Milosc do telewizora.

19.12.01, 18:59
Czesc!
Od dwoch lat jestem mezatka. Na te swieta mamy jechac do tesciow. Moi
tesciowie uwielbia telewizje. Niewiem czy uda nam sie nawet wigilie zjesc bez
wlaczonego telewizora. U nich w domu to normalne i nawet jak goscie przychodza
to telewizor gra, tylko ciszej. tesciowa mowi :zawsze moze cos byc ciekawego.
ja sie nie moge rzadzic ale robie sie wsciekla . Maz mowi ze przesadzam i ze w
wiekszosci domow telewizor ustawia sie w pokoju goscinnym zeby wszyscy mogli
wygodnie ogladac.
Czy rzeczywiscie to normalne? A jak jest u Was?

Anty
    • Gość: Anna27 Re: Milosc do telewizora. IP: *.244.85.163.Dial1.Washington2.Level3.net 19.12.01, 19:03
      A moze zrob tak. Powiedz mezowi, ze chcialabys z tesciami porozmawiac w czasi
      Wigilii, ale ten telewizor przeszkadza w nawiazaniu wiezi miedzy Toba i nimi.
      Moze on moglby delikatnie zasugerowac swoim rodzicom, by przynajmniej jakas
      porcje czasu spedzic bez gadajacego pudla.
    • kwieto A co to jest telewizor?? 19.12.01, 19:52
      Od kiedy wyjechalem na studia, to telewizora nie mam. I poki co, nie chce go
      miec. Czasem przegladam "gazete telewizyjna" i czytam sobie naglowki - jak jest
      cos ciekawego, to dzwonie do rodzicow, nagrywaja mi film w domu, i ja sobie go
      ogladam jak przyjade do nich. Przez ostatni rok takie wydarzenie mialo miejsce
      2-3razy.
      U rodzicow czasem ogladam TV, ale tez rzadko.
      Mam za to radio. I slucham na nim wylacznie jednej stacji radiowej (tak jakos
      wyszlo) I mam troche plyt, kaset i ksiazek - to wystarcza. No i jest kino (ale
      tez dosc rzadko, jak sie zdarzy naprawde dobry film)

      Ale, zeby nie przeslodzic... Dzien bez sprawdzania poczty (internetowej,
      oczywiscie) to dzien stracony! ;"((
    • Gość: ida Re: Milosc do telewizora. IP: *.csk.pl 19.12.01, 21:06
      ja to sama nie wiem jak to ze mną jest, obawiam się, że nie jest dobrze

      telewizor mam /nawet już drugi bo pierwszy się przy mnie wykończył/ ale go nie
      oglądam bo robi za radio. Lubię jak ktoś coś do mnie gada ale oczywiście tego
      nie słucham

      radio też mam ale robi za zupełnie coś innego więc też go nie słucham

      i wogóle nie cierpię jak mi coś w domu dzwoni więc telefony staram sie wyłączyć
      zanim przypadkiem zaczną dzwonić, część ludzi już nawet wie, że w takich
      wypadkach muszą wysłać faks żebym odebrała telefon, inni mówią, że mam
      uszkodzoną linię, ja ich oczywiście z błędu nie wyprowadzam i wyprowadzać nie
      zamierzam

      mam też automatyczną sekretarkę - oczywiście wyłączoną

      poczty głosowej nigdy nie sprawdzam

      pocztę elektroniczną ostatnio zobowiązałam się sprawdzać bardzo często no i
      sprawdzam, z duszą na ramieniu, że znów jakaś cholera czegoś będzie ode mnie
      chciała i najczęściej się nie mylę

      budzików nie używam

      domofon też bym chętnie wyłączyła ale muszę z tym poczekać aż dorobię wszystkim
      klucze, niech się sami wpuszczają

      WIęc przy tym wszystkim Twoi teściowie wydają mi się wręcz ostoją normalności

    • seboc Re: Milosc do telewizora. 20.12.01, 06:06
      A to powszechne.
      Posłuchaj:
      Wprowadzaliśmy się z żoną do własnego mieszkania, które posiadało wutapetowane
      ściany, podłogę, na której nie było za bardzo co postawić. Wszyscy oczywiście
      widzieli dudniącą pustość. Mimo to, moi rodzice doszli, nie wiem, jak długo na
      tym myśleli, do wniosku, że kupią nam telewizor.
      - A po cholerę nam telewizor, a stół i krzesła!

