam
      wrażenie, że nie
      > chodzi tu o inteligencję, tylko o trochę szerszy problem...
      >
      > Drugą kwestią jest to, że osoba ta nigdy nie mówi otwarcie o
      tym "co jej na
      > wątrobie leży", co ją zabolało, co jej się nie podoba. Zawsze
      trzeba się
      > domyślać "co zrobiłam/łem źle"??? Jej reakcją w takich sytuacjach
      zazwyczaj
      > jest wycofanie się, unik, czasami atak ale raczej nie związany z
      wydarzeniem,
      > które uraziło, zabolało.
      >
      > Nie muszę tłumaczyć, że komunikacja z kimś takim jest naprawdę
      trudna, dlatego
      > stawiam pytanie - z czego wynika taki sposób bycia? I jak można to
      zmienić, o
      > ile w ogóle można to zmienić? ;)
      >
      facet zmień nakładkę do golenia, bo ci coś po twarzy cieknie.

    • shangri.la Re: Problemy z asertywnością 21.11.07, 16:26
      Masz rację....to raczej nie asertywność;)
      Bardzo niepokojąco brzmi zdanie o "atakach"....wulgaryzmy czy rękoczyny?
      • shangri.la Sorry, źle sie wpisało:( n/t 21.11.07, 16:31

        • smooczek Re: Sorry, źle sie wpisało:( n/t 21.11.07, 18:54
          Ja myślę,że nie można pomóc dorosłemu człowiekowi, przez tłumaczenie
          i namawianie, bez jego woli, bez jego głębokiej motywacji do zmian.
          Bardzo głębokiej motywacji, bo to ogromny wysiłek.
          Gdy "zainteresowany" nie widzi szkód spowodowanych przez brak
          asertywności, to po co miałby zmieniać swoje zachowanie? Zwłaszcza,
          że wszystko co nowe, zmiana zwykle budzi lęk. Nie takiej osobie
          wystarczy powiedzieć "zobacz, jak fajnie być asertywnym".
          Osoba nieasertywna zazwyczaj lepiej wie, co czuje i co powinien
          wiedzieć inny człowiek (np. się domyślić, czego ona chce). Nie wie
          natomiast, co sama czuje i nie daje sobie prawa do poproszenia o to,
          co jej potrzebne. Naprawde trzeba mieć duuużo samozaparcia, żeby się
          przyznać, że potrzebujemy pomocy psychologa.
          Zmiana sposobu myślenia i przeżywania siebie samego, nauka kontaktu
          ze swoimi uczuciami, które pozwalają nam na racjonalne ocenianie
          rzeczywistości trwa wiele miesięcy terapii grupowej i indywidualnej
          (wiem, bo jestem uczestniczką takowej, więc opisałam, to, co sama
          przeżywałam).
          • smooczek Re: Sorry, źle sie wpisało:( n/t 21.11.07, 18:57

            Nie wystarczy takiej osobie powiedzieć "zobacz, jak fajnie być
            asertywnym"
            Szyk mi się przestawił, ma być jak wyżej, sorry :)))
      • femme77 Re: Problemy z asertywnością 22.11.07, 11:59
        Nie, nie są to aż tak agresywne ataki. Raczej coś w stylu - sprawiłaś mi
        przykrość, dotknęłaś mnie, to teraz ja się na tobie wyżyję, przejadę, zranię cię
        jeszcze mocniej i jeszcze bardziej dotkliwie. Oczywiście Trzeba się zawsze
        domyślać, mocno nagłówkować i naszukać czym mogłam tego kogoś urazić? Co
        zrobiłam nie tak? bo ta osoba nigdy nie mówi wprost - to mi się nie podoba, jest
        mi przykro kiedy tak się zachowujesz, nigdy nawet nie sugeruje i nie daje do
        zrozumienia, dusi wszystko w sobie, a afera wybucha po kilku dniach, kiedy
        napięcie sięga zenitu.
        • 3_kropka Re: Problemy z asertywnością 22.11.07, 15:55

          > Oczywiście Trzeba się zawsze domyślać, mocno nagłówkować i
          > naszukać czym mogłam tego kogoś urazić?

          Bardzo Ci na tej osobie zależy, tak sądzę.
          I bardzo chciałbyś jej pomóc tylko, że problem widzisz Ty a nie ona;
          ona raczej widzi problem w Tobie, że nie umiesz odgadnąć jej życzeń i zasanowiłabym się czy nie uważa, że brak Ci inteligencji (emocjonalnej?). Moje osobiste doświadczenia z tego typu osobą pokazują, że choćbym "niewiemco" zrobiła i "niewiemjak" się starała to i tak jest źle, bo ona co innego miała na myśli. Zawsze coś można zrobić lepiej lub choćby tylko inaczej. Ja staram się nie domyślać a tzw afery traktuję jak burze oczyszczające atmosferę.

