Gość: kalkos
IP: *.dip.t-dialin.net
31.07.03, 17:27
Przyjechala do nas (mieszkam z zona i 3-letnia corka) w odwiedziny moja mama.
Mieszkamy daleko od siebie wiec widujemy sie rzadko. Zawsze tym wizytom
towarzyszyly napiecia, spory, czasem klotnie. Moja mama jest osoba od zawsze
samotna, mocno przewrazliwiona, reagujaca b. emocjonalnie. Dzisiaj jednak
przeszla sama siebie. Z powodu jakiejs blachostki, jakich zdarza sie masa,
nagle obrazila sie smiertelnie i zaczela sie pakowac. Pakowanie trwalo 2
godziny a towarzyszyla mu potezna, naladowana emocjami awantura. Najgorsze,
ze slyszala ja nasza corka. Starajac sie uspokoic dyskusje uslyszalem, ze
jestem wyrachowanym chamem (z ust wlasnej matki zabrzmialo to straasznie)
plus jeszcze kilka emocjonalnych opisow mojego zycia i osobowosci. Nigdy bym
sie czegos takiego nie spodziewal. Nie wiem co zrobilem zle, powodem calej
sytuacji bylo to, ze poprosilem (!), zeby wyszla z pokoju bo chce sie
przebrac. Gdy po kilku prosbach nadal odpowiadala, ze tego nie zrobi
powiedzialem, ze chcialbym na Boga troche intymnosci we wlasnym domu. I sie
zaczelo. Ze jestem beznadziejny, ze zerem, ze kiedys bede samotny, ze wlasne
dziecko sie ode mnie odsunie. Jestem w ciezkim szoku. Po dlugiej wymianie
zdan stanelo na tym, ze ona zostanie kilka dni i zobaczy jak to bedzie. Tyle,
ze ja chyba nie chce, zeby zostala. Z drugiej strony, jak wyjedzie to
przywrocenie jakiej takiej normalnosci w naszych relacjach bedzie bardzo
trudne. Coz robic droga Przyjaciolko???