      Minął jakiś czas, wspomniana podłoga nosi już kilka różnych gratów.
      teraz mamy święta, jak myślicie, co teściowie mojej żony położą pod choinką? :-))

      Starszym ludziom telewizor przyjacielem, po prostu, dadzą nam przyjaźń w pudełku.

      Wiele uśmiechu w święta życzę.
      • Gość: soso Re: Milosc do telewizora. IP: 195.41.66.* 20.12.01, 08:54
        Jezeli chodzi o wynurzenia to moi rodzice sa takze fanatykami telewizji i jak
        sie cos naklada (seriale) to sobie nagrywaja i potem siedza do nocy aby
        obejrzec wszystkie odcinki :-) Telewizory sa we wszystkich pokojach i kuchni.
        Czasami sa wlaczone dwa bo jak sie kursuje miedzy kuchnia i pokojem to dobrze
        jest nie zgubic watku. No i co my na to? A no wychodzimy sobie od czasu do
        czasu na spacer i pozwalamy im spac spokojnie przed telewizorem - jak kazdy
        narkotyk tak i ten dziala w koncu nasennie.

        W naszym domu telewizor z zasady jest wylaczony jak ktos przyjdzie pogadac. To
        niegrzeczne chyba jak cos brzeczy w tle a na dodatek nikt tego nie oglada.
        Czasami siedzimy sobie przed telewizorem bardzo wygodnie i bardzo dlugo a on
        jest wylaczony. Duza przyjemnosc. Wylaczony telewizor otwiera takze horyzonty z
        tym, ze nieco inne. Dobry jest balans i zloty srodek. No bo w koncu jak leci
        cos zabawnego to czemu by sie nie posmiac?
        • Gość: plum Re: Milosc do telewizora. IP: *.provider.pl 20.12.01, 09:36
          moi rodzice nie pozwalali wlaczac tv bez wczesniejszego sprawdzenia w programie
          co zamierzamy obejrzec. tak skutecznie mnie zniechecili, ze teraz zyje
          szczesliwe without. ale bez muzyki za bardzo nie potrafie funkcjonowac, i moze
          to tez jakies uzaleznienie, skoro cisza mnie morduje.
          pomijam kwestie sieci, jesli cos padnie w pracy - i nie moge zaczac dnia od
          sprawdzenia wszystkich stronek-faworytek - jest mi ZLE.
          to chyba nazywa sie milosc do internetu :)
    • chudyy Re: Milosc do telewizora. 20.12.01, 09:38
      och, mam to samo i pytają się mnie rodzicie czemu tak rzadko do nich zaglądam.
      to nie jest istota, ale też jakoś ostudza moje zapędy, bo potem zamiast pogadać
      ze mną to się gapią na Polszmat i inne gówno

      myślę, że tej walki nie wygrasz, więc i jej nie zaczynaj. daj minimum co musisz
      i zajmij się czymś bardziej konstruktywnym.

      pociesz się, że elity zawsze były w mniejszości ;)

      kłaniam się
    • Gość: alka_xx Re: Milosc do telewizora. IP: 10.10.10.* 20.12.01, 10:10
      Okazuje sie ze nasi rodzice generalnie traktowali ten sprzet z miloscia,
      darzyli go szacunkiem, sluchali i realizowali jego " polecenia".Ale to ich
      pokolenie wlasnie zostalo ta nowinka uraczone, wiec byl on dla nich niejako
      wyznacznikiem zrewolucjonizowanych czasow, jak dla nas komputery i internet!
      Uszanujmy to wiec! Wiec podczas Wigilii moja Mama napewno bedzie siedziala z
      glowa w telewizorza, a ja wcale nie moge obiecac, ze miedzy lykiem barszczyku a
      kesem karpia smazonego nie wysle kilku mailow!
      • Gość: czarek Re: Milosc do telewizora. IP: 65.128.156.* 20.12.01, 13:45
        dla starszych ludzi jest to okno na swiat, lekarstwo na samotnosc, pomaga w
        depresji, etc. Szara rzeczywistosc to moze i dobry stymulant dla mozgu, ale na
        pewno nie ostateczna rzeczywistosc. To tez jest sposob na przetrwanie tego
        swiata. Telewizor jako tlo do swiatecznego stolu? Lub dodatkowa multipersona?
        Mozna pojsc na kompromis. Babciu, Mamo, w pierwszy dzien Swiat Ty, w drugi ja.
        Albo wymieniac sie co godzine. Nie wiem, chyba mozna sie dogadac? Albo z
        przymruzeniem oka potraktowac ten 'problem'?
Pełna wersja