          • femme77 Re: Problemy z asertywnością 22.11.07, 16:38
            3_kropka napisała:

            >
            > > Oczywiście Trzeba się zawsze domyślać, mocno nagłówkować i
            > > naszukać czym mogłam tego kogoś urazić?
            >
            > Bardzo Ci na tej osobie zależy, tak sądzę.
            > I bardzo chciałbyś jej pomóc tylko, że problem widzisz Ty a nie ona;
            > ona raczej widzi problem w Tobie, że nie umiesz odgadnąć jej życzeń i zasanowił
            > abym się czy nie uważa, że brak Ci inteligencji (emocjonalnej?). Moje osobiste
            > doświadczenia z tego typu osobą pokazują, że choćbym "niewiemco" zrobiła i "nie
            > wiemjak" się starała to i tak jest źle, bo ona co innego miała na myśli. Zawsze
            > coś można zrobić lepiej lub choćby tylko inaczej. Ja staram się nie domyślać a
            > tzw afery traktuję jak burze oczyszczające atmosferę.
            >


            Trafiłaś w punkt. U nas jest tak, że ja bardzo często intuicyjnie wyczuwam co
            się stało i dlaczego ta osoba się boczy, tylko.... czasami mam tego dość.
            Chciałabym udoskonalić nasze relacje, "nauczyć" tę osobę szczerej, otwartej
            komunikacji - wyrażania swoich potrzeb i mówienia o tym, co jej nie pasuje.
            Niestety coraz częściej dociera do mnie, że nic z tego nie będzie... a ignorować
            tego na dłuższą metę chyba nie potrafię... :/
    • nemo1968 Re: Problemy z asertywnością 22.11.07, 10:48
      Cześć,

      myślę, ze kluczowa jest u takiej osoby Wola Dokonania Zmiany.
      Trochę to śmiesznie pisać wielkimi literami, ale tu nie chodzi o
      kolejne noworoczne postanowienie obowiązujące ..... do końca
      tygodnia :). Tzn. ja - totalny amator - pseudopsycholog na własne
      potrzeby ;) skupiłbym się na trzech sprawach:

      - udowodniłbym, analizując postępowanie takiej osoby - jej samej,
      że jeżeli ma wolę dokonania pozytywnych zmian w swoim zyciu, to jest
      w stanie to zrobić. Np. że chciała zmienić pracę - i zmieniła, że
      chciała mieć większe mieszkanie - miała. Co nie oznacza, że to
      będzie na pstryknięcie palcem :).

      - po drugie, że świat to ma gdzieś jej problemy i jeżeli sama nic
      nie zmieni, to nikt za nią tego nie zrobi i że takie problemy nie są
      odosobnione, tylko wręcz przeciwnie - dotyczą większości myślących i
      czujących ludzi :). Czyli nie pocieszałbym na siłę, że nie martw
      się, będzie dobrze, ułozy się, tylko mówiłbym prawdę: "Jeżeli
      twierdzisz, że ci to nie pasuje, to widocznie tak jest. Ja Ci mogę
      pomóc to zmienic, ja ci nie pomogę w tym trwać. Trwasz - sama,
      zmieniasz - ze mną". No, takie trochę przyspieszenie kryzysu...:)

      - po trzecie wreszcie sam bym się bardzo wystrzegał upodmiotowienia
      w grach prowadzonych przez taka osobę....:)

      czyli reasumując wygląda na to, że nie ty powinnaś się tym od
      pewnego etapu zajmowac. Ktoś tu wspominał o terapii grupowej...Nie
      wiem, nigdy nie uczestniczyłem ani w grupowej ani indywidualnej...
      Pozdrawiam
      Nemo :)
      • krytyk2 Re: Problemy z asertywnością 22.11.07, 12:39
        nemo1968 napisał:

        > Cześć,
        >
        > myślę, ze kluczowa jest u takiej osoby Wola Dokonania Zmiany

        wydaje mi sie ,że w przypadku osób nie wierzących w siebie sama
        wola, nawet najmocniejsza na niewiele sie zda.Bo wola jest tylko
        emanacja Ja.Jeżeli Ja jest wątłe to i jego wola niewiele znaczy

        > - udowodniłbym, analizując postępowanie takiej osoby - jej samej

        niewiele też dają argumentacje racjonalne
        Osoba zakompleksiona nie dźwignie żadnego ciężaru

        Ktoś tu wspominał o terapii grupowej...

        mialem na mysli nie tylko terapie grupowa ale także a może -przede
        wszystkim -samopomocowe grupy wsparcia.To w nich nie ma
        równiejszych/osoby zakompleksione maja często problem z
        autorytetem/i to one w sposób bezposredni przekazuja dawke miłości
        i wiary w siebie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja